Jump to content
Dogomania

PiterW

Members
  • Posts

    103
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PiterW

  1. Kolejne dni Ponieważ Muffinek jest bardzo żywiołowym ale i niecierpliwym pieskiem, przyzwyczajaliśmy go stopniowo do obecności nowego kolegi. Najpierw na smyczy, potem w kagańcu (bo różne głupstwa przychodzą do głowy), na koniec całkiem wolno (o tym fakcie dowiedziałem się od Kate będąć w pracy). Muffinek bardzo zaciekawiony nowym kolegą ale i z duża rezerwą do Doriego podchodzi z racji znacznej różnicy rozmiarów ! Tylko że Dori jakoś nie wykazuje ochoty na zabawę z takim malym kolegą :(. Co innego na spacerze, gdzie udało się w końcu małemu szaucerkowi sprowokować dużego kolegę do bryknęcie :), szczęście malucha nie miało granic. W sumie to wspólne spacery bardzo im się podobają, choć sądzę że Muffinkowi bardziej, a Dori zwyczajnie toleruje obecność malucha. Ponieważ Dori jest okropnym łakomczuchem, jedzą oddzielnie w dwóch końcach mieszkania, inaczej duży sznaucerek z pewnością skonsumowałby zawartość miszeczki mniejszego kuzyna.... Codzienne Dori zaskakuje nas nowymi zachowaniami! Najpierw spał wyłącznie na przedpokoju na swoim posłaniu (to miejsce sobie sam wybrał), potem zaczął nieśmiało zaglądać do pokoju, by wreszcie spać smacznie w całym domu i o zgrozo, nawet na naszej kanapie! Spróbujcie go stamtąd ściągnąć, to tak jakby przesuwać załadowaną szafę :). Jak widać Dori zadomowił się na dobre, do tego stopnia że ku naszemu osłupieniu urządził sobie gonitwę za Muffinkiem po pokojach! Na szczęście było to na razie incydentalne zdarzenie, ale ciekawe czego się jeszcze o nim dowiemy?
  2. Pierwsza noc Tylko że ta siła spokoju nie dała nam spać! Już wczesniej ustaliliśmy, że bierzemy rozwód psi, tzn. każde z nas śpi z jednym psem. Po wieczornym spacerze ja z Muffinem udaliśmy się do jednego pokoju, Kate z Dorianem do drugiego. W sumie to Dorian przebywał głownie na przedpokoju, upodobał sobie kawałek korytarza i jakoś nie miał śmiałości wejśc do pokoju. Zmęczeni trudami podróży i stresem ze spotkania dwóch psiaków, padliśmy ... tak mi się wydawało, bo Muffinek co chwilę się budził i biegł do drzwi, bo słyszał popiskującego i pomrukującego Doriana. W końcu około 1-szej w nocy Muffinek zaczął piszczeć, że chce mu się siusiu, a po otwarciu drzwi okazało się że i Dori jest chętny do wyjścia. Kate prawie oka nie zmrużyła! Po powrocie ze spaceru zmiana, teraz ja z Dorim i ponownie piszczenie, prawie wycie. Co robić? Dori przemieszczał się między pokojem a przedpokojem i nigdzie mu nie pasowało, podkarmianie pomagało na chwilę i ponownie piszczenie i tak w kółko. Dodam, że każde wydawane odgłosy przez Doriana spotykały się z natychmiastową reakcją Muffina po drigiej stronie drzwi... Mijały kolejne godziny, wreszcie około 4:00 Dorian usnął. Ja też ale nie na długo :(. Niestety, do pracy pora i już przed 6:00 donośny dźwięk budzika postawił nas na nogi, nas tak ale psy spały jak zabite. W końcu udało się je pobudzić i spacerek :).
  3. Dzięki za cenne uwagi, hmm nie wiem tylko czy tylko cokolwiek jest w stanie zmienić zachowanie tego olbrzyma? I to jest prawdziwy problem! Zaczynamy się załamywać, bo w żaden sposób nie udaje się nad nim zapanować, zwłaszcza nad przejawami radości (on chyba nie jest tak stary jak go wstępnie ocenił weterynarz, wg nas to może mieć ok 4-5 max lat). Poniżej zapis ostanich dni naszego wspólnego pomieszkiwania.
  4. [B]Witam Szanownych Dogomaniaków![/B] Zapewne wszyscy kibicujący i bezpośrednio zaangażowani w przedsięwzięcie o imieniu [B][I]DORIAN [/I][/B] zainteresowani są dalszymi losami tego kochanego psiaka :loveu:. Oto one: Podróż W środowy poranek (na ten dzień specjalnie wybłagałem u szefa urlop) spakowaliśmy z Kate (moja żona) niezbędne do przetransportowania z holelu oddalonego od nas o jakieś 180 km Doriana i w drogę. W domu musiał pozostać nasz pupil, sznaucerek średni Muffin. Od wtorkowego wieczoru był jakiś niespokojny, chyba przeczuwał, że państwo coś wykobinowali niekoniecznie po jego myśli i zamierzają dokwaterować mu kolegę :shake:. Rankiem już był pewien gdzie jedziemy, bo zwąchał parówki (przysmak Doriana) w spakowanej reklamówce i został w domu wyjątkowo niechętnie, popiskując (pewnie tez chciał jechać). Udało się nam dosyć sprawnie dotrzeć do hotelu psiego (tematu dróg nie poruszam, bo jakie są każdy wie...), tu niezbędne formalności załatwilismy z bardzo miłymi właścicielami (szkoda że takich ludzi jest tak mało), potem spacerek z Dorianem ostatni w tym miejscu i w drogę. W drogę? Pominąłęm kwestię załadunku, a nie było to proste, bo nie chcieliśmy robić tego na siłę (w końcu to duży piesek :lol:) ale wiadomo, parówka czyni cuda i lekko popychany piesek wszedł do samochodu, i w drogę. Dorian nie lubi jazdy samochodem (choroba lokomocyjna) ale dzielnie ją znosił , głaskany cały czas przez swoją panią ale do czasu (Radom), gdy jego nowy pan czyli ja :sabber:, zgłodniały nieco sięgnął po czekoladę i zaszeleścił papierkiem. Piesek się obudził, a potem już szybko poszło, bo zaczął drapać łapą po siedzieniu, pech bo nie było gdzie stanąć (rondo) i nim coś wykombiowałem, to... przymusowy przystanek i sprzątanie samochodu (parówka i trochę suchej karmy wyszło z żołądka). W czasie porządków jego pani poszła z nim na spacerek. Nie mogłem uwierzyć, taki wielki pies a rozłożył się łapami do góry żeby go głaskać... jak to zabawnie wyglądało, kochane psisko. No dobra, posprzątane (byliśmy przygotowani na taką ewentualność) tylko jak go teraz ponownie załadować, bo za dużo jedzonka (czyli parówek) dać nie można, zresztą i tak nie chciał jeść (no ja na jego miejscu tez nie miałbym apetytu). Żona delikatnie ciągnie za szelki, piesek raczej nie zamierza się zapakować do auta. W końcu wziąłem pieska pod przednie łapy i wstawiłem najpierw przód a potem tył :crazyeye: (całe szczęście, że waży trochę mniej ode mnie). Nie było łatwo ale Dorian nie protestował, taki kochany psiak. Dalsza droga przebiegła już bez zakłóceń i od razu już w Kielcach pojechaliśmy do bardzo miłych weterynarzy. Tu go dokładnie zbadali i zważyli (stąd wiem że waży niewiele mniej niż ja ;)). Pani doktor też ma psa ze schroniska i wie co znaczy dom dla tego poczciwca. Sama była nieco zaskoczona jego kondycją, bo jak na psa ze schroniska to w całkiem niezłej formie! Nie omieszkaliśmy zaznaczyć, że Dorian od miesiąca nie mieszka już w schronisku tylko w hotelu a to za sprawą grona ludzi kochających i dbających o biedne psy. Zdrowy jak rydz, tylko to oczko, ale pojawił się pan doktor, również je obejrzał i przepisał kropelki. Może pomogą a jeśli nie to będziemy się konsultować z Dr Garncarzem z W-wy. Dostaliśmy jeszcze coś dla higieny (do wykąpania, ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić Doriana w kabinie prysznicowej:-o. No wreszcie przyjazd do domu. Żona z Dorianem na spacerek, tam gdzie nasz mały urwis nie chadzał jeszcze, a ja do domu po futrzanego kumpla. Zwykle Muffin wita mnie niezwykle serdecznie, ale tym razem najpierw niezwykle krótkie, serdeczne "witam", a potem intensywne wąchanie - "no tak, jednak zrobiliście to o czym dyskutowaliście w domu". W końcu spacerek w nowym dla obu miejscu i... całkiem nieźle wypadł, Muffin jak zwykle z rezerwą do dużego kolegi, ale zainteresowany i chyba nawet nieco zadowolony. Psiaki szły nawet koło siebie. Kiedy mijaliśmy śmietnik, Dorian wyraźnie skierował się w jego stronę (wcześniej na parkingu obok lecznicy było podobnie), więc nie trudno zgadnąć co musiał przeżyć i że takie miejsca nie są mu obce. Niestety powrót ze spaceru zakończył się niespecjalnie udanie dla Muffina, bo brykając rozciął sobie łapę, na szczęście nie bardzo groźnie ale pojechałem z nim do lekarza, który ranę oczyścił i opatrzył. Następny spacer już był w skarpecie :shake:. Podczas naszej nieobecności Dorian dostał jeść. Aż trudno uwierzyć jaki to dobry i usłuchany psiak, żona i ja pod wrażeniem, bo nasz Muffinek to kawał urwisa :evil_lol: i trudno od niego wyegzekwować posłuszeństwo. Mały sznaucerek tak średnio zadowolony z nowego kolegi w mieszkaniu które należało w całości do niego, no i zazdrosny o swoich państwa, zdarza mu się powarkiwać jeszcze (oczywiście zostaje skarcony za takie zachowanie), a Dorian to siła spokoju.. cdn
×
×
  • Create New...