Jump to content
Dogomania

ludwa

Members
  • Posts

    26816
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by ludwa

  1. Myślę, że nalezy sobie panią odpuścić. Jak komuś zależy a coś wypadnie, to się skontaktuje, chocby po czasie ale sam, nie trzeba do niego dzwonić.
  2. Stasia odeszla....Tak cicho i spokojnie jak żyła. Nie ma już Stasi... http://www.dogomania.pl/threads/145926-Starsza-onkowata-Stacyjka-NIE-MA-JUŻ-STASI...
  3. Ja też opierniczyłam moją sucz jak na dziecko burknęła. to odruch, bo wiem, ze ma po kolei w głóowie, skoro ostrzega. A kelpanie po dooopie zależy od różnych czynników. W nas klepanie syczy po dooopie to rodzaj pieszczoty, bo dziewczyna kawał tyłka ma i moje klepnięcia to dla niej jak ugryzienia komara i nic sobie z nich nie robi, cyba bym musiała kijem ją okładać. Natomiast reaguje na ostry ton (choć też nie zawsze) i na nagły ruch ręki nad głową (jak próbuje moje dziecko w przypływie głupawy uszczypnąć w nos a robi to przy okazji lizania po twarzy) ale i to machanie daje krótkotrwały skutek:). Cóż, najwyraźniej brakuej u nas dyscypliny:)
  4. Słodki Rysiak:) Psy wyczuwają nastroje...
  5. Rozmawiałam jeszcze po południu z Marysią. Też cieżko to przyjmuje. Zajmuje się psami od lat a mimo to dla Niej Stasia też była szczególna. Głupie to ale całe popołudnie i wieczór spędziłam też myśląc o Stasi i chociaż widzialam ją ostatnio prawie rok temu i w życiu u Was nie byłam, brakuje mi jej w moim domu. Aż samej mi głupio przed sobą, że tak mnie rozkleiła... Tak sobie myślę, że to byl pies z duszą. Ludzką duszą. I chyba dlatego tak jest...
  6. Musi minąć czas, musi być płacz. Czas to "zasklepi" Ja już spokojnie myślę i o najbliższych którzy odeszli i o psie i kićce, których pożegnałam. O Stasi też będziemy myśleć spokojnie. Trzymajcie się z Łukaszem, wiem, że jest Wam bardzo ciężko. Dom, przedmioty należące do Stasi, to wszystko boli...Ale za jakiś czas ten ból zelżeje...
  7. Też mam za sobą doświadczenie odchodzących bliskich ale to takie dziwne, nierealne, trudne do pojęcia, bo nic na to nie wskazywało. I to w czasie kiedy Was nie było. I tak już nic nie można zrobić i pewnie wcześniej też by się nie dało ale po prostu trudno to przyjąć.
  8. A ja myślałam że z Ciebie taka supermenka i klapeczki Ci nie przeszkadzają:) Wilczarz superrrrrrrr. Jak ja kocham takie wieeeeeeeeelkie psiory:)
  9. Mam nadzieję, że jutro będę już tak spokojna jak Ty. Na razie jestem strasznie rozgoryczona. Mam żal do losu. Przeglądam co chwilę zdjęcia i wątek...Moze chciała Tobie zaoszczędzić tego...Lubiła Marysię z wzajemnością. Jak zareagowała na przyjazd do hotelu? No i jednak wyniki histopatologiczne nie były bardzo dobre. Widać cały czas działo się coś niewidocznego.
  10. Myślałam, że minął rok a minęło dopiero 11 miesięcy.
  11. Ona z tym swoim stoickim spokojem i mądrością naprawdę była wyjątkowa. Wiedziała jak bardzo ją kochasz
  12. Te problem jak widać nie bez powodu wracały. Nic też nie wskazywało na to,że może być źle. Marysia mówiła, że w badaniach wyszła lekka leukocytoza i tyle. Widocznie jej wciąż ten przewód pokarmowy dokuczał i to był problem znacznie większy niż by się mogło zdawać. A ona nie dawała po sobie poznać. Zresztą przy ropomaciczu też tak było. Zachowywała się normalnie, nie skarżyła...Obroża szczęście przyniosla, szkoda, że na tak krótko... Zbyt krótko. Martwiliśmy się o przeżuty na listwie mlecznej i sądziłąm, że stąd będą problemy a tutaj... Wiem, że jest Ci bardzo ciężko, że Cie nie było przy Niej ale skąd mogłaś wiedzieć? Żeby cokolwiek wskazywało na to, ze coś jest nie tak...Jeszcze wizyta przed samym wyjazdem. Nikt nie mógł przewidzieć, nikt nie przypuszczał. Miała najwspanialszy dom. Lepszego nie mogłabym sobie dla Niej wyobrazić i nie wyobrażałam zreszta, że będzie aż taki. Dziękuję Ci za wszystko. Szczególnie za to rozpieszczanie, chyba intiucyjnie chciałaś dać Jej jak najwięcej. Szkoda, że tak mało czasu dostaliście wszyscy Troje. Bardzo mi przykro, jak nigdy dotąd. Jak wtedy, gdy odszedł mój pies....
  13. Dominika, dzwoniłam już do Marysi. Do Ciebie nie mogę sie dodzwonić. Siedzę i wyję w pracy jakby była moja... Zawsze jest przykro jak któryś psiak odchodzi, tym bardziej podopieczny ale do tej pory udawało mi się powstrzymać w pracy. Teraz nie. Trudno mi w to uwierzyć. Ona była bardzo wyjątkowym psem. Choć to zwykle nasze osobiste psy są wyjątkowe. Ona była wyjątkowa choć nie moja, choć poznałam wiele psów.
  14. No i jeszcze Koffi:) Na szczęście leki dobrze dzialają. Oko już nie ropieje, mały szaleje:) No i zaczął jeść karmę chętnie. Widać jednak nie bez powodu nie miał apetytu
  15. Ale wygląd widać na zdjęciu a serducha nie
  16. o ile się nie mylę, to to co Wam kradną to ilex a kwiatuszek znam pod nazwą warszawianka:)
  17. No niestety. Przekształcił się w palenie czarownic:) Temat ciekawy w rzeczy samej. Tylko z mojej perspektywy, gdybyśmy tak wszystko obwarowali umowami, cenzurowali, wnikali w szczegóły, to 3/4 psów z dogo dawno by była w najlepszym wypadku spopielona:) To dobra sprawa jeśli umieszczamy swojego psa, ew. jesli mamy na głowie 1-2 itd. Jeśli natomiast stoimy przed dylematem: zabrać psa z umieralni albo za tydzień igłą, bo warknął na pracownika, to umieszczamy psa w hotelu w którym: -jest miejsce -jesteśmy w stanie go opłacić -możemy w miarę u psa bywać i kontrolować co się dzieje. I od tego akurat nie zwalnia nas żadna, nawet najlepiej skonstruowana umowa:) Fajnie by było zrobić ranking hotelików. Oceniać je, gwiazdkować itp, żeby było wiadomo gdzie możemy być spokojniejsi (nie spokojni;)). Tyle, że też nie oszukujmy się. Cena rynkowa hotelowania psa (naszego, kiedy jedziemy na wakacje) to np w Wawie 40-50 zł. Kogo stać na trzymanie wyciągniętych ze schroniska bid (najczęściej potrzebujących kosztownego leczenia) za taką kwotę? Owszem, mamy prawo a nawet powinniśmy wymagać czegoś wzamian płacąc. Tyle, że na pewno nie takich warunków jak w tych typowo komercyjno-wakacyjno hotelach, w których często jest gorzej niż w tych omawianych tutaj. No i kolejna sprawa. Fajnie wiedzieć który hotelik ma dobrą opinię a co za tym idzie warunki. Tylko właściwie co mi z tego, że jest np super hotelik w Krakowie, skoro ja się na psy natykam w Wawie. I myli się ten, kto sądzi, że tutaj hoteli, które przyjmą psa ze świerzbem, po operacji (chociażby samej sterylce) jest masa. Niestety możemy sobie oceniać do woli ale biorąc pod uwagę specyfikę wyciągania, ratowania itp psów wyboru zbyt wielkiego nie ma. A niestety te "przyzwoite hoteliki" mają kolejki. No i jesteśmy w głębokim ciemnym miejscu znowu;) Takie realia niestety dla większości tych, którzy zetknęli się z problemem ratowania psa w trybie "na czas". Więc przyznam szczerze, ja nie oczekuję luksusów. Oczekuję opieki weterynaryjnej, podawania leków, karmienia, utrzymania warunków sanitarnych. I przyznam również, że nie oczekiwałabym zbyt wiele czasu i indywidualnej pracy z psem od osoby sprawującej opiekę nad nastoma psami. Bądźmy realistami. Dobra, wiem, że w większości nie w temacie ale mi się to wiąże niestety:)
  18. zaznaczam, żeby sobie poczytać. Niemniej to co przeczytałam zrobiło na mnie niezłe wrażenie. W szczególności docinki osób, które nie widząc i nie znając psa, wiedzą o nim wszystko i mają 1000 sposobów jak psa oswoić:) Murków nie znam ale może znajdą czas i chęci aby chociaż ze dwie z tych osób przyjąć pod swój dach na ten miesiąc. Może te osoby zrobią to lepiej i szybko znajdzie się dom dla psa a wtedy Murkowie zwrócą wpłąconą na kojec kasę, pokłonią głowy i przyjma kolejnego trudnego psa na np 6 m-cy za samą karmę i weta? Ja się dorzucę chętnie do np sniadań gości:)
  19. Uffff, czyli w końcu trafił na swego. No i zły chłopak z niego nie jest;) widać kurę pazury bolały, to pomógł dziewczynie;)
  20. No bo ci co chcą psa, to już mają a reszta...? Rasowych szuka albo prostych w obsłudze alebo malutkich....
  21. Może dziś ktoś pomyśli o Felku...? Tak sobie marzę
  22. A zdawać by się mogło, że jak biorą znajomi to świadomi jacyś...Ręce opadają.
  23. On naprawdę w rzeczywistości jest ładniejszy:) Niefotogeniczny z niego facet po prostu. Jakby ktoś dał mu szansę, to będzie miał super przyjaciela i obrońcę:)
  24. [quote name='Nutusia']Ludwa, jak najbardziej się piszę na kastrację ślimaków! Najpierw mi ich było szkoda, przenosiłam za płot, ale w tym roku wymiękłam i rozpoczęłam eksterminację, bo się zanosiło na to, że albo ja albo one... Dziewuszki, na co te wasze domki czekają?... No, chyba że na to, żeby się Większa oduczyła siusiać do szafy :)))))[/QUOTE] Tylko w którym miejscu ja naciąć/ podciąć, żey już więcej się nie mnożyły a zeby też ich nie przeciąć:evil_lol:?
  25. a ja obronię mojego eksterminatora;) On nie specjalnie:) Niestety kilka wrzucił do słupka z wodą i biedne utonęły (ale śmierdziało) ni i te będące w trawie często ulegają rozdeptaniu niestety. Tytułem wypadku w drodze gdzieś:)
×
×
  • Create New...