-
Posts
81 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lodigezja
-
Super, dogadamy szczegóły wieczorem. Aga musisz nastawić się, że na początku będzie trudno, będziesz zmęczona, niewyspana, bo cały czas trzeba będzie robić koło psa. Przy każdym moim psie miałam z głowy 2-3 pierwsze miesiące ich pobytu w domu. Ale ostatecznie po wyprowadzeniu psa na prostą zbiera się owoce swojej pracy.
-
Aga, wskakujesz w piątek do pociągu pospiesznego o 17.00 i jesteś o 21.22 w krakowie, cena biletu 43 zł. Odbieram Cię ze stacji i zawoże do Doroty, sptykacie się na wieczornym spacerku a potem razem z Gajką śpisz w jednym pokoju. W sobotę spotykacie się z Zosią na zaprzyjaźnianiu, zabawie i szkoleniu. Może nawet ze 2-3 razy w ciągu dnia mogłybyście się spotkać. Wieczorem odwożę Ciebię i Gajkę do Wrocka, razem z jej tutejszymi manelami. Zostawiam wam swoją przepoconą podkoszulkę i zmykam. Więc śpicie razem u Ciebie z soboty na niedzielę. W niedzielę spędzasz z nią cały dzień. A przez pierwszy tydzień zrywasz się z roboty co 2 godziny, żeby wpaść do Gajki, w tym raz ją wyprowadzić. Taki plan działania proponuję i żeby mi nie było sprzeciwu :mad:
-
No, i to mi się podoba, dziewczyna sie interesuje, dopytuje, żeby nie powiedzieć dobija, dzwoni, sms'uje (raz obudzi rano, potem wieczorem ;) ). Widzę że Gajka nie zostaniue przy mnie już zbyt długo :placz: , ale dobrze że trafi do kogoś innego bo mas, czyli Dorote i mnie już całkiem olewa i robi co chce, łobuz jeden. Dzisiaj cały dzień biegałam za sprawunkami (nawet nie miałam czasu zjeść a co dopiero siedzieć przy necie). Wieczorem pojechałyśmy z Gajką na szkolenie do innej trenerki ...całkowita porażka. Gajka ganiała na smyczy jak podczas rodeo, prawie nic nie udało się z nią zrobić oprócz kilku siadów. Jutro idziemy do Zosi na szkolenie i przedyskutujemy sprawe pary Aga-Gaja. Ja jestem ZA. Aga jest najlepszą kandydatką jaka się do mnie do tej pory zgłosiła. Mam tylko zamęt w głowie jeżeli chodzi o to jak i kiedy Gajkę Adze przekazać i o tym chciałam pogadać jutro z Zofią. Poza tym naradzałyśmy się z Dorotą u której Gajka jest obecnie, i moge napisać co nas martwiło. Zastanawiałyśmy się mianowicie jak Aga (nie mając samochodu) będzie dojezdzać z Gajką na szkolenie do Laluny. Wsadzenie jej do tramwaju czy autobusu skończyłoby się ucieczką wszystkich pasażerów razem z oknami :cool3: . Ale Aga już sobie zorganizowała pomoc niejakiej Danusi (znanej podobno Lalunie), która mieszka obok Agi. Więc jazda MPK na razie by odpadała. Uff. Podobno koło Agi jest jakiś park gdzie mogło by się odbywać szkolenie. A druga rzecz która nas martwiła, to że Gaja siedziałaby na razie sama w domu 7 godzin, kiedy Aga jest w pracy. Problem w tym, że Gajka zostawiona na tak długo samej w domu, zrujnowałaby wszystko i jeszcze rozdrobniła na kawałki. Ale (niedościgniona:razz: ) Aga wykoncypowała już sobie że będzie wstępować do Gaji bo pracuje bardzo blisko domu. Takie rozwiązanie byłoby super, a jeszcze jakby któraś z koleżanek malinek mogła wpadać do Gajki z odwiedzinami to byłoby jeszcze bardziej super. Oczywiście po wcześniejszym zaprzyjaźnieniu się, hehe. No a po wakacjach to chłopak Agi, będzie siedział rano z Gajką (tzn, on zabarykadowany w łazience a Gajka na sofie przed TV :diabloti: ) Tak więc nasza Kandydatka-Aga myśli szybciej ode mnie (co może nie powinno) ale bardzo mnie cieszy. Jeżeli chodzi o szczurka, to Gaję interesują wszystkie drobne stworzenia, będząc ze mną w Ojcowskim PN, polowała na żaby z zamiarem ich zjedzenia :mad: , buszowała też po podszycie chyba za myszami. Poza tym każda krecia dziura musi być rozkopana i to nie w celach rozrywkowych. Dlatego zostawiając Gajkę sam na sam ze szczurkiem należałoby jego klatkę postawić na szafie :cool1: . Bo Gajka, nie wiedzieć jak, ale ściąga rzeczy nawet z wysokich pułek. Podejżewam że maliniaki posiadają zdolność jakiegoś lewitowania czego wiłaściciele nie do końca są zapewne świadomi :diabloti:. Tyle na razie, ide spać bo padam z nóg. Acha, jeżeli chodzi o transport, to oczywiście ja zawiozę Gajkę do Wrocka, plus cała ekspedycja ciotek :). A jeżeli ktoś jechałby w weekend do Kraka i mógłby Age przywieźć i odwieżć to taka pomoc byłaby bardzo przydatna. Aga mogłaby się zapoznać już z Gajką.
-
Aga-zapałka, jeżeli zdecydujesz się na maliniaka, to napisz nam coś o sobie. Gajka jest pod moją i Doroty opieką, dzwoń jak tylko będziesz chciała wiedzieć coś więcej o Gajce, mój komórkowy 0692 333 197, stacjonarny 012 358 385 1. Joanna
-
Idąc koło boiska Gajka wyrywa się i szczeka, na początku była zjeżona i pokazywała zęby, teraz to szczekanie jest bardziej chaotyczne, tzn. doskakuje do dziecka, a za chwile do przechodnia, a potem skoczy na mnie, a za chwile do gołębi, pobiegnie za rowerem też szczekając, takie rodeo. Najlepiej jakby mogła się wybiegać i wybawić na ogrodzonym terenie, ale nie mam do takiego dostępu. Ona generalnie nie warczy, moze była karcona za ostrzeganie więc teraz od razu doskakuje i chwyta zębami. Ugryzła już kolegę, nie wiem jakby się to skończyło jakbym jej nie odciągneła za smycz, zostało zadrapanie i siniak. Do córki Doroty-piekunki, na początku doskakiwała zjeżona z odsłoniętymi zębami mocno szczypiąc/chwytając, musiałam to zobaczyć żeby uwierzyć że to nie są szczeniackie zaczepki. Teraz już jest ok. bo kazałam ją dominować jak doskakuje i chwalić jak jest łągodna i bawić się. Pomogło. Podobnie było z moją koleżanką teraz w Ojcowie, też doskakiwała agresywnie, ale po 3 dniach pracy zaczeła się poprawiać. Dlatego mogę stwierdzić że Gajka rokuje duże nadzieje, ale wymaga pracy. A poza tym jest przesłodziak i pieszczoch, a jak sie bawi to robi takie miny że boki zrywać. :loveu: Mogę wstawić zdjęcia, moj mail: [EMAIL="joannadwojcik@yahoo.com"]joannadwojcik@yahoo.com[/EMAIL]
-
Byłam przez ostatnie dni w Ojcowie na łapaniu nietoperzy z Gajką oczywiście, w celach socjalizacyjnych. Niestety Gajka rzuca się na ludzi. Są właściwie trzy rodzaje zachowań względem obcych: ucieczka, powąchanie, albo rzucanie się z zębami nieżadko bez warczenia. Do koleżanki z którą byłyśmy w Ojcowie co chwilę doskakiwała z zębami. Najpierw przez pierwsze pół dnia była grzeczna, a potem jak się rozkręciła to chwytała ją zębami bez ostrzeżenia. Nie wiem dokładnie co robić w takich sytuacjach oprócz zwykłego zdominowania psa, tzn. jak się Gajka rzuca na kogoś to chwytam za pysk mówiąc stanowczo "nie -nie wolno" i patrząc w oczy, potem przekazuje pysk osobie podgryzanej i ona mówi stanowczo "nie-nie wolno" patrząc w oczy. Gajka wtedy reaguje odwracaniem wzroku, kładzeniem uszu, ale jak się ją puści to znowu podgryza, powoli coraz słabiej. Jak byłyśmy z koleżanką 3 dni w jednym domu, tak Gajkowa agresja zmalała do poziomu, że już tylko podszczypywała spodnie koleżanki i juz coraz bardziej zabawowo. Niestety bardzo agresywnie reaguje na dzieci- chłopców oraz na dużych facetów o wyglądzie chłopa. Co niejako wskazuje kto był jej poprzednim właścicielem i kto ją skrzywdził. Z tych właśnie względów nie widzę Gajki w bloku gdzie plącze się dużo dzieci. Obecnie wychodze z Gajką w kagańcu, bo nie mogę ryzykować że mi się wyrwie i dopadnie dzieciaka. Należy powiedzieć sobie jasno że Gajka przejawia agresję i mam duże wątpliwości czy w ogóle powinnam ją komuś oddawać. Nie mogę oddać przecież agresywnego psa zwykłym miłośnikom zwierząt. Gajka musi trafić do osoby doświadczonej. Z drugiej strony ani ja ani Dorota nie możemy dłużej jej trzymać :shake: . Potrzebny będzie nowy domek tymczasowy u specjalisty....
-
Z ostatnich wieści o Gajce to psinka została powtórnie odrobaczona a dzisiaj jedziemy na pierwsze szczepienie. Na razie nie mam czasu żeby jeździć z Gajką na szkolenie, bo i ja i tymczasowa opiekunka Dorota mamy zawrót głowy. Dzwonili różni ludzie zainteresowani sunią, ale były to propozycje wzięcia psa do budy, na stróżowanie, do bloku lub "bo taki ładny i biedny". Generalnie dzwonili ludzie którzy nie znają rasy i nie wiedzą co się wiąże z wzięciem maliniaczki. A z innych rzeczy, to miałam traumatyczne przeżycie bo moja sunia zgubiła się w niedziele, na spacerku. Okazało się że wpadła do studzienki (1,5 m głębokej) potłukła się i przecieła łapę, siedziała tam 2-3 godziny zanim ją znaleźliśmy. Tak więc uważajcie jak puszczacie psy na jakiś nieużytkach, bo mogą tam być niezabezpieczone studzienki.
-
Cześć widzę że zrobił się tutaj ruch na wątku w porównaniu do tej martwej ciszy jaka była na początku. Dzięki wam wszystkim za zaangażowanie wsprawę Gajki. Sorki że tu nie zaglądałam ostatnio ale przeżyłam traumę na forum belgów (rozszarpali mnie na strzępy) więc musiałam się pozbierać. Co do Gajki to chętnie się bawi z wszystkimi psami, zachęca i sama zaczepia, czasami się tylko przestraszy jakiegoś psa. Miała starcie z labradorką o krecią dziurę, tamta raczej zaczęła i ugryzła ją w ucho. Co do kotów to nie wiem. Jak widzi uciekającego kota to chce za nim biec, ale to normalne. Często spotykamy tego samego kota idąc na sikanie i na jego widok Gajka macha ogonem, ale nie atakuje. Jak kot prycha to uciekamy :loveu: . Martwi mnie tylko że szczeka na dzieci, tzn na chłopców, ale ponieważ jej nie dopuszczam to nie wiem czy to szczekanie podszyte jest strachem, agresją czy chęcią zabawy.
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Ach nie zaglądałam tu dawno, bo mam teraz pod opieką nową psią bidę ,a tu takie straszne wieści, tak mi przykro :-( . Trzymaj się Margajku i wszyscy którzy opiekowali się Sabcią. Miałam przywieźć nową sierotkę do hotelu do Pana Tomka, ale na szczęście znalazła domek tymczasowy. Jeżeli ktoś słyszałby o chętnych na młodziutką sunie owczarka belgijskiego malinois to dajcie mi proszę znać. Margajku proszę powiedz Panu Tomkowi że nie przywiozę suni, coś nie mogę się dodzwonić na jego komórkę. A co do Pajutka to może nie wychodził z budy bo takie gorąco na zewnątrz? Tym bardziej że nie linieje. -
Witam wszystkich, poniżej zdjątka suni m.in. z tymczasową opiekunką. Sunia okazała się być bardzo młoda, 8-14 miesięcy i pomimo swojej płochliwości bardzo wesoła. Już zdążyła bawić się szmatką i piłką oraz podgryzać buty. Zdrowotnie to wszystko jest ok, tylko dostaje kropelki na zapalenie spojówek, kupa dobra, więc w weekend dostanie tabletki na odrobaczenie. W przyszłym tygodniu szczepienie na wściekliznę, no a potem sterylka aborcyjna. Jeszcze kończy cieczkę i możliwe że to była jej pierwsza cieczka. A skoro mamy do czynienia z młodym psem to zamówiłam dla niej royala dla szczeniąt. Pilnie potrzebnmy dobry domek dla naszej małej oraz wsparcie finansowe. Po długich namysłach wybrałyśmy dla niej imię Gaja. (Info dla forumowiczów z belgii.com.pl: Nie moge się zalogować do waszego forum sos, więc osoby mogące zasponsorować sunię proszę o kontakt przez dogomanię. Przeklejcie też proszę zdjęcia i tą wiadomość do waszego forum. Dzięki) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img127.imageshack.us/img127/9937/gaja007iw8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img258.imageshack.us/img258/6010/gaja003mk8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img127.imageshack.us/img127/2062/gaja020dk6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img127.imageshack.us/img127/9531/gaja016yj5.jpg[/IMG][/URL]
-
Dzięki wszystkim za wsparcie. Właśnie jestem w Gorczańskim PN i polujemy na sunię. Wczoraj udało nam się podać jej środek nasenny, ale niestety nie zadziałał tak jak powinien. Dawka była za mała i sunia nam uciekała za każdym razem jak się do niej podchodziło. Dzisiaj jej jeszcze nie widziałyśmy, mam tylko nadzieję że nie prześpi całego dnia i pokaże się wieczorem. Będę relacjonowała na bieżąco.
-
Będę ją też wystawiała na forum owcz. belgijskich, a na razie potrzebna bedzie pomoc finansowa na sterylkę aborcyjną, oczywiście po złapaniu suni, jeżeli się uda.
-
Sunia jest już wystawiona na belgi.com. Zaś Poręba i Mszana są koło Gorczańskiego Parku Narodowego, sama sunia natomiast pląta się koło dyrekcji parku.
-
[COLOR=red][COLOR=navy][COLOR=blue]Przeklejam apel koleżanki, szczegóły poniżej[/COLOR] :-( [/COLOR][/COLOR] [COLOR=red]Porzucona suka – owczarek belgijski malinois jest w beznadziejnej sytuacji. Pojawiła się w Porębie Wielkiej (koło Mszany Dolnej) około 20 kwietnia.[/COLOR] Ma na szyi łańcuch zamiast obroży, więc na pewno była w rękach jakiegoś prymitywnego człowieka. Miała przez pewien czas stałą kryjówkę w gęstych zaroślach, w pobliżu miejsca w którym pracuję. Nieopodal – w tych samych krzakach, gdzie miała legowisko znajdują się zwłoki innego psa (podobne do owczarka kaukaskiego). To dziwny zbieg okoliczności, że suka i zwłoki psa pojawiły się w tym samym miejscu i czasie, a do tego malinois „zamieszkał” w pobliżu zwłok. Być może wydarzyła się jakaś potworna historia Chciałabym pomóc bezdomnej, chociaż sama nie mogę jej wziąć do siebie na stałe. Jestem gotowa zaangażować się w jej ratowanie i akcję adopcyjną. Ale nie mogę w żaden sposób się nią zająć, bo sunia panicznie boi się ludzi. [COLOR=red]Jej strach przed człowiekiem jest porównywalny do lęku jaki wykazują dzikie zwierzęta. Każdy najmniejszy ruch, krok w jej kierunku, nawet najłagodniejszy cichy głos człowieka powoduje ucieczkę, nie ma szans by się do niej zbliżyć. Nie wiem, czy ma tatuaż, ale wygląda na rasową. Wszystko co mogę zrobić to podrzucać jej jedzenie. [/COLOR]Przez kilka pierwszych dni, kiedy zanosiłam jej jedzenie czekała w bezpiecznej odległości i przychodziła zjeść dopiero gdy ja się oddaliłam. Po pewnym czasie jednak zaczęła za mną podążać. Widać że ciekawość i chęć podążania za człowiekiem, a zwłaszcza głód mieszają się z potwornym strachem. Próbowałam ją ośmielić w ten sposób, że nigdy nie szłam prosto w jej stronę, ale udawałam że nie zwracam na nią uwagi, często odwracałam się tyłem, siadałam na ziemi, nie patrzyłam w oczy, ale to nic nie dawało. Nawet udawałam ciche ziewanie, oblizywanie się, delikatne drapanie się – wszystko co normalnie uspokaja psa – to budziło jednak lęk w przerażonej suni. Bała się nawet, gdy głośniej westchnęłam. Brała jedzenie, gdy byłam daleko i odwrócona plecami. Tak było przez kilka dni. Później suka zniknęła na kilka dni i pojawiła się znów, ale niestety z cieczką i w towarzystwie gromady wiejskich psów. Teraz jest już po cieczce (zapewne została pokryta) i jej zachowanie znacznie się zmieniło. Zmniejszyła dystans, przychodzi jeść prawie spod moich nóg i utrzymuje ze mną kontakt wzrokowy, ale nadal nie mam szans by ją dotknąć. 2 dni temu po raz pierwszy po wielu próbach, kombinacjach i podchodach odważyła się bardzo ostrożnie wziąć jedzenie z mojej ręki. Bierze z ręki, ale pod warunkiem że siedzę na ziemi w całkowitym bezruchu, w ciszy i nie patrząc, z wysuniętą ręką. A nawet najmniejsze przesunięcie ręki powoduje że się wycofuje lub nawet ucieka. [COLOR=brown]Sunia żyje tu już około 3 tygodnie, jest mocno wynędzniała, wychudzona, ma mnóstwo kleszczy i rozdrapane rany po klesczach…zachowuje się jak jakiś leśny banita. Doskonale się ukrywa, ma swoje ścieżki i kryjówki. Pojawia się i znika jak duch, nigdy nie wiem skąd przyszła i dokąd pójdzie. Widuję ją przeważnie o zmierzchu, ale nie codziennie. Nie wiem gdzie przebywa w ciągu dnia. Naprawdę, nie mam na razie szans, by ją złapać. [/COLOR] [COLOR=brown]Mogę nadal cierpliwie ją oswajać i czekać aż pozwoli się zabrać. Jednak to może trwać bardzo długo, a w międzyczasie pewnie urodzi miot kundelków, albo może jej się przytrafić coś złego [/COLOR](choroba, samochód na drodze, albo ludzie złej woli). Idąc za radą Zofii spróbuję zorganizować podanie środków nasennych i odłów. Problemem jest to, że tu gdzie przebywa sunia ja tylko pracuję, nie mieszkam na stałe i nie mam możliwości jej przetrzymania. A czas działa na jej niekorzyść, 26 maja wyjeżdżam na 2 tygodnie. Jeśli kogoś poruszy i zainteresuje los tej psiny na tyle, by się zaangażować w jej ratowanie. Mariola. [COLOR=blue]I jeszcze ode mnie, suni będzie potrzebna sterylka aborcyjna i opieka po, oraz dużo cierpliwości. Potrzebna jakakolwiek pomoc.[/COLOR]
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Margajku nie smuć się, przynajmniej nie odejda w schronie, schorowane i samotne. Tak to przez ostatni rok ktos je dopieszczal, karmil, wyprowadzal na polko i co najwazniejsze kochal, a one to doskonale czują i gdyby mogły to na pewno by Ci to powiedzialy. -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Perfi, a wyżła umieść na forum [URL="http://www.wyzel.forall.pl"]www.wyzel.forall.pl[/URL], tam niejaka Tanitka zajmuje się adopcjami wyżłów. Jest niezwykle zasłużona w tej kwestii. -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Ludki wszelakie biorące udział w tym forum ! Zwracam sie do was z prośbą: W sprawie misji wyciągnięcia pewnych psów od pewnych ludzi, zarządzam utajnienie sprawy, tzn, proszę nie używać imion owych psów czy owych ludzi, żadnych adresów i innych danych mogących mnie zdemaskować. Jeżeli zainteresowani serfując po dogomanii natrafią na naszą dykusję to cała akcja weźmie w łeb. Z tego względu Margajku i inni wygwaizdkujcie w swoich postach imiona psów ktore staramy sie wydobyć. Over :lol: P.S. na razie kręce się po okolicy ale psiów nie widziałam -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Spoko, dam sobie radę sama, im mniej ludzi będzie się koło niego kręcić tym lepiej, żeby nie wzbudzic podejżeń :cool:. Już my się polubimy.... . :vamp: A kto odbierze ode mnie szczeniaczka jak już go zabiorę ? Margajko wyślij mi telefon do siebie na priva. Mision Impossible rozpoczęta .... :diabloti: :mad: -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Pieski wyglądają dobrze, mówił że wszystkie będzie musiał oddać, więc mogę go znaleźć i zabrać wszystkie psy tylko że trzeba to jakoś zorganizować, bo ja do domu ich nie wezmę mając dwa swoje na stanie w 37 mkw mieszkania. Chciałabyś je umieścić w hotelu u Pana ***? Ja dzisiaj tam pójdę i się za nim rozglądnę. Jak go spotkam to zagadam o zabraniu najpierw tego szczeniaka. Daj znać co wymyślisz w kwestii pozostałych psów. -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Ło Jeżu Drogi !!! To ja właśnie z nim rozmawiałam, z tym ***. Brrrr. Spotkałam go jak był z psami, ***, w tym z małym brązowym szczeniakiem, którego chce oddać. Bardzo znerwicowany facet. Ja mieszkam na *** jak kto chce to moge gościa pokazać palcem zza węgła. A co on tak dokładnie zbroił, bo nie znam szczegułów? Jest na dogo jakiś link o jego sprawie? -
Sunia w typie ON z wrośnięta kolczatką- ma dom
Lodigezja replied to Iza i Avanti's topic in Już w nowym domu
Straszne, ale dobrze że już sunia jest na nowej drodze życia. Mam nadzieję, że suńcia chodzi na tej smyczy w szelkach a nie w obroży? Najgorsze, że ci "ludzie" co tak zamęczyli sunie, sprawią sobie pewnie nowego psa do pilnowania obejścia i też go będą torturować. Wypadało by ich sprawdzać regularnie. -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Moje niestety marchewkę jedzą tylko w formie śladowej, ugotowaną, rozgniecioną i zmieszaną z innymi elementami, a i tak sa w stanie ją wyłuskać i zostawić w misce :mad:. Nie wiem jak sa w stanie to zrobić. Margajku, my som dwa wyżły i pańcia singiel. Mogę ci sprzątać i plewić ogródek :razz: A tak przy okazji, to gdzie moge znaleźć info o tym ***? Dzisiaj spotkałam bardzo dziwnego osobnika, mówiącego po angielsku, z 3 psami, który twierdził że mieszkał na farmie i że miał też inne psy.....? -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Moja Uniaczka (ok. 7 lat, wyżliczka, adoptowana) najpierw jadła suche, potem nie chciała, też myślałam że coś z ząbkami nie tak (bo są b. starte) więc zaczełam namakać suchą i dodawać miesko. Zaczęła jeść. Teraz Unaś znowu nie chciał jeść namoczonego wiec przeszłam z powrotem na suche z domieszką mięsiwka. Czyli wygląda na to że trzeba psiom tak zmieniać przez jakiś czas suche, potem suche ale namoczone w mięsnym rosołku. Ja mieszam suche zawsze z kilkoma serduchami, lub żołądkami lub okrawkami wołowymi tudzież rybką czy ozorkiem. Tak więcwyżlęta maja urozmaicenie omastki na tym samym suchym "podłożu". Margajko, a duży ten dom, o który się starasz? Może zaadoptowałabyś mnie z wyżłami :cool3:, możemy mieszkac w garażu, byle by był ogródek. ;) -
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Lodigezja replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Takie śliczne malutki, bidusie siedzą cały dzień w tych kojcach i czakają na pańcię. A może by tak kobiety zamiast każda sobie domek z ogrodem, to zebrać się do kupy i wybudować współny np. czteromieszkaniowy dom na jednej dużej działce. Dla mnie i moich wyżlaków, dla mar.gajki z pajusiami i dla innych "samotnych matek z dziećmi", to może jakiś bank by to dofinansował??? :wallbash: -
Użyj argumentu, że to mogło być dziecko a nie pies, to powinno zadziałać. A tak poza tym, to czemu nie odgarnąłes tych drutów nogami, skoro i tak stałeś w prądzie w butach o gumowej podeszwie? 220 nie jest śmiertelne dla dorosłego człowieka, tylko po porażeniu robi się słabo....znam to z autopsji. Cóż życzę powodzenia w dociekaniu sprawiedliwości i współczuje.