-
Posts
26816 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by ludwa
-
ZOSIA i Greta- obie w NOWYCH DOMACH- WRESZCIE ! :)
ludwa replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
ale Tośka (a dla mnie jednak Zośka:evil_lol:, muszę się bardzo pilnować i poprawiać:)) na leżąco. Ten tył rzeczywiście daje się jej we znaki:diabloti: -
koosiek, wypytałam o tę sukę, na ogonie nie ma rany a raczej przy odgryzieniu, wnykach itp by była. Poza tym, nie sądzę, żeby Nadia mogła być skrajnie zagłodzona. No i Nadia nie miała białej krawatki
-
ZOSIA i Greta- obie w NOWYCH DOMACH- WRESZCIE ! :)
ludwa replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
oczywiście, że zazdroszczę, bo im Tośka ma większy tył, tym bardziej wszyscy zachwyceni a jak mój coraz większy to jakoś zachwytu nie wzbudza;) -
wczoraj jak zadzwoniłam zapytać, to była u weta na kroplówkach ale stan był ciężki. Albo skrajne zagłodzenie albo jakiś nowotwór. Czemu pytasz? Bo ew. mogę zadzwonić ale nie chcę dzwonić ot tak, skoro nic nie mogę zaoferować...
-
[quote name='bela51']To watek, ktore nia ma konca. A mnie chyba zdrowotnie wykonczy. Ale ludwa, ja dostalam pw od osoby,ktora znala Blanke i wcale nie byla taka jaką tu sie ja przedstawia na forum. Osoba prosila o anonimowosc. Swoje wypowiedzi opieram o info zawarte tutaj i własne doświadczenie. Nie ma żadnych innych info i nikt innych nie ujawnił, więc dla mnie, jako postronnego w sumie obserwatora odbywa się publiczny lincz przez osoby niezaangażowane wezpośrednią pomoc temu psu. Wdzisz, jeśli ktos chce być anonimowy, to nie wiadomo jakie ma intencje. Może nie lubi opiekuna Blanki i wykorzysta okazję, żeby dołożyć. To akurat moje spekulacje. Ale ja wychodzę z założenia, że jak mam coś do zarzucenia komuś a chcę być uczciwa wobec kogoś, to piszę jawnie to co myślę. Takie jedna pani, drugiej pani... potrafi bardzo komus zniszczyć życie, reputację. Miałam okazję się przekonać a wyjaśnianie nieścisłości, czy nawet zatargi i nie lubienie kogoś, nie powinny rzutować na realny osąd. Dlatego osobiście bym wolała, żeby ktoś powiedział mi w twarz co do mnie ma, nawet jeśli by zabolało, przynajmniej bym szanowała go za szczerość. i dlatego też podpisuję się również pod tym
-
no jak są wskazania to dla mnie jasne ale ja gdzieś po drodze zrozumiałam z jakiegoś postu, że HA tak "z założenia";) dlatego dopytuję:)
-
Jest jasno napisane w wypowiedzi z TOZ-u. To była jej szansa. W schroniskach są tysiące psów, niewiele z nich taką szansę dostaje. Tak, poniekąd bronię takiej decyzji, bo sama kiedyś taką podjęłam i boli mnie ona do tej pory. I zajmując się tym, czym się zajmuje, być moze przyjdzie mi kiedyś podjąć taką decyzję po raz kolejny. A takich decyzji nie podejmuje się ot, dzisiaj mam kiepski nastrój to sobie uśpię pieska. Wiem jak to boli i wiem ile kosztuje. I nie chciałabym, żeby moją decyzję oceniały osoby, które znają psa ze zdjęć na wątku a nie przeżyły z nim ani jednego dnia. Bo kiedy ten pies by zagryzł dziecko, zagryzł inne psy, to ja bym musiała z tym żyć i przeczytanie paru westchnień współczucia na wątku nic by mi nie pomogło ani tym bardziej tym, którzy by stracili życie czy zdrowie. Niestety, jesteśmy dorośli (przynajmniej teoretycznie) i nie wszystko w życiu jest czarne-białe, niestety czasami wybiera się mniejsze zło. Mogę Wam jedynie pozazdrościć, że wszystko się Wam tak układa pięknie, że nie musicie takich wyborów dokonywać. Też bym tak chciała.
-
Wiecie a ja czytając posty wielu osób tutaj, mam wrażenie, że nie mieliście z pewnymi sprawami do czynienia. I osobom, które tak "dokładają" osobom, które się psem zajmowały i ponosiły za niego wszelka odpowiedzialność chętnie sama zawiozłabym takiego psa pod drzwi i powiedziała: a teraz masz, zajmij się i martw. A jak kogoś pogryzie/zagryzie- niech to będzie twoja odpowiedzialność i twoje sumienie. Jak widać nawet wyjaśnienia nic nie dały. Widzicie tylko krzywdę TEGO psa ale pomyślcie ile innych psów mogło być zagryzionych, ktoś mógł straciś sprawność, zdrowie, dziecko być może życie. Ale to nie ma znaczenia przecież. Oburzałyście sie, że nie ma wyjaśnienia, że to nieuczciwe. Tak to była racja. Ale nie da sie Was zadowolić jak widać. Zawsze będzie źle. Pojedźxie do schroniska, zobaczcie jak nakręcone psy, zagryzaja inne psy. Weźcie sobie do domu 4 psy w tym jednego agresora. Zobaczymy jak długo wytrzymacie. Tym bardziej, jeśli inne osoby będą wzagrożone. I Monday znam TYLKO z bazarków, o AnnaA czytam po raz pierwszy. Ale mam do czynienia z psami, hotelami, schroniskiem a nie tylko swoim jednym grzecznym pieskiem. Zresztą psy u nas były zawsze i nie tyllko grzeczne ale również taki, który w dzień musiały stać na łańcuchu, bo nikt nie chciał odpowiadać za pogryzienia. Może pomyślcie trochę zanim kogoś oskarżycie, postawcie się w jego sytuacji. I obyście NIGDY nie musieli podejmować takiej decyzji.
-
a ja swojemu (bo serki i jogurty są mniam, mleko też niekoniecznie) spieniam mleko w ekspresie i daję słomkę smakową:) I ładnie wchodzi:) Ale pytałam o podawanie mleka HA jeśli nie ma wskazań. Podaje sie mleko HA tak po prostu? Zaciekawiło mnie to, bo my byliśmy na normalnym bebilonie i alergia nam sie pokazała w okolicy roczku i dopiero wtedy podawaliśmy HA. [B]A może ktoś potrzebuje Bebilon Pepti 2, bo nasz już przezedł na zwykłe i nam zalega;)[/B]
-
ZOSIA i Greta- obie w NOWYCH DOMACH- WRESZCIE ! :)
ludwa replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
pewnie że boskie:) I pukający Paragraf też słodki:) A swoją drogą to ja się nie dziwię, że Tośka coraz szersza...Jakby mi tyle misek ze smakołykami postawili, to bym się już w żadne drzwi nie mieściła;) -
pojęcia nie mam ale skutecznie to zrobiła. Naprawdę już miałam nadzieję, że to ona. Coś by było wiadomo a tak...?
-
a czy jest sens dawać dziecku mleko HA jeśli nie ma żadnego wskazania? U nas wyszła co prawda alergia na białko ale dopiero jak młody miał 12 m-cy i już mu mija
-
o tym właśnie próbuję pisać. I drążę dlatego, że dla mnie jest to wyrzut sumienia. Mój osobisty wyrzut i do końca życia pewnie. Bo z mojego punktu widzenia uśpiłam całkowicie zdrowego wg.badań psa. A z psem nie dało się żyć i żadne leki go nie wytłumiły. Mój najlepszy przyjaciel, gdyby nie on, mogłoby mnie nie być a ja musiałam taką decyzję podjąć. Sama też zawiozłam do uśpienia ukochaną kotkę ale ona była chora, pomóc się nie dało i wiem, ze zrobiłam co w mojej mocy. A ta, nigdy pewności nie mam. I niestety diagnoza )a właściwie jej brak) opierała się jedynie na moich obserwacjach. I zawsze będę myślała, że może mogłam zrobić coś a tego nie zrobiłam... Ale masz rację, to trzeba przeżyć. I właśnie dlatego nie oceniam pochopnie. I mojej ocenie dodaję realia opieki, utrzymania, zorganizowania tego wszystkiego dla bezdomnych psów. To pod czym się podpisuję, to to, ze opiekun psa powinien wyjaśnić podłoże podjętej decyzji...
-
ZOSIA i Greta- obie w NOWYCH DOMACH- WRESZCIE ! :)
ludwa replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Śliczną, okrąglusią i ciężką;) -
wypowiedź lek. wet. znaleziona w necie. Niestety z mojego doświadczenia, powielana przez większość lekarzy. Dlatego dopytuję, czy znacie taki przypadek. I bynajmniej nie piszę teraz o bohaterce tego wątku, tylko Waszych osobistych doświaczeniach źródło: http://forum.animalia.pl/read.php?17,659452,661092
-
a mnie nadal, ze względów osobistych interesuje, czy mieliście kiedykolwiek psa z zaburzeniami psychicznymi pod opieką, jakie badania przeprowadzone i czy jakiś lekarz wystawił opinię. Jest to moje całkowiecie już prywatne pytanie (ale korzystam z tego, że sprawa podobna do tej z jaką miałam do czynienia z własnym psem i z czym się wtedy i do dziś borykam)
-
Właśnie dzwonił do mnie hycel z Halinowa, że ma brązową dobermankę, wiezie ją do weta na ostatnim tchnieniu:( Niestety jest dobkiem bez ogona...a Nadia miała ogon...no i raczej wygląda na starszą sunię. I tak sobie myślę, że Nadia by nie była zasuszona jednak....Ale jak mi się wyświetlił, to aż podskoczyłam i tuptałam po biurze w podnieceniu
-
Nie wiem jak... Wiem tylko, że miałam taki problem osobiście ponad 4 lata temu i medycznie nic nie dało się z tym zrobić, poza lekami na wyciszenie psa i gdybaniem. W tym czasie weterynarze stawiali diagnozę na podstawie tego co opowiadałam. Ale żaden by mi nie podpisał żadnego zaświadczenia, to to niestety nie jaest namacalne, nie wychodzi w badaniach laboratoryjnych itp. Na ile ja miałam styczność z takim przypadkiem, to są tylko przypuszczenia niestety.
-
Co do uczciwości się zgadzam. Ale mam jeszcze jedno pytanie. Próbowałyście kiedyś potwierdzić chorobę psychiczną u psa? Bo ja próbowałam, ze swoim osobistym psem. Poza podstawowymi badaniami, niewiele można zrobić. A jak badania są ok, to niestety wet wydaje diagnozę na podstawie tego co mówi właściciel. Ale nikt i tak się pod tym nie podpisze, bo to gdybanie. O wspomnianego psa walczyłam. Byli weci, był szkoleniowiec. I co z tego. Psu odwalało jak byliśmy w domu tylko my. Badania ok, zachowania u weta ok, podczas wizyt szkoleniowca zachowania ok. A że zawsze był adhd i nie dawał się okiełznać, więc zalecono ćwiczenia z psem, żeby go na stare lata ułożyć... A wg.mnie, to co wiem na dzień dzisiejszy, pies prawdopodobnie miał zaburzenia neurologiczne i czasami ataki padaczki z napadami agresji. A poza tym nie wyciszyły go nawet leki. To było błądzenie po omacku, bo nie dało się tego zdiagnozować po prostu. Zgodzę się co do tego, że należało pisać o problemach kiedy był na to czas. Ale myślę, że decyzja nie była podjęta pochopnie. Często nawet zdeklarowana pomoc kończy się z różnych przyczyn, więc można pewnie było szukać hotelu ze szkoleniowcem. Ale o efekcie możemy tylko gdybać. I znam psa, który zagryzł w hotelach już dwa psy. Jednego dlatego, że mu "fikał", drugiego, bo akurat przechodził- bezpodstawnie. Pies do ludzi cudowny. Siedzi już w hotelach 3 lata i nikt o niego nie dzwoni.
-
A kto był opiekunem? Wątek założyła Monday i sądząc po tym co dopisała w pierwszym poście, była świadoma problemu psa i wiedziała co się dzieje. Nie każdy o wszystkim pisze na bieżąco. Łatwo jest oceniać. A próbowaliście kiedyś znaleźć hotel dla agresywnego psa na JUŻ? Trzeba sie znaleźć w takiej samej sytuacji, żeby potem móc oceniać. A kto by miał się podpisać pod adopcją takiego psa? Podpisałybyście umowę? Bo w tym przypadku dom z dzoećmi odpada, z ludźmi starszymi odpada. najlepiej znaleźć samotnego (w sensie rodzinnym i towarzyskim) szkoleniowca jako dom dla takiego psa. Osobiście, po takich wybrykach nikomu innemu bym jej nie dała, dlatego uważam, że nie powinno się oceniać z perspektywy monitora. I dla mnie tyle w tym temacie
-
Przeczytajcie może uważnie posty osób, które miały bezpośredni kontakt z psem. To nie był pies bezproblemowy. Piszecie o swoich psach i ich agresjach. Też miałam psa, z którym spacer to było utrapienie. Chodziliśmy w kolczatce i omijaliśmy większość psów. Ale ja ZNAŁAM mojego psa, znałam jego zachowania. Był przewidywalny. Myślę, ze Blanka przewidywalna nie była a to jest juz problem. Ogromny problem, bo nie ma jak wyeliminować zagrożenia/sytuacji konfliktowej itp. Znam osobę, która długo walczyła o psa, stawała na głowie, żeby z nim wypracować pewne sprawy ale nie mogła go zabrać do siebie, bo by się pozagryzały z jej psem. Sama, osobiście zaprowadziła tego psa do uśpienia....Był nieprzewidywalny, sama była świadkiem jak na spacerze, bez powodu, bez żadnego ostrzeżenia wystartował do dziecka (a dla niej zawsze był cudownym psem i NIGDY nawet nie burknął). Oddalibyście takiego psa do adopcji? Bo ja nigdy. Chyba, że do jamora;) ALe takie adopcje się praktycznie nie zdarzają. Nie oceniajcie sytuacji, jeśli sami w niej nie uczestniczyliście. Jeśli osoby, które ją znały a mają na codzień do czynienia z psami, jednakk się jej obawiały, to o czymś to świadczy. Pies "normalny", nawet broniący swojego terytorium powinien ostrzec przed atakiem. Albo powinien atakować zawsze i każdego wchodzącego (poza właścielem), wtedy można uniknąć niebezpieczeństwa.