Jump to content
Dogomania

Kaladan

Members
  • Posts

    894
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kaladan

  1. [B]I bardzo dobrze sobie policzyłaś, bo tak właśnie się numeruje :)[/B] Jakby kogoś interesowało to podam jak to ogólnie z uzębieniem wygląda. Mamy szczękę górną i żuchwę. Zęby z przodu to [B]siekacze[/B] (zęby sieczne) - [I]dentes incisivis[/I] (stąd symbol I), jest ich po 6 w żuchwie i szczęce. Numerujemy zęby, dlatego mamy symbole I1, I2, I3. Dodatkowo mają one swoje nazwy I1 - cęgi, I2-średniaki, I3 - okrajki. Za siekaczami znajdują się [B]kły[/B] - [I]dentes canini [/I](symbol C), po dwie pary - jedna w szczęce, druga w żuchwie. Potem są [B]przedtrzonowce [/B]- [I]dentes praemolares [/I](symbol P) i jest ich po 8 w żuchwie i szczęce. Następnie [B]trzonowe [/B]- [I]dentes molares[/I] (symbol M), jest ich 4 w szczęce, 6 w żuchwie. Tak więc uzębienie stałe psa to 42 zęby. Przy uzębieniu mlecznym jest to tylko 28 zębów. Wynika to z zupełnego braku zębów trzonowych, a i przedtrzonowych jest mniej, bo po 6 w szczęce i żuchwie.
  2. Aniu, śliczne zdjęcia :loveu: A tak w ogóle, to Twoja Eti przypomina mi moją Di z mordki. Zresztą są w podobnym wieku i widzę, że podobnie rosną :) No i obie mają poważnych wielkich kolegów. Moja Di żyje z wujkiem Rubidem w "symbiozie" - wygrzebuje mu z fafelków resztki jedzonka itp. Twoja też tak usilnie próbuje się dostać do mordki amstafki?
  3. Moja Di ma w tej chwili 5,5 miesiąca. Siekacze też już wymieniła, przedtrzonowe też już znalazłam na podłodze. Za to kiełki zostały,a obok nich rosną już stałe kły. Uważam, że Twój wet słusznie zrobił radząc żebyś poczekała. Na interwencje zawsze będzie czas. Warto ruszać te kiełki, pomóc im w rozchwianiu. Jak u prawie wszystkich ras, york musi mieć zgryz nożycowy, czyli tylna powierzchnia siekaczy szczęki dotyka przedniej powierzchni siekaczy żuchwy. Z tego co wiem, u yorków dozwolone są braki w uzębieniu ale nie wiem, których zębów może brakować (pewnie P1), tu już niech się wypowiedzą znawcy rasy. [QUOTE][FONT=Times New Roman][SIZE=3]dwie dolne dwójki trochę bardziej wystają w szeregu a trójki jeszcze całe nie wyszły wiec czy to się jeszcze może zmienić lub czy to cos poważnego[/SIZE][/FONT] [/QUOTE] Dwie dolne dwójki? Czyli siekacze I2? Często się zdarza, że siekacze nie stanowią idealnej linii, np moje dwa setery mają I1 żuchwy lekko pochylone do przodu. Jeśli przy zamkniętej mordce widzisz ładny nożycowy zgryz, to na wystawach nie będą się tego czepiać, ząbki mogą być trochę przesunięte względem siebie.
  4. [QUOTE]Przepraszam,ale nie jestem w temacie...Jak to jest,biewery można wystawiać na polskich wystawach ZK ?[/QUOTE] Nie, biewery są rasą nie uznaną przez Związek Kynologiczny. Z tego co zrozumiałam, to Migotka była na wystawie organizowanej przez Polski Klub Psa Rasowego. FCI nie uznało rasy, a jak jest w AKC?
  5. [QUOTE] Neva nie wszystkie pieski muszą wyglądać tak samo, wszysto zależy od ich właścicieli[/QUOTE] Neva, mi tak jak Tobie, najbardziej podobają się yorki obcięte całe - na szczeniaka (czy jak tam te fryzury się nazywają). Ja nawet swojej nie będę kitki zostawiać. Ale to decyzja właściciela - nie każdy jest gotowy na taką radykalną zmianę, a niektórzy chcą mieć jednak yorka z wyglądu - czyli dłuższe włosy na główce i kucorek muszą być. Moim zdaniem fryzura do Rosy pasuje :)
  6. [QUOTE]A ja myślę,że to taka jego uroda...[/QUOTE] To raczej nie wchodzi w grę... Moim zdaniem są to jakieś zaburzenia, coś z diety psu nie służy. Może to też być wynik zbyt łapczywego zjadania pokarmu (jednocześnie połykana jest zbyt duża ilość powietrza lub kawałki jedzenia są nie rozdrobnione, nie przeżute i takie dostają się do żołądka). Ale również może to być objaw schorzeń jelitowych. Nie bagatelizowałabym problemu [FONT=Verdana][COLOR=#000066] [/COLOR][/FONT]
  7. :loveu: uwielbiam ostrzyżone yorki, Rosa wygląda ślicznie
  8. W norwegach leśnych i main coonach tez się kocham. Jednak moje koty to z tych szlajających się. Podejrzewam, że takim rasowcem długo bym się nie nacieszyła...
