Ależ! :eviltong:
To tylko dobrze świadczy o Szopenie, o jego wyrozumiałości, madrości życiowej i wielkiej miłości. No i pewnie sobie myśli tak: pekińczyk to chwilowa slabosc, było, minelo, ale to ja jestem "Papaj", jestem silny jak dąb i to przy mnie bedzie sie czula bezpieczna. :evil_lol: