-
Posts
3190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Baltimoore
-
Nowe ogłoszenia Bura około roczna Balbina, zdrowa, FIV/Felv ujemne, na jedynaczkę, bardzo pro ludzka, jeszcze nie wysterylizowana https://www.olx.pl/oferta/przyjazna-balbina-czeka-w-lecznicy-na-dom-CID103-IDyU9ds.html Trikolorka Margolcia, ok 4-5 ies., testy ujemne, miłą i towarzyska do ludzi i do kotów https://www.olx.pl/oferta/sliczna-margolcia-czeka-w-lecznicy-na-dom-CID103-IDyU8tG.html
-
Ze starych zapasów w Izbicy są jeszcze buro biała Tiffany https://www.olx.pl/oferta/tiffany-bardzo-chce-znalezc-dom-CID103-IDyz9Lc.html buro biały Teodor https://www.olx.pl/oferta/milusinski-teodorek-pilnie-chcialby-do-domu-CID103-IDytRqU.html Czarna zielonooka Ada- toczą się aktualnie rozmowy w jej sprawie https://www.olx.pl/oferta/przyjacielska-adusia-bardzo-pilnie-szuka-domu-CID103-IDybDfT.html
-
Przerzuciłam ogloszenie Bosmana jako Skiper z Rzeszowa na Kielce. https://www.olx.pl/oferta/mily-skiper-pilnie-szuka-domu-CID103-IDxXx0R.html i zrobiłam nowe jako Bosik na Warszawę, oraz dla 2 kotek z lecznicy w Izbicy: burej dorosłej i kilkumiesięcznej trikolorki, na razie na olx wszystkie trzy mają status oczekujące.
-
Dziewczyny spędziły dzisiaj z Bosmankiem w lecznicy 2 godziny, wygłaskały go, wyprzytulały, wysprzątały apartament, przyniosły z domu jedzonko dla niego i pożyczyły od niedaleko mieszkającej koleżanki drapak dla niego. Przez te 2 dni dziewczyny opiekowały się też Filcakiem, za co nie usłyszały słowa dziękuję, lecz wręcz przeciwnie.
-
I wiadomości z dzisiaj. Bębenek w asyście "swojej" wetki, ale bez policji, odebrała dzisiaj rano Filcaka z lecznicy. nikt nie utrudniał odbioru, mimo że ani Bębenek ani wetka nie zamierzały zapłacić za pobyt i leczenie Filcaka w lecznicy. "Nie one go tam oddawały". Naprawdę ubolewam, że pani doktor weterynarz włączyła się do akcji dopiero na koniec, a wcześniejszy los Filcaka przez ostatni miesiąc, a 3 tygodnie w szczególności- w ogóle ją nie zainteresował. Pani doktor, uważa że los kota jest mniej ważny, bo Bębenek "potrzebuje felinoterapii" sic!!! O Bosmana ani Bębenek ani wetka się nie zapytały słowem, na pytanie do Bębenek czy chce zobaczyć Bosmana, powiedziała że nie "bo ją interesuje TYLKO Filcak" !!! Mimo wszystko aż trudno uwierzyć. Do Bosmana w ogóle nie podeszła. Napiszę jeszcze że w lecznicy już po kilku dniach Bosman nie ten sam, co we wtorek i co wynika z wpisów i smsów Bębenek i relacji wetki. Co myśmy mu zgotowały pakując go do tego domu tymczasowego, który patrząc z wątku i innych informacji wydawał się spoko. Biję się w piersi :(( Plus wetka która 15 lutego uważała, ze nadaje się tylko do uśpienia !!! A kotek żyje, ma się nieźle tylko nieludzko wychudzony i w zasadzie jakby mieć gdzie, to w piątek można go zabierać. Los Filcaka nie jest nam obojętny, zwłaszcza że wiemy to co wiemy. A na wetkę można liczyć w takim samym stopniu jak dotychczas. Zresztą czy można wierzyć komuś kto kłamie bez mrugnienia okiem, a wetka powiedziała mi wczoraj, że adoptuje Filcaka i bierze go do siebie, choć wszyscy wiemy że to nieprawda.
