Biedny Burasek! A ja myślałam, że jego Pani się zna na kotach.... Mam taką książkę pt. TWÓJ KOT. Tam jest rozdział poświęcony wprowadzaniu nowego "osobnika" do domu. I jest napisane, że najwpierw nowy kociuch musi mieć, swój (tylko dla siebie) "cichy pokój" , w którym ma wszystko, i miseczki i kuwetkę i zabawki, i przebywać w tym pokoju jakiś czas (np.tydzień) dopóki się nie przyzwyczai do nowego domku ( i starzy rezydenci nie oswoją się z jego obecnością) , dopiero potem , można mu pozwalać na zwiedzanie większego terytorium, ale wszystko pod kontrolą.
Myślę,że wszystko było za szybko. I stąd teraz mamy problem....
Trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie.