Jump to content
Dogomania

Jowita84

Members
  • Posts

    64
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jowita84

  1. Witajcie, minął tydzień odkąd Rydza nie ma z nami:placz:...uczciliśmy Jego pamięć na Tęczowym Moście. [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=36455[/url] Zapraszamy do odwiedzin.
  2. [SIZE=3]Witajcie...My również dołączyliśmy do grona „osieroconych” właścicieli:(. Dziś mija równo tydzień od dnia w którym musieliśmy pożegnać się z naszym ukochanym psiakiem-Rydzem...nie ma Go już z nami a jednak cały czas łapiemy się na myśleniu „tak,jakby żył i był z nami”:a to trzeba wrócić do domu na czas,bo Rydzunio pewnie chce na dwór,a to w sklepie gdy mijamy półkę z artykułami dla zwierząt chcemy kupować mu jedzonko...a potem nagłe bolesne uprzytomnienie sobie-Jego nie ma,On nie wróci,bo pobiegł za Tęczowy Most,bo spoczywa w zimnej ziemi...jeśli istnieje takie piękne miejsce jak TM-a mamy taką nadzieje,to myślę,że mu tam dobrze...że już zniknęły wszystkie okropne dolegliwości,z którymi borykał się za życia... Tak...Rydz był schorowanym psiakiem po przejściach. Już od momentu gdy wzięliśmy go z krakowskiego schroniska,Jego rude ciałko,Jego oczka i mordka mówiły wiele o bólu,krzywdach i podłościach jakie spotkały Go ze strony człowieka. Wystarczyło popatrzeć,by poczuć w sercu ukłucie żalu i litości-taki był zmarnowany...Ale jest też i druga medalu,że wystarczyło raz popatrzeć by się w Nim zakochać i wziąć do ciepłego domu z tego smutnego,ziejącego samotnością miejsca jakim jest azyl...Staraliśmy się stworzyć mu takie ciepłe miejsce,gdzie nie będzie musiał już nigdy się bać,gdzie zawsze znajdzie się pełna miska,przytulne legowisko i ludzka ręka,która pogłaszcze,przytuli,podrapie za uszkami...Nie było łatwo,bo Rydz miał w psychice uraz do ludzi i na początku unikał dotyku,lecz z czasem zobaczył,że jest bezpieczny i nam zaufał...Nigdy nie zdarzyło się aby kogokolwiek z nas ugryzł,był cierpliwy i łagodny...Miał takie pocieszne zachowania,których nam zawsze będzie brakować...Czasem myślę sobie,że nie zasługiwał na taką śmierć...na żadną śmierć,On miał żyć!:cry: A tu dwa tygodnie przed śmiercią spadła na niego straszna choroba,wcześniej nic na to nie wskazywało. Fakt,że od początku cierpiał na zwyrodnienie i stany zapalne stawów,miał zanik mięśni w jednej tylnej łapce,miewał z tego powodu silne ataki bólu,a później trzeba było zawozić go do weterynarza na zastrzyki,ale miał też lepsze dni,kiedy biegał w taki pocieszny,jedyny w swym rodzaju sposób. My to nazywaliśmy „galopem konika”...nie przypuszczaliśmy,że w ciągu niecałych dwóch tygodni od tamtego ataku będziemy musieli podjąć tak trudna decyzje...27 listopada Rydz dostał ciężkiego ataku padaczki,po badaniach,które przeszedł okazało się,że ma chore nerki,słabe serce,zniszczoną wątrobę,prawdopodobną żółtaczkę i zmiany nowotworowe...to wszystko postępowało w tak szybkim tempie...jeździliśmy z Nim co drugi dzień do weterynarza,przyjmował silne leki,zastrzyki,był nawadniany i wszystko na nic...a potem po badaniu krwi okrutny wyrok-nowotwór,chora wątroba,mocznica...Trzech lekarzy powiedziało to samo-nie ma nadziei...i co zrobić w takiej chwili???:cry: Nam pozostała ostatnia noc z 6 na 7 grudnia,aby się pożegnać,pobyć jeszcze troszkę razem...a na drugi dzień wieczorem...trzeba było zabrać Rydza w tą ostatnią drogę,w jedną stronę...Mieliśmy nadzieję do samego końca...wierzyliśmy,a podobno