No więc jakby to powiedzieć.... Tunia już u mnie, Na razie wszystko dobrze, w samochodzie siedziała mi prawie na kolanach. Bardzo jest za człowiekiem, rzeczywiście nie opuszcza mnie na krok. Z Mimronkami zapoznanie przebiegło w dobrej komitywie. pozwiedzała ogródek, zjadła śniadanko i tera sobie leży na tarasie. Jedynie Roniś chyba jej powiedział kto jest tutaj podnóżkiem, poduszką i czym tam jeszcze dla Pani, bo było troszkę powarkiwania podczas gdy ja jadłam śniadanie a Roniś jak zwykle zajął miejsce pod nogami i Tunieczka też chciala. Więc poszła na taras. Wątek założę później, ponieważ jestem po nocnej zmianie i idziemy spać :)