Byliśmy.
Korek został, a w sobotę ma pojechać do właściwego DS. Do rodziców p. Bianki- b. młodej pani.
Bianka przygotowała sie na przyjęcie Korka- zakup obróżki, smyczki, karmy.
Przyszła z chłopakiem po nas na przystanek. Korek spodobał sie od razu, ludzie b. młodzi, fajni, ciepli. Widziałam dom, w ktorym Korek zamieszka- cudo. Teren.....przeogromny, w lesie, ogrodzony, pan, ojciec Bianki gotuje psom: kaszę, z podrobami, karmi tez suchym.
Maja zaprzyjaźnionego weta, bo tato Bianki jest leśniczym. Rodzina, prozwierzeca: był dzik, daniele, sarenki, psy. Myślę, że bedzie dobrze. Piesek, chyba Oskar szuka towarzysza do zabaw po śmierci Funi. O Korku wszystko powiedziałm, chyba? że łapka do kontroli, że uszka pogryzione ze strupkami, że skóra była z łupieżem, że wyleniały grzbiet i ogon, że kupki były nie ten teges, że zeby z kamieniem do usunięcia najprawdopodobniej.
Jestem z Bianka w kontakcie tel., gdyby coś;-)
Zapomniałam zabrać gorylka:placz: