-
Posts
517 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by justynia
-
[quote name='justynia']Dzięki Bohemot! Faktycznie coś źle wpisywałam, już znalazłam tę stronkę. TYlko nie wiem, czy wstawiłam dobrze, ale jak się ten post ukaże, wtedy zobaczę. Bo w podglądzie tego albo nie widać, albo po prostu źle wkleiłam... Ech! W każdym razie wkleiłam ten adres, nie wiem, czy w odpowiednim miejcu... Przy okazji zmieniłam avatorek, jakoś mi się tamten znudził :lol:[/quote] No i źle wstawiłam :lookarou: Ale Was dziewczyny męczę, help! Gdzie się toto wstawia? Z góry dzięki za pomoc, już nie będę Was męczyć...
-
[quote name='Behemot']Może źle wpisałaś adres strony? Sprawdź jeszcze raz. Wiek jest aktualizowany automatycznie, sama nic nie musisz robić :lol:[/quote] Dzięki Bohemot! Faktycznie coś źle wpisywałam, już znalazłam tę stronkę. TYlko nie wiem, czy wstawiłam dobrze, ale jak się ten post ukaże, wtedy zobaczę. Bo w podglądzie tego albo nie widać, albo po prostu źle wkleiłam... Ech! W każdym razie wkleiłam ten adres, nie wiem, czy w odpowiednim miejcu... Przy okazji zmieniłam avatorek, jakoś mi się tamten znudził :lol:
-
[quote name='BORA']A ja nie piszę bo u nas bez zmian ;) To znaczy średnio 8 spacerków, nadal co 2 godziny. Próbowałam ją przetrzymywać to widać, że nie da rady wytrzymać, bo już jak miała założoną smycz i się ubierałam to trochę nasiusiała na dywan. Tak ogólnie to z nocami nie ma problemu, a w dzień 1 lub 2 razy siku w domu, ale nie do końca, bo jej przerywam i kończy na podwórku :lol:[/quote] Mała w końcu jest, to znaczy młoda, a chyba będzie to duży piesek, a pieski większe przecież dłużej dojrzewają... Tak a propo wieku, to skąd mogę przekleić tickersy- te, co macie na dole z Borą i jeszcze innymi forumniczkami. Sprawdzałam adres, jaki jest na nich, ale stronka nie wchodzi... No i czy one "rosną" wraz z psiakiem, czy trzeba dokonywać aktualizacji?
-
[quote name='Behemot']Od długiego czasu suchutenieńko - i w dzień, i w nocy :multi: A spacerków mamy 5 dziennie. Niedlugo zamierzam zacząć przestawiać Sonię na 4 :lol:[/quote] No to super! Gratulacje Bohemot! Moja 6 razy dziennie wychodzi: o 6 mąż z nią idzie, potem 9- 10 ja , 14, 18-19 no i ostatni 22-23... Może wychodzi za rano a potem za późno wieczorem? Na razie nadal sucho, chyba już zrozumiała (tfu tfu, żeby nie zapeszyć!) Nie wiem, jak to będzie jakbym pracę dostała (jak na razie jestem poszukującą), mam nadzieję, że się przyzwyczai. Póki co zostaje na 2-3 godziny. Na początku zniszczeń nie było, ale ostatnio się dobrała do mojego kapcia, a następnym razem do gazety, nudziło się jej chyba- w końcu to jeszcze szczenior. [quote name='Behemot'] Twojej psiuni życzę szybkiego powrotu do zdrowia, niech jej szybko kaszelek przejdzie! :loveu:[/quote] Dzikuję razem z Tamką. Niestety, ten kaszel podobno długo nie przechodzi, a leczy się osłonowo antybiotykami, bo sam kaszel wirusowy jest (jeśli w ogóle to to). Wet mówił, że może sam przejść z ninacka, ale jak na razie sunia się musi w domku wygrzewać, także z dłuższych spacerów nici... A ona tak by sobie pobiegała bidulka! :shake: A tak zostaje jej nieganie za piłką albo z moim mężem po pokoju, chyba nas niedługo sąsiedzi spod spodu wyklną :evil_lol:
-
[quote name='Greven']Koma, nie czekaj, umawiaj na zabieg. Wysterylizuj, póki czas i niech suczka cieszy się zdrowiem.[/quote] Popieram! Miałam suczkę, która zawsze miała ciąże urojone. Mniej więcej w wieku 11 lat pojawił się guz, potem następny, następny. Ten pierwszy urósł. Najpierw oślepła na jedno oczko, potem na drugie, wreszcie dostała zapalenia przewodu pokarmowego, wet nie dawał jej szans, uśpiliśmy ją :placz:.Miała prawie 12 lat. Żałuję, że jak była mała nie mówiło się o sterylizacji, to uratowałby ją przed cierpieniami, może jeszcze byłaby z nami... Teraz mam suczkę, będę ją sterylizować, chociaż boję się też tej operacji, ewentualnych powikłań. Na razie czekam, bo psia jest chora, ale na pewno ją wysterylizuję- przed lub po pierwszej cieczce.
-
Hej dziewczyny! Co taka cisza nastała??? Kompy Wam wysiadły czy co? :evil_lol: Jak postępy z Waszymi podopiecznymi? Coś nowego? Ja się muszę pochwalić, jak na razie Tama tak jakby wołała na spacerek, to na razie takie tam piski, albo proszenie łąpkami, właściwie to nie wiem, czy rzeczywiście chce iść, ale jak pytam czy chce iść na spacer, to macha ogonkiem i idzie do przedpokoju... No i jak na razie od paru dni sucho... Tyle, że 6 razy dziennie wychodzi, zapobiegawczo :roll: ale niestety tylko na parę minut, bo wet ostatecznie stwierdził że ma kaszel kenelowy- przywlokła ze schroniska i teraz się leczymy :eviltong: Piszcie, co u Was!!! Mam nadzieję że sucho :multi: Pa!
-
Dzięki za rady! Skorzystałam, daję suni co 2 dzień lakcid (wylizuje do ostatniej kropelki z mojej dłoni) i codziennie pół jogurtu naturalnego. Mam nadzieję, że to wystarczy, bo wośnie dostała antybiotyk w tabletkach na prawie 2 tygodnie :lol: Pozdrawiam!
-
[quote name='justynia']Moja schroniskowa psica też tam ma... Nie jest to częste, ale się zdarza... Poza tym jest wszystko ok., no oprócz brzydkiego zapachu z paszczy (stan zębów jest idealny) Byłam z nią u weta, osłuchał, zmierzył temperaturę. Temp. w porządku, ale wysłuchał jakieś szmery w okolicy tchawicy i stwierdził, że jest jakiś stan zapalny. Dał jej 2 zastrzyki, kazał przyjść za dwa dni. Powiedział, że ten zapach może być powiązany ze stanem zapalnym. Może Twoja psica ma coś podobnego? W sumie przeważnie się osłu****e okolice płuc, serca, a nie tchawicy... Sama nie wiem, ale mam nadzieję, że jej przejdzie.[/quote] No i niestety jak na razie nie przeszło. Byłam dziś u weta i kuracja antybiotykowa takie sobie skutki przyniosła. Wet podejrzewa kaszel kennelowy, bo sunia jest ze schroniska. Dalej daje jej antybiotyki, wychodzę tylko na siku i "coś więcej", szkoda mi jej, bo psica chętnie by pobiegała. Musi jej wystarczyć dudnienie sąsiadom po głowie :lol: Tylko, że słyszałam (i wyczytałam), że leczenie dość długo trwa.... No i wet powiedział, że nie zawsze da się wyleczyć (???). Mam jeszcze nadzieję, że to jednak zapalenie tchawicy, migdałków czy czegoś podobnego i jej przejdzie .....
-
Psiak od czasu do czasu kaszle, jakby się krztusił, ale nie dzieje się to często. Poza tym wszystko z nim ok, brak temperatury, ma apetyt. Wet wysłuchał szmery w okolicach krtani i byłam 2 razy na zastrzyku. Ponieważ przyjść do niego w weekend nie mogę, zapisał antybiotyk w tabletkach- Synolux, 2x2 tabletki. Sunia waży 5,5 kg. Dawkowanie to 12,5 substancji czynnej/kg. masy ciała 2x dziennie, a dawkowanie praktyczne :pies od 6-9 kg m.c- 2 tabletki (tylko nie wiem, czy 2 razy dziennie) Tabletki mają 50 mg. Czy nie zaszkodzi jej to na wątrobę? No i czy takie młodziaki mogą antybiotyki brać? W przeciwwskazaniach nic nie ma... I jeszcze jedno pytanko: czy po kuracji, a może i w trakcie dawać jej coś na odbudowę flory bakteryjnej, tak jak ludziom się daje? Jogurt, kefir, lakcyd? Tak na wszelki wypadek, żeby jakiejś gezybicy nie złapała...
-
[quote name='coztego'][B]justynia[/B], pies nie bywa złośliwy! Pies to samo dobro! Jeśli robi co "złego" to nie naumyslnie, a tylko dlatego, że nie wie, że trzeba inaczej.[/quote] No tak, ale jak czytałam na forum, niektóre psiaki sikają "jakby" złośliwie, na oczach swojego pana, ale to pewnie mylny pogląd[quote name='coztego'] Nie mów, że po 7 dniach masz dość?! Jak się ma psiaka od 6-tego tygodnia to uczy się go czystości przez jakieś 3 miesiące... :evil_lol: [/quote] Hi hi, wiem, wiem, bo poprzednią sunię, uczyłam od maluszka ;) Zdaje sobie sprawę z tego, że 7 dni to mało, a i tak Tama dużo umie, jest grzeczna, słucha się (no, może nie zawsze), ogólnie jest super. Napisałam że mam dość chyba tylko dlatego, że boję się, że psiaczka się nie nauczy, że nie wolno, że nie zrozumie. Ale wiem, że przesadzam i 7 dni to stanowczo za mało. [quote name='coztego'] Skoro sunia sika w kuchni, to śledź ją i zabieraj na spacer jak kieruje kroki do kuchni. Albo odetnij wejście do kuchni i zobacz co sunia na to, czy zacznie lać gdzie indziej, czy będzie się domagała wejścia do kuchni (wówczas będziesz miała sygnał spacerowy), a może przestanie lać w ogóle...[/quote] No właśnie tu mam problem, bo ma jedzenie i picie w kuchni (nie mamy gdzie postawić), więc nie zawsze chodzenie do kuchni = sikanie. Zresztą, nieraz jak obiad gotuję, ona przyłazi za mną i kłądzie się na podłodze (zazwyczaj wychodzi jej to pod moimi nogami :eviltong:). Więc chyba odcięcie kuchni odpada.[quote name='coztego'] Zawsze jest to ryzyko, że pies nauczy się nie sikać w kuchni, albo nauczy się nie sikać w Twoim towarzystwie...[/quote] Tfu, tfu, tfu!!! Oby nie!!! Jak na razie, do teraz nic się jej nie zdarzyło, ale była już 2 razy- o 6 i o 10.[quote name='coztego']Zamiast ją zlać krzyknij "NIE" albo "Nie wolno", czy co tam wołasz, kiedy sunia robi coś nielegalnego. I zaraz wynieś na dwór i daj nagrodę za siknięcie na podwórku.[/quote] Lać, to jej mocno nie lałam, po grzbiecie lekko dostała, przy wtórze "nie!!!!". To wynoszenie potem na dwór to chyba nic nie da, bo ona zazwyczaj robi siku raz, a zanim ja się ubiorę i zbiegnę z 2 piętra, to będzie już za późno, szczególnie, że żadnych oznak typu kręcenie się, piszczenie nie daje, albo ja tego nie widzę...:oops:
-
[quote name='justynia']Czasami się drapię, ale uważnie przeglądam i wyczesuje.[/quote] He he! Ale wyszło! Oczywiście nie ja się drapę, tylko suńka :lol:
-
[quote name='coztego']Po jakim czasie od chwili zapuszczenia frontline wykąpałaś sunię? [/quote] Po 10 dniach od Frontline (jeśli faktycznie była "zapuszczana" 13.02). A po ilu można? W każdym razie pani, która piscę wydawała, mówiła, żeby wykąpać. [quote name='coztego'] Nie wiem co to za zwierzę biegało po Twojej psicy, ale przy pojedynczym zwierzątku nie ma co wpadać w panikę. Jeśli sunia się drapie do przeglądaj uważnie sierść, moze coś jeszcze znajdziesz :cool1:[/quote] Oj, nie wpadam w panikę, tylko mnie zastanowił co to było.... Z pchłami byłam za pan brat, bo moja poprzednia sunia miałą zawsze jakąś w zanadrzu :eviltong: Czasami się drapię, ale uważnie przeglądam i wyczesuje. Może jeszcze jakiegoś osobnika wyczeszę :roll: Pozdrawiam!!
-
[quote name='PPA']mój pies nie może spać jak niema czegoś mojego w swoim legowisku w czoraj musiałem dać mu swoją koszulke aby w końcu zasnoł i zamknąć drzwi do swojego pokoju wtedy dopiero zasnoł noi jak go tego oduczyć[/quote] Psiak czuje się wtedy bezpieczniej. Moja 7 mies.sunia, gdy zostaje sama, przynosi sobie do koszyka (albo na kanapę- choć ma zabronione i jak my jesteśmy nie wejdzie ;)) mój albo mojego męża kapeć. Kapcie pozostają w stanie nienaruszonym, więc nie bronimy jej tego. Lepiej żeby tak robiła, niż wyła albo szczekała :eviltong: Ten Twój szczeniak jest mały, przyzwyczajony do matki, możę do rodzeństwa i latego chce mieć coś, co zapachem przypomina mu kogś, komu ufa....
-
[quote name='Behemot']Justyniu, pierwsze koty za płoty! :lol: Tak trzymać! [/quote] Dzięki! Jutro będę kontynuować naukę, jeszcze tylko kupię odpowiednią linkę (a nie sznurek) i taki specjalny identyfikator (żeby napisać adres w razie czego). No i może kiedyś z wałów przejdę na podwórko... Oj, długo droga przed nami....... :evil_lol: [quote name='Behemot'] Ja też muszę się pochwalić: ostatnio Sonia chce wychodzić już tylko co 3,5-4 godziny! :lol: Przeciętnie odbywamy 5 spacerków dziennie. Ufff, po ganianiu na dwór co 2 godziny to dla mnie ogromna ulga :multi:[/quote] Super, super! Gratulacje! Należy CI się odpoczynek! Mam tylko jedno pytanie do Ciebie- od kiedy masz Sońkę, z tego, co wyczytałam, to od małego, a może się mylę? Pytam, bo zdaje mi się, że od młodszego szczeniaka łatwiej nauczyć czystości niż młodego psa... Przynajmniej Ty robisz duże postępy Bohemot. A odnośnie mojej psi :O): zastanawiam się, czy kiedyś (przed schroniskiem) była uczona i mogła zapomnieć? Mogło się tak zdarzyć? I czy jest sobie w stanie o przypomnieć... Myślę tak, bo Tama to kanapowiec, ufna, wskakuje na kolana, ręce, jak wcześniej pisałam słucha się, więc musiała kiedyś być gdzieś w bloku, po jej zamiłowaniu do dzieci, sądzę, że gdzieć w "dzieciastej" rodzinie ;) A tak w ogóle, dzięki dziewczyny za wsparcie! Mogę się przynajmniej wygadać :multi: Już mi lżej!
-
[quote name='BORA']U nas też było pięknie, było...:-( tylko jeden dzień był taki, że wychodziłyśmy co 3 godziny. Teraz znowu jest normalnie :roll: Czyli co 2 godziny albo częściej. Nadal kilka razy w ciągu dnia zdarza się siku, a dzisiaj z rana po przebudzeniu znalazłam kupę :shake: Już się przyzwyczaiłam, że są lepsze dni i te gorsze, kryzysowe...:roll: Ciągle sobie powtarzam, że już niedługo będzie lepiej, to mi dodaje sił, bo spacerki co 2 godziny są naprawdę męczące. [/quote] Jejku, BORA, ale CI zazdroszczę, że Twoja mała woła :O) I to w wieku 3 miesięcy. Ech! Moja Tama ma jakieś 6-7 mies. (nie wiem, bo ze schronu wzięłam) i nieraz mi się zdaje, że umie trzymać, bo od razu jak wychodzi na spacer- siku, a tu nagle- plama- ni z tąd ni z owąd, nie na moich oczach (więc niezłośliwie)... Jak tylko idzie do kuchni, śledzę ją- bo tam to zazwyczaj robi, już mam dość... Nieraz wytrzyma 4 godz., a nieraz tylko 2 i się zleje. Może to przez to częste picie wody? Czy raz wpadki: 3x siku, 1x kupka to dużo na 7 dni (bo tyle z nami jest)?? W nocy nic jej się do tej pory nie zdarzyło, tfu tfu!!! Dziś wieczorem przyłapałam ją, dostała manto :mad:, ale teraz się boję, że mogła źle zrozumieć, że np. sikać nie wolno w kuchni. A jak się na dywan przeniesie? :roll: A może wreszcie zaskoczy? Chyba już wolałabym żeby co 2 godz. wołała niż sikała w domu bez ostrzeżenia... Boję się, że się nie nauczy i tak będzie zawsze... [quote name='BORA']Pewnie tak jak Behemot przy 5 wreszcie odpocznę :cool3: No to czekamy jeszcze około 2 miesięcy, oby szybciej :cool1:[/quote] A ja kiedy odpocznę???? Help!
-
[quote name='coztego']Kup długą linkę, 10 metrową, prowadź ją na tej lince i ćwicz przywoływanie. Masz pewność, ze mała nie zwieje, a jej się wydaje, że jest wolna ;) Dzięki temu możesz bezpiecznie uczyć przywołania. I nie spiesz się, najpierw niech się nauczy swojego imienia i tego, że jesteś "jej człowiekiem" ;) [/quote] Dziś, nie bez strachu, spróbowałam. Tama jest u nas od 7 dni, może to trochę za mało, ale skusiło mnie. Skorzystałam z Twojej rady odnośnie linki, [I]coztego[/I], wielkie dzięki! Co prawda, zapomniałam kupić odpowiednią, ale znalazłam sznurek (nie za bardzo się nadawał, był krótszy, wiem, że jeśli chodzi o sznurek, pisałaś, by na nim szkolić przywoływanie, ale ja od razu przeszłam "do rzeczy" i ją po prostu wraz z nim puściłam, żeby w razie czego nadepnąć. Przynajmniej dawał namiastkę kontroli). Tama słuchała i przychodziła na wołanie, za co oczywiście dostawała nagrodę :lol:. Poszłyśmy na wały, gdzie raczej nie ma psów, ludzi też nie. Puściłam ją, słuchała się. Spanikowałam jedynie, jak podbiegł huscy (ale tylko dlatego, żeby mi nie uciekła za nim), a potem, już na końcu, bokserka, bo pobiegła do niej i to na środek zamarzniętego stawu :-o, zawołałam, przybiegła, potem znów pobiegła- ale po zawołaniu w końcu wróciła. Ten sznurek raczej nic nie da, bo nie dałabym rady jej dogonić, jakby chciała zwiać, ale widocznie nie chciała- uffff! Piewszy raz był ok, mała biegała jak galopujący młody konik, jednak potrzeba było jej ruchu, bo na smyczy się nie da- wbiega pod nogi i żeby jej nie rozdeptać, trzeba zakończyć gonitwę. Ale nad tym muszę jeszcze popracować, bo na smyczy jak idzie, też włazi pod nogi. Ale ogólnie jak na I raz- super (tfu, tfu!!) Pozdrawiam!!!
-
[quote name='maxi3']Naprade dobre dropsy mozna kupic w skepach LIDL. to GERO DOG Milch-Drops.sa i czekoladowe ale sprawdzone to Mleczne. Torebka 250 gram cena 3.99. To mleczne dropsy z biotyna,witaminy i calcium. Naprawde sa dobre:lol: prubowalam osobiscie:lol: wcale sie niedziwie ze psy je uwielbiaja.[/quote] Super, bo własnie obok mojego bloku Lidla budują :multi:
-
[quote name='asher']Ja bym stawiała na kleszcza ;) To są odporne paskudztwa, ostatnio mrozu nie było, mogły się pojawić :mad:[/quote] Kleszcz mówisz... Hmmm.. Też się nad tym zastanawiałam, ale jednak odpada... Ten stwór nie miał krwi w sobie, w ogóle to było morderstwo bez śladu krwi... A kleszcz przecież pije krew, a "nienapity" jest bardzo mały, chyba.....
-
[quote name='Cathedral']Może to po prostu był jakiś robaczek, tudzież pajączek - czasami po spacerach zdarza mi się takie coś wyłowić.[/quote] No tak, ale takie żyjątko w zimie, w mrozy?? [quote name='Cathedral']Trudno uwierzyć, że taka wielka pchła byłaby w stanie przeżyć te wszystkie zabiegi - ostatecznie powinna ulec spłukaniu przy kąpieli.[/quote] Hihi, też mi się tak zdawało, bo po frontline przeżyłyby co najwyżej jajeczka pcheł, a nie takie "byki". Zastanawiam się tylko, czy to aby nie jakiś inny psi pasożyt, choć nic mi do głowy nie wpadło... [quote name='Cathedral'] Chyba, że się ukryła i podrosła ;)[/quote] No, też możliwe, ale czy istnieją takie wielkie pchły??
-
Właśnie przed chwilą dokonałam odkrycie: czesałam sunię, którą mam od niedawna, jest ze schroniska, 13. 02 była odpchlana w schronisku Frontlinem, ja ją wykąpałam antybakteryjnym. W sierści nie widać odchodów pcheł, ale czasami się "rzucała" i drapała. Czesanie nic nie dawało, nic nie znalazłam. Dopiero przed chwilką "coś" mi spod grzebienia wyszło... :cool3: Złapałam w palce i pognałam do łazienki. Paskudztwo się nieźle ruszało, bałam się, że mi zwieje i uśmierciłam :mad: Niestety, zrobiłam to za mocno i nie za bardzo mogę ocenić, cóż to było. Zwłoki mają jakieś 5 mm, po rozpłaszczeniu, pancerzyk, dość twardy. No i jakieś odnóża. A i czarne toto było. Przy mordowaniu nie było charakterystycznego "klik", jak to bywa normalnie w przypadku pcheł... Ale to chyba przez ten dziwny pancerzyk. Kurcze, nie wiem, co to może być. Może to być duża pchła? Ale czy przeżyłaby Frontline? Zabrałam się po tym morderstwie do dokładnego szukania następnych potencjalnych ofiar, ale nic nie znalazłam, może się dobrze ukryły? Spotkałyście się z takim czymś?? Ja widziałam tylko"normalne" pchły. Jeśli to nie pchła to co to mogło być? Już mnie włosy swędzą :evil_lol: Żartuję oczywiście, ale jeśli lepiej się orientujecie w tematach mieszkańców psich sierści, proszę piszcie! Bo inaczej chyba będę co godzinę czesała psinkę... A, jeszcze jedno, czy jest sens powtarzać Frontline? Oprócz tego paskudztwa jak na razie nic :razz: Pozdrawiam i przepraszam za długaśny post!
-
[quote name='Agnes']a plusem takich dropsow, ze jak zostawisz w kieszenie to nic sie nie stanie - w przeciwienstwie do miesa/sera [/quote] A nawiasem mówiąc, szkoda, że nie ma czegoś małego, nietłustego, co nadawałoby się na nagrody. Widziałam coś takiego, ale dla kocurów. Są np. herbatniki dla psów w formie np. kości, ale za duże... podzielić też się nie da, bo się kruszą... Trudno, będę dalej szukała czegoś poręcznego :lol:
-
[quote name='maniol_ka']Od pewnego czasu zauważyłam ,że moja psica dosyć czesto się krztusi... (dlawienie jest podobne do tego jak psina coś zje i wleci jej 'nie do tej dziurki', albo jak nazre sie patyka i cos jej tam zostanie i wtedy sobie 'odkaszlnie' -chce zebyscie mieli dokładny obraz tego jak to krztuszenie wyglada)[/quote] Moja schroniskowa psica też tam ma... Nie jest to częste, ale się zdarza... Poza tym jest wszystko ok., no oprócz brzydkiego zapachu z paszczy (stan zębów jest idealny) Byłam z nią u weta, osłuchał, zmierzył temperaturę. Temp. w porządku, ale wysłuchał jakieś szmery w okolicy tchawicy i stwierdził, że jest jakiś stan zapalny. Dał jej 2 zastrzyki, kazał przyjść za dwa dni. Powiedział, że ten zapach może być powiązany ze stanem zapalnym. Może Twoja psica ma coś podobnego? W sumie przeważnie się osłu****e okolice płuc, serca, a nie tchawicy... Sama nie wiem, ale mam nadzieję, że jej przejdzie.. Pozdrawiam!!!
-
[quote name='julita104']mnie ten artykul srednio zainteresowal bo nie ma tam zadnych odpowiedzi na moje pytania jest ogolnie o sterylce a ogolnie to wiem, bo przeciez Tofika mam wysterylizowanego juz.[/quote] No właśnie, ja też nie wiem co o starylce myśleć... Z jednej strony chciałabym oszczędzić suni ewentualnych ciąż urojonych i guzów (moja poprzednia sunia po każdej cieczce się męczyła, potem miała guzy i zdaje się, że to ją wykończyło :( Miała 13 lat gdy odeszła). Sama cieczka i pilnowanie przez 3 tyg.. suni mi nie przeszkadza. Z drugiej strony dziwi mnie różne podejście wetów- jeden mówi, że przed I cieczką- tak też pisze na vetserwisie, że to daje najmniejszy procent ryzyka guzów- 0,05 %, po I jest już 2 %, inny, że po I cieczce lepiej, bo hormony jednak są potrzebne i jest mniejsze wyzyko nietrzymania moczu ( a na vetserwisie piszą, że ryzyko nietrzymania moczu jest takie samo przed jaki i po I cieczce...) Już zgłupiałam, nie wiem, co mam o tym myśleć, a sunia ma jakieś 6-7 mies (nie wiem dokładnie bo ze schronu wzięłam) i lada chwila ma mieć cieczkę... Ech!
-
[quote name='mikusik123']Tak piesek ze schronu. Do weta w poniedziałęk zadzwonię najpierw. Bo byłem w śroe u jednego a w czwartek u drugiego, schroniskowego i żaden nic mi na ten temat nie mówił. Być może że było to nieodpowiednie odżywianie.[/quote] Mikusikk123, napisz , co wet powiedział. Ja też mam taki sam problem, 5 dni temu wzięłam sunię, ok. 6-7 mie. ze schroniska, co prawda nie przebywała tam długo, ale wcześniej też gdzieś się błąkała. Ząbki ma też ok. Na razie karmię ją suchym + obgryzanie mięska z kostek. Myślę też, żeby jej zółtko dać, albo siemię mielone, albo olej. No i może raz na jakiś czas cosik ugotować typu ryż z mięskiem i marchwią. U weta byłam, ale zapomniałam zapytać o zapaszek. Wet oglądał ząbki, ale widocznie mu nie "chuchnęła" ;) Na razie biorę sunię "na przetrzymanie", mam nadzieję, że za jakiś tydzień, dwa się poprawi...