Tak czytam te ostatnie posty i wciąż nie mogę uwierzyć w to szczęście.
Furek naprawdę chylę czoła.
Tak sobie myslę, że skoro tknęło nas w jednej chwili, to wszystko musi się skończyć dobrze.
A MałGośka już zna dobrą nowinę? Pisalam do niej rano, ale chyba nie ma jej przy komputerze, bo na razie nie mam odpowiedzi.
Mam nadzieję, że sterylka i transport to już będą detale. Najważniejsze, żeby futrzaki się pokochały.