-
Posts
572 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szmaja
-
Może to dziwnie zabrzmi, ale ja bym ją oszczędzała tylko trochę - tzn. byłabym cierpliwa i delikatna, a jednocześnie dość instensywnie - znaczy nawet codziennie - wystawiałabym ją na działanie "strasznych bodźców" - niespecjalnie bym walczyła o ubranie szelek, a po prostu je ubrała, karmiłabym ją w pewnym rygorze, żeby nie miała szansy jedzenia w nocy- wychodziłabym z pokoju, kiedy dostaje miskę (bo rzeczywiście może się bardzo bać obecności człowieka), ale na noc by jej nie miała. Dostawałaby zdecydowanie smaczne kąski w obecności człowieka. Ale jednocześnie zaznaczam, że nad żadnymi zachowaniami/socjalizacją nie pracowałabym z nią z pokarmem. Zabierałabym ją w jakieś miejsce i siedziałabym z nią tam przez jakiś czas (15-20 minut) - tak, żeby suka miała okazję pooglądać otaczający ją świat, zabierałabym w miejsca z ludźmi, ale np. bez wysiadania z samochodu - siedzimy sobie i przez szyby oglądamy ludzi/obiekty/psy itp. Co się dzieje jak ją chcą wykąpać? Jak suka reaguje na dotyk? Jak na dotyk "czymś" - mam na myśli rękawicę/gąbkę itp.? Tej suce zafundowałabym na pewno DAP na początek, żeby zobaczyć, czy ona się w ogóle rozluźni. No i niestety, cierpliwość i ciężka praca. Na szczęście, psy się nie zamykaja zupełnie na bodźce zewnętrzne, uczą się przez całe życia, ale to nie będzie łatwa praca. Obniżyłabym oczekiwania wobec psa, nie liczyłabym na to, że będzie rodzinny, wesoły i słodki, to powinno się zaakceptować już na początku, a potem cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy - bo postępy będą. Powodzenia! ps. nie zrozumiałam miejscowości - chodzi o Poznań? Być może już niedługo będziecie tam mieli rozsądnych ludzi :-)
-
Kopulowanie na przedmiotach, nogach jest najczęściej wynikiem sporego skoku podekscytowania - towarzyszy temu też wyrzut hormonów płciowych i pies, żeby się "rozładować" wykonuje ruchy kopulacyjne. Nie polecałabym więcej ruchu, a właśnie przyjrzenie się sytuacji - zazwyczaj mamy kopulujące psy podczas wizyty gości, kiedy w mieszkaniu rozpoczyna się ruch itp. - rozwiązaniem problemu byłoby skuteczne przyzwyczajenie do wizyt obcych (krótkie wizyty, mniejsze podekscytowanie gości i opiekuna - spokojniejsze zachowanie itp., wpuszczenie psa do pokoju, gdzie już się wszyscy rozsiedli).
-
[quote name='wykrywka']Siostra Dropsa :crazyeye:. Pokazać ją i Dropsika też :mad: A w ogóle jak doszło do tego, że zaczęto szukać koligacji rodzinnych między nimi?[/QUOTE] Przeklejam z forum bokserowego: Dla tych, którzy nie przebrną przez cały wątek: Zuza w 2006 została przywieziona do wrocławskiego schroniska z interwencji. Od tego czasu jej droga była już dość prosta [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] , przed pojawieniem się w schronisku w czerwcu 2006, była już kilkukrotnie (wg informacji przekazanych mi przez pracowników schroniska) odbierana w ten sposób właścicielowi, zawsze jednak (czasem z kilkutygodniowym opóźnieniem) zgłaszał się po nią i ją odbierał. Nazywam ją już od dawna menel-dogiem, na pewno wiele ze swoim właścicielem miejsc odwiedziła, dzięki czemu nigdy nie miałam problemów z zabieraniem jej w tzw. miejsca publicznej, gdzie bunkrowała się pod ławką, stołem i była zadowolona [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] W sierpniu 2006 roku, kiedy wydałam i ostatecznie upewniłam się co do dobrego wyboru nowego domu dla mojej ówczesnej tymczasowiczki, podjęłam decyzję i w porozumieniu ze schroniskiem przejęłam "tymczasową" opiekę nad Zuzą, zobowiązując się jednocześnie, że ją "oddam" jakby co - od tego czasu planowałam już ucieczkę na Wyspy albo do Meksyku (jakby co [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] ). Schronisko zdecydowało się na takie rozwiązanie ze względu na fakt, że Zuza wchodziła w bójki z współmieszkankami boksu, jak rownież ze względu na zwyczajne przepełnienie schronu oraz to, że niespecjalnie spodziewano się zainteresowania 7-letnią suką, a dodatkowo jej sytuacja prawna nie pozwalała na "zwykłą" adopcję. Zuzę wzięłam z lekka pocharataną przez los, świeżo po porodzie (miot nie przeżył), w średniej formie fizycznej - nic dziwnego, szczenięta