Mogę opisać ten problem z drugiej strony...jako właścicielka nowofunlanda 3 lata i yorka 2,5 mies. Mój Albert (niuf) jako szczenię już był dużych gabarytów i moim problemem były małe pieski np. jamniki, które rzucały się na Alberta i go gryzły, pewnie ze strachu. Właściciele owych maluszków traktowali to ze śmiechem i komentarzami w stylu " oj ty taki malutki, przecież on jest taki duzy, że mógłby cię zjeść..." i zdejmowali swoje psiny uczepione kudłów mojego psa. Na dziesięć spotkanych małych piesków tak reagowało osiem. Gdy Albert miał około roku, zaczął się bronić. Ponieważ uznałam, że to ja mam większy problem z utrzymaniem Alberta (siedemdziesiąt parę kilo) zaczęłam unikać małych piesków. Albert jest po trzecim stopniu tresury i nie narzekam na jego zachowanie, gdy pies jego nie atakuje - nie reaguje. Ale zazwyczaj wychodzę na spacery do ogrodu, bo problem nie wychowanych odpowiednio psów dotyczy zarówno małych ras jak i dużych. A Albert kocha swojego yoreczka ostatnio przyłapałam go jak karmi Kilera swoim żarciem... Wyjmuje mu ze swojej miski 3 ziarna i kładzie na podłodze żeby mały mógł zjeść. Jak mały chce się bawić to Albert się po prostu kładzie i daje obgryzać...