amelka2
Members-
Posts
71 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by amelka2
-
"szkolenie klikierem bulowatego, śmiech ,jakby ptasi świergot słyszał"? chodziło mi tylko o to, że pies bardzo słabo nie powiem wcale nie reagował na klikier. Każda metoda jest dobra jesli przynosi efekty. Ja osobiscie nie szkoliłabym mojej suku ta metodą, zresztą nie jest to metoda popularma wsród właścicieli bullowatych, no chyba że bullterierów z tymi nie mam dużego kontaktu. Bullowaty potrzebuje świetnego kontaktu z właścicielem, rozwinięcia popędu do zdobycia mega atrakcyjnej nagrody i bardzo silnej motywacji. PO swojego czasu też było zamknięte dla bullowatych, tylko dlatego że niewielu szkoleniowców potrafiło z nimi ćwiczyć. Dzisiaj ćwiczą i są świetne.To psy urodzone do szkolenia i sportu. W przypadku bullowatych myśle że są efektywniejsze metody szkolenia i bardziej rozwijające ich wrodzone popędy niż metoda klikierowa. Przecież to nie istotne czy wystąpi tam klikier czy nie, to tylko środek do osiągniecia celu. Łatwiej o pracę, kontakt z psem jesli da sie go na czymś zmotywować. Nie zaśmiecam tematu, życzę wszystkiego najlepszego dla cudownych prosiaczków.
-
Dla mnie obroża elektryczna jest totalnie bez sensu na tym etapie. Widziałam kiedyś też szkolenie klikierem bulowatego, śmiech ,jakby ptasi świergot słyszał. Sama mam astke, ją do pracy przeba bardzo mocno motywować. Moja to wariat na sznur, dla niego może na ogonie tańczyć. Musi mieć super atrakcyjny doping do wykonania polecenia. Nagroda musi być najlepsza na świecie a o to trzeba się postarać. Bardzo dobry kontakt to podstawa. Jak była mała bawiłam się z nią bardzo dużo i to w różnych miejscach, jak goniła do psów musiałam być "fajniejsza od nich" Pies wybiera tylko to co uznaje za atrakcyjniejsze więc próbowałam różnych sposobów. Też mi chciała zwiewać, ale linka 10 m i przyciąganie za każdym razem i nagroda dały efekty. Pies nie wraca jak nie ma powodu, nic super fajnego sie nie zdarzy przynajmniej na początku. Ja pracowałam aby suka nie nauczyła się, że ucieczki sa atrakcyjne. Wzmocnić kontakt , silna motywacja i cos extra za wykonanie polecenia poparte systematyczna praca da efekty. Pies nie wraca sam z siebie, trzeba go tego długo uczyć. Dla mnie obroża elektryczna jak i kolczatka to sygnał, że kontaktu z psem brak. Obroży używa się w ostateczności a do tego bardzo daleka droga. Ps. Super są te prosiaczki.
-
Mam zamiar zamówić Pfotenschutz spray z propolisem beaphar. Nie sprawdza mi się wazelina, linomag itp. Słaba to ochrona, bardzo powierzchowna i rozmiękcza poduszki. Moja suka dużo w zimie biega w różnym środowisku. Miałam Tanderm, ale brudzi i poza tym nie byłam zadowolona. Zobaczymy, jak nie sprawdzi się będziemy szukać dalej. Moi znajomi mieli przepis na maść robioną w aptece z dodatkiem gumy arabskiej twierdzili ,że super działa. Niestety rozpiskę zgubili i teraz sami szukają dobrego zabezpieczenia.
-
Bardzo dobrze postąpiłaś, wiele osób oddaje takie psy do schroniska , te wydają do adopcji. Tu na forum słyszałam głosy ,że czas zmieni psa itp, a w nowym domu nieszczęście gotowe. Oby więcej takich osób, które rozumieją ,że nie każdy pies nadaje się do życia u boku człowieka.Odpowiedzialna z Ciebie osoba.
-
Brakuje mi tu ważnego elementu: rodziców. Jak dziecko ma 9 lat to wszystko widzi w jasnych kolorach, ma zapał , chęci i wierzy , że da radę, mówi szczerze. Tylko na jak długo? Odpowiedzialny 9 latek zdarza się, jak najbardziej, ale trzeba wsparcia rodziców. Ja sama miałam pierwszego psa mając 8 lat, ile razy wyłam jak miałam rano wstawać aby z nim wyjść, albo pogryzł go pies a byłam sama w domu albo wyjazd na wakacje był dla mnie koszmarem, bo pies zostawał u sasiadów itp, itd.A tu nic nie wiadomo. Czy rodzice lubią psy, czy "coś" o nich wiedzą itp. Czy naprawdę Go chcą, czy spełniaja dziecięca zachciankę? A i tak bywa. Jesli miałby być rodowodowy to jeszcze po cichu można mieć nadzieję, że hodowca ich "prześwietli", a tak jedna wielka niewiadoma. Może niech forum odwiedzi mama pusi, to w końcu bedzie też jej piesek a informacji i porad nigdy za wiele. Lepiej rozwiać swoje wątpliwości "przed" niż żałować "po". Schroniska w szwach pękaja od "pomyłek"
-
Jak moja suka ma cieczkę, już wczesniej rozpowiadam , że ma chorobę bardzo zakaźną skóry, albo kaszel kenelowy i w "dobrej wierze" ostrzegam sasiadów. W tym roku pomógł mi przypadek, pies który chodził samopas ciężko zachorował i większośc myślała , że od mojej suki sie zaraził. Wiem , że to głupie ale jak inaczej sie nie da. Na mojej ulicy ludzie myśla , że amstaffy to bardzo chorowita rasa a ja nie wyprowadzam ich z błędu.
-
Przykre jest to co się stało, ale też uważam , że większość z nich nadaje sie tylko do uśpienia. Przyszły na świat z głupoty ludzkiej, chyba jedynie humanitarna eutanazja jest dla nich rozwiązaniem.
-
Straty wyrządzone przez psa reguluje art 431&1 k.c. Wezwij straż miejską , za szkody odpowiada właściciel. To Polska plaga. Była juz taka sprawa w sądzie, gdzie pies pokrył bezprawnie sukę hodowlaną. Właściciel zapłacił odszkodowanie = wartości utraconego miotu . [B]Art. 431.[/B] § 1. Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy. § 2. Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego. [B]Art. 432.[/B] § 1. Posiadacz gruntu może zająć cudze zwierzę, które wyrządza szkodę na gruncie, jeżeli zajęcie jest potrzebne do zabezpieczenia roszczenia o naprawienie szkody. § 2. Na zajętym zwierzęciu posiadacz gruntu uzyskuje ustawowe prawo zastawu dla zabezpieczenia należnego mu naprawienia szkody oraz kosztów żywienia i utrzymania zwierzęcia. § 3. (skreślony).
-
To się musiało tak skończyć, to że p.V chciała dobrze, nic nie znaczy .Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Dziwne jest tylko to , że męka tych zwierząt trwała tak długo. Wiele z nich pewnie zostanie uśpiona, nie każdy pies nadaje się do adopcji. Humanitarma eutanazja skróci cierpienia tych zwierząt .
-
[quote name='Chefrenek']Wiesz co jestem oburzona. :angryy: :angryy: :angryy: Każde stworzenie ma prawo żyć.[/quote] Darujcie sobie takie mydlane kawałki. Pseudohodowle żeruja albo na niedouczonych albo na naiwnych albo litościwych. Wszystkich psów za schronisk nikt nie zaadoptuje, wiele spędzi tam całe życie i powiedz im że każdy ma prawo żyć, tylko co to za jakość życia ? Czas powiedzieć jasno NIE DLA PSEUDOHODOWLI. Tyle już było akcji rasowy=rodowodowy i nic jak grochem o ścianę. Szkoda.
-
Kupujący psa bez rodowodu przyczania się do zasilania schronisk, nabijania kasy pseudahodowcom, rozmnażania psów chorych i ze spaczoną psychiką (ich nikt nie wystawia, nie robi testów), odchowanie szczeniąt też do prawidłowych nie należy. Ja juz nie mogę jak słyszę , że rodowód to tylko papierek. Jest 21 wiek a świadomośc jak w sredniowieczu. Nie wiem czy ludzie nie rozumieją ,czy nie chcą zrozumieć tego tematu. Ostatnio weszłam na forum miłosników ras bull i co zobaczyłam , prawie same psy w typie i jeszcze afera jak chcieli je podzielić na rodowodowe i nie. Musi 100 lat minąć aby u nas było narmalnie, to kwestia mentalności. Z jednej strony miliony psów w schronach z drugiej renesans pseudohodowli. Moja koleżanka wzieła psa ze schroniska, spaczona psychika totalnie. Dla mnie pies ewidentnie do uśpienia. Nie wszystkie psy ze schroniska nadają sie do normalnego życia, niestety tak jest. Powiniem być obowiązek sterylizacji i kstracji psów nie hodowlanych, ludzie sami porządku nie zrobia ,muszą musieć. Takie mamy społeczeństwo wyedukowane niestety.
-
Wczoraj sunia mojej koleżanki nie wybudziła się z narkozy.....To ja ją namawiałam na sterylkę.Wiem,że takie przypadki się zdarzają ale mam poczucie winy.Sama mam sunię choć ma rodowód nie mam zamiaru jej wystawiać i robić uprawnień hodowlanych,to nie chodzi o 3 wystawy i bdb,uważam że nad rozwojej rasy niech pracują specjaliści, genetyka,dobór hodowlany itp,wymaga rozległej wiedzy i doświadczenia w hodowli.Od wczoraj sama nie wiem czy wysterylizuje moją sunie.Sterylka łatwo się mówi,ale podjąć decyzję nie jest wcale tak łatwo.Moja sunia nie ma urojonych,mam warunki aby pilnować.Jakoś trudno mi dzisiaj myśleć o jej zdrowiu za jakiś odległy czas,który może dla niej nigdy nie nastąpić. Może trochę dramatyzuje,ale i takie przypadki mają miejsce.
-
Precz Nieodpowiedzialnym Właścicielom Bullowatych I Innych Psów
amelka2 replied to Asta's topic in Bull terrier
I tak powstaje błędne koło.Najpierw moją sucz pogryzł pies,potem moja pogryzła psa bo się broniła,trudno jej się dziwić.Następnie podczas cieczki mojej suki obcy pies zdemolował nam płot,połamał iglaki itp,własciciel oczywiście bezradny, no bo pies ma potrzeby.Chciałam aby astka miała dobre doswiadczenia z psami,ale nie da się i już.Po tym jak psa mojej koleżanki(który był w kagańcu zagryzł on)to już chyba kagańca Astenii nie założę.Wszędzie wałęsające się psy i nie myśle o bezpańskich,dzieci wyprowadzające duże i silne psy ,brak kontroli właścicieli nad psami i głupie tłumaczenia ,psy nie znające podstawowych komend,właściciele nie znający podstawowych zasad wychowania psa.Tak niestety wygląda codzienność.I poco to wszystko,nie każdy musi mieć psa.Ciekawa jestem czy ten bajzel kiedyś się skończy.Psy bedą chodzić na smyczach i nawet w kagańcach.PT będzie obowiązkowe+testy psychologiczne dla psa i własciciela,ulice czyściutkie,schroniska puste.A co pomarzyć nie wolno?