urodziła w boksie zbiorowym - pewnie część z Was to pamięta. W tej chwili Zuza ma 11 i pół roku, od przeszło roku choruje na Cushinga, bierze leki, niedawno miała nieco większe problemy ze zdrowiem, szczerze mówiąc, myślałam że przyjdzie mi się z nią pożegnać, na szczęście - jest twarda, dużo bardziej niż ja [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] Od ponad półtora roku sytuacja prawna Zuzy (przynajmniej w kontekście tego, czyja ona jest [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] ) jest jasna - w czerwcu 2009 została moją córką, ta umowa zakończyła mój najdłuższy tymczas świata - miałam ją prawie 3 lata [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] Może też dlatego wzięło mnie na rodzinne wspominki i postanowiłam odnaleźć jej rodzinę i poznać korzenie [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] Tutaj - jak zwykle - nieoceniona okazała się pomoc Faro, bo w związkowych sprawach jestem zielona i upośledzona [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] . Jak na ironię, do rodziców Zuby dotarłam przez jej... brata, który jak się okazało jest pod opieką SOS bokserom - nawet bez potwierdzenia w ZK, patrząc na obie gęby, mogłabym sobie dać rękę uciąć, że to rodzeństwo, historię Dropsa zobaczcie tutaj: [URL="http://www.sosbokserom.com.pl/index.php/component/psy/?task=pokaz&pies_id=355"]http://www.sosbokserom.co...kaz&pies_id=355[/URL] Jak olbrzymiego pecha miał ten miot - nie sposób się nadziwić, było siedmioro rodzeństwa (2 psy, 5 suk) z czego już od 2 wiadomo, że trafiły do schronu w trybie interwencji. Te piękne psy (!!!) pochodzą z miotu Waleria z Wielkiej SowyxUgolino van de Hazenberg, Ugolino odszedł w wieku 14, co wyjaśnia wspaniałą długowieczność jego dzieci. Dodam tylko, że pomimo absolutnego braku warunków do pomocy, hodowca - p.Kram każdorazowo, i w przypadku Zuzy, i w przypadku Dropsa (Zubik? Nie pamiętam, pani z ZK mi mówiła [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] ) był gotowy, żeby pomóc, a nawet przyjąć psa do siebie. No, to tyle tytułem update'u informacji o Zuzi z Wielkiej Sowy [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] A poniżej kilka zdjęć, bo Zuza, pomimo swojego wieku była początkiem mojej profesjonalnej drogi szkoleniowej - zdała ze mną egzamin na Trenera Alteri, uczestniczyła w edukacji kynologicznej w ok. Kielc, gdzie prowadziła grupę chłopaków w "Podchodach z psem", poznała też samą Turid Rugaas (a może to Turid miała zaszczyt poznania Zuzy?) podczas kursu instruktorskiego International Dog Trainers School - po prostu jest potwierdzeniem, że "Stary pies i może" [IMG]http://forum.boksery.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] [IMG]http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/167184_1734072184734_1026442645_1975395_1135032_n.jpg[/IMG] Podczas kursu instruktorskiego z Turid Rugaas: [IMG]http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/189050_1798082464951_1026442645_2086177_1188751_n.jpg[/IMG] [IMG]http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/189181_1798090465151_1026442645_2086204_7328237_n.jpg[/IMG] [IMG]http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/199066_1825152261679_1026442645_2124819_6613064_n.jpg[/IMG] Jeszcze zimowo - sprzed 2 miesięcy: [IMG]http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/207247_1883155111714_1026442645_2176068_2884875_n.jpg[/IMG] Wczoraj Drops i Zuba mieli 11 i pół urodziny :-) A trafiłam na Dropsa dzięki Faro, kiedy zaczęłam szukać rodziny mojej Zuby - z ciekawości i racji tego, że chciałam wiedzieć, z jakiego połączenia uzyskuje się ideał :) - w ZK kynologicznym uzyskałam potwierdzenie jej i Dropsa pochodzenia. Niestety, nie mogę znaleźć nigdzie zdjęć matki mojej Zuzanki - Walerii z Wielkiej Sowy :( A, a to jest Zuza zaraz przed tym, jak ją zabrałam, po porodzie w schronisku: [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/296/p8120307fz2.jpg[/IMG] [IMG]http://i68.photobucket.com/albums/i38/szmaja/DSC02548.jpg[/IMG] a to kilka miesięcy później: [IMG]http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/32032_1429645414255_1026442645_1278915_7524572_n.jpg[/IMG] Miała wtedy 7-8 lat.
-
[quote name='Faro']Szczegóły wkrótce będa na stronie naszej fundacji - Dominiko , potrzymamy czytelników trochę w niecierpliwości ??? (hi hi hi ). Zuzanka jest bezpieczna i szczęsliwa ma kochająca ja ogromnie Pania i pewnie juz nie pamięta o tym co kiedys przechodziła !!!!![/QUOTE] Pewnie, że potrzymamy - Fundacja ma pierwszeństwo :) A potem Wam pokażę, jak Zuza wygląda teraz, kiedy ma te prawie 12 lat.
-
[URL="http://i68.photobucket.com/albums/i38/szmaja/brzydalmaly.jpg"][IMG]http://i68.photobucket.com/albums/i38/szmaja/brzydalmaly.jpg[/IMG][/URL] Na tym niewyraźnym zdjęciu znajduje się, prawdopodobnie, siostra Dropsa! [IMG]http://i68.photobucket.com/albums/i38/szmaja/IMG_0497-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i68.photobucket.com/albums/i38/szmaja/IMG_0463.jpg[/IMG] Historia Zuzy jest równie długa i kręta, co Dropsa - ten miot musiał mieć prawdziwego pecha...
-
ONkowaty psiak z parkingu - odebrany przez właściciela
szmaja replied to iskra_wroc's topic in Już w nowym domu
Tyle, co mogę na początek powiedzieć, to nie jest to raczej pies, który chodził na spacery na MW - w sensie w okolice "jeziora", bo zupełnie go nie kojarzę. -
[quote name='Pies Pustyni']Cos mi tutaj nie pasuje. Co rozumiesz przez zachowania komfortowe? Bo mi sie to kojazy z lezeniem na boku (z wlasnej woli), wypoczynkiem. To co wymienilas to, jak zauwazylas, sygnaly uspokajajace, ale drapanie tez, pod warunkiem, ze nie jest spowodowane ukaszeniem pasozytow czy cos w tym stylu. A jesli pies je wysyla, to raczej nie czuje sie komfortowo (w przypadku drapania sie z powodu ugryzienia przez pchle, tez nie ;)). p.s. Jak znajde jakies fotki to podesle.[/QUOTE] W kontekście etogramu będzie tu chodziło o zachowania pielęgnacyjne/autopielęgnacyjne, przynajmniej tak to pamiętam. Brakuje mi tutaj zdecydowanie zachowań związanych z energią - pobieraniem, "zarządzaniem", wydalanie widzę jest. Ale przecież w etogramie będzie termoregulacja itp. Teraz wydaje mi się, że musisz zdecydować się na taki podział kręgów funkcyjnych, żeby objąć wszystkie "typy" zachowań, bo na razie trochę dziur jest (w kontekście "zachowania się psów", bo gdyby w temacie była tylko mowa ciała, to raczej zatrzymujemy się na zachowaniach komunikacyjnych/stresowych, bez uwzględniania całego etogramu - przynajmniej tak instynktownie ;p).
-
[quote name='quick23']Potrzebuje behawiorysty z Krakowa, chodzi o lęk separacyjny i to taki bardzo głęboki.. tylko kogoś kto jest konkretny i nie będzie mi kazał zostawiać psa na coraz dłużej,bo to w naszym przypadku nic nie daję.. czuję się bezradna, próbowałam już wszystkiego czego mogłam sama jej nauczyć.. bez rezultatu..[/QUOTE] Jeśli konkretnie, to Alteri [url]www.alteri.pl[/url], albo Andrzej Kłosiński.
-
Na początek przeczytałabym coś o komunikacji: [B]Patricia McConnell - Drugi koniec smyczy i Sygnały uspokajające - Turid Rugaas.[/B] O szkoleniu wybrałabym [B]"Pozytywne szkolenie psów" (seria dla żółtodziobów[/B], ale niech Was nie zwiedzie nazwa!) - [B]Pamela Dennison[/B]. Na później - Pat Miller, Jean Donaldson itp.
-
[quote name='Merime']Nie ma tu może kogoś z Muchoboru Wielkiego? Chętnie pospacerujemy razem, bo na Osobowice to nam troszkę za daleko jednak.[/QUOTE] A ja chyba kojarzę psa :-) Czy Twoja bokserka chodzi w czarnych szelkach i przechodzicie często w stronę "jeziora" na Kunickiego? ;)
-
Dla psa na pewno zabrałabym legowisko albo transporter - w pociągu będzie miał swoją norę. A jeśli pies jest młody, to może pamięta załatwianie się na gazety/podkłady - są specjalne podkłady do załatwiania się na nie - jako ostateczność wzięłabym coś takiego. A kaganiec powinien umożliwiać psy termoregulację/wentylację - czyli powinien być taki, żeby pies [B]swobodnie[/B] otworzył w nim pysk, mógł się spokojnie (w kagańcu) napić wody/ziajać/ziewać itp. (tzw. kaganiec fizjologiczny).
-
Znajdź jakiegoś szkoleniowca w Twoim mieście i po prostu umów się na wizytę - Twój pies gryzie, sprawia problemy, które utrudniają/czasem uniemożliwiają normalne życie z nim, nie ma co gdybać na forum bez wcześniejszego obejrzenia psa.
-
[quote name='anka11']i pogoda też :) bardzo mi się podbało - jeszcze nie byłam na takim spacerku z taką ilością psów, a Wena po powrocie do domu 'padła' na długi czas. Szoda tylko, że to zdjęcie takie małe.. no i mam nadzieję, że jakieś ukażą się na stronie Arisy, bo widziałam, że Pani Kasia dodaje zazwyczaj... :)[/QUOTE] Kasia wstawia, zdjęcie małe, bo tylko na forum. Jeśli wybiorę coś ze zdjęć wszystkich fotografów, to pojawią się pewnie na obu stronach - kontrast był straszny - jasno, dużo śniegu, więc zdjęcia wychodziły różnie :) Najprędzej pojawi się coś pewnie na facebooku [url]http://www.facebook.com/pages/Szcz%C4%99%C5%9Bliwy-Pies-wychowanie-i-szkolenie-Twojego-psa/118925788171420[/url] Mówiąc przeprowadzka na Muchobór miałam na myśli przeniesienie szkoły ze Śródmieścia :-), teraz działamy na Kunickiego 59.
-
[quote name='ulvhedinn']A to jest że tak powiem "otwarty" spacer?[/QUOTE] Otwarty spacer, organizowany raz na jakiś czas - głównie zależnie od tego, czy "prowadzący" jest w mieście, a pogoda daje radę :) Ostatnio miałyśmy przeprowadzkę na Muchobór Wielki, więc od poprzedniego spaceru minęły jakieś 3 miesiące. Wczoraj frekwencja naprawdę dopisała :) Nie udało mi się objąć wszystkich: [URL]http://img232.imageshack.us/i/p2201084.jpg/[/URL] [IMG]http://img232.imageshack.us/i/p2201084.jpg/[/IMG][IMG]http://img232.imageshack.us/i/p2201084.jpg/[/IMG]
-
[quote name='Agnezia']A kogo z Warszawy możesz polecić? Oprócz Agnieszki Boczuli ;)[/QUOTE] Poleciłabym konsultację z Piotrkiem Wojtków albo Agnieszką Kaniewską (Walicką) z Dogadajcie się - [url]http://www.dogadajciesie.pl/[/url]. Mam pełne zaufanie co do ich metod i spojrzenia na psa.
-
[quote name='LALUNA'] Tak smao jak elementy agility wprowadza sie obecnie do przedszkola psiego, pod nazwa urozmacenie ćwieczeń dla szczeniaków. [/QUOTE] Tory przeszkód, w różnych formach chyba od zawsze były elementem moich zajęć - nie tylko dla szczeniąt. Szczególnie lubię te zrobione z niczego - czyli wszystkiego, co jest pod ręką, z czego można zbudować "wyzwanie" dla psa. I tu też - rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie mają pieniędzy, nie chcą wydawać pieniędzy na zajęcia - można wykorzystać śnieg, drzewa, słupki, ławki, kładki do prostej gimnastyki dla psa. A co do "agresywnego terriera", to właścicielka sama pisała, że nie może wyczuć, na które psy pies zareaguje, a na które nie. A pisałam o kastracji - zgodnie z tokiem wątku, gdzie rozpoczęła się wymiana zdań nt. pomoże/nie pomoże. Podsumowując - wydałabym pieniądze na konsultację z trenerem zamiast treningu frisbee.
-
[quote name='LALUNA']Pies samiec, który jest agresywny do innych samców nie wykazuje agresji z powodu lękliwosci. Gdyby był lękliwy startowałby do kazdego bez wyjatku, suki także. Wystarczyłoby ze byłaby wieksza i tez byłaby straszakiem dla psa lękliwego.[/QUOTE] Ja bym nie była tak kategoryczna w określaniu "agresji" - znaczy, nie posunęłabym się do określenia, że jeśli samiec i do psów, to na pewno nie z powodu lękliwości. Myślę, że nie jest to wcale takie jednoznaczne, a sytuacje związane z zachowaniami agresywnymi mają dużo szerszy kontekst. A w swoim poście nie pisałam nic o płciach. [quote name='LALUNA'] Ty chyba sobie wyobrazasz ze cwiczenia agility to jakiś deptak spacerowy gdzie kazdy wchodzi na kazdego. Masz mylne pojęcie. Istruktor jest od tego aby takie zajęcia dla kazdego psa były komfortowe i zanim pies zacznie biegac luzem, musi być już w pełni kontrolowany przez własciciela i posłuszny. [/QUOTE] Ty chyba nie przeczytałaś mojego postu. Uważam, że sytuacja treningu agility jest sytuacją, gdzie występuje duże pobudzenie. A psy są w okolicy? Nie są to zajęcia indywidualne? Niespecjalnie jest dla mnie ważne, czy luzem czy nie, może luzem nawet lepiej.
-
[quote name='karjo2']Niekoniecznie, zachowania agresywne, nagradzane i prowokowane przez opiekuna, przy tym same w sobie silnie samonagradzajace, moga byc juz silnie zakodowane. Kastracja moze pomoc, jednak wszystko zalezy od pracy z psem. [/URL][/QUOTE] Wyrzut adrenaliny, uczucie ulgi jest bardzo dużym wzmocnieniem dla psa i dlatego pies tak łatwo uczy się zachowań agresywnych - prezentowanie ich się po prostu opłaca w kontekście teorii uczenia się i, tak jak piszesz kastracja może nic nie wnieść do tematu. Spotkałam się też z opiniami, że jeśli pies jest lękliwy, to wykastrowanie go może zaskutkować większą liczbą prezentowanych zachowań agresywnych - choćby dlatego, że pies który i tak się boi, ma teraz mniej "hormonalnego" animuszu i przez to czuje się jeszcze gorzej, więc reaguje "źle" częściej. Pies kastrowany może być mniej pobudliwy, mniej podatny na bodźce płynące z otoczenia, ale jeśli nauczył się prezentować jakieś zachowanie (czyli jest dla niego opłacalne), to sama kastracja nie zmieni zachowania. Słowem, zanim bym ciachała psa "z przyczyn medycznych" (czyli dla zmiany zachowania) mocno przyjrzałabym się motywom jego działania, wzmocnieniom, którym zachowanie jest poddawane. I też, generalnie, nie wrzucałabym niespokojnego psa w sytuacje z dużym pobudzeniem (a trening agility, przy mnóstwie nakręconych zwierząt i opiekunów taką sytuacją będzie) - przychylałabym się do zdania wielu osób (np. Justyny Włodarczyk), że pies do sportu musi być równy psychicznie.
