Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Anomolly, gdzie mieszkasz? Może ktoś z dogomaniakow, wprawny w układaniu szczeniąt, złoży Ci nie trenerską, a towarzyską wizytę i pokaże jak to robić?
-
Czteroipółmiesięczny szczeniak startował w pierwszych w Polsce MP psów towarzyszących - w 1980 roku. Zajął 10 miejsce wśród 26 dorosłych psów. Ćwiczenia wykonywał jeszcze nieprecyzyjnie - stąd 10 miejsce - bo nadmiar entuzjazmu przeszkadzał, ale żadnego ćwiczenia nie wyłamał. Regulamin był bez porównania trudniejszy niż dzisiejsze PT. Szczeniak nie był bity w trakcie szkolenia - hodowczyni, zarazem trenerka, układała zwierzątko od piątego-szóstego tygodnia życia. Czyli po prostu trzeba wiedzieć jak uczyć znaczenia słów, także takich jak "nie" - bez gniewu, krzyku czy bicia.
-
Anomolly, weź zabawkę na sznurek - poruszasz zabawką, ucieka przed szczeniakiem, szczeniak wtedy niemal na pewno złapie zabawkę, nie Twoje nogi. Ze smakołykiem i zabawką w ręce ucz siadania i chodzenia przy nodze. Zamiast przeciągania lepsze jest spokojne noszenie razem, bez szarpania zabawką w linii góra-dół. Nie wydzieraj z pyszczka, czekaj, aż sam zabawkę odda - dopiero wtedy kolejna zabawa.
-
Skąd zaczęły się te wszystkie pomysły z ignorowaniem? Ignorować przy powitaniu (a powitanie scala psią grupę, jest szalenie ważnym rytuałem komunikacyjnym), ignorować wymuszanie kontaktu? Chęc kontaktu z człowiekiem jest podstawą udomowienia psa. Dziecko ignorowane w sierocińcu nie umie nawiązywać kontaktów emocjonalnych, ignorowany za chęć kontaktu szczeniak nie rozwija się prawidłowo. Gdybym chciała mieć zwierzątko bezkontaktowe, sprawiłabym sobie z pluszu - niczego poza odkurzaniem nie wymusi na mnie. Cenię te psy, którym zależy na kontakcie z człowiekiem, które wymuszają kontakt! To już tylko mój problem, aby wymuszanie kontaktu przekierować na zachowania, których chcę psa nauczyć.
-
Anomolly, a w jaki sposób bawisz się ze szczeniakiem? Czasem to, co my uważamy za zabawę, szczeniak odbiera właśnie jako prowokację do gryzienia.
-
To zależy, w jaki sposób uczysz tego "nie". Szczeniak ludzkie gniewne "nie" rozumie jako wyraz gniewu, ale najczęściej nie rozumie, czego ten gniew dotyczy. Musi wiedzieć, co powinien robić, aby NIE słyszeć NIE, a słyszeć DOBRZE. Tego nie nauczy się sam - oprócz zakazu, połączonego w tej samej sekundzie z powstrzymaniem czynności zakazanej, trzeba wskazać zachowanie prawidłowe - w każdej sytuacji. I to prawidłowe nagrodzić.
-
Jeśli potrafi siadać, to niech siada w dystansie od Twojego ciała, a potem niech wyżywa się na plastikowym baniaku. Gryzaki i zabawki odbieraj w chwili, gdy szczeniak sam wypuszcza - aby własne otwarcie pyska, bez żadnego wymuszania, skojarzył z komendą "daj"
-
Nie ignorowałabym jednak. Uprzedziłabym gryzienie poleceniem wykluczającym gryzienie - na przykład siad w lekkim dystansie od dłoni, nagrodzony smakołykami podawanymi spomiędzy palców, albo spokojnie z komendą "nie" nasunęłabym fafle szczeniaka na gryzące zęby - gryzłby się sam - i natychmiast znowu po komendzie "siad" i pochwale podałabym jedzenie tak, by uczył się szanować ręce. Poza tym włożyłabym dużo pracy w szkolenie - wspólne noszenie gryzaka, nauka aportowania, nauka chodzenia przy nodze, szukanie zabawki - szczeniak zmęczony taką pracą nie miałby już siły na obgryzanie rąk. Przy zaczynającej się głupawce można przekierować gryzienie na plastikowy baniak po wodzie mineralnej, uwiązany na sznurku i uciekający przed szczeniakiem. Jedzenie - tylko z ręki lub z miski trzymanej w rękach.