wiara góry przenosi. Czyżby za słabo?Byliśmy z nim prawie do końca,potem weterynarz kazał wyjść...Rydz nie był spokojny...Zdziwiło mnie wtedy jedno-że choć był na Luminalu po którym zwykle spał jak nieprzytomny i chodził otumaniony,to u weterynarza szarpał się,jak gdyby czuł co się za chwilę wydarzy...Nie,w Jego oczkach nie było spokoju a za to ogromna wola życia-przynajmniej ja to widziałam...Myślę,ze Rydz chciał żyć,zostać z nami,choć cierpiał...i dlatego nie mogę sobie wybaczyć,że podpisałam tamten papier,ze wyraziłam zgodę na uśpienie mojego maleństwa.:cry::cry::cry: Może to mało racjonalne,bo wkoło tylko słyszałam:”ten pies cierpi,nie ma szans,on już umiera,po co przedłużać jego cierpienie...”,tylko że ja naprawdę nawet w tych ostatnich minutach widziałam w Jego oczach iskrę, którą nazywa się życiem...Teraz pozostał tylko smutek,poczucie pustki i zimna...W każdym kącie widzimy Rydza,wszystko nam go przypomina...tęsknimy...Przez pierwsze dni było okropnie,wręcz nie do zniesienia.Do mieszkania,do tej pustki wracało się z niechęcią. Teraz już nie płaczemy,ale w sercu cały czas ten sam tępy ból...żyć trzeba dalej-brutalna prawda...:( Rydz miał 14 lat kiedy odchodził z tego świata. Z nami nie był nawet roku,troszkę ponad 11 miesięcy...nie wiemy jakie było Jego wcześniejsze życie...Mamy tylko nadzieję,że było mu z nami dobrze,że też nas pokochał,jak my Jego i że kiedyś nastąpi taki dzień,w którym znów się spotkamy... Póki co,trzeba poddać się działaniu czasu,smutek musi minąć...Jedno jest pewne Rydzuniu-my Ciebie nigdy nie zapomnimy,byłeś dobrym,kochanym pieskiem i zasługiwałeś na to,co najlepsze... Biegaj sobie radośnie po zielonych łąkach w blasku słoneczka,wierzymy że już Ci dobrze...Żegnaj maleństwo,będziemy tęsknić za Tobą...:bigcry: Jeśli ktoś przeczytał w całości wspomnienia moje i mojego chłopaka,to dziękujemy...Trochę sie rozpisaliśmy,ale wierzcie nam-Rydz był wyjątkowym psiakiem,nie sposób ująć Go w ledwo kilka zdań...Chcieliśmy uczcić i zachować Jego pamięć,by świat wiedział,że była kiedyś taka psina jak On,która przemierzała ten świat na swoich małych łapkach. Jesteśmy mu to winni...Niech nikt o nim nie zapomni... Poniżej wklejam jeszcze kilka fotek,które zdążyliśmy zrobić w lecie tego roku...nie są najlepszej jakości...ale to jedyne co nam po Nim zostało... Rydz ucieka z patykiem Rydzu i ja:) Rydzuś i patyk ...nadal z patykiem ...:) A to właśnie Ja-Rydzuś:iloveyou: Mały łobuz:loveu: Krótki spacerek... Uśmiech małego łobuza:loveu:
  3. Witaj Alva, nic nie moge niestety poradzic...Chcialabym tylko abys wiedziala ze jestem z Wami i trzymam mocno kciuki za powodzenie operacji...zebys nie musiala podejmowac tak okropnej decyzji jaka ja wczoraj podjelam:cry:
  4. Witam, niestety juz za pozno...Juz nie ma z nami naszego kochanego sloneczka:-( Musialam jednak podjac wlasnie taka decyzje...choc boli ogromnie... Z mocznicy nie ma wyjscia,a w takim stanie w jakim On byl byloby to tylko przedluzanie cierpien...Rozmawialam z lekarzem,trech weterynarzy patrzac na wyniki badania krwi powiedzialo to samo: ulzyc zwierzeciu:cry: Jak pusto bez niego w mieszkaniu,obudzilam sie i zobaczylam ta pustke,az zrobilo mi sie zimno...caly czas mi zimno...napisze jeszcze pozniej o Jego wynikach i stanie...Teraz niestety musze jechac na uczelnie,ale tak bedzie chyba lepiej-wyjsc z domu.Bo tu widze Rydzunia w kazdym kacie...Boze,jak mi ciezko:cry::cry::cry::cry::cry::cry:
  5. szynke dostal wczoraj...jako cos w rodzaju pozegnania...zeby zjadl cos co mu smakuje...Zwykle nie dostawal takich rzeczy,a z ta watrobka to jest tak,ze nie podaje mu jej caly czas,Rydz dostaje tez kurczaka gotowanego...ostatnio bez ryzu bo z ryzem nie chce jesc...po prostu chce zeby zjadl cos a on na malo co ma ochote...troche desperackie,ale nie chcialam zeby slabl...
  6. z tematu o Pigwie widze,ze u niej zostal wykryty guz,a u Rydza jest tak ze wet orzekl to na podstawie badania krwi-chodzi o ogromna ilosc bialych cialek krwi jesli sie nie myle,no i jeszcze wskazuje na to sposob oddychania Rydza-slychac jakies charczenie jakby mial cos w srodku...ale czy jest guz i gdzie on sie znajduje to nie wiadomo...pewne jest ze sa zmiany nowotworowe,i nie napisalam jeszcze ze ma slabe serce-przyjmowal lek na serce,takie czerwone kapsulki nie wiem jak sie nazywaly ale mialy mu je wzmocnic...
  7. dziekuje za odpowiedzi...zobacze ten watek...licze na cud!!!
  8. mam nadzieje ze ktos cos poradzi...malo czasu zostalo...a on tak na mnie patrzy tymi swoimi slepkami:bigcry:
  9. Witam, nie wiedzialam za bardzo gdzie pasowalby moj post...czy na weterynarie czy moze na TM...ale pomyslalam sobie ze skoro moj Rydzu jeszcze zyje to napisze to tutaj...W pewnym sensie moze to byc nawiazanie do tematu: [B][B]KTO MIAŁ LUB MA PSA CHOREGO NA NERKI ?[/B][/B] Chodzi o to ze nie wiem co mam zrobic...musze podjac dzis decyzje czy uspic mojego psa czy podtrzymywac go przy zyciu...Rydz jest w bardzo ciezkim stanie-ma bardzo uszkodzone nerki,zniszczona watrobe,z badania krwi ktore wczoraj odebralismy wyszlo ze ma zmiany nowotworowe i zatrucie mocznikiem organizmu...a najgorsze jest to,ze wszystko to wyszlo od zeszlego poniedzialku kiedy mial atak padaczki... Od tej pory ciagle jezdzimy do weterynarza nawadniac go,i na zastrzyki,dodatkowo jest na Luminalu a ostatnio musielismy podawac tez krople nasercowe i smarowac mu okolice serduszka nitrocardem... A wczoraj weterynarz dal nam 2 mozliwosci:albo zakonczymy jego cierpienia na zawsze,albo codziennie bedziemy przyjezdzac na godzinne kroplowki ktore mialyby wyplukac mocznik z jego organizmu...ale juz z gory powiedzial nam ze psiak nie wroci po tych kroplowkach do stanu sprzed tamtego feralnego poniedzialku i bedzie to jedynie przedluzenie mu zycia,ale to i tak jest kwestia czasu...no i oczywiscie decyzja nalezy do nas...ale jaka decyzje podjac???Nie daja mu szans,raczej sugeruja uspienie a ja sie nie chce z nim zegnac,nie wyobrazam sobie zycia bez niego...To ma nastapic dzis wieczorem...boje sie,nie dam rady...Tak bardzo chce zeby z nami zostal...Czy mozna jeszcze uratowac psa w tak beznadziejnym stanie?Czy ktos mial podobna sytuacje?Prosze o pomoc!!!Dodam jeszcze ze Rydz lezy caly czas,juz nie umie sam chodzic,trzeba go nosic,i jest tak strasznie bezwladny...przedwczoraj caly dzien nie jadl,a wczoraj tez nic,dopiero pod wieczor kupilismy mu szyneczki i zjadl ja lapczywie ze smakiem,a potem kiedy dalam mu gotowanej watrobki drobiowej tez zjadl prawie wszystko...jakby wrocil mu apetyt...a czytalam ze ktos na tym forum napisal ze pies chory na nerki nie ma apetytu...Czy jest wiec jakas nadzieja???Nie chce podtrzymywac jego zycia kroplowkami i lekami ale chce zeby wyzdrowial...Co mam robic???Nie pozbieram sie po jego smierci,kiedy mysle sobie jak pusto bedzie bez niego mam ochote krzyczec ...:cry::cry::cry:Nie dam rady...
  10. Jowita84

    Luminal

    aha,a dawka jaka ma zalecona to 1/2 czopka rano i na noc...dokladniej jest to Luminal 15 mg
  11. Jowita84

    Luminal

    Mam malego psa,siega gdzies powyzej polowy lydki...wazy 8-9 kilo....z reguly 9 tylko ostatnio schudl 1 kilogram...z tym ze padaczka moze byc wywolana jakims urazem w organizmie moge sie zgodzic,poniewaz dzis dowiedzialam sie ze w jego przypadku mogla to spowodowac chora watroba(zoltaczka)...ma tez slabe serduszko...:(musze isc z nim na badanie krwi zeby mozna bylo cos stwierdzic na pewno....jestm ciekawa czym moze byc wywolana zoltaczka...moj bidulek,tak strasznie cierpi:placz:
  12. Jowita84

    Luminal

    Temperature mozna wykluczyc,bo mial mierzona i wszystko w normie...co do watrob y to nie jestem pewna ...ale cos mi caly czas mowi ze to moglo miec zwiazek z jego lapami.Rydz jest po wypadku,ktory mial w sierpniu zeszlego roku i po tym ma trwaly uraz tylnych konczyn-zwyrodnienia stawow,zanik miesni i powtarzajace sie co jakis czas stany zapalne...Wczesniej mial w przeszlosci juz dwa ataki bolu ale nie az tak gwaltowne jak ten wczorajszy...mysle ze wczoraj musial dostac jakiegos skurczu,albo odezwala sie tamta kontuzja...dziwie sie ze weterynarz zdiagnozowal padaczke,skoro wiedzial ze Rydz ma problem z lapami...skad tu nagle padaczka???Do weterynarza ide...zobaczymy co powie...
  13. Jowita84

    Luminal

    Witam, mój pies miał wczoraj rano padaczkę-taka przynajmniej była diagnoza lekarza.Pierwszy raz mu sie to zdarzyło,a jest już starszym jegomościem,bo 13-letnim...Dostał więc serię zastrzyków(chyba z 5 lub 6)i lek o nazwie luminal.Jest to lek przeciwpadaczkowy w formie czopków,na ulotce pisze że również uspokaja i działa nasennie... I wszystko fajnie,pięknie,ale mój Rydzu od wczoraj od południa kiedy to zaaplokowałam mu pierwszego czopka jest roślinką,cały czas śpi a kiedy już po paru dobrych godzinach wstał-zataczał się jak pijany albo naćpany...a co najgorsze to nie chce w ogole jeść-wczoraj cały dzień nie jadł,a dziś też nawet nie tknął jedzonka.Pije bardzo niewiele,więc przejęłam inicjatywę i daję mu wodę przez strzykawkę...Nie podoba mi się i martwi mnie jego stan,a najbardziej to,że nic nie je...Dziś idzie znów do weterynarza na kontrolę i coś mi się zdaje,że spędzi tam godzinę pod kroplówką,bo jest tak wycieńczony i apatyczny,że aż się serce ściska...Powiedzcie,co mam robić?Czy jest jakiś sposób żeby namówić go do jedzenia?Czy jest jakas alternatywa dla luminala,która nie działałaby tak drastycznie na niego?Nie chcę zrobić z mojego psiska starego wiecznie naćpanego narkomana,jednak chcę mu pomóc...ten atak padaczki był straszny i gwałtowny...jeszcze mam go w pamięci i nie chcę aby tak się stało ponownie...Czy ktoś leczył swojego psa luminalem?Jaki to miało efekt?Proszę o pomoc...bo już nie wiem co robić...:-(
  14. Jowita84

    Kokardki

    [quote name='nathaniel']Jowitko poniekąd się z Tobą zgadzam, ale jesli piesek ma chore oczka to co go lepiej uśpić, chore oczka w sensie ogromnej wrażliwości na światło ?[/quote]Nathaniel,pewnie ze w zadnym wypadku nie mozna go uspic!:)Ale jak pies ma wrazliwe na swiatlo oczy to musi byc inny sposob...poza tym jesli chodzi o okulary to mam na mysli osoby ktore chca"upiekszac"swe czworonogi.Ze wzgledow zdrowotnych trzeba nie raz isc na pewne ustepstwa...ale nie bawmy sie w przebieranki.To zwierze a nie lalka.;)
  15. Jowita84

    Kokardki

    [quote name='Hexi'] Jowita, piszezsz nieprzyjemnie, ani glupota ani idiotyzmem nie sa rzeczy ktore sluza psu, ochronie jego zdrowia a jesli mialabym wybrac wolalabym zeby moj rudy kundel latal z gustowna kokardeczka niz z recepturka ktora tylko niszczy siersc ciagnie i boli piszesz o jak najwiekszym zblizaniu sie do natury...psy sa od tylu lat udomowione i zmieniane przez czlowieka ze w wiekszosci nie poradzily by sobie w tych "naturalnych " warunkach (a propos chyba trzeba by je bylo do puszczy bialowieszczanskiej wywiezc zeby takie znalezc) a wystawy.piszesz ze selekcja na wystawie jest bezduszna nic bardziej blednego numery sa nadane raz dla porzadku dwa zeby ograniczyc faworyzowanie zwierzat ze wzgledu na "pochodzenie" [/quote]Po pierwsze:co tu jest nieprzyjemnego?Stwierdzenie ze cos jest dla mnie idiotyzmem?Dla mnie jest zasadnicza roznica pomiedzy nazwaniem kogos idiota a okresleniem pewnego zachowania idiotyzmem.W pierwszym przypadku-tak,zostala obrazona konkretna osoba,w drugim-to krytyka zachowania ktore nie podoba mi sie,lecz w zadnym wypadku nie obraza.Przynajmniej takie byly zamierzenia. Po drugie:a wiec kokardka sluzy zdrowiu psa...:roll:dobre sobie,wez i obetnij mu troche grzywe to efekt ochronny bedzie ten sam.Mnie sie po prostu nie podobaja takie ozdobki,i maja dla mnie watpliwa wartosc...wyjatek:wystawy.Kokardka musi byc "bo takie sa wymogi":roll:No nic nie poradze. Po trzecie:udomawianie udomawianiem ale litosci ludzie!!!Okulary dla psa???Smiech na sali...Skoro jak piszesz wyzej"psy sa od tylu lat udomawiane i zmieniane przez czlowieka" to moze dzis zalozysz mu okulary a juz jutro nauczysz poslugiwania sie sztuccami przy stole,jezdzenia na wrotkach i masy innych rzeczy bo przeciez czlowiek od tylu lat udomawia i zmienia te zwierzaki:roll:Nie podoba mi sie to no i co ja poradze.Po co takie udziwnianie???A zeby zapewnic naturalne warunki to nie trzeba zaraz wywozic do puszczy,daruj sobie...wystarczy to co jest jak najbardziej naturalne dla psa.A "okularygumeczkiubranka" kloca sie z naturalnoscia.To nadawanie cech ludzkich.Wez na spacer do lasu,parku,nad wode-niech sie wyszaleje,daj dobrego zarcia zawierajacego skladniki potrzebne do utrzymania prawidlowego stanu zdrowia,wykap od czasu do czasu,pielegnuj siersc,przytul,poglaskaj,KOCHAJ.Ale nie rob pajaca,bo na 100% nie wiesz ze to jest to co psu najbardziej potrzebne do szczescia.A zdjecia psa w okularach,zadowolonego i zrelaksowanego zawsze mozna zaaranzowac.Wiec to tez nie jest pewnik.Pewnie ze zwierze mozna do wielu rzeczy przyzwyczaic,ale po co zmuszac i sprawiac tym samym dyskomfort.Bo on przeciez bedzie w tym chodzil,ale tylko dlatego ze wlasciciel go tego wyuczyl,a na poczatku na pewno sam pies nie godzi sie od razu na takie "udogodnienia"jak np.wspomniane juz okulary.To tyle.Juz nie chce mi sie powtarzac.Ogolnie powod mego oponowania jest taki:nie podoba mi sie to,nie wydaje mi sie potrzebne i nie uznaje udziwniania.Poza tym jak widac, inaczej pojmuje opieke nad psem i relacje z nim.No i zjedzcie mnie ze jaka to ja jestem nieprzyjemna i w ogole.Prosze.Mam swoje zdanie i blizniemu tez tego nie zabraniam.Peace! Kwintesencja tego o co mi chodzi:[URL="http://allegro.pl/item109782989_kapelusik_ubranko_dla_pieska_rozm_m_nowy_usa.html"]http://allegro.pl/item109782989_kapelusik_ubranko_dla_pieska_rozm_m_nowy_usa.html[/URL] heheh:Ddobre sobie!
  16. Jowita84

    Kokardki

    [quote name='Cockerek']Nie tyle argumentów co po prostu ochoty, bo wiesz, ja nie odczuwam potrzeby przekonywania kogoś na siłę że białe jest białe a czarne - czarne. Poza tym, cytujesz tylko to co jest ci na rękę. Piszesz o jednym przypadku charta z wystawy, a ja ci mogę podać miliony innych przykładów psów bezpańskich niekochanych[/quote]Jesli odbierasz zwykla dyskusje,ktora z reguly opiera sie wlasnie na argumentach i pokazywaniu swojego punktu widzenia jako "przekonywanie kogos na sile"to ja juz nic na to nie poradze...A co do cytowania,to cytuje nie to co jest mi na reke,ale raczej to co dalo mi do myslenia lub to,czego nie rozumiem a oczekuje wytlumaczenia...Przedstawiam wlasne zdanie,tak jak to zwykle robia ludzie na forach.Chcialam podyskutowac,jesli to jakis grzech czy ujma w Twoim kierunku to przepraszam.Co do mojego przykladu charta rosyjskiego to wyraznie napisalam ze spotkalam sie z takim przypadkiem,ale nie uogolniam,napisalam rowniez ze wierze ze nie w kazdym przypadku tak jest.Wiec nie oceniaj tego w tak niesprawiedliwy sposob.Pozdrawiam.
  17. Jowita84

    Kokardki

    Puli,moze moje spojrzenie na sprawe wyrachowanej i zimnej selekcji na wystawach jest zbyt emocjonalne???A tam nie ma miejsca na uczucia...:shake:Szkoda,ale uwazam(pomimo tego ze mowisz iz to konieczne)ze takie traktowanie jest krzywdzace dla zwierzaka,ktory zasluguje na czysta,bezinteresowna milosc-taka sama jaka on nas darzy...a ja widzialam kiedys jeden przypadek traktowania psa,ktory jezdzil na wystawy(chart rosyjski),wlasciciel traktowal go bezuczuciowo,jak rzecz,tak jakby byl dla niego jedynie "przyslowiowa kura znoszaca zlote jajka":shake:To przykre...Wierze ze nie w kazdym przypadku tak jest.
  18. Jowita84

    Kokardki

    [quote name='Greven']Niewygodnie? Uciskają? hm... A szelki, kolczatki, haltery, łańcuszki, spinki na grzywce - psy do wszystkiego bardzo szybko się przyzwyczajają (tzn. do noszenia "czegoś dziwnego"), więc czemu nie do okularów? Pytam o okulary, bo ja mam bardzo wrażliwe oczy i podczas słonecznej pogody nie mogę się bez nich obyć. Nie znaczy to, że uczłowieczam psy i mierzę swoją miarą, ale obecnie pies mało już ma wspólnego z dzikim przodkiem, który żył rytmem swoim a nie człowieka i w środowisku, które wcale nie przypominało np. centrum miasta w godzinach szczytu, albo nadmorskiego bulwaru w lipcowe popołudnie. Z tego, co pamiętam, to okulary dla psów są bardzo drogie. Jeżeli jednak mają pozytywne działanie na psie oczy, to sprawiła bym takie swojemu pitbullowi (Tanga spędza najwięcej czasu ze mną, czyli w warunkach mało naturalnych - np. w samochodzie, czy ogródku kawiarnianym, zamiast z resztą psów na buszowaniu w krzakach), zupełnie się nieprzejmując, jak idiotyczny, czy dziwaczny wydawałby się pies w okularach zwolenniką NATURALNOŚCI.[/quote] Greven zauwaz ze,kiedy opiekujesz sie zwierzeciem(i nie wazne czy jest to pies,kot,krowa,rybka,szczur itp...)to starasz sie stworzyc mu warunki jak najbardziej zblizone do naturalnych-podajesz jedzenie jakie podaje sie takiemu a nie innemu zwierzeciu,zapewniasz warunki ktore sa korzystne dla konkretnego zwierzaka i chodzi tu o zachowanie jak najwiekszego stopnia naturalnosci,a okulary nie sa naturalne ani nie sa zgodne z natura psa.My ludzie bardzo lubimy nadawac cechy ludzkie wszystkiemu wkolo i to jest egoizm,kto daje nam prawo?Uosabianie nie moze zajsc za daleko bo wtedy to juz zakrawa na jakas paranoje.Rownowaga zostaje zachwiana.I mnie jako zwolenniczce naturalnosci wydaje sie to BARDZO DZIWACZNE.Chyba nie ma nic do tego kontekst psiej nedzy i nieszczescia?:roll:
  19. Jowita84