  9. [QUOTE]Wydaje mi się,że Kaladan też nie wywodzi się z "czysto użytkowych"[/QUOTE] Fakt. Jednak jak zauważył(a) Alter Idem, mamy to szczęście, że do hodowli są dopuszczane tylko psy, które spełnią określone wymagania. prawie cała populacja naszych gordonów znajduje się w rękach ludzi niepolujących. Na szczęście w trosce o cechy użytkowe seterów, Związek Kynologiczny wprowadził w regulaminie obowiązek sprawdzenia przynajmniej ich cech wrodzonych. Dla uzyskania uprawnień hodowlanych (reproduktor, suka hodowlana) wymagane jest zaliczenie z dyplomem minimum III stopnia Prób Polowych, Field Trialsów lub Konkursów. Regulamin Związku Kynologicznego w Polsce zakłada także, że dla otrzymania tytułu Interchampiona, gordony muszą uzyskać dyplom z konkursu pracy myśliwskiej. I dzięki temu psy stanowią doskonały materiał hodowlany zarówno pod względem eksterieru jak i użytkowości. Psy w rękach ludzi niepolujących, zaliczają Próby Polowe z marszu. Te, które trafiają do myśliwych, stają się doskonałymi towarzyszami łowów, a swoje umiejętności potwierdzają dyplomami z konkursów. Wydaje mi się też, że mocne cechy użytkowe nie zostaną popsute nawet przez lata hodowli wybitnie eksterierowej.
  10. [QUOTE]Czytając o gordonach dochodzę do wniosku,że są jeszcze delikatniejsze od goldenów( mam na myśli gordony i goldeny z dobrych hodowli). Wg mnie golden aż tak bardzo podatny na zachowanie innego psa nie będzie. Co innego gdyby człowiek zaczął panikować,wtedy może pojawić się strach-dla mnie golden jest mało samodzielny w podejmowaniu decyzji,właściwie robi wszystko na rozkaz menera.Zachowanie innego psa właściwie go nie nteresuje,ale fakt angliki powinny sekundować tzn muszą interesować się pracą (zachowaniem) innego psa.Myślałam,że goldeny suczki to najdelikatniejsze myśliwskie pieski a widzę,że jednak setery są delikatniejsze.[/QUOTE] Myślę, że nie wszystkie gordony. Moje rodzeństwo z miotu R jest wyjątkowo zżyte ze sobą, a "wujek" Rufus był ich wzorem. Na to wszystko wpłynął fakt, że był pewien moment, kiedy czas i uwaga, które powinny być poświęcone psom, musiały być skierowane zupełnie gdzie indziej... Teraz taka sytuacja by nie miała miejsca.
  11. Neva śliczne zdjęcia! [QUOTE]widzę, że ten dział niedługo opanują koty! :loveu:[/QUOTE] to może założymy nowy wątek? :eviltong:
  12. [QUOTE] takie małe kociaki już prychają na psiaki?[/QUOTE] Zdarza się, ale jeśli Twój wita radośnie koty, to się i prychaniem nie przejmie :)
  13. [QUOTE] mam nadzieję, że nie przeraża Cię wizja 3,3kg yorka? (;[/QUOTE] Dla mnie im większa tym lepsza, zawsze mniejsze ryzyko, że któryś wielkolud z tego mojego stada zrobi jej niechcący krzywdę. No i na wspólnych spacerkach lepiej sobie poradzi (chociaż i teraz już jest dzielna). Zresztą specjalnie szukałam yorka po większych rodzicach. Tato ważył 3, a mama ponad 3 kg :)
  14. Najlepiej poszukać kociaka z domu, w którym są psy. Takie maleństwo nie będzie się jeżyło i prychało na naszego psa. Początkowo wiadomo - u psów wieeelka ciekawość i trzeba te ich kontakty kontrolować, ale szybko kot staje się pełnoprawnym członkiem stada (to tak jak z nowym szczeniaczkiem). A, tylko z naszym kotem trzymają sztamę. Obce koty są niemiłosiernie tępione...
  15. [QUOTE]Ale bosko razem wyglądają marzy mi się coś takiego, tylko siostra się nie może zdecydować[/QUOTE] Ja jak najbardziej polecam kota na towarzysza dla psa. U mnie zawsze mieszka jakiś kot i wspaniale dogaduje się z psami. Co prawda to nie "yorkowe" zdjęcia, ale ślicznie obrazują kocio-psią przyjaźń: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/8/40d07103e2cb74e6.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/8/37cfd2204fe31794.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/8/688b144040a08d0b.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/8/c0d3f1f125edcebc.jpg[/IMG][/URL]
  16. Dziękujemy za miłe słowa :) Nasz chuligan rośnie w zastraszającym tempie. Ale damą to chyba nigdy nie będzie...hihi. Wystawy dopiero w młodzieży, pewnie Kielce będą pierwsze. We wrześniu zabieram ją towarzysko na Klubową Wyżłów, będzie tam interesująco wyglądać...
  17. My jeśli coś zapinamy to tylko tak żeby do oczków nie wpadało: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/6/a945ad66ebf8484b.jpg[/IMG][/URL] ale z ciekawości zrobiliśmy kucora: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/8/d399637b4c3f573c.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/8/969f5df228cfe09e.jpg[/IMG][/URL]
  18. Pazurki schowane, chociaż pewnie jak Di za mocno ugryzie, to on wystawi pazura...
  19. [QUOTE] jak to wygladalo w przypadku, kiedy psy byly zdenerowane[/QUOTE] Oj na początku były bardzo zdenerwowane i przestraszone, tato broń do ramienia a ona chciały spylać. Ale wtedy ja nie dawałam im uciec, na głos strzału (albo jak zobaczyły podnoszoną broń) na siłę, stanowczo kładłam je na ziemi, a potem kontynuowałam spacer. Przy tym żadnych rozkazów groźnym głosem ani uspokajającego, współczującego gadania. Spokojne "waruj", i fizyczny przymus. Później spokojne (bez euforii) "dobry piesek" i kontynuowaliśmy spacer. Początkowo nie chciały żadnych nagród, bo nie to im było w głowie. Najważniejsze to duuużo cierpliwości i spokój. Jak miałam zły dzień, to odpuszczałam sobie szkolenie.
  20. Ja w końcu zważyłam moją Di. Ma 5,5 miesiąca i waży prawie 2,30. Mam nadzieję, że jeszcze urośnie...
  21. Zacznijmy od tego, że już wiedziały co to warowanie na odległość. Była potrzebna druga osoba (i najczęściej braliśmy jeszcze dorosłego psa, który wiedział o co chodzi). Jedna osoba strzela, druga waruje psa i nagradza go. Pies, który nam towarzyszył też wykonywał polecenie i przy okazji pokazywał temu drugiemu, że wszystko jet ok. I tak cierpliwie i do znudzenia, dzieciaki sobie wbiły do głowy, że strzał to waruj i tak już zostało. Czyli nic nowego - wszystko oparte na starym, poczciwym Pawłowie...
  22. No głupio jak nie wiem co, ale jak już zaczęłam temat, to trzeba się przyznać. No i zawsze jest ostrzeżenie dla innych. Teraz co by się nie działo, staram się zachować zimną krew. Człowiek uczy się na błędach... Już odpokutowałam, dużo cierpliwości i spokoju wymagało naprawienie tego błędu. Ale po strachu nie został nawet ślad - na widok broni jest radosne machanie ogonów :)
  23. [QUOTE] A mozna wiedziec co zrobilas ?[/QUOTE] No trochę głupio ale się pochwalę ;) To były pierwsze kaczki w tamtym sezonie. Zabraliśmy dwa młode, o których mowa i starego irlanda. Irland - Rufus to nasz weteran, cudowny pies myśliwski, który swoją wartość udowodnił nie tylko na polowaniach ale też na konkursach. Niestety z biegiem lat zrobił się strasznie histeryczny... Ale dla małych był wzorem. No i w pewnym momencie przeleciały kaczki, padł strzał - niestety pudło (:oops:), a ten ich wzór zaczął histerycznie płakać i piszczeć i trząść z emocji i rzucił się na środek stawu (mimo że widział, że nic nie spadło). A ja zamiast uspokoić i zlekceważyć sytuację, to jeszcze ochrzaniłam Rufusa i zlałam go, ale do końca spaceru już był rozdygotany. Małe bardzo tą sytuację przeżyły, nie wiedziały skąd te emocje (bardzo niezdrowe emocje, to był jakiś amok, szał) u ich przywódcy, za co te krzyki...
  24. Oczywiście hodowcy, którzy zdają sobie sprawę z tego, że u ich psów taki lęk jest wrodzony, nie powinni używać ich do hodowli. Zastanawiam się, czy taki lęk da się wyeliminować tak jak nabyty....
  25. Moje psy nigdy się strzałów nie bały. Wręcz przeciwnie - pędziły najczęściej w ich stronę. Mioty, które się u mnie rodziły były przyzwyczajane do huku i nigdy nie było problemu. Parę rodzeństwa zostawiłam sobie w hodowli. Miały ponad rok, kiedy popełniłam błąd wychowawczy, który zaowocował lękiem przed strzałem (ba! przed widokiem samej broni). Długo nam zeszło nim pokonaliśmy ten problem. My zamieniliśmy strach przed strzałem na warowanie. Okazało się to bardzo wygodne, bo od razu nauczyliśmy psy odłożenia. I teraz na widok broni przyłożonej do ramienia warują, warują też po strzale (co wyeliminowało gonienie zwierzyny po strzale). Teraz polowania i konkursy to przyjemność dla nich.
×
×
  • Create New...