-
Posts
3081 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Beata J.
-
Wroclawskie pieski proszą o domy !!
Beata J. replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Koperku bardzo dziekuję za szybką reakcję :lol: To moja koleżanka z pracy poszukuje. Właśnie wprowadziła się do nowego domu z duuuuuuużym ogrodem. Upiera się przy szczeniaku ze względu na małe dzieci 4latka i 8 m-cy. Chce w całości wziąć odpowiedzialność również za wychowanie psiaka. Myślę że taki kilkumiesięczny może być, ale na wszelki wypadek jutro zapytam dokładnie. -
Wroclawskie pieski proszą o domy !!
Beata J. replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
halo Wrocław. Mam dom dla szczeniaka ON. Może byc mix ale koniecznie szczeniak. Dom 30km od Wrocławia , z ogrodem i 2 małych dzieci -
Wieluńska Aika mieszka już z Luckiem u Furka :)))
Beata J. replied to MałGośka's topic in Już w nowym domu
Pozdrowienia dla Aikowo/Luckowej Rodzinki :lol: -
Krajka placze i prosi o dom-nie doczekala-nie zyje...
Beata J. replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:-(:-(:-(:-(:-( :-(:-(:-(:-(:-( -
Mam psa od szczeniaka. Od początku okazywałam mu miłość niczego nie oczekując i nie wymagając. Po protu go kochałam, pozwalałam na wiele. Czy poszedłby za mną w ogień? Nie wiem...Na szczęście nie było takiej potrzeby. Wiem tylko jedno. Nie tędy droga. Na szczęście w miarę szybko posłuchałam mojego męża, który miał w życiu kilka psów i wie, że pies musi mieć swoje miejsce w stadzie. Zgadnijcie kogo mój pies wybrał sobie na swojego alfę? Hmmmmmm niestety nie mnie, która czekała na niego parę lat i tak go kochała, ale mojego męża, który potrafił nim pokierować. Kiedyś też myślałam, że psa wystarczy kochać i pozawalać mu choćby wchodzić na łóżko i on będzie szczęśliwy. Dzisiaj wiem, że psa trzeba kochać mądrze. Skoro ma żyć z człowiekiem trzeba mu ten świat człowieka odpowiednio pokazać i wiele rzeczy nauczyć. Nie widzę niczego złego w tym, ze pies podaje łapę czy siada lub przybiega na komendę. Wolę, żeby przybiegał na komendę, niż abym to ja za nim gnała i darła się błagając go aby wrócił i zechciał pójść ze mną. Żyję w mieście i niestety do pewnych realiów i pies i ja musimy się dostosować. Wracając do tzw. "tresury" to mój pies wręcz uwielbia uczyć się nowych rzeczy. Sporo potrafi, często sam zachęca mnie do zabawy i nauki. Moich znajomych sam często wita podaniem łapy i wcale nie czuję się wtedy próżna ale dumna. Powiem tak, nie znam Agaty osobiście, ale zaczynam jej współczuć. Pomijam tu słowa jej chłopaka, bo mam nadzieję, ze napisał to tylko w nerwach. Choć w moim przekonaniu rzeczywiście przesadził i to mocno. Skąd ta pewność, że dom P. Ewy to właśnie ten? Dlatego że jest z ogrodem? Dlatego, że Gabryś będzie mógł spać na łóżku? Rozumiem, że nie tylko, że dziewczyny sprawdziły tym razem ten dom i są do niego przekonane z innych powodów, o których tutaj napiszą. Jak zwykle dogomania w trybie wręcz wyborczym osądziła. Agata jest młoda i nieodpowiedzialna w swoim postępowaniu więc się nie nadaje. Mamy zatem taki stan rzeczy: nie oddajemy psów ludziom starszym, bo mogą umrzeć i osierocić psa (a propos ile lat ma P. Ewa?) nie oddajemy psów ludziom młodym, bo są nieodpowiedzialni...czyli zostają nam 30/40-latkowie, ale pamiętajmy Ci mogą zginąć w wypadku komunikacyjnym. Słuchajcie robi się nam tu jakaś paranoja. Dziewczyna adoptowała psa za pośrednictwen dogomanii, nie zniknęła, ale wręcz przyznała, że ma problem, więc pomóżmy jej, a nie linczujmy. Ciekawa jestem jakby dogomania zareagowała gdyby Agata napisała, słuchajcie nie daję rady zabierajcie psa. Hmmmmm myślę, że dogomania zareagowałaby podobnie- atak. Pani Ewo pisze Pani : "Dziewczyno,nie wiem jak masz na imię,myślę ,że mogłabym być Twoją matką,..." Chyba chodziło Pani o wiek ale...Ta dziewczyna ma na imię Agata. Skoro przeczytała Pani ten wątek, to powinna Pani to wiedzieć. Pisać do kogoś dziewczyno, a Agato to też między innymi forma wyrażania szacunku, o którym też Pani pisze, stąd moja lekka uszczypliwość. Kolejny cytat: "...jeszcze walczysz o niego ,jeszcze próbujesz...jeszcze nie rozumiesz,ze nic nie da się zrobic..." Skąd ta pewność, że nic nie da się zrobić??? Agata Wam napisała : "Jeśli trenerka stwierdzi, że ten pies musi mieć przestrzeń jaką miał w schronisku, bo od małego tam się wychowywał, to go Wam oddam dla Jego dobra." To chyba oznacza, ze jest odpowiedzialna. Adoptowała psa, pokochała go, ma problemy, ale jeśli ktoś, kto się zna, potwierdzi, ze pies u niej cierpi, to wtedy go odda. Aniu, chyba ja jestem przed saharą....choć bardzo konkretna ze mnie baba, która nigdy do żadnego towarzystwa wzajemnej adoracji nie należala ani do kółka różańcowego też nie...
-
Wątek Gabrysia nigdy dotąd nie "cieszył" się taką popularnością. Szkoda, bo gdybyśmy pamiętali o nim jeszcze kilka mięsiecy temu, to może udałoby się znaleźć ten wymarzony dom z ogrodem... Ale jakoś chętnych nie było :shake: Niestety domy z ogrodami nie rosną jak grzyby po deszczu. Większość z nas mieszka w blokowiskach a wraz z nami nasze psy...dla których pewnie nie ma specjalnie znaczenia czy to pałac czy slams - liczy się właściciel. Gabryś w schronie był od szczeniaka. Zatem z góry wiadomo było, że to jest całe jego życie - innego nie zna. Pojechał do "wielkiego" miasta. Ktoś się na to zgodził. Wszyscy w tym wątku cieszyliśmy się, że znalazł dom. Ja zresztą też. Nikt nie myślał wtedy, że mogą być jakieś problemy. Pewnie, że cudnie by było gdyby ta historia skończyła się jak bajka. Jednak ta historia to tylko życie. Dziewczyna przyznała na forum, że są pewne problemy z pozostawaniem Gabrysia w domu. Poprosiłam w wątku o pomoc, ale jakoś oddźwięk marny. Przyjrzyjcie się całemu wątkowi. Założony w czerwcu 2006. Od lipca do listopada (przez 4 miesiące) nikt tu nie zajrzał. Wręcz w innym wątku poprosiłam dziewczyny żeby tu zajrzały, bo psiak opuszczony. Oczywiście od samego zaglądania dom się nie znajdzie, ale zawsze większe szanse, że ktoś sobie o nim przypomni w odpowiedniej chwili. Nie liczyłam ile zrobiłam aukcji na allegro, ale trochę ich było. Pierwsza zainteresowana - Pani Ewa w styczniu 2007, potem jakiś pan no i Agata. W błyskawicznym tempie zorganizowała transport. Napiszecie, że to nic wielkiego, ale przypomnijcie sobie ile razy jak szykował się dom dla psiaka to pół dogomanii stawało na głowie, szukało transportu , kasy, bo pies musiał dojechać do celu. Często właściciel niemalże wcale się nie angażował w transport, po prostu czekał na psa. Mnie również nie podobają się słowa chłopaka Agaty o uśpieniu psa. Absolutnie nie mieści się to w moich kategoriach postrzegania świata. Uważam, że jeśli mieliby taką ewentualność brać pod uwagę, to rzeczywiście lepiej Gabrysia oddać. Sądzę jednak, że Agata przygarnęła psa z potrzeby serca. Są problemy, ale na pewno mozna sobie z tym jakoś poradzić. Może zatem skoro nie myśli o oddaniu psa (mam nadzieję , że z miłości do Gabrysia a nie z chęci zrobienia na złość dogomanii) to należałoby jakoś dziewczynie pomóc. Wskazać osoby, które przeżyły to samo, może polecić behawiorystę. Wrocław to spore miasto... Co do LALUNY, to proszę darujcie sobie uszczypliwości. Ona jedna mnie nie olała kiedy napisałam prośbę o rady w tej sytuacji. Nie znała Gabrysia jako radosnego psa schroniskowego. Pierwszy raz usłyszała o nim ode mnie. No to teraz możecie zacząć jeździć po mnie
-
dostalam wczoraj takiego maila w sprawie Budynia Witam jestem wolontariuszką w schronisku w Sosnowcu. Zajmuję się adopcjami - ogłaszaniem psów, robieniem plakatów itp. Działam również na Dogomanii. Pozwoliłam sobie przesłać linka do Pani/Pana aukcji do miłej Pani która szukała młodego kudłatego psa, dodatkowo ma 14letniego syna. Może coś wypali, będę trzymała kciuki bo piesek jest naprawdę śliczny :-) Gdyby jednak nie...służę pomocą. Można skontaktować się np. z ludźmi zainteresowanymi goldenami - w tym celu działa fundacja na którą mam namiary oraz strony adopcyjne goldenów :-) pozdrawiam serdecznie Lucyna