    Kokardki

    [quote name='SuperGosia']Nie moge sie powstrzymac :p Tez tak myslalm, kiedy przez wiele lat jak mialam kundelki-znajdy (3 sztuki). Wystawy to praca z psem - umiejetnosc nie tylko zaprezentowania go na ringu, ale: socjalizacja z masa innych zwierzakow i ludzi (wyplenienie jakichklowiek agresywnych zachowan, ktore sa tam - i nie tylko tam niedopuszczalne), nauka posluszenstwa, umiejetnosc zapanowania nad wlasnym pupilem na i poza ringiem, stworzenie z nim zgodnego duetu (pies podczas wystawienia powinien tworzac z panem "jedno cialo"), nie wspominajac o respektowaniu komend: rownaj, stoj (b. istotne - przydaje sie rowniez przy codziennych spcerach, gdy trzeba psa zatrzymac, np. przy ulicy - moje staja bez smyczy) i "zeby". Dobre przygotowanie psa do wystawy to ciezka praca (i nie mam tu na mysli pielegnacji, bo to pikus), a psy zazwyczaj b. lubia pracowac ze swoimi wlascicielami.[/quote] SuperGosia,dzieki za odp. na moje wczesniejsze pytanie("pytanie do Ciebie Cockerku-co przyjemnego jest Twoim zdaniem w psich wystawach?Co to daje wlascicielowi,a co jego psu?"),co prawda pytalam o to Cockerka,ale jak widac osobie tej braklo argumentow skoro nie odpowiedziala na moje pytania,dzieki za inne spojrzenie na ta sprawe bo jak na razie to zostawala ona rozpatrywana pod katem eliminacji wadliwych egzemplarzy,a to juz wg mnie jest stanowczo nie do przyjecia...a ta wspolpraca psa i wlasciciela...tak...to piekna i dobra rzecz:)Pozdrawiam cieplo:)
  20. Jowita84

    Kokardki

    [quote name='Greven'][COLOR=Red]Nie przeczytam ponownie 10 stron tematu, aby zacytować Ci wypowiedzi.[/COLOR] Jednak Ty, jako oponentka noszenia przez psy ubranek, możesz się chyba jakoś ustosunkować?[/quote] No dobrze kolezanko ale jesli juz przytaczasz czyjas wypowiedz to jednak wypadaloby zadac sobie trud i znalezc kto to powiedzial,a jesli tego nie robisz i wykrecasz sie stwierdzeniem ktore powyzej zacytowalam i zaznaczylam na czerwono to jak dla mnie nie mialo to miejsca i w tym momencie nie mam jak sie ustosunkowac do tego.Poza tym o co ci kochana chodzi z ta psia nedza i nieszczesciem(ponizej)?Naprawde nie nadazam za twoim chaotycznym jak dla mnie tokiem myslenia(bez obrazy):roll: [quote name='Greven']Jest tyle nędzy i psiego nieszczęścia. Mówienie w tym kontekście, że gumka, kokardka, czy sweterek nie jest cacy, stanowi wg mnie poważną przesadę.[/quote] A co ma piernik do wiatraka?Jak juz pisalam to wolalabym pieniadze na fanaberie w stylu okularow dla psa:roll:,gumek,kokardek,przebrania aniolka itd.itp.przeznaczyc na cos co jest potrzebne psu i sluzy jego zdrowiu,zdrowy pies=szczesliwy pies itd...jesli czytalas ten temat w calosci i po kolei to sobie przypomnisz...ale jak cos to oswiec mnie bo moze to ja nie zauwazylam glebszego sensu twej wypowiedzi a on gdzies tam jest...Pozdrawiam Ach i zeby bylo jasne dopisuje jeszcze ze nie jestem oponentka psich ubranek w kontekscie noszenia ich w zimie przez pieski nie majace siersci lub majace jej niewiele(bo dla tych to na pewno jest konieczne ze wzgledow zdrowotnych),ale sprzeciwiam sie ubieraniu w sukieneczki,przebrania za aniolki,biedronki itp...bo i takie widzialam np.na allegro.
  21. Jowita84

    Kokardki

    [quote name='Greven']Jest tyle nędzy i psiego nieszczęścia. Mówienie w tym kontekście, że gumka, kokardka, czy sweterek nie jest cacy, stanowi wg mnie poważną przesadę. [/quote] A kto tak mowil Greven?Bo nie widze...
  22. Jowita84

    Kokardki

    (Do Cockerka)Oj oj oj!Czy to "obrazanie" odnosi sie do mej osoby???;)wyjasnilam juz o co mi chodzilo:)A z tymi wystawami to fakt,masz racje-dla mnie to wyglada na chec zdobycia nagrody,na festiwal proznosci wlascicieli psow.Od strony "selekcji i eliminacji wadliwych egzemplarzy" jeszcze na ta sprawe nie patrzylam....czy to jest dobre?Hmmm...pewnie ma to dobre strony,ALE(!)czy ktokolwiek z nas chcialby byc jeszcze jednym numerkiem,bez osobowosci,bez tozsamosci ktory ktos "z gory"eliminuje bo ma jakas wade...Nie trzeba odpowiadac.Odpowiedz zna kazdy z nas...Hmmm...mam nadzieje ze jasno sie wypowiedzialam...jestem po egzaminie i troszke juz wypompowalam sie emocjonalnie i intelektualnie;)
  23. Jowita84

    Kokardki

    I znow do Cockerka:):No dobrze,nie wzielam pod uwage ze Twoj pies bierze udzial w wystawach...W sumie powiem tyle ze koncepcja organizowania wystaw tez mi sie nie za bardzo widzi:-?ale dobra,zostawie swe przemyslenia na ten temat dla siebie bo ktos moze napisac ze jestem upierdliwa;) Jesli takie sa wymagania,a Ty masz potrzebe wozenia pieska po wystawach i zdobywania nagrod to rzeczywiscie-nic nie wskorasz-dluga grzywa musi byc,ale potem i tak bym przyciela:cool3:...A swoja droga,takie pytanie do Ciebie Cockerku-co przyjemnego jest Twoim zdaniem w psich wystawach?Co to daje wlascicielowi,a co jego psu?Tylko pytam,bo jestem zaintrygowana;)Pozdrawiam:)
  24. Jowita84

    Kokardki

    Do Cockerek: ja bym tam jednak juz wolala podciac pieskowi grzywke niz robic z niego pajaca,i tym sposobem jego oczy rowniez nie beda narazone na podraznienie,nie sadzisz Cockerku???;)Moj wczesniejszy post nie mial na celu dyskryminacji czy obrazania"kogos" badz "czegos" jak tu juz ktos zarzucal.Po prostu wyrazilam swoje zdanie,a ze w taki a nie inny sposob,to tylko i wylacznie dlatego,ze strasznie mnie draznia takie paniusie przyozdobiajace swe psy w kokardeczki.Jesli chodzi o ubranka dla psow to juz w ogole nie chce mi sie komentowac bo to po prostu [.......]ekhm...:roll:Wyjatek to psie buciki bo czasem trzeba chronic lapki pupilka przed przemarznieciem,aha no i psy takich ras ktore nie posiadaja siersci lub posiadaja jej niewiele chociaz tak na marginesie powiem ze tworzenie takich ras jest dla mnie co najmniej niewlasciwe tak samo jak stworzenie rasy kota o krotkich jak jamnik lapkach i dlugim tulowiu:-?No nie podoba mi sie to i tyle.A ze gustow sie nie komentuje....no moze i racja ale z drugiej strony jest cos takiego jak wolnosc wypowiedzi.I ja wlasnie z niej skorzystalam;)Pozdrawiam wszystkich nie dyskryminujac nikogo:wink:
  25. Jowita84

    Kokardki

    Bez obrazy,ale "ozdabianie" psow to jest dla mnie czysty idiotyzm:roll:,jak juz powiedziala osoba na poczatku tego watka-pies to nie lalka,to nie zabawka,to nie jest RZECZ.Podpisuje sie rekami i nogami pod tym.Lepiej pieniadze na kokardeczki,gumeczki i inne takie duperele zainwestowac w cos co naprawde jest potrzebne psu i sluzy jego zdrowiu.Zdrowy pies=szczesliwy pies.A gumeczki to samemu mozna nosic jesli ma sie takie potrzeby.Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...