Jump to content
Dogomania

Marta i Wika

Members
  • Posts

    1817
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marta i Wika

  1. [quote name='nowicjuszka']A teraz obrazek obyczajowy. Ja [I](przechodząc obok sama):[/I] Co za bieg okoliczności, pani ma prawie identyczną suczkę jak ja ([I]tylko trochę grubszą)[/I]! Pani: I tamta też taka głupia? Ja: Hm... Pies [I](w kagańcu) [/I]: Wrrrr .... ([I]i doskakuje do mnie)[/I][/quote] Jak to powiedziałaby moja babcia - taka rasa ;-)
  2. Kopulacja chyba nie do końca jest przypisana do płci ;-) Wika kopuluje jak chce rozładować napięcie, czasem takie pozytywne napięcie typu entuzjazm, dużo psów, dużo ludzi. Najchętniej z jakimś moim ubraniem typu sweter :eviltong: Teraz rzadziej, nauczyła sie może innych sposobów rozładowania (praca?) ale jak była mała to bardzo. Czasem podobno jak ją zostawiam, zaraz po tym jak wyjdę z domu. Tylko sweter na podłodze zmiętolony znajduję :-) Więc to nie jest chyba taki gest do końca, w 100% seksualny. Seks też służy rozładowaniu napięcia, a u psów takie ujeżdżanie ma dodatkowo wiele znaczeń, niekoniecznie trzeba to wrzucać do worka "dominacja"... Kiedyś była o tym dyskusja na liście dogobservera. I w takim znaczeniu dotykanie piersi rzeczywiście może mieć działanie uspokajające... chociaż sama bym na to nie wpadła :-)
  3. Smycz wcale nie była kiepska :evil_lol: To jest utalentowany smyczożerca :evil_lol: Dziś były próby zapoznawania chłopaków na polach, na podwórku. Na większej przestrzeni było lepiej. Trzeba stopniowo. Co ciekawe - to Cezar vel Dyzio jest tu głównym winowajcą i prowokatorem :-) Rufi by już dał spokój, gdyby ten się nie jeżył. Oj, testosteronik u tego pana wysoko. Chyba te jajka będzie trzeba uciąć i już :diabloti: Plusy sytuacji są takie, ze Czarka da się jeszcze zmienić, popracować nad nim, a Rufcia już nie, bo to staruszek ze swoimi nawykami - byłoby gorzej, gdyby to Rufi był bardziej cięty. Ja wciąż jestem dobrej myśli - jak zwykle :evil_lol:
  4. [quote name='Marysia_i_gończy']Jak Wam wiadomo, mam skrzywienie na punkcie piłek :razz: natomiast mała chyba widziała piłkę pierwszy raz w życiu: [IMG]http://img129.imageshack.us/img129/5577/imgp3474qn1.jpg[/IMG] [/quote] Hihihi, mina super, naprawdę wygląda jakby widziała takie cudo pierwszy raz w życiu - a co się z tym robi? :lol:
  5. To po co Ci w takim wieku sikanie na gazetę? Rozumiem w przypadku małego szczeniaczka, który nie wytrzyma dłużej niż 2 godziny. Ale taki piesek powinien już ładnie trzymać! To właściwie dorosły pies! A w jakich sytuacjach ona sika? Pilnujesz żeby załatwiła się na spacerku?
  6. To jest chyba takie jakby drapanie. U ludzi ten gest miał chyba też kiedyś znaczenie socjalne, zanikło pewnie dlatego że był związane z inwazją owadów pasożytniczych :-) i jest jakieś takie wstydliwe :-) To jest takie coś, hmm, czasem jak mamy przetłuszczone włosy to bardzo przyjemnie się podrapać trochę po głowie jak nikt nie widzi, wydrapywać sobie takie drobne strupki, nie wiem czy wiecie o czym mówię :oops: :oops: :oops: To zdaje się podobna czynność, podobnie się palce zachowują. Głaskanie natomiast chyba jest imitacją lizania? No bo przecież psy się nie głaszczą, bo jak mają się głaskać. Moja suka też woli drapanie, czy iskanie, niż głaskanie. Głaskanie lubi tak średnio. Drapanie w niektórych miejscach, szczególnie po piersi, uspokaja ją i stosuję to w różnych sytuacjach jako uspokajacz, na przykład kiedy konduktor wchodzi do przedziału żeby sprawdzić bilety... Chyba trochę zeszłyśmy z tematu :-)
  7. Przemek odkrył, że Dyzio najlepiej reaguje na imię Czarek. I tak będzie się nazywał. Czarek to zdrobnienie, oficjalnie - Cezar ;-) Jest już zaszczepiony na wszystko co tylko możliwe ;-) Nawet nie zauważył zastrzyku. [SIZE=1]W książeczce są już też wpisane dane właściciela...[/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] Przemkowi chyba nie chodzi tylko o to, czy pies pokocha resztę rodziny i przyzwyczai się do miejsca, ale też o jego wychowanie, o to kogo będzie słuchał, jakich reguł będzie przestrzegał. Ale myślę, że uda się to jakoś rozwiązać.
  8. No właśnie, teraz jest kwestia, czy zostanie na stałe. Wiem, że Przemek bardzo, bardzo by tego chciał. I na pewno chce dobrze dla Dyzia, dlatego zastanawia się, czy rzeczywiście będzie dobrze, jeśli będzie musiał wyjechać, a Dyzio będzie zostawał z rodzicami i babcią, czy nie będzie cierpiał, czy nie zgłupieje, kto tak naprawdę jest jego panem... Zależy to też od reszty rodziny, od dziewczyny Przemka. Myślę że to nie powinna być decyzja z dnia na dzień, więc dajmy mu trochę czasu... Dyzio pół dnia przespał spokojnie, teraz jadą do weta na szczepienie :-)
  9. Jeszcze coś Wam napiszę... Wczoraj kiedy mama z Przemkiem przyjechali, było spore zamieszanie w drzwiach i Dyzio oczywiście wyślizgnął się na klatkę. Na dole drzwi są zawsze zamknięte, więc nie było możliwości żeby uciekł, no ale ja już spanikowałam. Przemek zawołał go i Dyzio od razu wrócił.
  10. GENIALNE :-) No niech ktoś mi jeszcze raz napisze że jego pies nie nadaje sie do klikera :-) Skoro owca się nadaje :-)
  11. Tak jak pisałam wczoraj. Dyzio z nim spał, a przed pójściem spać cały czas leżał koło niego, lizał go, chodził za nim. Dziś w biurze Przemek odstąpił mu fotel, ale Dyzio wolał leżeć koło niego na podłodze i tam sie uspokajał. Więc myślę, że znalazł :-)
  12. Myślę, że to z nerwów, z frustracji. Trzeba mu dużo gryzaków dawać, przy każdej okazji.
  13. Na razie przegryzł swoją śliczną nowiutką smycz, którą mu Gonia zasponsorowała :evil_lol: Zdolna bestia :-D
  14. [quote name='Mrzewinska']A gwaltowne reakcje w czasie snu niezle wygasza odezwanie sie do psa poprzedzajace dotyk i wieczorne iskanie calego ciala zasypiajacego psa.[/quote] Z tym iskaniem to nie wiedziałam, dzięki. Długo szukałam różnych recept na to, bo było chyba najbardziej uciążliwe. A poza tym to wspaniały pies :-) Teraz mój brat przygarnął psa - mamy nowe wyzwania :-)
  15. Sprawozdaję co u Dyziolca :-) Noc spędził spokojnie, zwalając mojego brata co chwilę z łóżka :evil_lol: Rano z Rufciem wychodzili osobno, nie widząc się. Teraz przyjechał do brata do pracy i nie bardzo mu się tam podoba, piszczy, płacze, ale jak otworzą zoologiczny to Przemek kupi mu coś do gryzienia i może się uspokoi. Będzie jeździł z Przemkiem do pracy do końca tygodnia, żeby nie musiał na razie zostawać sam. Przemek nie chce go zostawić babci ;-) a poza tym musimy najpierw uporządkować relacje z Rufciem. Cały czas między nami gorąca linia na gg :-) Edit: U mnie w galerii też kilka fotek z wczoraj. Namówię brata żeby coś pstryknął.
  16. [quote name='Mrzewinska']Wiem z doswiadczenia, ze latwiejsze jest wychowanie najbardziej trudnego szczeniaka niz rehabilitacja juz starszego. Po przejsciach. [/quote] To na pewno. Ze starszym pewnie bym sobie tak łatwo nie poradziła, a i tak wiele rzeczy zawaliłam, gdybym miała większe doświadczenie to pewnie poszłoby szybciej. [quote]Poza tematem - czy Wika jest wysterylizowana, jesli tak, to w jakim wieku, jakie zmiany w zachowaniu nastapily? Zbieram starannie takie informacje.[/quote] Jest wysterylizowana po pierwszej cieczce, cieczkę miała w wieku ok.9 miesięcy, sterylkę - ok.11 miesięcy. "Najgorsze" zachowania były właśnie na samym początku, tzn. jak była całkiem mała, 2-3 miesiące i to była ta agresja do domowników. Nie mówię o takiej agresji w zabawie, bo wiadomo że szczeniak gryzie, ale o lęku, chowaniu się pod szafę i pokazywaniu zębów albo rzucaniu się na wchodzących do pokoju. Potem to się stopniowo zmniejszało i nie było chyba zależne o hormonów, tylko od przekonania się że świat nie jest taki straszny. Przed cieczką, w okolicach cieczki, w okolicach dojrzewania bardzo szczekała i warczała na obcych ludzi, wtedy to był największy problem, to się zaczęło ok. 5 miesiąca, ale w okolicach cieczki nasiliło. Tak, wydaje mi się, że po sterylce wyspokojniała, chociaż nie jest tak, że zmieniła się całkiem, te wszystkie zachowania w niej zostały, są, wyłażą w momentach silnego pobudzenia, ale już są dużo mniej intensywne. Nadal nie zostawię jej śpiącej np. z moją mamą na kanapie po męczącym dniu, bo jak mama się poruszy to Wika się zerwie z obłędem w oczach, chociaż teraz już jest większe prawdopodobieństwo że po prostu zeskoczy (tak ją uczyłam), niż że narobi wrzasku i kłapania. Jest też tak, że ja ją znam, wiem czego unikać. I kiedy np. mogę porzucać jej frisbee, a kiedy powinnam wstrzymać się nawet z zabawą w szarpanie. Nie wiem co by było, gdyby trafiła do obcych ludzi.
  17. [quote name='Jureja']Co?!:crazyeye:Chyba oszaleli.Oby zmienili tą trase.a bedzie jakis protest czy petycja pisana do odpowiednich ludzi?[/quote] Będzie będzie... napiszę Wam więcej w swoim czasie, bo potrzebna będzie mobilizacja, ale dziś już nie, bo padam ze zmęczenia... Bonusik dla Anzy też jutro... A padam ze zmęczenia z powodu niejakiego Dyzia (imię tymczasowe ;-) ), którego zdjęcia przedstawiam poniżej... Historii Dyzia nie mam siły opisywać, zainteresowanych odsyłam tu... :-) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=58791[/URL] Pierwsze spotkanie Dyzia i Wiki... [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/183/348300a0497c9e05.jpg[/IMG][/URL] Wika: Hmm, facet! [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images22.fotosik.pl/104/3a7d5b27021325f2.jpg[/IMG][/URL] To mój pokój, moje posłanie! Uciekaj, no już! [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/183/584b68cf0b129a8b.jpg[/IMG][/URL] Czekam... czekam... [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/183/22934297557205bc.jpg[/IMG][/URL] ...i czekam... [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/183/5bab9c03d470ab31.jpg[/IMG][/URL] Czyżbym się doczekał? ;-) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/238/6413e9506581e31f.jpg[/IMG][/URL]
  18. Dyzio był grzeczny całą drogę w samochodzie i równie grzeczny jest w domu. Leży teraz z Przemkiem na kanapie i nie odstępuje go na krok, i liże po rękach. W ogóle nie interesują go drzwi ani okna. Co chwilę zrywa się, żeby... złapać muchę :-) Ani razu nie szczeknął ani nie zawył. Niestety, przy wejściu Rufciu nie przyjął za dobrze nowego domownika :shake: Ale nic się złego nikomu nie stało, chłopaki siedzą teraz osobno, jutro Dyzio (na razie bez imienia... imię jest w trakcie wymyślania :-) ) pojedzie z Przemkiem do pracy, a jak wróci - będą ich zapoznawać na dworze, tam powinno pójść łatwiej. A potem stopniowo przenosić do domu. Mają moje instrukcje co robić (spacery na smyczach równolegle, po łukach, coraz bliżej, na dużej przestrzeni gdzie jest możliwość swobodnego mijania się), jakby co to ja w sobotę przyjeżdżam i będę osobiście kombinować :-) Jestem dobrej myśli. Co do kastracji, Przemek jest zdecydowanie bardziej za niż mama. Dziwne, prawda? Nietypowe ;-) Nie martwcie się już, naprawdę! :roll: [SIZE=1](łatwo powiedzieć... sama nie wiem czy dziś zasnę...;-) )[/SIZE]
  19. [URL]http://www.wlodarczyk.pra.waw.pl/kea.html[/URL] :razz:
  20. A to wcale nie border :razz:
  21. Pojechali... ale cisza... aż w uszach dzwoni... Kiedy mama z Przemkiem przyjechali, Dyzio zachowywał się bardzo, bardzo grzecznie. Trochę zaszczekał, ale zaraz przestał. Dostał nową miskę i od razu w niej kilka smakołyków, z których połowę ukradła mu kudłata zołza :-) Poza tym leżał cichutko, a kiedy zaczęłam opowiadac jak krążył od domu do domu, zaczął wyć i wtedy serce mojej mamy rozpłynęło... Ale obawiam się, że to wcale nie moja mama się w nim najbardziej zakochała, tylko ktoś całkiem inny... :razz: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/182/29164f66a55f0ec4.jpg[/IMG][/URL] Czy nie są do siebie podobni? :lol: Jutro Przemek bierze go do pracy do Świebodzina, żeby zawieźć go do weta na szczepienie, bo tam jest lepszy wet. Teraz trzymamy kciuki za pomyślną podróż i dobre zapoznanie z Rufciem.
  22. Pochodziłyśmy z pieskami po Lasku Marcelińskim, potem przyjechałyśmy do mnie... No i teraz dziewczyny pojechały. Dyzio na początku bardzo płakał, szczekał, wył. Wika dołączała :-) i był niezły harmider. Wyszłam z nim na mały spacerek. Teraz się uspokoiło, leżą oba koło mnie, Dyzio spięty, wystraszony, wstaje na każdy szmer, . Czekamy na moją mamę i brata, którzy go zabiorą do nowego domku... Wika w czasie kiedy była dla uspokojenia zamknięta w kuchni rozwaliła torbę z okropnie śmierdzącymi śmieciami, w tym starą kością, więc śmierdzi w całym domu :-)
  23. Moja suka była bardzo agresywna jako szczeniak. Pewnie częściowo przez geny, częściowo przez wczesne oddzielenie od matki i wynikającą z tego nadpobudliwość, nie wiem, jakie miała doświadczenia z pierwszych tygodni życia. W każdym razie jako 2-3 miesięczne szczenie rzucała sie z warczeniem do nogawek i do dłoni osobom które wchodziły do pokoju w którym byłam z nią, nie pozwalała do mnie podejść, kości broniła jak własnego życia, tak samo broniła znalezisk na spacerze, jeśli się ją nagle obudziło potrafiła po prostu użreć, nieważne, czy to ja, czy ktoś obcy. Oczywiście o żadnych zabiegach typu czesanie, czyszczenie uszu też nie było mowy. Zęby, warczenie, kłapanie i panika. NIGDY w żaden sposób nie skarciłam Wiki za okazaną agresję. Ani krzykiem, ani biciem, ani nawet podniesionym głosem. Wiele osób oczywiście mówiło mi że powinnam jej dać z kopa i tyle, bo jeśli jako szczeniak jest taka, to co będzie jak dorośnie. Jeśli coś takiego się zdarzyło - zostawiałam psa samego, wychodziłam. Mój błąd, że dopuściłam do takiej sytuacji, i tyle. Pies nie robi tego dlatego że jest z gruntu zły, tylko dlatego że czegos nie rozumie, nie rozumie panujących reguł, czuje się zagrożony, czuje że musi się bronić albo bronić zasobów. Natomiast władowałam kupę pracy w odwrażliwianie. Tak, jak z psem po przejściach, kroczek po kroczku i mnóstwo smakołyków. Odwrażliwianie na prysznic zajęło mi trzy miesiące, chociaż pewnie byłoby krócej, gdybym nie próbowała małej Wiki na siłę kąpać, tylko od razu zaczęła stopniowo. W tym momencie Wika jest w miarę normalnym psem. Nie jest aniołem, u weta musi mieć kaganiec, jest nadpobudliwa i nie do końca przewidywalna, tzn. dla mnie jest, ale dla obcych różnie. Ale mogę ją kąpać, czesać, schodzi z łóżka na komendę i ładnie wymienia kość. Czasem skoczy na kogoś kto nagle do mnie podejdzie, warknie, ale nie gryzie. Natomiast obawiam się, że gdyby obrywała za przejawy agresji stałaby się potworem. I może by już nie żyła. Nie oceniam decyzji o eutanazji, wierzę, że są sytuacje kiedy nie można nic więcej zrobić. Natomiast bicia - nieważne, czy człowieka, dziecka czy psa - nie akceptuję. Przemoc rodzi przemoc, agresja rodzi agresję, bicie to oznaka naszej słabości i niewiedzy, i nic więcej.
  24. [quote name='Marysia_i_gończy']Fajna łódź podwodna :lol: (...)EDIT: Pierwsza![/quote] Bonusik :-) Piesek na chwilę w bezruchu. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/234/4d7dca964598b02e.jpg[/IMG][/URL] [quote name='KaRa_TC']Wika na tych zdjeciach w biegu z pileczka wyglada na bardziej puchata niz rzeczywistosci:lol: :lol: :lol: widze,ze tez lubi pileczki jak moja Delta:evil_lol: A kwiaty na ogrodzie masz sliczne;) i szcuzrzynka piekna:loveu:[/quote] :p :oops: [quote name='Jureja']Śliczne zdjęcie:) .Co Ty zrobilas z jej sierscia taka puszysta jest:loveu: :loveu: .[/quote] Rzeczywiście na zdjęciach w ruchu jest bardziej puszysta niz w rzeczywistości, pewnie dlatego że jej sierść podskakuje, faluje... i dlatego trudno uchwycić ją na zdjęciu żeby była ostra. [quote]Widze ze Risa bedzie miala towarzysza zabaw wodnych:razz: :multi:[/quote] Ostatnio wlazła do wody za jakimś goldenem :-) [quote name='Anza&Hacker'][CENTER]Normlanie [B]się fochłam[/B] i chciałam nie odzywać - ale - Wikunia pięknie brodzi w tej wodzie :loveu:[/CENTER] [/quote] No, to ja rozumiem :-) Zielony Lasek Marceliński... [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/234/f3c094da9db31599.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/234/dffce65cd45a83a3.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/179/d0c4933819037ec1.jpg[/IMG][/URL] Czy wiecie, że przez Lasek Marceliński - dokładnie przez środek polanki i górki - ma przejść 6-pasmowa droga? Ktoś kto to projektował, albo był na ciężkim kacu, albo nigdy tam nie był, albo jedno i drugie. Nie możemy na to pozwolić... jeszcze możliwa jest zmiana trasy.
  25. Sorry Blow, ale nie wierzę w istnienie psa, który reaguje wyłącznie na "silną agresję" ze strony człowieka. To co napisałaś przeraża mnie. Piszesz o "tłuczeniu psa na miazgę", o laniu które co chwilę dostawał. Widzę, że wierzysz w teorię dominacji. Ten pies mógł być psychicznie chory, być może był, być może nie dało się g uratować, [B]więc nie oceniam Twojej decyzji o uśpieniu go, w pełni ją rozumiem[/B]. Natomiast włos jeży mi się na głowie, kiedy słyszę o "leczeniu" agresji biciem, szczególnie u psa u którego agresja podszyta jest strachem o utratę zasobów, frustracją, zaburzonym poczuciem bezpieczeństwa - a tak wynika z Twojego opisu.
×
×
  • Create New...