Martka
Members-
Posts
241 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Martka
-
Kilka postów wcześniej pisałam;) Zaraz zobaczę gdzie,
-
Korek zostaje w domu adopcyjnym. Zaczyna wybrzydzać z jedzeniem;) Obsikuje krzaczki, lubi wychodzić na podwórko. Z Oskarkiem się dogaduje. Zdążył załatwić chyba trzy kapcie Bianki:oops: Tak jak pisałam, nie wiem czy uda mi się tam podjechać. Rozmawiałyśmy tez o tym.
-
Potwierdzam wpłatę 52 zł, za Korka. Najchętniej na wizytę sama bym się wybrała, tylko tam pociągi nie jeżdżą, a auta nie mam. Myślę jak to zrobić.
-
Jestem ciekawa jak tam Koreczek przy Wigilii w Jego własnym domu, co ja mówię w pałacu. Kora to dzięki Tobie :loveu:
-
Wklejam maila od Bianki: "Dobry wieczór Pani Marto! Mam tutaj słaby zasięg a więc i internet chodzi bardzo powoli, dlatego dopiero teraz odpisuję na emaila. Korek czuje się baaardzo dobrze, odrazu się zadomowił. Uwielbia chodzić na spacery i nie chce wracać do domu - podwórko zdecydowanie bardziej mu się podoba (tyle krzaków i drzew do obsikania no i można się końcu swobodnie wybiegać :-)). Nie spuszcza nas z oka i ciągle domaga się pieszczot no i jedzenia (straszny z niego głodomór). Przede wszystkim ma pełno energi i lubi rozrabiać - na jedym ze zdjęć widać jak skończyły moje kapcie kiedy się do nich dobrał. Nasze pieski zareagowały bardzo spokojnie (praktycznie nie zwracały na niego uwagi) ale za to Korek stawiał opór i warczał na nie. Teraz już jest troche lepiej i nie reaguje aż tak agresywnie ale nadal wolimy żeby spacerował na smyczy, chociaż myślę, że za niedługo będzie ona zbędna i zakoleguje się z resztą psiaków :) Rodzice też są zadowoleni - takiego psiaka, nie da się nie lubić :) Przesyłam kilka zdjęć - tylko kilka, bo nie miałam za bardzo czasu żeby zrobić więcej. Pozdrawiam serdecznie, Bianka" Zaraz spróbuję wstawić foty;-) Nie wiem jak dziękować Tej Rodzinie, oj nie wiem.
-
To jest miejscowość: Galewice. Ok. 1,5 godz. jazdy autem z Wrocławia.
-
Dziękuję za wstawienie fotek, ja też nie umiałam. Mam nadzieję, że Korkowi wszystko sie ułoży. Bedzie czwartym psiakiem w rodzinie teraz, bo jedna suczka ze zdjęcia nie żyje. Ładnie tam, no nie?
-
Moge wysłac komus na maila, bo ja mam problem.
-
Coś mam problemy z rozmiarem forek.
-
Jestem w stałym kontakcie z Korą, wysyłam jej smsy od Bianki, wysyłam fotki, zdaje relacje jak tylko coś nowego wiem, ja nie zawsze jestem na necie, ja mam dużo zwierzaków na głowie, więc nie zawsze mogę być na dogo. Cały weekend w schronie, zabrałam na Dt młodego b. chorego kocurka, wczoraj byłam z nim w dwóch lecznicach, i niestety nie było ratunku, dzisiaj zwożę kołdry do Tozu, przejmuję trzy kociaki ze wsi, mam co robić. Ale skoro do tej pory nie ma zdjęć z nowego domku Korka, juz (ukradkiem w pracy) wstawiam. jak mnie wyrzucą to na zupe zaprosicie?;)
-
Będzie, ale nie wiem kiedy. Gdyby tak każdy pies miał świat byłby cudny. Mam zgodę na wstawienie fotek nowego domu.