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Baltimoore replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
I wiadomości z dzisiaj. Bębenek w asyście "swojej" wetki, ale bez policji, odebrała dzisiaj rano Filcaka z lecznicy. nikt nie utrudniał odbioru, mimo że ani Bębenek ani wetka nie zamierzały zapłacić za pobyt i leczenie Filcaka w lecznicy. "Nie one go tam oddawały". Naprawdę ubolewam, że pani doktor weterynarz włączyła się do akcji dopiero na koniec, a wcześniejszy los Filcaka przez ostatni miesiąc, a 3 tygodnie w szczególności- w ogóle ją nie zainteresował. Pani doktor, uważa że los kota jest mniej ważny, bo Bębenek "potrzebuje felinoterapii" sic!!! O Bosmana ani Bębenek ani wetka się nie zapytały słowem, na pytanie do Bębenek czy chce zobaczyć Bosmana, powiedziała że nie "bo ją interesuje TYLKO Filcak" !!! Mimo wszystko aż trudno uwierzyć. Do Bosmana w ogóle nie podeszła. Napiszę jeszcze że w lecznicy już po kilku dniach Bosman nie ten sam, co we wtorek i co wynika z wpisów i smsów Bębenek i relacji wetki. Co myśmy u zgotowały pakując go do tego domu tymczasowego, który patrząc z wątku i innych informacji wydawał się spoko. Biję się w piersi :(( Plus wetka która 15 lutego uważała, ze nadaje się tylko do uśpienia !!! A kotek żyje, ma się nieźle tylko nieludzko wychudzony i w zasadzie jakby mieć gdzie, to w piątek można go zabierać. Los Filcaka nie jest nam obojętny, zwłaszcza że wiemy to co wiemy. A na wetkę można liczyć w takim samym stopniu jak dotychczas. Zresztą czy można wierzyć komuś kto kłamie bez mrugnienia okiem, a wetka powiedziała mi wczoraj, że adoptuje Filcaka i bierze go do siebie, choć wszyscy wiemy że to nieprawda. -
Sytuacja jest bardzo przykra, różne rzeczy mogą się każdemu zdarzyć, i można by to wytłumaczyć i próbować zrozumieć najgorsze oprócz zaniedbania zwierzaków jest jednak jej wczorajsze zachowanie, myślę że też pod wpływem .... Szkoda wielka że jej wetka mimo próśb nie włączyła się wcześniej, a teraz w zasadzie nie wiem po co mnie straszy policją (wetka!!!- wykonała do mnie bardzo napastliwy telefon wczoraj), a właściciel mieszkania najwyrażniej przestraszył się sytuacji- mówi samo za siebie, chłop dość słusznej postury i wycofał się ze wszystkiego, zrzucając na nas, choć zaangażowałam znajomą Ali w pomoc w środę po jego telefonie błagającym o natychmiastowe zabranie zwierzaków, a potem w piątek sam wsadził kota na ręce dziewczynie, żeby go zabrała gdzieś- widząc stan kota i stan mieszkania. Choć dziewczyna miała tylko ogarnąć kuwetę. Wyobrażcie sobie stres Filcaka, który nie mając gdzie, musiał srać po kątach, nie mając wysprzątanej kuwety przez dłuuuuugi czas (celowo napisałam dosłownie, zresztą zgodnie ze słownikiem nie jest to wulgaryzm). Bosmanek tez miał w małej łazience kuwetę zasr...ną dosłownie po brzegi. Jest mi wobec tej dziewczyny bardzo głupio, ma swoje problemy, chore koty, w niedzielę odszedł za TM jej ukochany kot [*] po przegranej walce :(( a ja ją wpakowałam nieświadomie w takie dosłownie bagno i naraziłam że ktoś ją publicznie obraża, nawet jeśli nie jest w pełni świadomy tego co robi. Mając dobre intencje, ale źle oceniając sytuację i przyczyny hospitalizacji Bebenek. Zwykłemu człowiekowi to się nie mieści w granicach pojmowania. Normalnie nie pisałabym tego wszystkiego, ale już się zaczęła robić burza że to Bębenek jest ofiarą. Pewnie jest, ale nie naszą. Dla nas wszystkich bolesne doświadczenie i nauka na przyszłość, choć na miau też było kilka takich przypadków. Bo normalnie to na forach pomocowych traktujemy się jak rodzina, darzymy zaufaniem i razem pomagamy zwierzętom. Pomoc dla Bębenek też organizowałyśmy, ale teraz to już niepotrzebne a i tak by pewnie nic nie dało.
-
Z dobrych wieści- rudy Rudolf z pierogarni ma się dobrze, pani opanowała sytuację drapania do drzwi sypialni, córka trochę się go jeszcze boi, to duży kot, ale lody są przełamywane przy rodzinnym układaniu puzzli- Rudolf też układa :) siedząc u Pańci na kolanach. To strasznie nakolankowy kotek jest. Pani na początku nie radziła sobie, prosiła o rady i wsparcie, ale nie chce go oddawać. Można chyba zdjąć ogłoszenia Rudolfa albo zamienić na innego kota z lecznicy.
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Baltimoore replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
I jeszcze napiszę że mi - podobnie jak innym, jest bardzo szkoda Bębenek, że znalazła się w takiej sytuacji w jakiej jest i nie zapominamy tego co zrobiła dobrego dla zwierzaków. Niepotrzebnie odrzuca proponowaną pomoc. Nie chciałabym, żeby toczyło się dalej kosztem zwierząt i żal, że nie mam na to żadnego wpływu. Tak już jest- los Bębenek jest teraz w jej rękach. -
I ważna informacja- Bębenek ( na PW mogę podać więcej informacji) jest na czarnej liście pewnych instytucji pro- zwierzęcych w Rzeszowie- żeby absolutnie nie wydawać jej zwierząt. Myślę że nie bez powodu. W kilku lecznicach które obdzwoniłam też jest znana i nikt nie powierzyłby jej zwierzaka. Kocha je tak bardzo, że jest w stanie zadiagnozować. Jeśli w jednej lecznicy odmawiają jej dalszych badań i pobierania krwi, jedzie do następnej. To nauczka dla mnie ale i dla na wszystkich. Po pierwszej udanej akcji z kotem z Tomaszowa nigdy nie spodziewałabym się takiego zakończenia historii z Bosmanem. Szczęście że kot przeżył i nie został uśpiony przez tą wetkę !!! Historia Filcaka niestety jeszcze się nie zakończyła :((
-
Po bardzo ciężkiej rozmowie z bardzo agresywną słownie Bębenek oraz po jej dwóch powyższych wpisach chyba powinnam pewne rzeczy wyjaśnić- ona sama powiedziała że mogę pisać. A sama Bębenek powinna napisać na JAKI oddział trafiła i z jakiego powodu, że zapalenie płuc jest wynikiem głównego powodu hospitalizacji a nie samym powodem, że w szpitalu byłą agresywna i wypisała się na żądanie, strasząc na odchodnym szpital sprawą o odszkodowanie za przetrzymywanie, chociaż uratowali jej życie. I ze właściciel mieszkania wzywał policję i Straż Pożarną do wyważenia drzwi, żeby się do niej dostać i że mieszkanie jest zdewastowane i nadaje się wg właściciela do remontu. Historia kotów jest taka 2 lutego na DT do Bębenek trafił nasz Bosman, w dobrym zdrowiu, po kastracji.Bębenek zabrała go do swojej wetki, o nie najlepszych opiniach, o czym dowiedziałam się poniewczasie. Stan Bosmanka się pogarszał (możemy się domyślać co się działo i jakie stresy przechodził), wetka go leczyła, potem zaproponowała eutanazję !!! że stan jest beznadziejny (wetka potwierdziła to w rozmowie ze mną ), ostatni raz u niej Bębenek z kotem była 15 lutego, już wcześniej jak pamiętacie nie było z nią kontaktu, o to nawet niepotrzebnie ścięłam się z Tyśką. 15 lutego dostałam ostatni sms i cisza. Potem Bębenek już była poza kontaktem dosłownie i w przenośni, przerwała leczenie Bosmana i już więcej się nie pojawiła w lecznicy u "swojej wetki", nie zawiozła też Bosmana do szpitalika mimo moich próśb"- teraz wiem że nie była w stanie. 22 lutego ustaliłam, że wetka też nie ma z nią kontaktu- czerwony alarm. W weekend ustalilam gdzie jest, powiadomiliśmy policję, służby, udało się skontaktować z właścicielem mieszkania i osobiście odebrałam Bosmana w ostatni wtorek- w bardzo kiepskim stanie i zawiozłam do lecznicy. Bosman miał dostęp do jedzenia, nie miał wody i cała kuwetę wypełnioną kupami- wszytko to w małej dusznej zasmrodzonej niewyobrażalnie łazience !!! (Bosman po 3 dniach dobrego leczenia w dobrej lecznicy już jest prawie zdrowy, ładnie je i dopisuje mu humor, Kataru praktycznie nie ma). Filcaka we wtorek pan mi nie chciał wydać. W środę rano właściciel mieszkania zadzwonił z prośbą o pomoc- zarządca wspólnoty mieszkaniowej zażądał ogarnięcia mieszkania ze względów epidemiologicznych i usunięcia zwierząt, a czas pobytu Bębenek w szpitalu oceniał na min. 2-3 tygodnie plus ewentualne dalsze leczenie. Wtedy rozpoczęłam akcję poszukiwania DT dla Filcaka i chomików. Zwierzęta miały być zabrane na prośbę właściciela w piątek po południu, ale tuż przed gość wszystko odwołał, poprosil tylko moją koleżankę o pomoc w posprzątaniu kuwet i mieszkania. Na miejscu okazała się że temperatura w środku prawie jak na dworze, brak światła a było już ciemno, stan mieszkania drastyczny- faktycznie do generalnego remontu. Zwirku nie udało się znależć, pety w mice z kocim suchym jedzeniem, brak wody do picia (pan nie wiedział ze trzeba). Wówczas pan wziął kota na ręce i poprosił koleżankę żeby na razie wzięła kota do siebie. Kot kichający, jakby z dusznością. Dziewczyna zabrała kota do lecznicy, był ewidentny stan zagrożenia życia zwierzęcia, był bardzo odwodniony, sierść brudna, matowa, skołtuniona. W tej lecznicy jest do teraz. Kota nikt nikomu ni ukradł, wszystko zgodnie z prawem - właściciel mieszkania poprosił o pomoc widząc stan kota i stan mieszkania. Ewidentny stan zagrożenia życia zwierzęcia, w lecznicy został nawodniony, dostał leki. Pasowałoby nam wszystkim powiedzieć DZIĘKUJĘ a nie straszyć policją. Zresztą policja o tej sytuacji zagrożenia życia zwierząt, nie zapewnienia im właściwej opieki i kontynuacji leczenia została już przez nas powiadomiona wcześniej. Niesympatyczna jest też reakcja weterynarz o której pisze Bębenek- nie interesowała się losem kotów ani Bębenek mimo moich kilku rozmów z nią, Bosman wg niej i tak nie miał żadnych szans, a teraz bawi się w jakieś gierki, twierdzi że będzie adoptować Filcaka od Bębenek i będzie jego prawnym opiekunem, na wypadek jakby się okazało że opieka przez Bębenek może zostać podważona. Tyle w dużym skrócie i starając się pisać rozważnie.
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Baltimoore replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
I ważna informacja- Bębenek ( na PW mogę podać więcej informacji) jest na czarnej liście pewnych instytucji pro- zwierzęcych w Rzeszowie- żeby absolutnie nie wydawać jej zwierząt. Myślę że nie bez powodu. W kilku lecznicach które obdzwoniłam też jest znana i nikt nie powierzyłby jej zwierzaka. Kocha je tak bardzo, że jest w stanie zadiagnozować. Jeśli w jednej lecznicy odmawiają jej dalszych badań i pobierania krwi, jedzie do następnej. To nauczka dla mnie ale i dla na wszystkich. Po pierwszej udanej akcji z kotem z Tomaszowa nigdy nie spodziewałabym się takiego zakończenia historii z Bosmanem. Szczęście że kot przeżył i nie został uśpiony przez tą wetkę !!! Historia Filcaka niestety jeszcze się nie zakończyła :(( -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Baltimoore replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Tyle w dużym skrócie. Swoją drogą podawanie publicznie numeru do osoby prywatnej i nazywanie jej złodziejem, tylko dlatego ze okazała się kimś uczynnym i na prośbę właściciela, brzydzącego się kuwetami, pojechała pomóc ogarnąć mieszkanie, i nie rzuciła na zasyfioną podłogę kota, którego właściciel mieszkania w desperacji dał jej na ręce- z jednej strony pokazuje prawdziwą twarz Bębenek, a z drugiej do zastanowienia czy nie zgłosić tego gdzieś dalej drogą prawną, nie tylko do moderatora. Prosiłam Bębenek o zmianę wpisu, ale nie zrobiła tego, jest bardzo pobudzona, może coś ma na to wpływ. Nie ukrywam, że martwię się o dalszy los Filcaka jeśli wróci do niej, "jej wetka" nie jest osobą dla której dobro Filcaka jest priorytetem, niestety :( Ale nie wiadomo co w tej sytuacji robić :(( -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Baltimoore replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Po bardzo ciężkiej rozmowie z bardzo agresywną słownie Bębenek oraz po jej dwóch powyższych wpisach chyba powinnam pewne rzeczy wyjaśnić- ona sama powiedziała że mogę pisać. A sama Bębenek powinna napisać na JAKI oddział trafiła i z jakiego powodu, że zapalenie płuc jest wynikiem głównego powodu hospitalizacji a nie samym powodem, że w szpitalu byłą agresywna i wypisała się na żądanie, strasząc na odchodnym szpital sprawą o odszkodowanie za przetrzymywanie, chociaż uratowali jej życie. I ze właściciel mieszkania wzywał policję i Straż Pożarną do wyważenia drzwi, żeby się do niej dostać i że mieszkanie jest zdewastowane i nadaje się wg właściciela do remontu. Historia kotów jest taka 2 lutego na DT do Bębenek trafił nasz Bosman, w dobrym zdrowiu, po kastracji.Bębenek zabrała go do swojej wetki, o nie najlepszych opiniach, o czym dowiedziałam się poniewczasie. Stan Bosmanka się pogarszał (możemy się domyślać co się działo i jakie stresy przechodził), wetka go leczyła, potem zaproponowała eutanazję !!! że stan jest beznadziejny (wetka potwierdziła to w rozmowie ze mną ), ostatni raz u niej Bębenek z kotem była 15 lutego, już wcześniej jak pamiętacie nie było z nią kontaktu, o to nawet niepotrzebnie ścięłam się z Tyśką. 15 lutego dostałam ostatni sms i cisza. Potem Bębenek już była poza kontaktem dosłownie i w przenośni, przerwała leczenie Bosmana i już więcej się nie pojawiła w lecznicy u "swojej wetki", nie zawiozła też Bosmana do szpitalika mimo moich próśb"- teraz wiem że nie była w stanie. 22 lutego ustaliłam, że wetka też nie ma z nią kontaktu- czerwony alarm. W weekend ustalilam gdzie jest, powiadomiliśmy policję, służby, udało się skontaktować z właścicielem mieszkania i osobiście odebrałam Bosmana w ostatni wtorek- w bardzo kiepskim stanie i zawiozłam do lecznicy. Bosman miał dostęp do jedzenia, nie miał wody i cała kuwetę wypełnioną kupami- wszytko to w małej dusznej zasmrodzonej niewyobrażalnie łazience !!! (Bosman po 3 dniach dobrego leczenia w dobrej lecznicy już jest prawie zdrowy, ładnie je i dopisuje mu humor, Kataru praktycznie nie ma). Filcaka we wtorek pan mi nie chciał wydać. W środę rano właściciel mieszkania zadzwonił z prośbą o pomoc- zarządca wspólnoty mieszkaniowej zażądał ogarnięcia mieszkania ze względów epidemiologicznych i usunięcia zwierząt, a czas pobytu Bębenek w szpitalu oceniał na min. 2-3 tygodnie plus ewentualne dalsze leczenie. Wtedy rozpoczęłam akcję poszukiwania DT dla Filcaka i chomików. Zwierzęta miały być zabrane na prośbę właściciela w piątek po południu, ale tuż przed gość wszystko odwołał, poprosil tylko moją koleżankę o pomoc w posprzątaniu kuwet i mieszkania. Na miejscu okazała się że temperatura w środku prawie jak na dworze, brak światła a było już ciemno, stan mieszkania drastyczny- faktycznie do generalnego remontu. Zwirku nie udało się znależć, pety w mice z kocim suchym jedzeniem, brak wody do picia (pan nie wiedział ze trzeba). Wówczas pan wziął kota na ręce i poprosił koleżankę żeby na razie wzięła kota do siebie. Kot kichający, jakby z dusznością. Dziewczyna zabrała kota do lecznicy, był ewidentny stan zagrożenia życia zwierzęcia, był bardzo odwodniony, sierść brudna, matowa, skołtuniona. W tej lecznicy jest do teraz. Kota nikt nikomu ni ukradł, wszystko zgodnie z prawem - właściciel mieszkania poprosił o pomoc widząc stan kota i stan mieszkania. Ewidentny stan zagrożenia życia zwierzęcia, w lecznicy został nawodniony, dostał leki. Pasowałoby nam wszystkim powiedzieć DZIĘKUJĘ a nie straszyć policją. Zresztą policja o tej sytuacji zagrożenia życia zwierząt, nie zapewnienia im właściwej opieki i kontynuacji leczenia została już przez nas powiadomiona wcześniej. Niesympatyczna jest też reakcja weterynarz o której pisze Bębenek- nie interesowała się losem kotów ani Bębenek mimo moich kilku rozmów z nią, Bosman wg niej i tak nie miał żadnych szans, a teraz bawi się w jakieś gierki, twierdzi że będzie adoptować Filcaka od Bębenek i będzie jego prawnym opiekunem, na wypadek jakby się okazało że opieka przez Bębenek może zostać podważona. -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Baltimoore replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Super że mamy wariant awaryjny dla jakiegoś chomika, gdyby w Rzeszowie się nie udało. -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Baltimoore replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Dziękuję Tyśka za namiar na Azyl dla Gryzoni w Lublinie. Zadzwoniłam, bardzo fajna dziewczyna :)) I dziękuję za tą ściągawkę, bardzo pomocne i kluczowe informacje. Chociaż podpytałam też trochę Weronikę- chomiki to samotniki i nie lubią zmian. Nawet ściółkę trzeba im zmieniać na raty a nie wszystko na raz. Może się jednak uda, że wszystkim chomikom dziewczyna, która się zgłosiła z pomocą, znajdzie domy tymczasowe. Powiedziała, że przecież nie weźmie dwóch, a dwóch zostawi :)) Na razie problem zwierzaków byłby rozwiązany. Przewidywany czas leczenia Bosmanka w szpitaliku to około 2-3 tygodnie i chłopak powinien być jak nowy :)) Tylko fajny dom będzie potrzebny. Już jest z nim lepiej Chomiki będą zaopiekowanie :)) Bębenek wracaj szybko do nas :)) -
Dziękuję Tyśka za namiar na Azyl dla Gryzoni w Lublinie. Zadzwoniłam, bardzo fajna dziewczyna :)) Na razie problem zwierzaków byłby rozwiązany. Przewidywany czas leczenia Bosmanka w szpitaliku to około 2-3 tygodnie i chłopak powinien być jak nowy :)) Tylko dom będzie potrzebny. Chomiki będą zaopiekowanie :)) Bębenek wracaj szybko do nas :))