-
Nie wiem, czy da się odpowiedzieć na ten wątek nie robiąc "reklamy". Jest kilka miejsc we Wrocławiu, w których zajęcia z psami odbywają się w tygodniu, np. Szczęśliwy Pies :-) Myślę też, że większość szkół jest na tyle elastyczna, że jeśli tylko zbierze się grupa chętnych psów, można uruchomić zajęcia w dowolnym terminie, więc może warto znaleźć 1-2 znajomych i napisać do konkretnej, wybranej szkoły. U nas grupy nie przekraczają 5 psów, a najczęściej pracujemy w 3-4 psy na instruktora.
-
3 miesięczny szczeniak rzucił się na dziecko, proszę bardzo o POMOC !!
szmaja replied to weronika_rn's topic in Wychowanie
[quote name='Martens']A w czym to pomoże w kwestii odbierania pokarmu? Psu się nie tylko od małego wkłada rękę do miski, tylko podchodzi i dokłada więcej jedzenia lub w ogóle karmi z ręki. Samo wsadzanie ręki do jedzenia guzik da, podobnie i jedzenie przed psem - bo niestety (czy może raczej stety) 3-miesiecznym szczeniętom nie w głowie myśli, jak przejąć władzę nad światem). Pomijając, że z tym przewodn9kiem stada jedzącym jako pierwszym to kompletna bzdura - pierwszeństwo u psowatych zawsze mają szczenięta, inaczej gatunek by wyginął. Historie o wielkiej alfie, który nawet ledwo odrośniętym od ziemi szczylkom zabiera jedzenie to bzdury wyssane z palca przez fanatyków teorii dominacji. W ogóle to przede wszystkim przydałoby się nauczyć dziecko, że psu się w jedzeniu nie grzebie i nie rzuca na niego znienacka żeby tulać, ściskać, pieścić i całować, bo nie każdy pies to lubi, ma prawo czuć się źle, może coś go boleć, a dzieci, nie ukrywajmy, i dla nas bywają wkurzające, a co dopiero dla szczeniaka, który chce odpocząć po zabawie i większym posiłku. Dla mnie przerażające trochę jest to, że ktoś doszukuje się wielkiej agresji u szczeniaka, który nie ma nawet 3 miesięcy. Psy komunikują się warczeniem, również pozorowanymi atakami, żeby pokazać, że czegoś sobie nie życzą. Gdyby 3-miesięczny bokser (już nie taka kruszynka) naprawdę chciał zaatakować dziecko, raczej na samym strachu by się nie skończyło. Popatrzcie kiedyś, jak bawią się młode psy, szczeniaki. One non stop okazują sobie właśnie w ten sposób, kiedy coś im nie odpowiada. Więc podsumowując nie demonizujmy psa; zajmijcie się jego nauką jak każdego szczeniaka i bądźcie konsekwentni, i tyle. Wrzeszczenie na psa za to, że w naturalny sposób okazuje, że coś mu nie pasuje czy warczy, to najlepszy sposób, żeby wychować psa, który gryzie bez ostrzeżenia - bo własnie ostrzeganie tu skarciliście. Na przyszłość jeśli chcesz powtórzyć taką sytuację, w której pies zachował się niewłaściwie, nie rób tego od razu. Odczekaj aż wszystko się uspokoi, emocje opadną, pies się wyciszy i dopiero można pod kontrolą zaaranżować sytaucję, ale juz z głową i nagradzając właściwe zachowanie psa. Co do tego, że pies bez rodowodu i może to mieć wpływ na charakter - no może, ale nie dopatrywałabym się tego na podstawie jednego takiego zdarzenia. Niemniej jednak psy po rodzicach bez uprawnień hodowlanych nierzadko bywają bojaźliwe lub agresywne...[/QUOTE] Niezmiernie się cieszę, że zaczynają się pojawiać - nawet wśród bokseromaniaków, którzy są specyficzną grupą psiarzy, takie wypowiedzi! Na tekst "mój pies chce mnie zdominować, chce zdobyć świat" niezmiennie mam przed oczami obraz Pikny'ego i Mózga w codziennym rytuale "Móżdżku, co będziemy robić dziś w nocy" (jak to co, Pinky, będziemy zdobywać świat!) Pies jest młody, energiczny - jak większość psów będzie słabo znosił ograniczanie w postaci przytulania/przytrzymania. Uważam, że dziecko powinno dotykać psa w sposób kontrolowany - tzn. powinno uczyć się, jak dotykać psa, żeby i jemu było przyjemnie. Miętoszenie psa może się skończyć tragicznie. Chciałabym tutaj zwrócić też uwagę na sposób, w jaki traktowane są psy w rodzinach z dziećmi - chyba zbyt często zapominamy, że pies to nie zabawka, że to drapieżnik, że komunikuje się ze światem inaczej niż my i pozwalamy dziecku na używanie psa jako maskotki. Jednocześnie oczekujemy od psa (często bardzo młodego), że to on (a przecież jest gatunkiem "głupszym" od człowieka) wykaże się zrozumieniem i odpowiednim (w naszym mniemaniu :)) zachowaniem, a on zwyczajnie reaguje zgodnie ze swoim instynktem i tym, czego się już nauczył. -
[quote name='Czerwonaona']750 zł to cała moja szpitalna wypłata...szmaja przeglądnełam strone i pewnie dobrze szkolą ale mnie na to nie stać.[/QUOTE] Możesz spróbować umówić się na konsultację, ale tak czy inaczej nie wyobrażam sobie, żeby szkolenie obejmujące 20 spotkań kosztowało dużo mniej. Poza tym - u Ciebie nie chodzi o szkolenie, a o konsultację w związku z agresją, dobrze pamiętam?
-
[quote name='BeataJ'] Pytali nas czy sunia sama w domu zostanie. Wydawalo sie, ze nie bedzie z tym problemow bo na tymczasie zostawala. [/QUOTE] No i dlatego powtórzę: nie można powiedzieć nikomu, że "to miły i grzeczny piesek, lubi dzieci, zostaje sam w domu" - oni pewnie uwierzyli, wy powiedzieliście w "dobrej wierze", ale właśnie dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Teraz są w zasadzie 2 opcje: oni przejdą wyboistą drogę, dowiedzą się jak obsługiwać psa albo oddadzą psa (już nigdy nie wezmą następnego, skoro na wyboistą drogę nie są gotowi), a wy będziecie szukać domu, który jest zdecydowany na psa (bez względu na to, ile pracy będzie to kosztować).
-
A teraz, również z Pomocnej Łapy - Dominik z Kankanem na zakupach: [url]http://www.psy.pl/moj-pies-tv/moj-pies-plus/art19,zakupy-z-psem.html[/url]
-
Dla mnie, trudną, ale podstawową zasadą w adopcjach jest uświadomienie ludziom, że JUŻ się pożegnali z nowymi meblami, laptopem, maja osikane łóżko :) Pies wsadzony w nowe warunki może zacząć prezentować zachowania, których nigdy wcześniej nie przejawiał - stąd tak częste problemy po jakichś zmianach (przeprowadzkach, wprowadzeniu/wyprowadzeniu się kogoś). Strasznie ciężko się szuka wtedy domów i wiele osób pędzi, gdzie pieprz rośnie, ale niestety, daje to większe prawdopodobieństwo adopcji zakończonej sukcesem. I należy się pożegnać z określeniami "spokojny piesek lubiący dzieci" :-) Nie da się zamówić takiego psa. Bierze się go pod swój dach, a potem się okazuje, jaki mamy "egzemplarz" :P