-
Umowa podpisana, rozmawiałam telefonicznie z Panią, do której Korek jedzie. Pani wszystko wie, widziała zdjęcia i czeka na Niego. W przyszłym tyg. planują wizytę u weta. Mamy podejrzenia, że Korek nie widzi na jedno oko, i wzrok Mu niestety siada. Oby podejrzenia się nie sprawdziły.
-
Przecież ja pisałam, że jak zobaczyłam teren, ogrodzony to od razu zapytałm czy nie do budy, i dziewczyna mówi, że nie do budy tylko chcą psa do domu. Oskar ma budę na dworze, bo nie chce wchodzic do domu. Ale nie na łańcuchu i nikt nie zabrania wchodzić do domu. Przeciez będę w kontakcie z dziewczyną, z ludźmi. A jak będzie wiecej czasu, jak ktoś z autem będzie miał ochotę to pojedziemy i sprawdzimy.
-
Nie jest to niesprawdzone, tak do końca. Poznałam córkę państwa, u których Korek będzie, widziałm zdjęcia, długo rozmawiałyśmy, dziewczyna była przygotowana na przyjęcie psa, o czym pisałam wcześniej. Znam kilka histroii z ratowania zwierząt, w domu były zawsze przygarnięte psy, kto by sie skusił na niego w schronie, zwłaszcza z jego zaniedbaniem na tamtą chwilę, ma teraz swoją sznasę.
-
Wydaje mi się, że to jest wielka szansa na Korka, dom w którym są psy, zadbane, leczone, widziałm zdjęcia, tak Wam się nie widzi? Zawsze kiedyś można tam pojechać, sprawdzić, nieprawdaż?
-
Ma ktoś ochotę tam jechać? mam adres;-) Ja nie mam ani auta, ani czasu, aby tam jechać.
-
Bez paniki, plissss..... Jestem dobrej myśli, umowy nie miałam, więc nie podpisałm, umówiłysmy się, że oczywiście podpsiszemy w data 13.12.2012r. Może jak ktoś mi podeśle na maila, bo nie mam, a już prosiłam;-)
-
Zabawkę chyba dzisiaj dowiozę, ale nie wiem czy dam radę, bo mam adopcje dwóch kociaków. Korek jedzie mieszkać do lasu. Nie będzie go we Wrocławiu. Tam jest tak ładnie, że chyba sie wproszę na wakacje;-)) Żartuję, zawsze mam koty, nie wyjeżdżam raczej.
-
Tak, bo jak zobaczyłam teren, to od razu, mówię, ale Korek nie do budy, ani na podwórko, tylko do domu, i tak ma być i ufam, że tak będzie, naprawdę fajna dziewczyna;-) Jeszcze chyba nie napisałam, że Korek bedzie przeszczęśliwy, bo tam pan gotuje jedzonko psiakom:-) Gorylek Korka- od Dominiki;-)
-
Zobaczymy jak będzie, ja osobiście nie znam psa, który nie szczeka na inne psy. Teren jest olbrzymiiii, więc myślę, że nawet gdyby były problemy to zwierzaki mogą sie terenem podzielić. Z tego co wiem i pamiętam, to Oskar-rezydent nie wchodzi do domku, bo nie chce, a Korek ma być jednak w domu. Jestem w kontakcie z Bianką i jak będzie krew się lała to ma mi dać znać, ale cały czas mówiła mi, że tak nie bedzie, że Oskar jest b. przyjaznym psem. Dostałam odpowiedź na mojego smsa: "Wszystko jak najbardziej okej.Korek sie tylko wczoraj troche pozłościł jak zdejmowałam mu ubranko (widać było, że boli go ta prawa łapka). Przespał całą nioc ze mną w łóżku, apety ma no i jest bardzo towarzyski." "W poniedziałek pojedziemy do wetrynarza, żeby jeszcze raz go obejrzał. Nie ma problemu,...."