-
Posts
33916 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Maupa4
-
[quote name='lavinia'], ale szok był [/quote] A tam - szok - to był SZOK a nawet powiem więcej to był [B]SZOK[/B] :cool1: No ale zanim zdążyłam wymusic na Lavinii przyjazd z odsieczą jednocześnie relacjonując moją walkę na argumenty - "... taaa ... powiedziałam że forsy nie mam" ... "a masz ?" ... "no mam ... no ale wiesz ja nie mam KOCYKA, jak ja ją zabiorę ?" ... "a tam kocyk - to on ją tak zabrał ?" ... "no - zabrał, ale ja ..." ... "a gdzie ją zabrał ?" ... "no jak to gdzie ? na SALĘ OPERACYJNĄ !!!!" ... "jak to ją zabrał ?" ... "no normalnie ... zabrał mi ją z rąk ... bo ona już usnęła" .... "i co ?" ... "no właśnie - ja się pytam - i co ja mam zrobic ?" .... No ale zanim zdążyłyśmy sie dogadac w kwestii "co ja mam zrobic" musiałyśmy przerwac rozmowę bo pan doktor wyszedł z Marceliną całą ale śpiącą ... Szczęście moje nie miało granic ale znowu szok - no bo własciwie jak to ? Najpierw prawie kidnapsing operacyjny a teraz co ? Marcychę oddano w moje ramiona i zaczęło sie tłumaczenie ... kazałam wszystko spisac na kartce ... pomijam "ręczne" tłumaczenie zawiłosci operacji wprowadzenia nogi na swoje miejsce (czyli to tu a to tam) ... w każdym bądz razie i tego 26 lutego bedą jeszcze próbowac umieścic wszystko na swoim miejscu a jak się nie uda (małe szanse) to utną to co trzeba ... Obgadałam też sprawę sterylki ... No i jak już wszystko miałam spisane usłyszalam - mając Marcychę na rękach a w głowie myśl "no ja jej już teraz z rąk nie wypuszczę" - "no to widzimy sie 26-ego"... "... eeee ... to znaczy co ?" ... "no może pani już iśc do domu - a w domu tak jak zawsze posłanko i ciepły kocyk, włączamy radio i kontrolujemy jak sie budzi" ... "no ale jak ja mam iśc ... przecież nie mam jej jak ubrac ... mówilam że nie mam kocyka"... "oooo ... ale ja pani pomogę ... ona miala jakieś ubranko, przecież ją pani rozbierała"... No i pan doktor opatulił Marcychę śpiącą w mych ramionach ubrankiem na misiu (a jakże opatulił ją z każdej strony "no wie pani żeby teraz nie zmarzła") a na moje nieśmiałe stwierdzenie "dziękuję - to ja ją zaniosę do samochodu i wrócę po resztę rzeczy" pan doktor znowu z usmiechem powiedział że mi pomoże i ... zapakował smycz do kieszeni, spakował w kopertę wszystkie zdjecia i opisy oraz instrukcje, kopertę wpakował miedzy mnie i Marcychę, otworzył drzwi lecznicy, powiedział żebym uważala na schodach i ... tym miłym akcentem pożegnaliśmy sie do 26 lutego. Aha ... chciał mi jeszcze otworzyc drzwi do samochodu ale ... podziekowałam i powiedziałam że dam sobie radę. A ja tam wiem ... jeszcze by się rozmyślił i kazał wracac na salę operacyjną ? A tak Marcelina ocalona i w moich rękach. Podobno w domu miała sie powoli wybudzac, miała iśc na spacer pod warunkiem że bedzie chciała, miała nie jeśc bo będzie jeszcze pewnie spała ... Tere fere ... w domu od razu na nogi i do kuchni ... "jeśc, jeśc, jeeeśśśc" ... jeśc nie dostala ale o spaniu też nie było mowy. Na spacer śmignęłyśmy w normalnym tempie. No ale po spacerze musiało byc "jeeeeśśśśc". A jak zobaczyła michę to odtańczyła buldoży taniec radości. Tak więc jutro - zgodnie z harmonogramem - idziemy na kolejny zastrzyk "na gluta"...
-
[quote name='natalia_aa']Taka malutka sesyjeczka na dobranoc z "moja" Marcelinka, co by mi sie lepiej spalo :lol:[/quote] [quote name='akucha']Marcelinka była chora, ale dostała szansę. Zobaczcie, co zrobiliw schronisku w Szczecinie :-( [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=105804[/URL][/quote] Jutro będzie sesja Marcelinki ... bo tak jakoś mi wszystko "opadło" jak się dowiedziałam o tym Szczecinie - a już miałyśmy wszystko dopracowane w "ostatnim szczególe", łącznie z "podziałem na role" czyli która z nas co robi ... :shake: Byłam z Marcychą na umówionej konsultacji - trzeba operowac ... taka jest konkluzja dzisiejszej wizyty u naszego buldożkowego weta. Była próba "wstawienia" kości udowej na miejsce ale niestety nie udało się. Tak że trzeba uciąc główkę i skrócic kośc. Operacja umówiona na 26 lutego na godzinę 16.00. A teraz historyjka jak to się Maupa wybrała do weta i jak wołała na ratunek Lavinię ... Maupa to "zorganizowana" kobieta i raczej przy akcjach weterynaryjnych nie zapomina o niczym. Ubrała się i spakowała poręcznie (lewa kieszeń kurtki - portfel i telefon, prawa kieszeń - ciasteczka nagrodowe, klucze i paczka chusteczek "na gluta"), ręce "wolne" - bo nigdy nic nie wiadomo. Marcychę odszykowała gustownie w płaszczyk na misiu (bo zimno), smycz dobrała pod kolor obroży i ... pojechała. Pan wet czekał - "my na konsultację" ... no i się zaczęło ... Po trzech minutach konsultacji Maupa gorączkowo szukała najbliższej i najszybszej drogi ucieczki ... bo pan doktor od razu chciał ciąc a Maupa nastawiła sie na konsultację i ustalenie ewentualnego terminu a nie operację (tym bardziej że "przekonsultowała" koniecznośc operacji ze wszystkimi wetami w swojej lecznicy i zdania były podzielone - uraz stary i własciwie to nie wiadomo czy lepiej nie zostawic tak jak jest). Po obejrzeniu zdjęc pan wet zawyrokował "TNĘ" a Maupie zrobiło się ciut gorąco "dobrze to kiedy ?" ... "ZARAZ" ... "eeee ... jak to zaraz ?" ... "no po co czekac jak i tak trzeba kiedyś to zrobic a pani już jest" ... Maupa rozumie że zawsze mogą sie trafic nieprzewidziane sytuacje i od szybkiej decyzji zależy baaardzo dużo - no i Maupie jakoś udawło sie do tej pory podejmowac odpowiednie decyzje w odpowiednim czasie ... No ale argument "bo pani już jest" odebrał Maupie resztki logicznego myślenia. Argumenty Maupy dlaczego nie można operowac dziś (może nie w kolejności chronologicznej ale uwazam że jeżeli nawet pomyliłam kolejnośc to i tak wszystkie były baardzo mocne) - jestem nieprzygotowana psychicznie - nie mam pieniedzy - nie mam kocyka - Marcelina już dzisiaj trzy razy jadła - Marcelina ma "gluta" - Marcelna jest chuda - no niech pan zobaczy jaka jest chuuuda - powiedziałam Marcelinie że jedziemy TYLKO na badania - ja muszę koniecznie zadzwonic - jestem sama - RATUNKU - niech mi ktoś pomoze !!! Argumenty zostały przyjęte ze zrozumieniem i skwitowane lakonicznie "nie szkodzi" ... Stanęło na tym że mimo paniki spróbujemy wstawic Marcelinie nogę na miejsce ... jezeli sie uda to ok ... ewentualnie jezeli wstawimy nogę a bedzie "latała" to włożymy gwóźdz ... a jeżeli sie nie uda to umawiamy się na operację. No i Marcelina dostala "jaska głupiego" ... zasikała pól lecznicy ... obhaftowała drugie pół a jak przysnęła i zostala zabrana na sale operacyjną to Maupa "wyrwała" na świeże powietrze (tylko krzyknęłam "ja tylko na papierosa !!!") i wykonała rozpaczliwy telefon do Lavini "Ratuj mnie !!!! Zabrali mi Marcelinę na operację ... a ja nie mam nawet kocyka !!!" Dokończę później bo ... musimy iśc na siooo
-
[IMG]http://images31.fotosik.pl/143/8a341d91253cee39.jpg[/IMG] [IMG]http://images29.fotosik.pl/158/bd6260c0779f99a1.jpg[/IMG] [IMG]http://images25.fotosik.pl/157/9f1b2e808664f22e.jpg[/IMG] [IMG]http://images26.fotosik.pl/158/20bbe4fa6b1fb1b9.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/142/d6e06a15d0905450.jpg[/IMG]
-
Oni wyrywają wszystkie nóżki, łapki, ogonki, oczka ... a potem rozszarpują :placz: Dziewczynki przedszkolaczki (z grupy starszaków i maluchów) niewyżyte ostatnio ... Groszek pojechał odchudzać się ... nosi je i nosi ... Niektóre podejmują bardzo ryzykowne decyzje i próbują Monie odebrać zabawkę ... (japiąc przy tym niemiłosiernie) [IMG]http://images31.fotosik.pl/143/94045873d6007226.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/142/cbf5db868a93a54c.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/143/84608d76cc92a402.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/142/e7b940d34250fae9.jpg[/IMG] [IMG]http://images23.fotosik.pl/158/52b7757c0368bf9f.jpg[/IMG]
-
I to co świruski lubią najbardziej ... [IMG]http://images27.fotosik.pl/158/fdcfc23928b150f9.jpg[/IMG] [IMG]http://images30.fotosik.pl/159/29d2f743f852aac1.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/143/d71702b075e6c0bc.jpg[/IMG] [IMG]http://images28.fotosik.pl/159/4129375b3dd70680.jpg[/IMG] [IMG]http://images28.fotosik.pl/159/72b677880d5c7cb5.jpg[/IMG]
-
A proszę bardzo ... [IMG]http://images33.fotosik.pl/143/a68100c3b12a45aa.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/142/64b0b61f71021085.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/143/8cc10687e7eb9bdb.jpg[/IMG] [IMG]http://images30.fotosik.pl/159/259e823b30ea8852.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/143/230647b8d62bb1fb.jpg[/IMG]
-
[quote name='APSA'] Wyrabiam 900 % normy :megagrin: [/quote] no proszę jaką mamy przodowniczkę tymczasowiczkę ... :crazyeye: my sie nie wyrabiamy ... u nas procenty normy na minusie ... :placz: w związku z tym dziś przedstawiamy "koło gospodyń miejskich" a jutro odpowiemy wszystkim na wszystkie pytania (zadane a takze te przemilczane) :diabloti: [IMG]http://images32.fotosik.pl/142/4b8f32f1554fa563.jpg[/IMG] [IMG]http://images23.fotosik.pl/158/0bc9e6436d6a8a99.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/143/cabb7be028e6826b.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/143/fd40b95f4a19ec12.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/143/9bbdfce6225cb25d.jpg[/IMG]
-
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
Maupa4 replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='majqa']Według strony schronu jest on otwarty do 15tej. Czyli co? Wszyscy, w znaczeniu "kierownictwo", ludzie uprawnieni do udzielania informacji, już wyszli??? [/quote] Majga - nie ale ... zaadoptować (czyli zabrać) psa oraz otrzymać wszelkie informacje możesz tylko w podanych godzinach ... i tak jest w większości schronisk -
już nie ślepa, szkielecik Kiki dochodzi do siebie w nowym domku!!!!
Maupa4 replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Teraz ja "koordynuję" ewentualną akcję transportową... :oops: Ulv za pół godziny - ok ? Tylko bądz ... -
już nie ślepa, szkielecik Kiki dochodzi do siebie w nowym domku!!!!
Maupa4 replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
[quote name='mar.gajko']A to podejrzenie kidnapsingu było??? [/quote] nie wiem ... :niewiem: ale Ulv milczy ... :hmmmm: -
już nie ślepa, szkielecik Kiki dochodzi do siebie w nowym domku!!!!
Maupa4 replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
[quote name='ulvhedinn'] Teraz tylko transport potrzebny do Krakowa!!!![/quote] [quote name='mar.gajko']Jest jutro transport: Kraków - Wrocław - Kraków. Moja koleżanka jedzie po psa. [/quote] Ulv - dogadałyście się ? "Koleżanka" będzie jechała po "mojego" psa ... kidnapsing nie grozi :cool3: -
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
Maupa4 replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Weronia']niech ktos szybko napisze do mnie w sprawie jamniczka!!! to moj nr gg: 9713846 Czy stan jamniczka jest tragiczny? bo wygląda tragicznie, ale czytam niektore posty... niektorzy mowia, ze ta rana jest nie do zszycia. czyli tak ja mozna zostawic? prosze o pilny kontakt!! moze bede mogła pomóc![/quote] Weronia - trzeba poczekac na kogoś z Radomia ... Rana pewnie będzie musiała sie sama zagoic - trzeba będzie dbac o to zeby była czysta, pewnie trzeba będzie podawac antybiotyki, pewnie trzeba ją będzie "przemywac" i osuszac - no ale to co trzeba będzie robic musi powiedziec weterynarz ... (mój pies miał taką "koszmarną" ranę - zagoiła się pięknie) -
KRAKÓW - śmietnik - szczenie CUDO 7-tyg. -Tymczas JEST - DOM TEŻ JEST
Maupa4 replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
To i ja na dobranoc przypomnę malucha ... -
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
Maupa4 replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='majqa']Czyli dom, a pod kontrolą opatrunki z preparatami przyspieszającymi ziarninowanie/ gojenie ran.[/quote] Tak ... ja mogę oddac dla niego niemiecki lek "przyspieszający" gojenie się takich ran ... -
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
Maupa4 replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Znalazłam ten watek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=77229&highlight=mania[/URL] -
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
Maupa4 replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie - niedawno był na dogo pies z podobną raną - tego nie da się zaszyc ... nie naciągnie się skóry - niestety.