-
Posts
12534 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by konfirm31
-
Moja Bliss (która konia widuje tylko wtedy, kiedy jesteśmy na działce) i kiedy tylko z daleka usłyszy stukot końskich kopyt na asfalcie, wtedy w ogromnym pędzie leci pod płot, i gna, żeby szczekając odpedzić go jak najdalej. Zawsze sie bałam, co się stanie, kiedy spotkają się łeb w łeb..... Kiedyś spotkałyśmy tego samego konia na drodze w lesie(oczywiście, jak zwykle w zestawie koń+wóz). Obawiałam sie, że Bliss pogna i rzuci mu się do pęcin? do gardła?, powodując istne pandemonium, bo była luzem , a koń sie zakradł ;). I co? udała, że go nie widzi, nie słyszy, nie wyczuwa......
-
Dziękuję, Mattilu :). Póki co, czekam na zdjęcia Rudzika w pełnej krasie, bo bez tego - ani rusz :). Dzisiaj rano, znowu pospacerował trochę z nami, domagając się głaskania, miziania i chrupek, które chyba traktuje jak cukierki. Muszę jeszcze umówić się z którąś z Pań na wizytę u Aresa - krople na pchły i tabletki na robaki - kupione. No i popatrzę, co z tym urodziwym psem z Pasażu. Martwi mnie, że od kilku dni, nie widać Pręgusa.
-
Właśnie po to tam pojedziemy z Panią Krysią. Ona tutejsza, lepiej objaśni ;) .
-
Rozmawiałam przez telefon z Panią, która ogłasza Rudzika. Umówiłyśmy się, że go zaszczepi, odpchli o odrobaczy. No i zrobi dobre zdjęcia i przyśle mi na @. MarysiuO. , jak możesz, to wymyśl tekst :) . Bo ogłoszenia, to chyba zamówię u Ziutki,a potem opłacę wyróżnienie. Pani twierdzi, że pies jest wesoły, lubi się bawić. I że jest przyjazny. Od tej Pani dowiedziałam sie, że po Pasażu(pisałam wyżej), biega bardzo ładny bezdomny piesek. POoprosiłam, żeby jak może, to i jego sfotografowała. Coś mi się wydaje, że wiem, o którym piesku mówi....... :( Jutro tam powędruję. U głodomorka - byłam. Pan przyjął mnie niezbyt chętnie, ale zgodził się na nakarmienie przeze mnie psa. Swoje psy - sam karmi. Powiedział, że on dlatego tak wyglada, bo jest stary. Jest u niego na dożywociu. Pan jest zwolennikiem naturalnego karmienia psów, więc jego psy jedzą kości, a nie psią kiełbasę "z marketu" (bo taką przyniosłam - Sokołów "The best dog"). Tyle, że Dziadunio(miał nawet przy sobie kość), raczej ją glamał, niż jadł. Jak stary, pewnie nie ma zębów :(. Obskoczyły mnie inne psy - młodsze ("pracujące"). Wszystkie zgodnie zjadły kilogram psiej kiełbasy,którą kroiłam na plastry własnym nożem ;) - wiekszość - Dziadunio, który jadł ,aż mu się uszy trzęsły - mam nadzieję, że mu nie zaszkodziło na pewnie pusty żołądek..... Następnym razem, pójdę tam z Panią Krysią, bo ona wie, u kogo byłam. Tym razem, byłam sama, bo TZ został z Bliss w aucie, która w takich sytuacjach, koniecznie chce być jak najbliżej mnie i potrafi zdrowo pociagnąć. A spodziewałam się, że mogą tam być i inne psy.
-
No, toś dziewczynę pocieszyła, Nutusiu ;)
-
Florentyno :) . ON - to owczarek niemiecki. Zarówno suka - wtedy ONka, jak i pies - ONek. Mogą też być DON - długowłosy owczarek niemiecki. Też DONka i DONek :)
-
Bardzo trafna ilustracja, Nutusiu. I słowna i narysowana .........
-
~ Przemiła młodziutka sunia Aria - Piaskowa Panienka MA DOM :)
konfirm31 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Ależ i my uważamy, że Aria to śliczności suczynka :). Oj, gupie te ludzie, że nie dzwonią :( -
Psy kochają nas, ale i .......siebie wzajemnie. Zaprzyjaźniają się. Pani Randy mi mówiła, że Randa bardzo reagowała na Panią z ONką. Ciągnęła, jak traktor. A jak wróciliśmy do domu bez Randy i wyprowadziałam ją na spacer, to biegała dookoła naszego stojącego przy garażu samochodu, z którego wysiadał TZ i wyraźnie - szukała koleżanki. Nasza pierwsza suka ON, kochała do końca życia wszystkie boksery, bo to dorosła bokserka - Buka, przywitała ją jako małego szczeniaczka na osiedlu ursynowskim, gdzie wtedy mieszkaliśmy. Po tej Buce odziedziczyła imię nasza poprzednia ONka. Imusi też pewnie zostanie w sercu i w rozumie, miłość do boksiów :)
-
Śliczna :). Kocham trikolorki szurpatki :)
-
Noc przynosi dobre myśli , no i miałam miłe spotkanie z samego rana. Dzisiaj, na porannym spacerze z Bliss, spotkałam biegającego Aresa - tego psa "z interwencji". Oczywiście - bez obroży. Tutaj wszystkie biegające psy i te domne i bez - biegaja bez obroży :(. Wesoły, przyjazny. Poznał :). Podbiegł do mnie, wygłaskałam, dałam chrupek - nie chciał - czyli niegłodny. Razem z nim, biegały czarne w białe łaty malizny wielkości kota ;) - chłopaki. Czasem je tu widuję. Domne? bezdomne?, przybiegaja z sąsiedniej wsi? A wracając do Rudzika, to wymyśliłam, że zadzwonię dzisiaj po południu do Pani, która się nim opiekuje(w ogłoszeniu, jest podany telefon). I pogadam. Psa trzeba przede wszystkim zaszczepić. Spytam, co z odrobaczaniem. I podzielę się z Nią swoją wątpliwością w sprawie ew. zachowań agresywnych Rudzika. Napiszę, co i jak, i może jednak poprosimy Ciebie, Marysiu o pomoc w ogłoszeniach dla Rudzika :) Wczoraj na dalekim spacerze po lesie, trochę pobłądziliśmy. Wyszliśmy na jakieś gospodarstwo i weszłam spytać o drogę. Widziałam tam psa przy budzie. Chudzina :(. Nawet nie próbował na mnie szczekać. Wysypałam mu chrupki, które miałam ze soba, dla Bliss. Pożarł. Pojedziemy tam dzisiaj z jedzeniem dla niego. Spytam, może pozwolą go nam nakarmić i zostawię mu trochę jedzenia na następne dni - może dadzą? Za kilka dni, pojedziemy tam znowu - tym razem, z Panią Krysią
-
Cóż, taki los DT ;). Najpierw się martwimy, że nikt nie dzwoni i że ludzie nie potrafią się poznać na najpiekniejszym i najmadrzejszym psie, jakim jest nasz tymczas, a potem płaczemy, że zadzwonili, poznali się i .......nie ma już nami naszego kochanego tymczasa. Robię sobie żarty, ale i mnie nadal brak Randy. Jak piszecie, minie mi przy następnym tymczasie ;)
-
Myślę, że tylko w lokalnej. Ogłaszać go możemy, ale tak na dobrą sprawę, nic o nim nie wiem i nie bardzo mam kogo spytać, ani - jak się dowiedzieć. Ogłaszając psa, w jakiś sposób, bierzemy za niego odpowiedzialność przed przyszłym DS-em. I nie chodzi tu o to, czy coś zniszczy, lub nabrudzi. Wiem, że Rudzik potrafi być agresywny. Nie wiem, do jakiego stopnia i w stosunku do kogo? W jakich sytuacjach? Czy była to tylko obrona terytorium, czy coś wiecej? To nie jest chodząca łagodność, taka jak Randa, przewidywalna Bafi, czy siła spokoju - Max. Te psy poznałam, były moimi tymczasami i wiedziałam, jakie ode mnie wyszły. Rudzik jest małym psem, ale dzieci, też są małe. I potrafią być złośliwe. Nieprzewidywalne. Ja bym go wzięła do domu, choćby dzisiaj(niestey, nie mogę), ale np wnuka bym z nim nie zostawiła. Przynajmniej , dopóki bym nie poznała jego charakteru (Rudzika, nie wnuka). Nie mam odwagi, wyadoptować psa z ulicy - takiego, o którym niczego praktycznie nie wiem. Nawet pies wzięty ze schroniska, ma jakąś swoją historię. Coś wiadomo bliżej o jego charakterze i opiekunowie to i owo o nim wiedzą. O Rudziku nic nie mogę powiedzieć, oprócz tego, że mnie polubił , a ja - jego. I wiem, że ma codziennie pełną miskę przysmaków i że to nie jest jedynym, czego pies potrzebuje do szczęścia :(. Ale nie trzymała bym go na kolanach, w czasie szczepienia p. wściekliźnie. On jeszcze za mało ufa ludziom i chyba uważa, że atak jest najlepszą obroną :(. Tak, to jest stała psia ekipa. Przynajmniej, na "moim" terenie. W okolicy tz. Pasażu, widziałam dzisiaj zupełnie inne psy, biegające luzem. Domne? bezdomne?
-
Może w tym roku, kiedy jest już psem dorosłym, ktoś zapragnie go dla siebie? Jestem (niepoprawną?) optymistką :)
-
Irenko, najważniejsze, że Mamę nic nie boli. Że jest to takie odpływanie i że ma wokół siebie najbliższych. Że nie jest sama. Przytulam.
-
Ja też jestem zwolenniczką tych dużych psów. Im większy, tym piękniejszy. Dogi, to moja dawna miłość. Platoniczna :(. No i jeszcze wilczarz irlandzki - to jest to! I kocham kudłacze, chociaż strasznie nie lubię czesać psów, a jeszcze bardziej nie lubię sprzątać psich kłaków. Jako wypadkowa, pozostają mi kudłate ONki. No bo w sumie, to ONki kocham najbardziej. Może dlatego, że nasz własny pierwszy pies, to była niezapomniana ONka Bryza? a po niej, kolejne w typie ON? I dlatego, jak pojechaliśmy do schroniska po małą, gładkowłosą suczkę, to wróciliśmy z Bliss......
-
Mnie się wydaje, że "za pieniądze", to pracują jak w kapitalizmie, a na NFZ - czyli w ichnim odczuciu - "za darmo" - po staremu. Czyli - trzeba wszystko "załatwić". Chociaż, jak ostatnio byłam prywatnie na badaniu(za ciężkie pieniądze), to miałam do czynienia z panienką z recepcji - jak z zamierzchłych czasów komuny. Chociaż - bardzo młodą ;). I ja sobie często myślę, że wspólnie razem pisząc o własnych psach i o tymczasach(czasami, nawet jakiś kot, jeż, żółw, czy papuga się zaplącze) tworzymy taką niekończącą się opowieść - oczywiście, ciekawą głównie dla zwierzolubów. Ba, nawet ją ilustrujemy - często obficie ;). Piszemy i czytamy ją chętnie, bo jest to historia o miłości, a takie przecież, lubimy najbardziej :)
-
Abyście się wzajemnie miłowali........ (J 15,9-17)
-
Moja i Ziutki w tym głowa by dom znalazła sunia - GACUSIOWA!
konfirm31 replied to Kejciu's topic in Już w nowym domu
Corgi, to pies pracujący. Zagania bydło. Głaskany być nie musi. Ma gryźć w pęciny ;). Na rudo, póki co - nie malujemy . Najwyżej, trzeba coś będzie zrobić :megagrin: z ogonem -
No właśnie. Wiemy, że nic nie wiemy :). Myślę, że bardziej zagrożone późniejszym odrzuceniem są szczeniaczki - małe puchate kuleczki, z których potem, wyrosnie jakiś brytan, a były nieprzemyślanym prezentem pod choinkę. Psy dorosłe - mniej, bo mniej nadają się na bycie prezentem - no, chyba że dla siebie samego. A przypływu współczucia i chęci zrobienia dobrego uczynku bym nie przekreślała. To chyba częsta przyczyna adopcji. Nie tylko w czasie Świąt :)
-
Z wzajemnością, Nutusiu :)
-
Młoda, łagodna Randa zamieszkała w Warszawie u kochającej Rodziny
konfirm31 replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
A jaki to miód na moje(no, nasze, bo i TZ-a) serce :) -
Jak już będę miała tę legitymację w garści, to może namówię którąś z Pań i pójdziemy porozmawiać na plebanii, chwaląc za świętofranciszkańską postawę, ale przypominając, że przecież KK nie jest przeciwny np trzebieniu knurów, wałaszeniu ogierów itp., więc i na sterylizacje/kastracje psów, jako najlepszą metodę walki z bezdomnością, powinnien spojrzeć łaskawym okiem .
-
Też się razem z Wami cieszę. Ayam z Dziewczynami, robi wspaniałą robotę. Też czytałam na fb wątek Tokaja i podobnie jak Wy, nie rozumiem wielu, którzy sami nazywają się "zwierzolubami" a sa ukierunkowani nie na psy, a na swoje JA. Grażynko, mam podobnie z netem, jak Ty : - znajdę przeczytam(czasem nawet - wkleję ;)), ale - niewiele sama potrafię zrobić. Dlatego super, że jest dogo. No i "nasze" kółko :). Każdy coś tam potrafi/może/chce i wspólnie udaje nam się zmienić jakiś psi los na lepszy :)
-
~ Przemiła młodziutka sunia Aria - Piaskowa Panienka MA DOM :)
konfirm31 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
No, to ja nic nie widzę. Mam ćmok na oczach ;, czy co? Wiga ma oczka okrągłe A Aria - skośne. Czyli - Japoneczka :) , a nie jakis bulterier ;) Bardzo podobny pyszczek, ma "mój" Rudzik, tylko....reszta inna ;). Tu - z internetowej Gazety Makowskiej. Zainteresowanie = 0