Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Wczoraj po 22 , kiedy trzeba było wychodzic z psami na ostatni spacerek, Randa napędziła nam niezłego stracha :(. Kiedy wstała z posłanka, merdając ogonkiem, okazało sie, że cały bok faruszka jest solidnie mokry od płynu surowiczego, podbarwionego krwią :(. O tej porze, nie bardzo mogłam robić cokolwiek. Zdjęłam fartuszek, obejrzałam przy pomocy lusterka i latarki brzuszek - trochę z niego kapało :(. Zmoczyłam watę w riwanolu(nie chciałam stresować jej psikaniem alusprayem) i przycisnęłam do brzuszka. Wyciągnęłam stary fartuszek po Bafi włożyłam do niego "pampersa" z waty i ręcznika papierowego, mocno zasznurowałam. Na wszelki wypadek, noc przespaliśmy z TZ "na raty" Ja spałam do trzeciej, a potem - On. Randa śpi spokojnie cały czas. Rano wesoło wyszła ze mną na spacer, zrobiła wszystko co trzeba, z apetytem pożarła śniadanie i....poszła spać. Do brzucha - nie zaglądałam, do łapek - tez nie, bo nie ruszała no i deszczu nie było. Jak TZ odeśpi, troche sie prześpie i ja :) Odpowiedziałam przed chwilą na ogłoszenie, zamieszczone na miejscowym portalu. Państwo szukają labradora, żeby towarzyszył ich dzieciom - 6 i 11 lat. A Randa, to trochę labek, nie? no i uwielbia dzieci :). Przesłałam linki do zdjęć i ogłoszeń. Może to domek dla Randy? Dzieci takie, jak w przypadku adopcji Bafi :). Może to dobry znak? I zapraszam na wątek Bafi - zadzwoniłam, dostałam zdjęcia :) http://www.dogomania.com/forum/topic/135915-sznupka-spod-%C5%9Bmietnika-zamieszka%C5%82a-na-salonach-i-ma-dom/page-31
  2. No to się odważyłam i zadzwoniłam. Pani się ucieszyła, że dzwonię, bo Ona też by zadzwoniła, ale zgubiła mój nr. telefonu. Bafi jest bardzo kochana przez wszystkich. Przed wakacjami, poważnie chorowała. Miała ropień(guz) w gardle/na szyi, który jeszcze raz (po leczeniu) się odnowił. Teraz jest ok. Ale Bafi, znielubiła mężczyzn - bo wet, który dawał jej zastrzyki i wykonywał inne zabiegi - był facetem. Teraz, zaciekle obszczekuje każdego obcego faceta i ne chce wpuścic go na posesję. Ale - Bafi najbardziej kocha Pana (z wzajemnością) i wcale jej nie przeszkadza, że to facet :) . To obcy panowie są be, nie ten własny, najukochańszy. Nawet szynkę zostawi, żeby się z nim przywitać ;). Choroba Bafi, to pewnie efekt wielomiesięcznej bezdomności i tłumionej infekcji oraz.....odblokowania się(już mi wolno chorować), we własnym domu. Z innych negatywnych remiscencji - Bafi boi się szczotki. Jak powiedziała jej Pani, pewnie biedulka sporo przeszła i była bita......Jak Bafi nie chce wrócić z zabawy do domu, wystarczy udać, że się zamiata chodniczek - natychmiast nawiewa do garażu. Bo Bafi szaleje w ogrodzie i niechętnie przebywa w domu. Pewnie dopiero zima zmieni jej upodobania, bo póki ciepło, nawet noce spędza na dworze, chociaż ma przez garaż stały dostęp do swojego miejsca w kuchni i na salony. Dostałam MMS ze zdjęciami Bafi - przy okazji je wrzucę. Cieszę się, że zadzwoniłam :) Jeszcze raz dziękuję Sylwii(rudej76), za wizytę przed adopcyjną i potwierdzenie takiego wspaniałego domu dla Bafulca :). Nabieram nadziei, że i Randa znajdzie taki wspaniały dom . Bo jak widać, istnieją dobrzy ludzie, którzy dają psu dom i miłość :) Wstawiam zdjęcia z MMS od Pani [url=http://www.fotosik.pl][/URL] [url=http://www.fotosik.pl][/URL]
  3. Długo czeka na swój dom, malutka. A razem z nią - Ty :(.
  4. Randa ma ogłoszenia na Warszawę i woj. mazowieckie - dzięki Ziutka i kejciu !! 1000 krotnie :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: Randa była sama(z Bliss) przez godzinę i - nic. Za to po naszym powrocie - chwila/moment i zaczęła dłubać w prawej łapce, Trzeba by ło zdjąć nadszarpnięty opatrunek i nałożyć nowy. Szwy sa nieruszone, ale ranka - podrażniona i podkrwawiła :(. Dłubek nieznośny :(
  5. Wspaniali ludzie. Oby takich więcej :). Fluidy przyjmuję wdziecznym sercem - przydadzą się ;)
  6. Rano padał deszcz i trzeba było najpierw owinąć łapki folią, a potem folię zdjąć, zdjąć opatrunki(które jednak trochę zmokły), popsikac alusprayem i nałożyć nowe. Randa się wyrywała, piszczała, a my z TZem spływaliśmy potem, czołgając się po podłodze, na której rozpłaszczała sie Randa. Oj, znielubi nas ta psinka ;( . Nawet nagrody i głaski - nie pomogą. Z łapkami , mamy więcej kłopotu, niż z brzuszkiem.
  7. No, to juz wiem, co mam ;). Randa, to jakiś gończy, tyle, że nietypowo(?) umaszczony. SYlwetka się zgadza, charakter - też. Dlatego jest taka przyjazna, cierpliwa, rodzinna. A głos ma wyjątkowo mocny i dźwięczny. No, to gończy - i już :megagrin:
  8. W weekend ma być ładnie(podobno). Dzisiaj - póki co, tez nie pada! Po spacerze przedobiadowym, zdjęłam nieprzepuszczające powietrza oplastrowanie łapek, po operacji wilczych pazurów. Był wielki płacz, w dodatku, że i aluspray był w robocie :(. W kazdej łapince, po dwa szwy. Teraz, założyłam opatrunki przewiewne, z rozpędu wyczyściłam uszy(którymi trochę trzepie), dałam nagrody za każde dręczenie psa, obiad, utuliłam, wygłaskałam. Poszła spać i odsypia stresy. Randa bez kłapania zębami, daje sobie zrobić wszystko. Cudowna sunia. Na spacerze, spotkałysmy znajoma Pania(niestety, ma psa :() z wnuczkiem w wózku. Wkładał Randzie paluszki do ucha, do oka. Babcia go oczywiscie strofowała(słusznie), a ja - obserwowałam Randę. Stała spokojnie i nawet się przytulała do malucha. I - merdała ogonkiem :), wdzięczna za bliski kontakt z Człowiekiem. Jaka małpa(przepraszam Małpy) wyrzuciła takiego psa?
  9. Watson? Całkiem całkiem :). Dobry skrót - Wat. Tak elektrycznie i literacko się kojarzy ;)
  10. Mama jeszcze jest. Do końca miesiąca. Pan pewnie sobie poradzi(będzie musiał i jest propsowy), ale młody pies(suka), będzie siedział sam wiele godzin w domu. Szkoda psa(suki). Bo te dwa stare i chore na dożywociu, to już insza inszość. Tym akurat spokój jest potrzebny.......
  11. Nutusiu, dobre fluidy przesyłam i wspieram emocjonalnie. Biedne kociaki :(. Życie jest często niesprawiedliwe i okrutne. Nawet dla maluchów :(. Psią książkę chętnie kupię na kolejnym bazarku ;)
  12. No, niestety . Ale - cóz począć? Ich błąd. Nie będą mieli słodkiej Pusi(naprawdę - słodka )
  13. Małgosiu, do Pań Makowskich, też są takie teksty - "tam jest pies, pani go złapie i się zajmie" Rece, nogi i majtki opadają ;( Czekam na szaleństwa z aparatem i Rzepkiem i trzymam kciuki za udaną (musowo!) imprezkę :). Mazowszanka(kontakt telefoniczny), cała w soku z czarnego bzu - pozdrawia :)
  14. No właśnie, gdzie takich szukać ;) ?
  15. Wczoraj wieczorem nie przestało padać :(. Łapki zawinęłam w folię do pakowania przesyłek, zakleiłam takąż taśmą i poszłyśmy. Oczywiście, z gołym brzuszkiem. Po powrocie, było wysuszanie, wycieranie i ....zdejmowanie z łapek folii :(. To ostatnie, niewątpliwie bolesne, bo folia nie chciała zejść. Ale łapki i opatrunki zostały suche. Dzisiaj, póki co nie pada, a i trawa podeschła. Spacer był w sukience i łapki - nieofoliowane. Poniewaz kooo nie było, to zaszłyśmy do domu, zadałam czopek i - znowu na spacerek. Finis coronat opus ;). Dzisiaj przed nami zdejmowanie opatrunków z łapek(to po spacerze południowym ) i zakładanie nowych, przewiewnych opatrunków, żeby był dostęp powietrza. no, ale żeby dostępu zębolców nie było :lookarou: :look3: . I dobrze, żeby popsikać alusprayem, którego Randa okrutnie sie boi...... I jeszcze zastrzyk - antybiotyk. Uf, uf..........
  16. Z tego, co wiem, to nie :(
  17. Czasami się interesuje, ale krótko i póki co - bez konsekwencji. Gorzej, że pada i muszę ją wyprowadzać bez/ w innym fartuszku, bo go przemoczy, a ona długo chodzi, zanim coś zrobi. A takie "zamieszanie" wokół brzucha, nie jest dobre. Zdejmowałam jej juz raz po południu, wyrzuciłam zakrwawione opatrunki, psiknęłam alusprayem(strasznie tego nie lubi ). No i łapki też miała operowane, a na łapkach - plastry. Też nie powinny zmoknąć :(. Wkładanie toreb plastikowych nic nie da, bo wtedy z pewnościa się nie wysiusia, tylko będzie zajęta szeleszczącymi i zawadzającymi łapami . Koooo, jak pisze Inka - jeszcze nie było. Randa dobrze je, dużo śpi. Trzymaj proszę kciuki za dzisiejszą noc i za brak opadów w czasie spacerów...... Póki co, czekam do 22 - może przestanie padać?
  18. Oczywiście i ja jestem :). Gratuluję nowego nabytku ;) i....niech szybko znajdzie dom :)
  19. Dzięki za wsparcie :). Będę ogłaszać Randę u Ziutki. Póki co, na Warszawę i mazowieckie.
  20. Wczoraj wieczorem, balismy sie iść spać, że Randa rozdłubie sobie zoperowane łapki - interesowała się nimi co jakis czas. Zębowo.... Kołnierz klasyczny(plastikowy), okazał się na nią zbyt duży, no to dopasowaliśmy jej kołnierz nowoczesny - okrągły, z gąbki obszytej materiałem. Czyli nie "wiadro", a "kryza". Randa przyjęła to z godnością, chociaż było widać, że jej się taka moda nie podoba. W pewnym momencie, naparła na kołnierz przednimi łapami i.....jednym mocnym ruchem, oderwała wszystkie troczki, mocujące kołnierz do obroży. Czyli - została w obroży, ale - bez kołnierza. Kołnierz bez kapitalnego remontu, nie nadaje się do zastosowania. Cóz było robić? Randa poszła spać bez kołnierza, a ja - na prochach. Noc minęła spokojnie. Łapki i fartuszek - nienaruszone. Rano był krótki spacerek, siusiu, a po powrocie - zupka z kurczaka, warzyw i ryżu. Zjadła ze smakiem. Bliss, też troche dostała, chociaż operowana nie była. Na obiad - znowu to samo, a wieczorem - trochę chrupek. Najbardziej mnie wzrusza to, jak się teraz do mnie przytula - zupełnie jak w piątek, kiedy ją po raz pierwszy przypięłam na smycz........
  21. No, to może zbiorę się na odwagę ;).
  22. Jeszcze raz dziekuję :). Randa po sterylizacji. Zapłaciłam gotówką, wystąpię o zwrot. [URL=http://www.fotosik.pl][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][/URL] Banerek AS chetnie wkleje do swojej sygnaturki, ale nie wiem który i jak?
×
×
  • Create New...