-
Posts
33916 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Maupa4
-
Bobi z krzyczek -wyssali z niego życie !!! Zostaje u nas !
Maupa4 replied to basia0607's topic in Już w nowym domu
[B][COLOR=green]Wątek Bobika został zmoderowany i ponownie otwarty.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#008000]Posty nie związane bezpośrednio z tematem wątku zostały przeniesione do Archiwum.[/COLOR][/B] -
Tak się cieszę doopalem ... [IMG]http://images32.fotosik.pl/155/106ce6cfb37422ae.jpg[/IMG] Za tymi drzwiami jest ... micha ... [IMG]http://images33.fotosik.pl/156/be4c246cae01523f.jpg[/IMG] Micha !! Micha !!! Micha !!! [IMG]http://images34.fotosik.pl/156/6b7305901763ae56.jpg[/IMG] I przed drzwiami do domu kończy się jakikolwiek kontakt z Marceliną bo ... TAM JEST MICHA !!!!
-
Fotki to ... pomalutku bo ja nadal lekko nieprzytomna a wczoraj w jakimś amoku pstrykałyśmy im hurtowo fotki z "nawalanek" ... Marcycha [IMG]http://images29.fotosik.pl/164/cb3f3d40c4642f0e.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/156/dfce2c400e027be0.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/156/580152713105fde4.jpg[/IMG] [IMG]http://images23.fotosik.pl/164/a573e9ed360d1fdf.jpg[/IMG]
-
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
Maupa4 replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
[B][COLOR=green]Mały kudłaty ma juz swój własny wątek:[/COLOR][/B] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=106595[/URL] -
już nie ślepa, szkielecik Kiki dochodzi do siebie w nowym domku!!!!
Maupa4 replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
[B][COLOR=green]Mały kudłaty ma już swój własny wątek:[/COLOR][/B] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=106595[/URL] [B][COLOR=green]Teraz "pracuję" nad jego stroną estetyczną - wątku a nie kudłatego.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#008000]Za jakieś pół godziny będzie gotowy.[/COLOR][/B] -
[quote name='niedzwiadek:)']a co takie drogie te steryslki u was? [/quote] Bo ja chodzę do najlepszych :oops: ... a poza tym to w Wawie ceny astronomiczne. Ja już i tak mam duuużą zniżkę (za hurtowe dostawy ;)). No i ja "tnę" bulwy a za bulwę zawsze liczą sobie więcej ... nawet buldożkowy wet ale u niego dostają wszystko co najlepsze - nie ma żadnego "oszczędzania na środkach". Pewnie mogłabym pójść "gdzieś taniej" ale ja już tyle naoperowałam się u dr K. że mam do niego pełne zaufanie. Żadnej "fuszerki" i "oszczędności" u niego nie ma. No a Marcycha bulwa to należała jej się super-sterylka ... Marcycha dzisiaj już sprawna i fizycznie i umysłowo ... znowu myśli tylko o żarciu :angryy:. Zaliczyłyśmy już komplet posterylkowych zastrzyków, szew obejrzany - wszystko ok (nic sie nie gluci czyli pięknie suchutki i bez zaczerwień). Niedzwiadek ja to chyba "bulę" za komfort psychiczny (mój) i gwarancję że żadnych niespodzianek nie będzie (ani z wybudzeniem, ani 12 godzin po, ani 24 godziny po, ani 48 godzin po, ani z gojeniem się rany) ... no i zawsze jest tak że jak jest jeszcze jakaś dodatkowa niespodzianka to pan doktor ponaprawia bez pytania - tak było z Mają (kosmetyka całego brzucha w środku) i Moną (usunięcie wszystkich brodawek na skórze). No i nikt mnie nie wywala z lecznicy mówiąc "proszę przyjść za 5 godzin" i mogę się stresować do woli na miejscu :eviltong:.
-
[quote name='oktawia6']pamiętaj suczkę wysterylizujesz już za 200 zł - ogólnopolska akcja sterylizacji i katracji rusza od 8 marca-bez względu na wagę ta sama cena![/quote] Oktawio - chwilowo nie mam już kogo "ciąć" ... ale do 8 marca pewnie jeszcze wszystko może się zdarzyć :diabloti: Marcelina ciachnięta w cenie "promocyjnej" - 300 zeta
-
Czytam, czytam wszystko ... jeszcze nie "myślę" bo na razie "kontroluję" sterylkę ... Marcelina pomalutku odobraza sie ... ale na prawdę po malutku - łypie na mnie spod oka ale już nawet ogonkiem teraz machnęła. Chyba nie jest źle ... sioo już bezstresowo i nawet koo było - więc jak wiekszośc "psich matek" cieszę sie z tego "sukcesu" ... sukcesu pooperacyjnego. Marcelina ożywa a ja postresowo padam. Jutro rano śmigamy do Dzurga-sana na obejrzenie i zastrzyki ... Pozostali jako "zaniedbani" przed obiadem zdemolowali chałupę. Ja tarłam im 4 kilo marchwi a oni za moimi plecami urządzali dzikie gonitwy po całym mieszkaniu. Ale przegięli ... i to ostro przegięli ... Dziś był zmasowany bieg z przeszkodami ... latali górą i dołem ... pod stołem i po stole ... :flaming:. Ja ich chyba wychowywac nie umiem. Jutro nadrabiam wszystkie zaległosci (zdjeciowe też) a teraz ponieważ Marcelina już do końca obudzona ja idę bezstresowo spac.
-
Zaraz wkleję zdjęcia i podam linki do wątków niewidomych psów które znalazły dom ... dzwonek (taki koci) montujemy do siebie :evil_lol: - wtedy pies wie gdzie jesteśmy my na pierwszych spacerach z Migotką zaczepialiśmy takie dzwonki albo do obroży któregoś z pozostałych psów (czyli przewodnika) albo do rękawa kurtki ... szybko okazało się to niepotrzebne - ona rozpoznawała nas po "odgłosie" kroków ... psy rozpoznawała po ich charakterystycznych "odgłosach"
-
[quote name='Fasolka']Jeżeli nie chcesz tego konsultować juz z nikim innym, to... [/quote] Nie bardzo wiem z kim to jeszcze skonsultować ... a z drugiej strony nie chcę sama podejmować decyzji bo: jak zoperuję i nic z tego nie będzie to będę miała żal do siebie że ją zoperowałam i bez sensu naraziłam na te wszystkie "bóle", jak nie zoperuję to znowu będę się zastanawiała czy nie odebrałam jej szansy na normalne chodzenie. Weci którym wierzę podzieleni - chirurdzy mówią operować (chociaż wczoraj jednak operację nogi chirurg przesunął - czyli nie ma to już znaczenia kiedy ją robić; w narkozie próbowali jeszcze "cudować" z nogą - wpasuje się czy nie - wyszło że nic z tego). "Interniści" mówią nie operować. Pójdę do kogoś "nowego" kto mnie nie zna to "opitolą" mnie że tyle czekałam z operacją i oczywiście powiedzą operować (wiadomo z jakich względów :cool3:). Czy ją ta noga boli ? - jak na nią patrzę to wydaje mi się że nie. "Odbudowała" się trochę fizycznie i po schodach zaczęła "latać" - wchodzi też już sama. Na spacerach albo kica albo idzie na czterech łapach - jak jej podpasuje. No tylko że jak kica to jest "krzywa" ... Ale na prześwietleniu nie wyszły jej żadne zwyrodnienia kręgosłupa - no tylko czy przy dalszym kicaniu nie porobią się ? A czy ją to wszystko boli - no jak widzę zachowanie Marceliny, która daje ze sobą wszystko zrobić czyli branie na ręce, jej przewalanie się po samochodzie, wskakiwanie na kolana i "moszczenie" się, robienie rentgena "na żywca" i porównam z zachowaniem Mony w momentach kiedy ma problemy z kręgosłupem to zdecydowanie "noga jej nie robi" ... taka według Marceliny jest i jest to dla niej już normalne. No ale kto wie jak będzie za rok czy dwa ? Od poniedziałku będę myśleć ... teraz zajmujemy się otoczką sterylkową. No i Marcelina musi się na mnie odobrazić ;).
-
A kto to wie czy operacja coś da ? Szanse są 50%. Operując ją zafunduję jej ogromny ból bo muszą wydłutować panewkę biodrową, muszą uciąć jej główkę kości udowej i kawałek tej kości, muszą "poodpinać" jej wszystkie mięśnie. Potem muszą to wszystko tak "posklecać" żeby noga z powrotem była nogą i wszystko było na miejścu - czyli pewnie ten kikut nogi dośrubują do kości (no bo skąd on ma wiedzieć gdzie ma być). No i ona od początku musi się nauczyć chodzić - zmieni się cały układ kostny - to podobno też ból. No i nie ma gwarancji że nauczy się chodzić na tej zreperowanej nodze. Czyli mimo operacji może dalej "kicać". Kicać z "krótszą" nogą. Byłyśmy już dziś na spacerze. Marcelina jeszcze przymulona. I obrażona. Operacja nogi teoretycznie powinna być za 3-4 tygodnie.
-
Przepraszam że nie pisałam wczoraj. Wszystko ok - nie zrobiliśmy wczoraj Marcelinie nogi - za poważna operacja na jej stan. Jeszcze jest za słaba na te wszystkie dłutowania, odcinania mięśni, młotkowania. Wysterylizowaliśmy wczoraj Marcychę. I dobrze zrobiliśmy bo w środku miała "syf" i początki ropomacicza. Obudziła się ładnie. Wieczorem byłyśmy nawet na krótkim spacerze bo chciała sioo a potem znowu poszła spać. Dzisiaj idę z nią do weta zeby tak profilaktycznie ją zobaczył czy wszystko ok. Jutro normalna wizyta na antybiotyki i środki pbólowe. I tak przez 10 dni co drugi dzień. A w ogóle to ja znowu nie wiem czy robić jej tę nogę.
-
[quote name='Bila'] A kocyk zapakowałaś?[/quote] Baa ... no pewnie - nawet dwa ... i nie kocyki a koce takie wymiarowo większe bo zawsze gdzieś mi koca "na bulwie" brakowało jak potem czekałam na wybudzenie ... Kurtka "zapakowana" lecznicowo, koperta ze zdjęciami i wynikami przygotowana, kesz jest, fajki zakupione ... Wczoraj wszystko u pana doktora potwierdzone ... No schiza ... :stupid: [IMG]http://images27.fotosik.pl/163/cecd57a79a19d62b.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/154/88b683e55a9e20b9.jpg[/IMG] [IMG]http://images26.fotosik.pl/164/0129ba3bbf54fded.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://images32.fotosik.pl/153/2e96c7a638b74703.jpg[/IMG] [IMG]http://images28.fotosik.pl/164/2552d005dc2e2342.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/153/baeff49c541e997c.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/154/63d2547c8181c8cd.jpg[/IMG] [IMG]http://images29.fotosik.pl/163/b059fb5f1beaa809.jpg[/IMG]
-
[quote name='mar.gajko'] Ja się musze douczać.[/quote] Douczycie się ... ;) Ja niby juz trochę praktyki mam a dzisiaj w związku z operacją Marceliny dostaję jakiejś "schizy" ... Operacja o 16 a mi już łep pęka, 100 fajek wypalonych, nosi mnie tam i z powrotem ... stale powtarzam "nie zapomnij tego i tamtego" (a wszystko naszykowane juz od rana) ... :shake: No to w ramach autoterapii wkleję parę zdjęć :cool3: [IMG]http://images26.fotosik.pl/165/f0d28802272fed03.jpg[/IMG] [IMG]http://images30.fotosik.pl/165/47195023b47929fd.jpg[/IMG] [IMG]http://images25.fotosik.pl/163/21c5bc433e244f66.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/155/50e559f34968d68d.jpg[/IMG]
-
[quote name='mar.gajko']I wogóle dużo przykazań.[/quote] A tam ... jakie duzo przykazań :evil_lol: Są pewne "rzeczy" które bardzo szybko wchodzą w krew. No np w lecie podstawą są mokre ręczniki do schładzania i oczywiście samochód z klimą to podstawa. :diabloti: Sprawdzanie co godzinę czy fafle się nie poodparzały. :sg168: Nie wychodzenie na spacery gdy temperatura przekracza 30 stopni. ;) "Cieniowanie" na otwartej przestrzeni.:cool3: Jest jeszcze parę "drobnostek" ale spokojnie ... nauczycie się :eviltong:. Albinosów się zachciało ... :roll:
-
Znam jedną supergrzywaczkę ... :lol: A co my i w jakim celu będziemy smarować i nawilżać u białasów ... Mnie to ratują te niewielkie łaty ... my nie białasy ... no nie wiem jak z głucholcem ale głuchol ma jedną wielką łatę na oku i dalmatowe uszyska ... może uda nam się nawet niezałapać na totalną alergię - a co pomarzyć nie wolno :oops: