-
Posts
61 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AgLusia89
-
Ja bezalkoholowego ?? :nono: :D
-
Berneński cocker jamniweiler ? :klacz:
-
O jezu !! Pierwsza kupa na trawniku :bigcool: Oczywiście zaraz potem kolejna w domu na kuchennej podłodze, ale co tam :shithappens: Na spacerze spotkałam się z ciekawą teorią nt Lucyny. "Ogon to ma jak jamnik, ale to umaszczenie to taki rotwailer" :niedowia:
-
Jakie słodkości !! :loveu: będę śledzić :) Widzę, że macie już choinkę.
-
Są takie chwile gdy żałuję że nie zaadoptowałam dorosłego psa, takiego którego nie rozprasza byle pierdnięcie. I są takie chwile kiedy czuję się sfrustrowana, ale przechodzi. Mieszkam na blokowisku, zobaczcie, tutaj też może być ładnie :) [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/200/1465684_DSC_0091[1].JPG[/img] [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/200/1465683_DSC_0097[1].JPG[/img] [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/200/1465685_lucy[1].JPG[/img]
-
Kawa! Jakie śliczne zdjęcie ! :loveu:
-
Hello Dzisiaj dotarł do nas kong dla mojej Lucyny. Moje pytanie brzmi: Jak czesto go podawać?
-
Lucyna ma jakieś 12 tygodni i jest dopiero po pierwszym szczepieniu które było 4 grudnia, czyli 9 dni temu. 17 grudnia, czyli w środę, mam zamiar iść z nią i z dwoma zaufanymi psami na spacer na łąkę. Nie będę trzymać psa pod kloszem! Nie i koniec. To będzie już dwa tygodnie od szczepienia (była szczepiona na zakazy i na wściekliznę :/ ) i mam zamiar zapoznać ją z dużą przestrzenią i innymi psiakami. W zasadzie weterynarz nie powiedział mi dokładnie kiedy mogę z nią wychodzić, powiedział tylko że tak na prawde jeśli pies ma się zarazić to i z butów w których chodzimy po dworze coś na nią skoczy. Powiedział żeby unikać blokowiskowych trawników (wiadomo co się na nich dzieje)
-
U nas to już całkiem tragedia ! Ale przynajmniej wszyscy są traktowani równo. Nikt nie ma łóżka i koniec kropka. Wszyscy śpią na podłogach albo krzesłach i nie ma, że ten zapłacił to ma lepiej a ten nie to go gniecie oparcie w plecy :D
-
To jest kpina !
-
Lucyna dostała dzisiaj Konga :D Szału nie ma, dupy nie urywa, zainteresowanie minimalne, ale jak tylko kot próbuje się zbliżyć do jej nowej zabawki to jest wielkie aj waj :D Coś tam pociumkała, coś poćlamała i jej się odechciało :pissed: Jak na razie największą furorę robi szarpak i kostka z wapniem. A propos szarpaka, to Lucyna przepięknie aportuje. Sama z siebie, Pies geniusz. O, i dostała nową obrożę bo czerwoną parcianą już zjadła :D Ta jest odblaskowa, będziemy bezpieczne wieczorami. A oto zdjęcie ktore obrazuje zainteresowanie mojego psa gadżetami. P.S. Ta cholerna kwarantanna mnie dobija !! wiem! wiem, chciałam szczeniaka to teraz mam, ale ja już bym tak bardzo chciała chodzić z nią na spacery ! I jak mam ją nauczyć czystości kiedy nie mogę z nią wyjśc na dwór ?? (od razu móię że wyniesienie jej przed blok nic nie daje, mała potrzebuje dużo czasu żeby zdecydować się na siusiu a pod blokiem jest zbyt wiele odchodów nieznajomych, bezpańskich psów). Kwarantanno, giń! [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/199/1454604_DSC_0088[1].JPG[/img]
-
Leokadia, a może gdyby tak marchewkę zetrzeć na grubych oczkach? Ja spróbuję, no i może wepchnę trochę marchewki do Konga :)
-
Kawa, tak, dosyć to puchate i ma mięciutkie futerko:) Leokadia, Lucyna została określona przez weterynarza jako 3 miesięczna :) Wczoraj przy okazji wizyty zważyłam ją sobie, prawie 3,5 kg <3 Lucyna rozkochała się w dietetycznym żarciu, własnie przygotowuję kolejną porcję. Wczoraj zamówiłam 15 kg karmy, oby nie kręciła nosem po zasmakowaniu ryżu na kurczaku. Marchewkę skubana wygrzebała i odłożyła na bok, nie lubi :D Byłyśmy na spacerze, był pierwszy nadworny sik! Ludzie mnie straszą i gadają że Luśka to będzie wielka, jak koń. Może nie jak koń, ale jak wilczur :Help_2: ......
-
Weterynarz zdiagnozował zapalenie spojówek. Byłyśmy na wizycie w związku z tą nieszczęsną kością, wszystko ok. Dieta i tyle. Na wszelki wypadek zapytałam weta, obiecał że z Lucyny krowa nie wyrośnie :klacz: :D Wartp było drałowac taaaaki kawał drogi, Luśka się wyspacerowała a ja poprzebywałam w towarzystwie przemiłego weterynarza. Chyba się zakochałam :loveu:
-
Z wizytą u weta wstrzymam się do jutra, poobserwuję ja do wieczora i zobaczymy. Może to kwestia mojego przewrażliwienia. Oby :(
-
Przeżyje, ale tak go wycackałaś, że co to będzie jak wrócisz do pracy ? :D Rico smutny bo tęskni za Hanią i jej śmiechem, jak już będziecie wszyscy razem w domu to będzie apogeum szczęścia :jumpie:
-
Obroża Lucyny umarła :( A sama Luśka też dzisiaj jakaś taka śnięta, nie ma ochoty na zabawy, pociumkała chwilę swojego ptaszka (maskotka) i tyle... Może to jakiś taki gorszy dzień.W nocy, kiedy byłam w pracy wymiotowała :( Moja kotka zniosła sobie kostkę po kurczaku z szafki na podłogę i niestety, Lucyna się do niej dorwała. Z całego tego nieszcześcia jeden plus jest taki, że zwymiotowała. Co ja bym zrobiła jak by mi się Lucinda udusiła kością ?? Ale! Luśka dzisiaj prawie nic nie je i ma problemy z wypróżnianiem troszkę. Martwię się :( P.S. Tyśka, cześć i witam u Lucyny :) P.S.2 vege* ten dzieciak z każdej strony wygląda inaczej :D Jak leży z otem - to berneńczyk, Pani w sklepie z karmami mówi że jak jamnik, a weterynarz, że jak cocker spaniel. Aż boję sie pomyśleć na co to wyrośnie :niewiem:
-
Lucyna się rozkręca! :evil_lol: Zaczyna ganiać za kotem, ma w sobie sporo energii, a mimo to jeszcze nic w domu nie zostało przez nią zniszczone... obym nie zapeszyła. Jest słodka grzeczna i nauczyła się załatwiać swoje potrzeby na podkładzie :klacz: Oczywiście sika też w kuchni i przedpokoju, ale najważniejsze, że kupę robi na podkład. Niestety jeszcze ani razu nie trafiłam na ten niesamowity moment, żeby pochwalić ją bezpośrednio po. Zawsze załatwia to kiedy jestem w kuchni, w łazience, albo kiedy wcale mnie nie ma :D Widocznie robi to z potrzeby serca, a nie dla smaczków. Nadal nie chce ćwiczyć z klikerem w przedpokoju, podchodzi tam do mnie niepewnie a jak już wykona polecenie to szybko czmycha z nagrodą w pysku. Do łazienki wcale nie wchodzi, raz przestraszyła się urucomionej pralki i teraz nie chce tam zaglądać, a uwierzcie, że próbowałam z nią ćwiczyć "siad" nawet tam. taaak, siedząc na toalecie , uczyłam psa posłuszeństwa :D [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/198/1431714_DSC_0075[1].JPG[/img]
-
Znalazłam w moim mieście psie przedszkole, chyba zapiszę Lucynę :jumpie:
-
Myślałam, że właśnie jestem w dziale Cocker Spaniel... Mowa o jakimś odrębnym forum? Jesli tak to prosze o link, lub jeśli nie można linkowac to jakiś namiar
-
Dziękuję Elu za zainteresowanie :) Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego jak szkodliwa dla psa jest czekolada i absolutnie nie daję i dawać jej nie będę psu. Staram się trzymać dyscyplinę, nie reaguję na błagalne szczeknięcia psa żeby się z nią podzielić jedzeniem itp. Chłopak natomiast najchętniej zapieścił by psa na śmierć, wyznaje on zasadę że troska = rozpieszczanie :madgo: I bądź tu człowieku mądry. Elu, a jak to było u Ciebie. Jak ta różnica w zasadach wychowawczych wpłynęła na zachowanie Rufusa i jego stosunek do Was? Mój chłopak koniecznie chce być bardziej kochany przez psa i dlatego chce go rozpieszczać. vege* obroża pewnie niedługo będzie do wymiany bo ta już jest pomemlana :megagrin: Upatrzyłam już kilkanaście pięknych na furkidz więc muszę zacząć odkładać kasiorkę :wub: Mam nadzieję, że Luśka ma słabą pamięć, bo przecież mnie znienawidzi za to zakrapianie jej oczu :placz:
-
Oooo Dzisiaj Lucyna jest jak zupełnie inna dziewczyna. Rozbawiona, chętna do zabawy. W końcu zainteresowała się szarpakiem no i kością. Kość jest u niej namber łan - Leży teraz obok mnie i tylko ćlam, ćlam, ćlam. I nauczyła się reagować na siad. Kliker i smaczki robią swoje. Dziwne tylko, że najtrudniej jej to idzie w jednym pomieszczeniu w mieszkaniu... W przedpokoju :hmmmm: Zupełnie nie wiem dlaczego. Na zdjęciach to ta Luśka jakaś nie bardzo, a na żywo to przecież śliczności. [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/197/1418436_to[2].JPG[/img] [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/197/1418445_i_to[1].JPG[/img] [img]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/197/1418450_i_to_to[1].JPG[/img]
-
Cześć. Jak już mówiłam w innych postach, jestem posiadaczką cudnej Lucyny. Trzymiesięczna suczka, mieszaniec Cocker Spaniela, podpalana. W tej chwili jesteśmy w okresie kwarantanny i przestrzegam tego dosyć rygorystycznie gdyż na wskutek źle podanej szczepionki w schronisku, odporność psa jest równa praktycznie zeru. Jak zorganizować psu zabawy aby zaspokoić i umysł i ciało, kiedy jesteśmy zmuszeni siedzieć w domu ?
-
Kurde! Musze Luśce zakropić oczy... za pierwszym razem poszło dobrze, była chyba zmęczona wizytą u weta. Teraz czaję się z drugą dawką a ona absolutnie nie zgadza się na krople. Smaczki nie działają. Poczekam aż zaśnie i wtedy rach ciach ciach rozchylę powieki i kropnę... jak na złość, teraz nie chce spać :D
-
I dzięki temu Ty sobie siedzisz w ciszy i spokoju, rozkoszując się chwilą oddechu :) Tylko Ty i Rico <3 Carpe diem