-
Pytałabym, czy szczeniaki dostają urozmaicone pożywienie - jeśli tylko suchą karmę, nie kupię. Pytałabym, czy hodowca urządził plac zabaw dla szczeniąt - szczeniaka siedzącego tylko w klatce, choćby najbardziej czystej, nie kupię. Szczeniak dla prawidłowego rozwoju musi mieć możliwość zabawy i badania otoczenia. Jesli suka-matka siedzi całe życie w klatce, obok innych klatkowych więźniarek - nie kupię. Nie wezmę z żadnej hodowli za darmo ani za dopłatą szczeniaka, który przez klatkową izolację w pierwszych ośmiu tygodniach życia nie wyrobił odporności na stres, szczeniaka, który może reagować rewolucją lub alergią na zmianę jedzenia ani takiego, którego urodziła zestresowana matka-więźniarka.
-
Grubens, jeszcze jedna uwaga - żaden pies sam z siebie nie rozumie ludzkich słów - nasze "NIE" najczęściej kojarzy z gniewem, ale nadal nie wie, co zrobić w tej sytuacji, w której usłyszał "NIE". Jeśli natomiast, tak jak pisze Chounapa, pies po "nie" słyszy już wyuczone "siad" - zrozumie, że zamiast na przykład skakać na gości, ma usiąść gdy przychodzą goście. Ale najpierw trzeba nauczyć "siad", podobnie jest ze wszystkim. Nie wystarczą tylko zakazy - pies musi wiedzieć, za co będzie pochwalony/nagrodzony. Twoj pies jest świetnym obserwatorem, skoro taszczy poduszkę, gdy idziecie do sypialni - na pewno wiele można go nauczyć, tym bardziej rozejrzyj się za dobrą psią szkółką, bodaj na kilka lekcji.
-
Chwycenie i szarpanie za kark w psim języku oznacza "mogę cię zabić". Bez szarpania, bez karcenia można szczeniaka nauczyć czystości - starczy obserwować i wyprowadzać przy najmniejszej oznace niepokoju i nagradzać załatwianie się poza domem. Jeśli szczeniak nie zostaje zbyt długo sam, nauka potrwa góra trzy tygodnie; dłużej tylko u małych ras. Gniewne szarpanie za kark plus równie gniewne "nie", bez wskazania wymaganego w tej sytuacji zachowania, za które można i trzeba pochwalić i nagrodzić, prowadzi do znerwicowania zwierzaka, zwierzaka, który potem sam nie wie, czego i gdzie powinien się bać. Grubens, gdzie mieszkasz? Dwie-trzy lekcje z dobrym trenerem mogą rozwiązać te i wiele innych problemów.
-
Jeśli Czarek, jak tu został nazwany, dał temu wynalazkowi imię małżonki, to znaczy, że jest straszliwie pod pantoflem i boi się w domu własnego cienia - chętnie założyłby to żonie, ale strach...
-
Moim zdaniem trenerka do odstrzału. Chyba widzi, co ludzie robią. I akceptuje to. I sama tyrpie przerażonego owczareczka. Co do "dobre miejsce", "dobry siad" - mogę tylko domyslać się - może w zamiarze była taka sekwencja - naprowadzenie psa w siad i gdy siada - "dobrze, siad, dobrze". Zabawne dla mnie jest najbardziej używanie "dobre, dobra, dobry" - cóż za specjalista od gramatyki wyrośnie z tego psa! To prawie tak śmieszne jak posyłanie psa do żony o imieniu Marysia z hasłem - "do pani".
-
A jednak trenerzy WŁ w porównaniu z takimi ośrodkami szarpania psów są super. Czy ktoś wie, co to za dziwne oprzyrządowanie - rusztowanie jakieś? - ma na szyi jeden z psów? https://www.youtube.com/watch?v=eJlF_JK6Lqk
-
Można zobaczyć też grupę sportową "Everest szczyt porozumienia". To także Śląsk.
-
Jak sprawdzić - bardzo prosto. Poprosić trenera by pokazał co najmniej pracę własnego psa lub psa kursanta - pracę w tym zakresie, jakiego potrzebujesz. Jeśli oferowałabym szkolenie w zakresie aportowania, to powinnabym zaprezentować aportowanie dziesięciogroszówki w wykonaniu mojego psa plus aportowanie regulaminowe i dowolne najrozmaitszych przedmiotów w wykonaniu psa kursanta. Jeśli interesuje Cię sport - trener i jego kursanci powinni udokumentować zaliczone starty w tej dyscyplinie sportu, jaka dla Ciebie jest ważna. Jeśli interesuje Cię rozpoznawanie przedmiotów - niechże trener weźmie liść spod drzewka, wytarga w nim trzy dziurki i położy pomiędzy dziesięć innych liści - a potem niech przyprowadzi psa i poleci wybrać ten liść z dziurkami. I już. Do tego trenera https://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&client=mv-google&v=T37m69k1ty0&nomobile=1 to mamy trochę za daleko i chyba też za drogo, ale pomysły na utrudnienia i pracę przy rozpraszaniu uwagi rewelacyjne!
-
Ten pan został mianowany behawiorystą WŁ - i co, i nie widzi jak bardzo zestresowany jest nieszczęsny owczareczek? Jak pies odbiega w kąt pokoju, jak kuli się na legowisku? Przecież ludzie płacą prawdziwymi pieniędzmi za wszelkie kursy dla trenerów i behawiorystów. I płacą niemało - za swoje pieniądze ten akurat trener-behawiorysta WŁ nie dostał najwyraźniej nawet elementarnych informacji o mowie ciała psa ani jak z psem pracować. A jeśli dostał - to nie umie ich zastosować. Skoro nie umie, nie powinien zaliczyć kursu, chyba że wystarczy zapłacić.
-
Najsmutniejsze jest to, że ten pies ma starannie obrzydzaną pracę z człowiekiem. Gdyby mógł, zwiałby jak najdalej.
-
Link do kliniki dr Novaka http://www.abvet.cz/pl/
-
Holandia - podobnie jak w Niemczech. Plus powszechne tolerowanie wchodzenia z psem do kawiarni, restauracji. Plus bardzo restrykcyjne przepisy za jakiekolwiek dokuczliwe zachowanie psa w przestrzeni publicznej czy nawet dłuższe szczekanie w dzień we własnym domu, jeśli ten dom stoi w zabudowie szeregowej.
-
A gdyby długa linka, a nie smycz?
-
Miło mi, Brezyl, że jesteś na forum i że wybierasz sobotę. Może być każda sobota? Od dziś? Ja jestem zwykła Kowalska. Nie przepraszam za to - starczy mi, że sama pamiętam błędy popełniane przy pierwszym psie - czasem bardzo boleśnie pamiętam - i wiem, że przy kolejnych zwierzakach też nie udało mi się być bezbłędną. Staram się pamiętać, że nie ma złych pytań - dobrze, że są. A że odpowiedzi bywają różne - to chyba skłania do samodzielnego wyboru. Za to przepraszam za ewentualne literówki - jak przystało na sowę, lepiej słyszę niż widzę.
- 54 replies
-
- Marko Polo (SPPiKR)
- marko polo
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Miałabym nieśmiałą propozycję poza głównym tematem. Czy moglibyśmy ustalić jakiś dzień, w którym zachowamy wobec siebie maniery Petroniusza? Zanim w kogoś wbijemy miecz (tu oczywiście miecz uzasadnionych spokojnych argumentów), odezwiemy się z uśmiechem: "przyjacielu, cuchniesz winem i zawadzasz mi". Akcentując zwłaszcza to "przyjacielu"; resztę tego akurat dnia postaramy się pominąć.
- 54 replies
-
- 2
-
-
- Marko Polo (SPPiKR)
- marko polo
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
http://www.dobrypies.eu/ - wprawdzie nie znam p. Grzegorza Firlita, ale jego książka "Strachopies" jest warta polecenia, więc i bezpośrednia pomoc może okazać się skuteczna.
-
Tajemnica takiej sielanki czy to w Niemczech, czy w Holandii jest banalna - niemal nieuchronna i zawsze bolesna dla kieszeni kara za nieprzestrzeganie przepisów.