Jump to content
Dogomania

Ivory

Members
  • Posts

    240
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ivory

  1. Sami oceńcie czy ona nie jest piękna??:loveu: Magda jak Ci się podoba po upływie półtora m-ca?? Trochę chuda, albo mi się tak wydaje jak się napatrze na moją Nigrę:razz:
  2. Chyba udało mi się zamieścić to zdjęcie obok nicka, tylko nie wiem czy na stałe, czy tymczasowo.Jest ono zapisane na pulpicie to chyba na stałe??
  3. Mag.da przesłałam Ci zdjęcia LusInki niestety przeszło tylko 8 bo masz zapchaną pocztę- przynajmniej taki komunikat otrzymałam. Mam prośbę: wstaw je jeżeli możesz tu, żeby wszyscy zobaczyli Diabełka. Poza tym czy ktoś może mi powiedzieć jak mam wstawić zdjęcie które pokazuje sie przy nicku?? Dzięki z góry
  4. Można ją odrobaczyć na 15 kg to będą 3 tabletki tego czym odrobaczam Nigrę. Jeżeli była odrobaczona w styczniu to można powtórzyć po 3 m-cach bo co taki czas odrobacza się psy wystawowe.Czyli gdzieś w połowie kwietnia. A miała jakieś robale wtedy?? Bo u Nigry to zawsze jest tylko profilaktycznie bo nigdy nic nie widziałam żeby z niej wylazło :lol: Nie pamiętam jak się nazywa ten środek,ale mam przyjaciółkę Weta i ona mi to poleciła a Wet leczący Nigrę i Inkę powiedział że to O.K środek.
  5. Myślałam że była. Ja Nigrę odrobaczam raz na pół roku.
  6. A właśnie o to samo mag.da miałam się zapytać- była odrobaczana?? Bo jeżeli u Was nie to szybko muszę to zrobić- o takich rzeczach to ja muszę pamiętać.
  7. Doroty jezeli możesz to podaj. Ale z tym lizaniem to powiem tak: Pańcio po pierwsze jest przewrażliwiony i to bardzo- nawet jak Ince bulba w brzuchu bo za szybko zje to Pańcio biega z nią co godzinka na spacer:painting: :painting: :painting: , bo może jej zaszkodziło, a ona po prostu łapczywie je -jak zaczynają jeść z Nigrą na start to Inka kończy kiedy Nigra dopiero zaczyna. Poza tym już wiem czemu wszystko lizała, tak się najadła łapczywie po spacerze, że po prostu było jej niedobrze i ona tak ma jak jej niedobrze to zaczyna wszystko lizać żeby zwrócić. Wczoraj byłam z nią na bardzo długim spacerze i nic nie lizała. Pańcio zawsze był przewrażliwiony jeżeli chodzi o istotkę znajdująca się pod jego opieką :lol:
  8. Wczoraj była u mnie LusInka i zrobiłam trochę zdjęć- jak kolega tylko wróci do pracy i przyniesie ze sobą kabel do aparatu to zaraz tu wrzucimy :multi: Bosze jaki to jest chuderlak ta LusInka. Je za 5 psów a w ogóle nie można jej podtuczyć. Wczoraj też najadła się aż boki napęczniały ale co z tego jak ona to spala przy swojej energii w pół godziny.:Dog_run: :Dog_run: :Dog_run: :shock: Myśle że ją nawet po sterylce będzie cholernie ciężko podtuczyć, jeszcze urosła przez te prawie 2 tygodnie co jej nie widziałam więc te łapy są gigantycznie długie :crazyeye: jak szczudła a ona chudzieńka:shake: Zresztą sami zobaczycie mam nadzieję że już w pt
  9. Inaczej to jest link na 1 stronę [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22467"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22467[/URL] tego wątku a post nr 364 jest na 37 stronie :lol:
  10. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22467&page=37"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22467&page=37[/URL] To jest link do wątku o który pytasz :lol: Pani Zofia Mrzewińska wypowiada się na temat szkolenia w poście nr 364
  11. [LEFT]Właśnie też nie wiem o co chodzi, ale przypuszczam,że wynika to z ciekawości smaków póki był śnieg smak był jeden, a teraz tyle śmieci wystaje spod śniegu. Chodnik trochę słony po zimie w drzewach zaczynają ruszać soki i pewnie też mają jakiś smak :lol: . Mam nadzieje,że Pańcio przywiezie dziś LusInkę i będzie sesja foto ;) Akumulatorki już sie ładują co by na długo wystarczyły. Dzięki Mag.da jak tylko kolega od aparatu wróci i prześle je na mój komp odrazu prześlę je do Ciebie :multi: I wtedy wszyscy zobaczą że już nasza LusInka nie jest taka mała a co do wagi to trzyma 15kg choć apetyt naprawdę jej dopisuje. Wydaje mi się że ona poprostu będzie miała smukłą sylwetkę z zaznaczonymi od najedzenia boczkami, chyba że po jakims czasie zacznie robić się masywniejsza. Moja Nigra zawsze była dość smukła dopiero na tą zimę zrobiła się Krówka:evil_lol: A już jej stuknęło w listopadzie 6 lat.Nie można powiedzieć że jest gruba tylko masywniejsza niż była.[/LEFT]
  12. Oby tylko się wszystko udało. Niech piękna Bajaka ma wreszcie dom jak z bajki.
  13. Hej. Zdjęcia zrobię dopiero dziś bo Inka ma przyjechać do mnie na parę godzin, ale do netu nie wstawię ich wczesniej niż w pt niestety. Mam pożyczony aparat i mówiąc szczerze umiem tylko popstrykać zdjęcia ale nic poza tym:oops: Osoba od której pożyczyłam aparat jest chora i przedłużyła zwolnienie lekarskie a dopiero jak przyjdzie ściągnie mi zdjęcia do komputera :razz: i też na tym się nie skończy, bo będę potrzebowała pomocy by móc je tu umieścić. Mag.da czy będę mogła liczyć na Twoją pomoc?? Jeżeli chodzi o LusInkę to śpi teraz na kocu ponieważ legowisko zostało totalnie wypatroszone i podarte:diabloti: To że wciąga narzutę do środka nie jest problemem bo ma przynajmniej zajęcie. Klatkę swoja uwielbia. Pańcio wczoraj dzwonił do mnie i uskarżał się że zaczęła wszystko lizać ściany podłogi ale najgorsze że liże na spacerze chodniki, drzewa i wszystkie śmieci które napotka- a wybór po stopnieniu śniegów jest duży. Uważam że nie brakuje jej żadnych składników ponieważ dostaje tabletki- przysmaki z odpowiednim składem dla szczeniaków, a oprócz tego kości wapienne, więc mysle że to lizanie wynika raczej z tego że kiedyś się błąkała.:shake:
  14. Dzięki Mosii. Wchodzę na ten wątek i już zciągnęłam i przesłałam do Pańcia. Pańcio chory i nie w sosie :eviltong: niestety. Faceci są straszni oni zawsze tak się użalają jak sa chorzy:shake: . My kobitki czy chore czy nie zawsze mamy full pracy. Dopóki nie padnie się z temp 39 stopni na twarz :mdleje:to robimy wszystko co trzeba.:diabloti: Ale jestem dziś cięta na tą brzydsza płeć wrrrr
  15. Niestety niszczenie legowiska postępuje :angryy: Miski do jedzenia i do picia rozdrobnine lub pokiereszowane. Metalowej nie dało się pogryźc to chociaż gumę do okoła trzeba było odgryźć zeby miska podczas jedzenia przemieszczała się :diabloti: TO jest LusInka diablica!!! Pocieszam się że nie dorównała jeszcze Ince Oczko. OCZKO WSPÓŁCZUJĘ!!! Mag.da byłam we wtorek w Waszym mieście, ale niestety na bardzo krótkiej delegacji inaczej pewnie bym się skontaktowała i może porozmawiałybyśmy o małej Diablicy :) POZDRAWIAM P.S Mam nadzieję że w pn albo we wt będę mogła pokazać małego :diabloti: na tym wątku- pożyczyłam już aparat.Pozostała Kwestia umówienia się z Inką na sesję zdjęciową, co przy jej ruchliwości nie będzie łatwą sprawą.
  16. Inka przez weekend wybiegała się bo miała Bartka,który biegał z nią i się bawił (oboje się później suszyli) ogólnie jest poprawa, ale po pierwsze kapa która leży na klatce jest codziennie wciągana do środka a odbywa się to tak : Inka siedząc w klatce wystawia pysia i dotąd wystawia jęzorek aż złapie kape i wciągnie do klatki :evil_lol: a wczoraj swoje posłanko przemieniła w pobojowisko tzn podarła je a wata która była w środku została rozwalona do okoła.:diabloti: Do klatki jeszcze sie nie dobrała na szczęście i mam nadzieje że nie przyjdzie jej to do głowy :mad: Codziennie jest szkolona przez Pańcia i są wyniki np. oduczyła się wybiegać na klatkę kiedy tylko otworzy się drzwi, metoda była może trochę brutalna ale skuteczna po pierwszym razie.Przyszła jakaś babka z ulotkami i ona po otwarciu drzwi wybiegła na klatkę i nie chciała wrócić jakie było jej zdziwienie kiedy drzwi zostały zamknięte :crazyeye: Inka od razu znalazła się na wycieczarce musiała odczekać 2 min nim została wpuszczona- to chyba były 2 najdłuższe min w jej życiu. Kiedy wpadła do mieszkania wpadła do swojej klatki i przez pół godziny z niej nie wychodziła. Metoda może brutalna:shake: ale od tej pory Inka czeka na polecenie, żeby wyjść i nie trzeba jej łapać na klatce :multi:
  17. Oczko teraz to może być tylko lepiej:thumbs: . Mój tata też chciał sie wycofać jak przez 2 tyg nie dawał rady z Diabełkiem:shake: . Tobie pomógł TZ ja wspierałam tatę co nie było łatwe i dochodziło do spięć :agrue: :) Teraz maja ze sobą sztamę. wydaje mi się ,że pojawia się taki mały biedny szczurek w Twoich ramionach:loveu: i każde z nas chce dla niego jak najlepiej- bo tyle przeżył i teraz to będzie miał jak w niebie a :diabloti: rosną coraz większe różki. Bo na pewno sama przyznasz ,że nawet jak Niunia zrobiła coś na początku to tłumaczyłas ją sama przed sobą. Ja też tak robiłam i z dnia na dzień było gorzej i gorzej. Nie wiem jak będzie z Twoją Inką ale u nas jednak zadziałała metoda osobnika alfa i beta jest taka książka "zapomniany język psów" polecam tym bardziej że naprawdę dobrze się ją czyta. Piękne łóżeczko wyszło z tym prześcieradełkiem.:loveu:
  18. My imię wybieraliśmy jej 5 dni i została Inką co = pies demolka- teraz jest lepiej, niebo lepiej. Straty: zwalone z parapetu kwiatki i poszatkowane, pogryzione dwa dywaniki, 2 ładowarki wyciągnięte z szuflady, ciuchy z szafy z przesuwanymi drzwiami, miska, legowisko, przerobiona na wiórki stolnica do ciasta wyciągnięta zza szafki, wiórki z koszyka wiklinowego, zjedzone wszystkie swoje smakołyki na raz Itd.... Śmieje się z tego imienia bo to na pewno tylko zbieg okoliczności :))) myślę że to przede wszystkim syndrom biednego pieska, który nagle dostaje domek, właściciela tylko dla siebie i to że my tym bidom po przejściach dajemy wejść sobie na głowe:lol:
  19. A ja przestrzegam przed dawaniem adoptowanej suczce imienia INKA. Od m- ca jest taka słodka suczka adoptowana przez mojego tatę z DGM tu link [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=20509"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=20509[/URL] Dokąd była Lusią zachowywała sie w domku tymczasowym bez zastrzeżeń, później wstąpił w nią :diabloti: po zmianie imienia ( od razu można było zmienić na psa demolkę)- na szczęście jest już niebo lepiej, ale był kryzys i nawet myśl o oddaniu jej do nowego domku. Ja zaczęłam walczyć, ale bez klatki nie dałoby rady. Pozdrawiam
  20. Dzięki bo tak naprawdę bardzo pomogliście mi a szczególne podziękowania dla mag.dy, która cały czas angażuje się w wychowanie Inki :modla: Dzięki ,że nie zostawiliście mnie samej. A o działalności Mosii czytałam wczoraj i dla Ciebie:buzi: za szczeniaczki, choć sama byłaś chora- mam nadzieję, że już jest duuuuuuuuużo lepiej. W ogóle co tu gadać ludzie robicie wyśmienitą robotę :lilangel: :lilangel: :lilangel: :Rose: Wasze zdrówko :beerchug:
  21. koduchaben, a może ona jest niegrzeczna jak Cię nie ma bo czuje się po prostu nieakceptowana przez resztę otoczenia i robi różne rzeczy aby zwrócić ich uwagę na siebie?:roll: Ponieważ nie ma z nimi kontaktu takiego jak z Tobą, nie będzie sie ich słuchać bo skoro oni nie są dla niej dobrzy to jaki ona ma cel w słuchaniu się ich?? Najlepszym wyjściem będzie jak najszybsza przeprowadzka- szkoda Twojego i Kody stresu- będę trzymała kciuki żeby Ci się udało. Co do zachowania Kody- to może ten Adaś będąc na dworzu robi coś co ją drażni, np. przeciąga patykiem po ogrodzeniu?? Moja Nigra jest znaleziona i wiem że podczas swojej tułaczki doznała złego od dzieci i meneli. Kiedy zaczęła ze mną mieszkać- mimo że była aniołem dla mnie(do tej pory jest:)) Rzucała sie menelom do gardła i gulgotała na dzieci i z obserwacji wiem, że robiła to broniąc mnie przed tymi, którzy kiedyś krzywdzili ją. Niestety nie mogłam dopuścić do takiego zachowania dlatego zaczęła wychodzić w kolczatce. Kiedy parę razy musiałam pociągnieńciem opuścić ją po skoku na kogoś na ziemie- zorientowała się że to zachowanie mi nie odpowiada, będąc z nią na spacerze nie unikałam miejsc z dziećmi, ani z menelami, żeby wiedziała, że nie ma czego się bać. Tak było przez pół roku, teraz wszędzie chodzimy bez smyczy i nie ma sytuacji agresywnych z jej strony. Moim zdaniem nie można KODY izolować przed sytuacjami, w których staje się agresywna, trzeba pomóc pokonać jej strach. Czytając to jak z nią pracujesz myślę, że nie będziesz musiała długo czekać na pozytywne efekty a po przeprowadzce i Ty i ona będzie żyć bez stresu i tym samym zachowań negatywnych :)
  22. Właśnie rozmawiałam z Pańciem Inki- Pańcio zadowolony:lol: , powiedział ,że jest sztama,że się dogadali. Opowiada o swoich wychowawczych osiągnięciach. Wczoraj jak poszli na długi popołudniowy spacer:Dog_run: :Dog_run: , Inka pobiegła dalej niż jej wolno i nie reagowała na wołanie, więc Pańcio zarzucił smycz i poszedł w przeciwnym kierunku, już nie wołając. Inka już po chwili była przy nodze, bardzo skruszona, ale Pańcio nic nie powiedział tylko szedł dalej jakby nigdy nic, nawet nie zapiął jej na smycz a ona była taka skruszona że szła już przy nodze :evil_lol: Więc nasze Diablątko doskonale wie co wolno a co nie i kto dowodzi;) zasady stają się jasne dla dwóch stron :lol: ale w końcu musimy się uczyć drugiego człowieka , więc innego gatunku tym bardziej trzeba się nauczyć.
  23. Mówiąc szczerze tez mi ulżyło :loveu: bo Kocham tego potwora od pierwszej chwili gdy ją zobaczyłam na allegro. Jak było źle, to spać nie mogłam bo sie o nią martwiłam. Analizując chyba zbytnio na początku jej na wszystko pozwalaliśmy a dopiero wychowanie w stylu osobników alfa i beta przyniosło korzyści. Czytałam "zapomniany język psów" ale do wychowania Nigry nie było to konieczne ponieważ od początku ja jestem przywódca w stadzie :) Tu było inaczej, widać Lusieńka jest bardziej dominująca niż można się było spodziewać. Teraz widać jej ulżyło, jak nie musi wszystkim panować :evil_lol:
  24. Sa mag.da postępy i to znaczne. Wczoraj wieczorem rozmawialiśmy i jest sztama. Zaczęli łapać wspólny język i zaczęli uczyć się siebie :multi: Rano jest długi spacerek, później miska z jedzonkiem, później Pańcio smaruje gumowe kółko wędzonym boczkiem a Inka idzie z nim do klatki i oblizuje, bawi się , wtedy Pańcio wychodzi a INKA JUŻ NIE PŁACZE! Po powrocie znów długi spacerek z aportowaniem, ćwiczeniami, walką z Pańciem na łapy :) po powrocie znów miseczka z jedzonkiem, leżakowanie, potem zabawa z Pańciem w domku (zawsze z inicjatywy Pańcia), czas wolny dla Pańcia i Inki , spacerek i spanie. Mają wspólny harmonogram i zaczęli sie dogadywać więc jest coraz lepiej. Klatka jest zasłonięta kocykiem i to bardzo Ince pasuje w ogóle uwielbia swoją klatkę, traktuje ją jako swoj azyl i jest szczęśliwa :multi:
  25. Wczoraj czytałam na DGM o jamniczce, która wszystko demoluje. W domku tymczasowym zachowywała się O.K a od kiedy została Iką - bo tez sie tak wabi stała sie psem demolką- może nie trzeba było zmieniać jej imienia. To dziwne przypuszczenie, ale może w tym coś jest??
×
×
  • Create New...