co do choroby lokomocyjnej : moja Lady jak byla mloda miala klopoty...ale w pociagu jezdzila bez problemu . zanim pojechalam w dluzasza trase (sosnowiec-warszawa) wzielam ja na przejazdzke (kilka stacji) zeby zobaczyc jak pies sie zachowa . w pociagu o dziwo nie bylo zadnego problemu. sunia nawet nie probowala wchodzic na siedzenia.polozyla sie na podlodze i spala. w droge do sosnowca z wawy (2,5 h) zabralam papier toaletowy, woreczki wode miseczke kocyk i szmatke (zeby gdyby cos sie stalo miec czym posprzatac) NIC nie bylo potrzebne. pies zniosl droge koncertowo. (dodam ze samochodem dlugo przyzwyczajala sie do jezdzenia - wymiotowala, slinila sie... pozbylam sie tego problemu gdy nauczylam psa ze samochod=przyjemnosc, jezdzilysmy w rtkie trasy ktore konczyly sie milym spacerem, jeziorkiem, spotkaniem z innymi psiakami ... przeszlo i teraz szaleje ze szczescia jak wsiada do auta)
oprocz mojego psa przewozilam pociagiem jeszcze 3 szczeniaki ... z zadnym nie bylo problemu. wszsytkie grzecznie spaly...pociag usypia..jedzie plynnie (sczegolnie ex ic i ec ... maja malo stacji) nie ma ostrych zakretow , hamowania...to chyba najprzyjemniejszy z mozliwych srodek transportu dla psiakow.
nigdy nikt nie powiedzial mi nic zlego ..wrecz przeciwnie ludzie bardzo cieplo odbierali towarzystwo psow. wszystkie to byly slodkie szczeniaki to prawda. raz jechalam w przedziale z doroslym malamutem ktory rozpychal sie na siedzeniu a ludzie sciskali sie do siebie zeby tylko piesek mial wiecej miejsca :) wiec mam same przyjemne wspomnienia
SaJo mam do ciebie pytanie... jaki rozmiar klatki masz dla swojego owczarka ? musze teraz kupic klatke dla mojej suni (na wyjazd) i nie mam pojecia jaki rozmiar :( HELP (tak tak wiem ze im wieksza tym lepsza...ale im wieksza tym ciezsza i przede wszystkim drozsza..a nie chce przesadzic...help ...
uhh ale sie rozpisalam :) przepraszam za przydlugi post !