Mam doła... Kilka dni temu dowiedziałam się, że pies mojej kumpelki, wójek mojej Birry, cudowny, fantastyczny pies umiera na raka. Nie trzyma moczu, nie ma siły ustać na nogach, stan tragiczny... Dzisiaj podjęli decyzję o eutanazji. Jutro o 14 chyba się rozpadnę... Kocham tego psa jak swojego... Co za syf.............