akurat u nas w domu sprząta mąż a ja siedzę w pracy do 17-tej. Dzisiaj już się "przewaliło" więc mam jeszcze ze dwie godziny spokojnych prac, które powodują, że się gorączkuję, bo są mało absorbujące :evil_lol:
nie byłam tu od wczoraj i czytam dzisiaj całą tą "powieść sensacyjną" emocje chyba sięgnęły już zenitu. Dziewczyny, Wasza wielkość jest nie do opisania :loveu: :loveu: :loveu: Dajcie znać w miarę możliwość co dalej, bo wszyscy wkoło siedzą jak na szpilkach i przebierają nogami w oczekiwaniu na ciąg dalszy
walczcie dziewczynki, musi Wam się udać. Jesteście przecież takie dzielne!!!. Bardzo mocno Was wspieramy i modlimy o wytrwałość siłę dla Ciebie Aniu i o zdrowie dla Pigwuni. Ucałują ją od wszystkich i powiedz, że tu pól Krakowa a może i cały stoi za nią murem i żadne jakieś odchodzenie. Na to zawsze jest czas a jak się ma taki dom jak Ty jej dałaś Aniu to teraz trzeba żyć pełną rudziutką piersią i zbierać siły do ganiania po łące. Trzymajcie się dziewczynki cieplutko!!!