Jump to content
Dogomania

Claudunia

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Claudunia

  1. Chodzi o to ,że ja wakacje dopiero mam gdzieś w październiku, po sezonie, bo w moim przy granicznym mieście zarabia się w sezonie a później nie ma co robić i wtedy dopiero można sobie pozwolić na wyjazd.A ja jestem ciepłolubna i też chciałabym trochę mieć ładniej pogody więc lecimy wtedy gdzieś dalej samolotem, bo tu w pobliżu już nigdzie pogody nie ma. Nie wyobrażam sobie tak dużego psiaka zabierać w samolot którym lecę też kilka lub kilkanaście godzin zazwyczaj, a poza tym w egzotycznych krajach jest za gorąco dla sierściuszków :) Zobaczymy jak to będzie, na razie jadę na weekend i zobaczymy czy sunia nie będzie miała nic przeciwko ,strasznie się ze sobą zżyliśmy przez te kilka miesięcy które dopiero jest u nas... ;)
  2. Z tego co wiem to pies może żyć sobie spokojnie bez śledziony, pod warunkiem, że nie był to guz złośliwy i nie będzie przerzutów to jej brak w niczym nie przeszkadza. Jedyne co widziałam u mojego psa który żył rok bez śledziony to trochę obniżona odporność. Trzeba było go wycierać po deszczu, żeby nie dostał katarku itp, w zimnym schronisku będzie ciężko z tym.. Trzeba znaleźć suni domek ,obowiązkowo :( !!!!!
  3. sleepingbyday nie boisz się zostawiać staruszków i wyjechać? Ja chyba tylko jestem taka nie normalna albo po prostu mam złe wspomnienia które w główce zostały. Mojego dziadziusia już niestety nie ma z nami... bardzo za nim tęsknie. Zawsze na wakacje jeździmy po sezonie gdzieś październik/listopad. Rok temu nigdzie nie byliśmy, po prostu bałam się ,że jak wyjadę to mojemu Czarusiowi-dziadziusiowi się coś stanie..albo może i miałam przeczucie ,że długo mu już nie zostało i nie chciałam przysparzać mu stresów?.. Nigdy nie dopuszczałam tej myśli do siebie że mogło by go nie być..ale jednak podświadomość chyba działała. Dwa lata wstecz polecieliśmy na bardzo dalekie wakacje z narzeczonym. Pies oczywiście został z moją mama i siostra. Z tęsknoty miał ciągle rozwolnienie, a później jakieś problemy z pęcherzem... jak się okazało później miał guza na śledzionie który prawdopodobnie mu naciskał na pęcherz. Oczywiście co dziennie dzwoniłam na skype do mamy i jak mi o tym powiedziała co się dzieje, moje wakacje zmieniły się w koszmar! nie mogłam spać, ciągle myślałam o moim dzieciaczku... wydzwaniałam do nich po nocach :P.. Mama do teraz się śmieje ,że kazałam jej pokazywać psa w kamerce czy wszystko jest z nim ok. Cały czas chyba mam jakiś lęk po dawnych wydarzeniach. Teraz w naszym domku jest nowy piesek, sunia ze schroniska, kochana młodziutka Lili. W tym roku bardzo chciałabym w końcu wyjechać i odpocząć ale w mojej głowie dalej są jakieś obawy... a jak będzie za nami tęsknić? a jak zwieje, bo mama jej nie utrzyma bo jest strasznie silna bestia jak zobaczy jakiegoś kocura? itp itd aż samej czasem boli mnie głowa od swojego mendzenia. Czasami jedziemy gdzieś na 1-2 dni i mama zostaje zawsze z Lilka, a ja jak nie normalna jej wszystko tłumacze od nowa... uważaj żeby nie pociągnęła Cie przy ulicy i nie wbiegła pod samochód..uważaj na koty, zawsze sprawdzaj czy zamknęłaś drzwi w domu żeby nie uciekła i tak dalej :) .... Sama czasami myślę że zwariowałam... Ciągle boje się że stanie się coś złego.. Znajomi się śmieją ,jak na wyjeździe dzwonie zapytać co u mojego dziecka psa,czy wszystko w porządku. Straszna psia mama ze mnie :) Pozdrawiam , życzę miłych wakacji i dużo zdrówka dla wszystkich psiaków przede wszystkim !!!
  4. Dziękuję bardzo za wszystkie rady ! :) zaraz wracam z pracy do domu biore przysmaki i idziemy na dworek :) na pewno będę próbować i mam nadzieje że uda mi się okiełznać tą moją sierotkę, a jak nie mi to pani która nas odwiedzi. pozdrawiam
  5. Spróbuje wszystkiego.. tylko dziwi mnie dlaczego to się stało tak nagle.. z dnia na dzień tak jakby zdziczała! Wcześniej jak stało nawet jedno dziecko to podeszła i dała się pogłaskać ,cieszyła się i nagle jakby coś jej się przypomniało.. Dziś rano próbowałam z innym psem, z yorkiem sąsiadki,jak chciała już wracać-uciekała do domu, sąsiadka ją zawołała to podbiegła do nich i przeszyłyśmy się kawałek razem,ale jak już dalej chciałyśmy iść - to samo.. dziś było zakończenie roku i pełno dzieciaków wokół.. Kiedy idziemy do pracy to odsłaniamy suni rolety i patrzy sobie przez okno ,często też uchylone także dźwięki słychać i wtedy jest cwana, szczeka i warczy na wszystko co się rusza (koty,psy,ludzie) a na dworze taka strachliwa :(
  6. Zawsze w domu na hasło 'spacerek' cieszy się, skacze, wychodzi z klatki energicznie i radośnie, pochodzi ,powącha przejdzie kawałek i gdy tylko usłyszy jakiś trzask lub zobaczy dziecko kuli ogon i ciągnie do domu.. na nic nie reaguje: na wołanie, głaskanie,zatrzymywanie.. ciągnie przed siebie i nic ją nie interesuje. nie próbowałam ze smakołykami i zabawkami, dziś spróbuje i zobaczymy. Staje pod klatką i jak ją wpuszczę to moment i ogonek podniesiony i cieszy się że wchodzi do domu i w domu już jest normalnie.. Nie wiem co jej tak nagle odbiło. W czwartek przyjeżdża Pani ze Szczecina, Behawiorystka. Do tego czasu może nie zwariujemy.. :)
  7. Witam, ponad 3 miesiące temu wzięłam sunie ze schroniska. Mieszaniec, ok 1,5 roku. Jest kochana ,grzeczna i do tej pory nie było z nią problemów jeżeli chodzi o zachowanie, jedynie nie lubi niektórej grupy mężczyzn i na nich szczeka, tak samo na szybko jadące rowery oraz na koty. Z psami nie ma problemów. Od 4 dni pies zaczął bać się wychodzić na dwór! Sunia od zawsze miała lęk do dzieci, po prostu omijała je z daleka ze spuszczonym ogonkiem, bała się przejść koło boiska, przedszkola - od razu ogonek w dół i ucieczka w inną stronę. Od kilku dni pies wychodzi na dwór i od razu chce wracać, jak tylko usłyszy jakieś puknięcie, stuknięcie (obok remontują blok) albo zobaczy dziecko, lub usłyszy jego krzyk.. od razu dosłownie przy ziemi ucieka pod klatkę... Nie wiem co się stało, nic jej nie wystraszyło a tak nagle zaczęła się bać.. Wieczorami gdy jest już cisza i robi się ciemno chodzi chętnie, wtedy idziemy z nią na długi spacer bo tylko wtedy chce.. :(( Zawsze rano robiliśmy długi spacer i nie było problemu a teraz ledwo przejdzie wokół osiedla.. Nie wiem co robić, może jakiś specjalista by nam pomógł,ale mieszkam w małym mieście Świnoujściu i tu chyba nie ma nikogo takiego.. chyba że ktoś ma namiar.. jestem załamana :(
  8. Ja miałam psa ze schroniska coś ala owczarek (zresztą widać na awatarze), niestety już za TM;(. Miał 13 lat i przez całe życie słyszałam jak szczeknął może z 20 razy :D sąsiedzi się dziwili,że taki wielki pies a w ogóle go nie słychać. Kiedyś próbowałam go nauczyć ale on po prostu nie chciał.. podnosiłam patyk/przekąskę do góry a on patrzał tymi swoimi oczkami i nawet nie pisnął :) Bardzo lubił mruczeć sobie i popiskiwać ale nigdy nie szczekał. Kochany był z niego przyjaciel, bardzo mi go brakuje.
  9. Pies dostaje fioła i ja razem z nim hehe :) będziemy działać sunia już dużo lepiej :D
  10. Tak ta Pani pracuje sama i możliwe też że o to chodzi. Wiem,że nie wolno dlatego poczekam jeszcze z miesiąc, dwa i zobaczymy ,jeżeli nie będzie upałów to ją wysterylizuje, a jeżeli pogoda nie pozwoli to zrobię to po prostu po następnej cieczce, poradzę się jeszcze weterynarza z kliniki. Dziękuję za podpowiedzi :) A wie ktoś czy suki się trochę uspokajają po sterylizacji tak jak psy po kastracji?
  11. Niestety mieszkam w małym mieście i tu jest problem z dobrym weterynarzem.. Pani weterynarz powiedziała że właściwie to nie wie czy Lila zmieści się jej na stół.. nie wiem,ale jeżeli ma obawy to wole pojechać do kliniki 80km dalej i się nie martwić. Dla mnie też to jest dziwne, szczególnie że są większe psy od mojego, Lili waży 31kg. Ale tylko do tej Pani mam zaufanie w moim mieście i przynajmniej szczerze powiedziała ,że nie da rady.. w innych dwóch gabinetach 'lekarze' nie zauważyli że mój pies (poprzedni) miał 3!kilowego guza wielkości głowy na śledzionie.. powiedzieli że pies jest stary i tyle.. i jak tu zaufać takim ?
  12. Niestety ciąża urojona jest bardzo uciążliwa ,nie zadawałam sobie z tego sprawy ponieważ wcześniej miałam psa i nie było problemów.. Moja za to łaziła ciągle z pluszakiem w pysku i nie wiedziałam o co jej chodzi, w nocy otwierałam oczy a ona stała z zabawka przy łóżku..później ktoś mi podpowiedział że może ona myśli że to jej dziecko i kiedy się zorientowałam i zabrałam zabawkę to miała już mleko ;) ciągle wydrapuje mi łóżko, dosłownie, przychodzę do domu a w łożu gniazdo :D a w prześcieradle pół metrowe dziury :) ciągle sie do nas tuliła i spała w nocy na poduszce jak człowiek, zajmując przy tym pół łóżka .. no cóż :) chciałabym ją wysterylizować gdy już jej przejdzie, słyszałam że trzeba odczekać po ciązy urojonej bo jej narządy są wtedy bardziej ukrwione, ale ile czasu? Niestety będzie musiała zrobić to w innym mieście bo moja Pani weterynarz powiedziała że się tego nie podejmie bo pies jest za duży.. cieczka skończyła jej się około 20 marca, nie chciałabym aby miała następną bo ciągle chciała zwiewać mi z domu i na ulicy.. bardzo boję się że mi ucieknie. Ahh z tymi babami ;)
  13. sleepingbyday dokładnie tak samo było u mnie ;) tez panikowalam i gotowałam jej kurczaka hehe :) teraz przestałam bo spytałam weterynarza i ponoć przy ciazy urojonej suki nie jedzą a tym bardziej jak dostają te leki na zatrzymanie laktacji. Tak wiec przestałam sie tym przejmować aczkolwiek trochę walczyłam ze sobą bo było mi jej szkoda.. i tak samo muszę wprowadzić to co piszesz z zabieraniem miski ,bo do tej pory była ciagle, bo przerażająca była dla mnie myśl ze wychodzę z domu a pies głoduje (zwariowałam :p). Sunia przez cały czas malutko je ale duuuuzo pije! Sama z miski i mam nadzieje ze juz sie nauczy i tak zostanie. Parówek juz tez nie podaje. Dziękuje za super podpowiedzi i napewno bede dużo pracować zeby wprowadzić je w życie! Pozdrawiamy razem z Lilunia!
  14. Nifka jaki misiu !! Tylko się przytulic :) w ogóle nie widać że to już babunia :) PRZEPIĘKNA !! Uwielbiam takie duże pieski Misiaki
  15. u weterynarza już byłam kilka razy i nie wie jak pomoc, mowi że to może byc lęk. Kiedyś ktoś jej robił krzywdę i może przez to się czegoś boi. Na razie sunia ma urojoną ciąże.. Przestała jeść ale pije z michy! Może już się przekona i będzie normalnie :)
  16. Dziękuje za odpowiedz :) na pewno się w to wgłębię.
  17. Rozumiem o czym piszesz,myślałam że wywnioskowałaś po tej parówce że źle karmie psa dlatego trochę się oburzyłam przepraszam :) Poczytam trochę o tym bo bardzo nie przywiązywałam do tego uwagi w jakich proporcjach.. wcześniejszego psa też tak karmiłam i było dobrze, tylko że on nie był wybredny, zawsze zjadał wszystko, dopiero później miał dietę wątrobową. Zawsze najwięcej daje mięsa ,jako dodatek trochę ryżu i warzyw. Kiedyś chciałam podać jej do spróbowania surowego mięska ale odwracała głowę. Royal canin poleciła mi moja weterynarz, powiedziała że jest to bardzo dobra karma,,a ja wydałam 200 zł a mój pies kręci na to noskiem.. Niedługo będę i tak musiała kupić nową a tą po prostu zawiozę do schroniska,ponieważ mam zamiar wysterylizować sunie i myślałam o karmie 'light' aby mi nie przytyła. Dziękuje za dobrą podpowiedź, spróbuje się w to wgłębić. A jeżeli możesz jeszcze podpowiedzieć to jaka suplementacja będzie dobra dla mojej suni? zastanawiałam się nad tym własnie niedawno,żeby kupić jej jakieś witaminki itp. Niestety mieszkam w małym mieście i weterynarzy tym mieście a tym bardziej dobrych jak na lekarstwo..
  18. Faktycznie, zamówie jej nowe miski, może będzie lepiej, te co ma są metalowe na stojaku, może ona sie ich boi. Zobaczymy :) dziekuje za rady i pozdrawiam
  19. 'diety bogatej tez nie ma' a skąd ten wniosek? bo własnie że ma. Kupilam 14 kg royala dla dużych psów i nie chce jej jeść, ma zawsze pełną miskę i czasami je to jako przegryzkę. Gotuje jej różne jedzonko ,od piersi z kurczaka, indyka, mieso mielone równiez daje z szynki, wątrobe, serduszka.. do wszystkiego daje różnorodne ważywa i ryż- do wszystkiego dolewam wode. ale to nie był post o odżywianiu ale o piciu wody. Może faktycznie za bardzo się zmartwiłam tym, widze że inne pieski też tak maja,ale bardzo się boje o zdrowie i zastanawiam się czy pózniej to może nie mieć jakiegoś złego wpływu na jej nerki?
  20. Wiem wiem z tą parówka ale daje jej mało, max jedną dziennie i wybieram te z jak największą zawartością mięsa, bo tylko wtedy wypije z miseczki. Weterynarz ją widział, bo mała zapaskudzone uszy po schronisku i powiedział ze jej stan ogólny jest bardzo dobry, ma piękną lśniącą sierść ale badań krwi nie robiliśmy, może faktycznie trzeba jej zrobić. A co do tej wody to aktualnie zawsze ma 2 miski, jedna z wodą 'odstana' a druga zawsze świeża i nie pomaga.. próbowałam nawet z herbatka i nic hehe. Ciężki przypadek ta moja psinka ;)
  21. Witam, mam około 2 letnią suczkę, kundelka dość sporego (30kg), wzięty ze schroniska 2 miesiące temu. Pies od początku jak jest u nas nie chce sam pić. Ogólnie boi się dużych metalowych misek które ma, dostaje jedzenie w innej miseczce z której je, w chwili obecnej dolewam jej wodę do każdego posiłku..(gotuje jej mięsko z dodatkiem ryżu i warzyw). codziennie rano daje jej pokrojoną parówkę w miseczce i dolewam do tego wodę aby choć trochę się napiła.. Kupiłam 2 dodatkowe miski, z których też nie chce pić, woda ciągle w nich stoi a ona nawet nie podejdzie. Bywa, że po bardzo długim spacerze przychodzi do domu, zieje okropnie ale miskę omija z daleka. Jednak gdy jesteśmy u teściów (maja duży ogród) gdy się wybiega widzę że podchodzi do oczka wodnego i z niego pije, również raz widziałam jak napiła się z miski psów moich teściów(takiej samej jak boi sie w domu metalowej)!. Często też nalewam do zwykłej szklanej miseczki troszkę mleczka i do tego wodę, wtedy wypija ale też nie zawsze ma na to ochotę... Próbowałam również gotować jej rosołek, na mięsie itp i raz wypije raz nie... nie wiem co mam już zrobić z tym moim psiurem. Kilka razy w ciągu dnia biorę miskę z wodą z mlekiem i chce jej dać a ona wtedy ucieka jakby się bała.. Nie wiem ,czy ona miała jakieś przeżycia, czy o co chodzi, ale też nie robię nic na sile, bardziej boje się jak przyjdą upały.. Chciałabym aby mój piesek pił normalnie, a ciągle chodzę i się o to martwię, że wychodzę z domu a ona mimo pragnienia się nie napije. Nie woła też jak chce na dwór.. ale nie siusia w domu. Ktoś chyba ja za to karał albo nie dawał jej pić żeby nie sikała, nie wiem co ja mogę zrobić w tej sytuacji? Niżej moje Lilusiowe szczęscie :)
  22. hatameni ja dokładnie tak samo byłam z Czarusiem od smarkacza, ból jaki czułam po jego stracie był okropny(zresztą dalej jest). Nie mogłam przebywać w mieszkaniu bo wszystko mi go przypominało, w nocy idąc do toalety patrzałam aby go nie nadepnąć.. milion przyzwyczajeń i nagle zostałam sama,nikt nie wita jak wracam do domu. Ale wiem że nie mogłam być samolubna i trzymać go na tym świecie tylko dla siebie, pozwoliłam mu odejść w gronie ukochanych ludzi, zasnął sobie u nas w domku tak spokojnie.. Zawsze pozostanie w moim serduszku, najukochańszy pies na świecie. Moja mama po kilku dniach poszła do kościoła i pomodliła się o to aby Czaruś dał jej znak, że jest mu dobrze. A po 2 dniach śniło jej się, że jechała na rowerze po łące pełnej kwiatów a obok niej biegł szczęśliwy ON! Mam nadzieje że to jakiś znak z nieba od naszego pupilka! Jednak po długim czasie ubolewania (minął miesiąc, ale dla mnie to wieczność bez ukochanego czworonoga..) pojechałam pomóc innym psiakom ze schroniska, zawiozłam im dużo jedzonka i psich przysmaków. Oczywiście bez płaczu się nie obeszło. Wtedy zobaczyłam Lili. Damską wersje Czarusia! Po 2 dniach była już u mnie w domku.. :) ok 1,5 roczna sunia potrzebująca miłości człowieka tak samo jak ja potrzebuje teraz wypełnienia pustki i mojego serca przez psiaka.. Kochana, mądra psinka. Wiem że Czaruś nie będzie miał mi tego za złe i mam nadzieje że ucieszy się ze uratowałam jakiegoś psiaka tak samo jak kiedyś jego. Jeszcze parę dni temu był nie uwierzyła że ktoś znowu będzie cieszył się na mój widok kiedy wracam do domu.. miód na moje serce. Polecam każdemu adopcje takiego psiaka ze schroniska, są tak bardzo spragnione miłości.. wklejam wam zdjęcie mojej nowej przyjaciółki. http://zapodaj.net/0a6f371b56c4e.jpg.html a Baksio jest śliczny! walczcie z tym świństwem.. trzymam za was mocno kciuki i dawaj znać czy coś wiadomo! Ściskamy łapki
  23. Claudunia

    Guzy

    Niestety mój kochany Czaruś, najlepszy przyjaciel też jest już za tęczowym mostem. Choroba postępowała i pies w ostatnią noc az wyginał się z bólu.. Skróciliśmy mu cierpienie, wiem że to była dobra decyzja, ponieważ nie mogłabym patrzeć jak mój misio cierpi jeszcze bardziej. Zasnął sobie cichutko pośród swoich najbliższych.. Ciężko mi bardzo , tęsknie za nim, nie potrafię siedzieć w tym pustym domu... ale pociesza mnie myśl że teraz jest mu lepiej i już go nic nie boli.. Kocham Cię piesku !!
  24. Właśnie dziś chyba ciężka decyzja przede mną.. Noc była tragiczna, pies wywracał sie, dyszał, wyginał.. Jakby go coś bardzo bolało.. czopki tramalu juz nie pomagaja.. Nie wstaje, nie chce iść na dwór, pije ale nie je.. nie dostał leków.. lezy i patrzy.. Bardzo mi go szkoda ale chyba będę musiała zadzwonić po weterynarza.. :( nie moge pozwolić na to aby się męczył, aby cierpiał.. serce pęka.
  25. Witam. Mój piesio rok temu miał wycięta śledzionę wraz z guzem 3kg! Zaczęło się od tego ze pies któregoś wieczoru stał i nagle upadł.. Cała noc z nim przeleżałam na ziemi, ewidentnie coś wystawało mu z brzucha i go bolało. Pies miał wtedy 12 lat, taki troszkę skundlony owczarek. Poszliśmy z rana do weterynarza i pani podała mu leki przeciw bólowe, nasercowe i powiedziała ze pies jest STARY. Nie zastanawiając się zaczęłam dzwonić po klinikach gdzie umówiłam się na wizytę. Weterynarz zrobił usg i od razu powiedział ze pies jak najszybciej musi trafić na stół operacyjny! Dla mnie to był szok, płakałam i było ryzyko ze względu na wiek psa i wet powiedział ze jeśli guz bedzie zajmował inne narządy to psa się nie budzi .. Załamani czekaliśmy aż weterynarz obsłuży wszystkich klientów i zajmie się Czarusiem. Okropnie się bałam! Modliłam się aby bóg dał nam jeszcze chociaż rok! Operacja przeszła pomyślnie ,guz był wielkości glowy! Masakra.. Histopatologia nie wykazała nic złośliwego i wyszło ze to był krwiak. JednAk weterynarz powiedział ze jeśli pies przeżyje rok bez żadnych dolegliwości to bedzie sobie żył .. I chyba wykrakał . Mija dokładnie rok bo operacja była w lutym, co prawda modliłam się chociaż o rok..ale cieżko się z tym pogodzić.. Piesek ostatnio zaczął złe się czuć,wymiotowac i mieć gorączki ,zawroty głowy.. Na usg wyszła powiększona prostata, podaliśmy lek ypoZane i miało być lepiej ale okazało się ze jednak to nie jedyny problem Czarka.. Jeździliśmy po klinikach żeby potwierdzić diagnozę i okazało się ze pies ma guzy na wątrobie, w przodobrzuszu i w węźle chłonnym .. Możliwe ze są to przerzuty.. Niestety nie operacyjny.. Nie będę podawać psu chemii ,nie chce go już męczyć i patrzeć jak zle się czuje i wypadają mu włosy a tymbardziej ze najbliższa klinika jest 100km ode mnie, codzienne wyjazdy tez go bedą męczyć. Pies czuje się już lepiej, czasem go coś zaboli to dostaje czopka przeciwbólowego i jest ok, je ,chodzi na dwór. Dostaje sterydy i czuje się dobrze, jedyne co to dużo sika i pije. Chce mu zapewnić teraz jak najlepsze dni, pełne miłości i wszystkiego co bedzie teraz potrzebował :) dopóki bedzie dobrze się czuł i nie bedzie się męczył to bedzie żył.. Nie mogę się z tym pogodzić ale niestety muszę .. Serce mi pękło. Wychowałam się z tym psem i bardzo mi ciężko.. Pisze to po to abyście nie bali się walczyć o swoje psiaki, cieszę się ze zdecydowałam się na operacje i dzięki temu żyje jeszcze w dobrej kondycji. Każdy organizm psiaka jest inny, ale jeśli ktoś potrzebuje to służę pomocą i mogę coś opowiedzieć i doradzić :) pozdrawiam wszystkich wielbicieli psów i trzymamy z czarusiem za wszystkich łapki :) i przybijamy czwóreczkę :) trzymajcie się .. My się trzymamy !
×
×
  • Create New...