-
Posts
237 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anastoki
-
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
kochana,tesiu nie zyje...:bigcry: -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam wyrzuty sumienia iz nie probowalam jej pomoc:( A moze dalabym rade??A ja stchurzylam,wmowilam sobie ze jestem sama z malym dzieckiem(maz wyjezdza do pracy),ze wszyscy beda sie meczyc.Na sam widok Tesi po wypadku zaczynalam drzac z nerwow,ze strachu... Boze,nienawidze siebie za to!!!!!!!!! -
Mój kochany Harley a teraz i Ozzy :(
anastoki replied to Alicja's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie dalam rade przeczytac calego watku,cholerne wspomnienia i bol:( W tak mlodym wieku i za TM... Nadal nie jestem pewna iz istnieje psi raj,ale chcialabym wierzyc. Nie mialam nawiet mozliwosci pochowac Tess,pewnie byla gdzies rzucona i spalona,jak smiec:( Okropny bol... -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiesz co,jak juz podjelam to okropna decyzje i pojechalam na pozegnanie,nie wiem skad,ale jak juz zobaczylam Tess,wzielam jej mordke,tez mialam nie wiem skad ,spokoj i opanowanie,ale do momentu jak Tess zasnela pod narkozem,a jak Pani wet powiedziala ze zaraz da zestrzyk i bedzie po wszystkim,zaczelam hysteryzowac,wtedy sily mnie opuscily,wtedy zrobilam sie slaba... -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tez tak myslalam,poniewaz zajmujac sie dzieckiem na chwilke zapominam sie,ale jak wchodze na balkon,a szczegolnie siadam przed kompem(tess zawsze lezala pod biurkiem w moich nogach),nie moge,straszna tesknota i bol. Ale wydaje mi sie ze ma tak byc,bo jeszcze zyje,musze odczuwac bol i smutek, plakac po stracie psa,znow i znow wracajac do momentu kiedy jeszcze zyla. Jak to cholernie boli,nie pamietam,zeby w moim zyciu cos tak cholernie bolalo:(zeby cos mi taki sprawialo bol!! Tylko moj 2letni synek potrafi mnie rozsmieszyc,jest taki jeszcze maly i nie razumie dlaczego mama placze,zadaje rozne,smieszne pytania,jak to dziecko. -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Alicjarydzewska'] jeździmy tam czasami zapalić lampkę ................... Wlasnie kupilam lampke,a nie swieczke.Wiec ja chce gdzies ustawic,raczej nie w domu,bo chodzi o malego,moze przewrocic. Alicjarydzewska,tak tez Wam wspolczuje,dwa lata oplakiwac strate przyjaciela,musial byc niezwykly. Czy masz o nim watek,chcialabym to przeczytac,jak radziliscie sobie w trudnej sytuacji ... -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziekuje w imieniu swoim i naszej rodziny. Kupilam swieczke aby ja zapalic,ale nie wiem gdzie,mieszkamy w bloku przy ruchliwej ulicy,za blokiem alkoholicy,zabiora:(( Moze ktos z Was ma pomysly? p.s.Tess byla bardzo ladna suczka,wszyscy na nia zwracali uwage,statna,elegancka,umiesniona,jak prezyna,taka mloda i pelna zycia...no nie moge:(tak strasznie to boli,nie chorowala,poza ciaza urojona byla silna i wytrzymala,mogla calymi dniami biegac. Chce sie wierzyc iz teraz tez biega za TM...i jest szczesliwa. -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziekuje jeszcze raz wszystkim. Ogladaliscie moze kiedys taki horor,gdzie ulicy sa puste,stoi okropna cisza,mgla...i dziki strach,nogi ledwo ida,w glowie sie kreci,a serce w ogole nie bije?? Tak sie czulam tam tego ranka o 7,stoja przed drzwiami schroniska.Pamietam jak weszlam,jak strasznie tam cuchlo,ten zapach,on nadal mnie przesladuje,zapach kotow,moczu,lekow i smierci. Dopiero teraz moge to opisac,Tess na plytkach,zlozona wpol,zlamana,po oczach widzi,ze nie rozumie co sie z nia dzieje,dlaczego nie moze podniesc tylka,jak to sie stalo...Wzielam jej glowe w rece,spojrzalam w oczy i powiedzialam jak bardzo ja kocham,ze zaraz bedzie lzej,zaraz ona sie uspokoi i przestanie drzac.Zamknela oczy na zawsze u mnie na rekach,uspokoila sie. Co sie dzieje teraz,pelne ulicy ludzi,samochody,a ja nadal jestem tam,przed drzwiami schroniska. Wczoraj malego spytali,jak sie wabi twoj piesek(BONIA)a on odpowiedzial TESIU.Bo ona byla zawsze,na wszystkich wyjazdach,zawsze z nami,do przedszkola,do kliniki,w domu...On nie razumie gdzie ona jest,mowi,mamo,idziemy dzis do Tesi,jej bo-bo. Ktos z Was powiedzial,ze wybralam jak najlatwiej,ze w ten sposob po prostu pozbylam sie klopotu.Coz,Wasze prawo tak sadzic,zycze tylko zeby nikt z Was nie musial podejmowac takiej trudnej decyzji. Tak,jestem rosjanka,bez rodziny,ktora by mnie teraz wspierala,z malym dzieckiem na reku,umarla mi babcia.Uslyszalam od Was duzo przykrych slow,ale dobre tez uslyszalam.I dziekuje za nie. Anastazja -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie myslalam ze w zalobie i w niesamowitym bolu po stracie mojego przyjaciela bede tak biczowana. chce cos sprostowac,minelo 1.5 roku po moich postach,nie odzywalam sie,potem miala pytania odnosnie TESS,i tu przez jedna osobe BIRA znow wrocily do mnie brudy. Wszystkie psy sa w rodzinie,spotykamy sie wszyscy razem,chodzimy na wspolne spacery,bulek u mojej siostry(po dwuch dniach pobytu u mnie),wyzel u mamy,a Grom(DA)...,mozecie poczytac na molosach jak mnie prawie zmusili oddac go,bo niby u mnie sie meczyl.Zrobilam to dla jego dobra. Poza tym faktycznie niektorzy stad zapomnieli iz ten watek jest dla Tesi,czy jestem zla czy nie,ale tu chodzilo o nia. Ja nigdy nic nie ukrywalam,nie klamalam...A to ze jestem "rosjanka na czarno",to dziekuje,ale w ogole mnie nie znacie.Jak mozecie sadzic o czlowieku,ktorego nigdy nie widzieli,nie rozmawiali?? Ja cierpie,jak cala moja 3 osobowa rodzina. moze to jest kara... moze dlatego podpisalam sie swym nickiem na molosach,bo nie wystarcza mi samobiczewanie... ale nie na dogomanii,gdzie myslalam ze nikt mnie nie zna i po prostu chcialam sie podzielic bolem,strata, ktorej nikomu nie zycze!!! Jest taka pustka po Tess,ze nie moge o tym zapomniec ni na sekundu,taki cholerny bol mnie rozrywa na czesci,taki smutek w naszym domu... Wolalabym teraz nic nie czuc,w ogole nie zyc,a byc z nia........ -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dodam tylko iz po zlomaniu kregoslupa trzeba dzialac natychmiast,unieruchomic psa,wprawic kregi i leciec jak najszybciej do kliniki.Tess niestety nie miala szans,bo po zaginieciu i po wypadku byla ponad 24h sama,nikt nia sie nie zajmowal.Jeslibym ja wiedziala...Gdybym dowiedzialam sie 12godzin wczesnie,byla by szansa. Dodam,ze tego dnia jak uciekla tess,umarla mi babcia,wiec bylam wstrzasnieta smiercia ukochanej mi osoby i nie myslalam o tess...,a trzeba bylo odrazu leciec do schrona... Chcielismy zaplacic w schronisku za tess,ale Pani wet odmowila,wiec w imieniu tessi,jak bede mogla pomoc jakiemus psiakowi po wypadku(finansowo),prosze dac znac... -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie moge pisac,nie dociera...,to jak straszny sen. Nie moglam jej wziac do domu bo byla caly czas na lekach przeciwbolowych i zastrzykach narkot.miala zlamany kregoslup,wygladala jak by ja polomali i slozyli wpol.Nie moglam jej nawiet ruszyc bo sprawialo jej to bol. Wiec zostala tam sama,jak pisano wyzej,przerazona. Decyzja zapadla po konsultacji z czetermia lekarzami,miedzy innymi z Pania Katarzyna Kiszka(w poznaniu ja dobrze znaja).Ona widziala zdjecia,rozmawiala z sama Pani wet.Wyrok jednoznaczny,nie ma potrzeby meczyc psa!!! Pani wet.wychodzi z pracy o 15,wiec puki latalam i dzwonilam po wetach,jej juz nie bylo.Musielismy czekac na rano. Ogolnie w schronisku nie prowadzi sie eutonazji na psach,majacych wlascicieli,ale nasza byla wyjatkiem i dla jej dobra(zeby nie wozic,nie meczyc)uspiono ja tam,w szpitalu przy schronisku. Bylismy juz o 7rano,musielimy troche poczekac.To byl jakis koszmar,no nie moge w to uwierzyc,weslismy,ona zaczela drzac,probowac stanac,uspokoilam ja,przytulilam,mowilam do niej ze jej kocham,w pewnym momencie chcialam nakrzyczec dlaczego tak lata,dlaczego musi odejsc,zrozumialam,moja w tym wina...wtedy dostala zastrzyk...po chwili juz byla nieprzytomna,spokojna,przestala drzac. Przed oczami caly czas mala Tess,z czerwona obrozka z dzwoneczkiem,starczacymi uszkami i skora do zabawy. Dzis,majac dwa lata i jeden miesiac,odeszla... Tak cholernie boli serce i dusza,bo kawalki z nich wziete i zabrane za soba. Tesiu,Kochana,bardzo Cie kocham,bylas taka wierna,taka oddana....cholerny bol. Dziekuje wszystkim za udzial w sprawie nasze Tesi! p.s.kiedys uslyszalam ze pies po odejsciu wraca kazdej nocy i spi przy lozko swego pana.Wierze w to!! -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zerwany rdzen na wysokosci szyji,o cm w gore,nic nie czuje,wstrzas po wypadku,umiera po woli,czy ma cierpiec... nie mam slow,wszystko mi boli,mysle,ze sama sie zlamalam,ze nie mam juz ciucia,tak wszystko boli ze juz nic nie czuje,pustka... Decyzja zapadla,ale dziekuje...nie potrafie przez to przejsc sama,za slaba jestem... za miekka... Niestety,nikt z blizkich mnie nie wspiera,a mam meza...ktory wlasnie ja wyprowadzal i puscil bez smyczy. CZuje sie jak by to nmie jutro uspiano... -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziekuje za wsparcie,ale Mloda ma znikle szanse,pisze i nie trafiam w klawiature,ona ............nie dam rady napisac,po stwierdzeniu paru wspanialych wetow,nie ma szans.Nie ma szans na zycie...nie rusza ogonkiem,jest na lekach przeciwbolowych,sprawa jest bardzo powazna,ciepi,decyzja zapadla.Dla jej dobra.... LEZY SAMA W SZPITALU A JA W DOMU,NIE MOGE ZASNAC I NIE WIEM KIEDY BEDE MOGLA... Jest taka mloda!!! -
decyzja zapadla...moj kochany dobciu,jutro pozegnanie:(
anastoki replied to anastoki's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niewatpliwie bede przy niej... -
Witam Was,milosnicy psow! Dzis zapadla decyzja o uspieniu mojej ukochanej Tess. Wpadla pod samochod,ma zlamany kregoslup,pewnie cierpi...Jutro pozegnanie... Jest w szpitalu skad nie ma powrotu do domu,nocuje sama,czekajac na zastrzyk wyzwolenia... Wiazalam z nia przyszlosc,nadzieji,wspolne starzenie.Nic,ma dwa lata i wyrok SMIERC!!! Nie oczekuje wspolczucia,moze odrobine,moje serce placze,moja dusza miertweje,moje cialo slabe,ale ja zyje i bede zyla nadal.Bez niej...Bez poslusznej,kochanej Tess. Moze gdzies nie do lubilam,moze gdzies nie dopilnowalam,moze...moze...moze... Moja w tym wszystkim wina. Pamietam jak byla Mala,pamietam,ze wygladala jak sarna,staralam sie...I nic,jutro odejdzie. Dziekuje wszystkim kto to przeczyta,MOj apel,nie zostawiajcie psa samego,lepiej na smyczy niz pod samochod. Dziekuje.
-
Juzno-russkaja owczarka,czyli juzak.A moze sie myle?
-
Ktos tu pisal wczesnie,ze weimar rasa plastyczna.Ja z tym sie nie zgadzam:shake: Albo moj jest wyjatkiem.Caly czas patrzac na niego,mam wrazenie ze polamie mi sie na tych spacerach:-o Jest taki cielakowaty,ze szok!!!Co chwila podbiegam do niego i mysle,nu tak,zlamana lapa.Bede musiala brac go na rece i leciec do weta.Mlody ma 8 mies.I stad tez pytanie,czy wyrosnie z tego.Nie ma w nim prezyny:roll: Albo tez jak zaczynam latac za nim ze szmatka(ostatnio kradnie jedzenie ze stolu),to on tak wrzeszcze,jak bys jego ktos zabijal:diabloti: Udawalsik:evil_lol: Albo jak nasza dobka na niego warknie,zaczyna tak glosno hau-hau-hau,ze sasiedzi mysla,ze my te psy martrytujemy:oops:
-
Dziewczyny,zyrknij cie na allegro,tam dowoz darmowy i w ciagu 24h,cala polska!!!Ceny,MNIAM,rojal 15+3 pappy maxi bla bla bla 189zl.Acana 120-130zl.Dzis kurier dostarczyl nam, caly worek,wniosl na 4pietro.Kase tez wyslalam przez net.No zero problemow:multi:
-
KING-KONG?:lol:
-
NO COZ,MYSLALAM,ZE TO TYLKO JA I MOJE PSY MAJA Z TYM PROBLEM.DOPISZE POZNIEJ,DZIDZIA SIE OBUDZIL:evil_lol: