-
Posts
1664 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pati-c
-
tanitka- byloby super! wystawiaj,wystawiaj ;) a smycz juz udalo mi sie pozyczyc-ale dzieki wielkie! a tak poza tym jestem pod ogromnym wrazeniem przelomu jaki nastapil :loveu: wczoraj bylam z rudym u moich dziadkow- Gabor juz sam nie wiedzial do kogo sie przytulac, na dokladke babcia nie szczedzila mu smakolykow (oj,smakowala mu kielbaska..) pieszczoch z niego niesamowity! w drodze powrotnej przesiedzialam z nim w aucie 2 godz.w korku i chyba Gaborek doszedl do wniosku w tej "ciezkiej syt.",ze moze troszke mi zaufac ;) dzis to juz inny pies :loveu: odzyl- na spacerze chcial sie bawic z psem kumpla (ktory wczesniej nie mial tak do konca pozyt.zamiarow wzgledem rudzielca- pies,nie kumpel ;) ), widac ze sie uspokoil, "wyluzowal".. tak go obserwuje i mimo,ze ma 8 lat tylko zabawa mu w glowie :razz: co jest najbardziej niesamowite-wogole nie wykazuje agresji w stos.do psow-nic a nic! jak jakis pies probuje wszczynac afere Gabor odchodzi- pacyfista totalny :crazyeye: z Pepegiem jedli dzis na zmiane z jednej miski- jestem w szoku! zastanawiam sie tylko,czy to mu nie minie jak poczuje sie tak w 100% pewnie, ale to co sie teraz dzieje.. :cool3: pies jest REWELACYJNY! jeden problem, ktory tez pewno niebawem minie (chociaz moze sie tez okazac,ze to taki typ) to, to,ze Gaborka nie mozna puscic ze smyczy- na dworze gluchnie- mam nadzieje,ze to tylko kwestia zaakceptowania i zzycia z nowym wlascicielem..
-
KOSZALIN-8-letnia wyżlica KIARA-ma NOWY DOM w WARSZAWIE !!!:)))
pati-c replied to kinga's topic in Już w nowym domu
a mi az serce zamarlo.. jest...slow brak.. nieziemska.. nie moge zrozumiec.. -
Gaborku-do gory! fotki beda dzis wieczorem,najpozniej jutro- czekam na aparat mam prosbe- czy ktos z W-wy moglby pozyczyc mocna (pies wazy z 40kg) smycz typu flexi? wedrowanie z rudym po blotno-deszczowych lakach na polaczonych zwyklych smyczach nie jest zbyt komfortowe ani dla psa,ani dla mnie :roll: tylko na czas,gdy Gabor bedzie u mnie lub do momentu,kiedy zacznie reagowac na spacerach- bylabym b.wdzieczna :loveu: a z nowinek- Gabor jest wielkim fanem pileczek- okazalo sie,ze b.lubi biegac za nimi i lapac (z oddawaniem troche gorzej..:evil_lol: ) az milo bylo na niego patrzec :razz: tylko biedny Pepe wpadl w rozpacz jak rudy zakosil wszystkie i ulozyl sie z nimi na sofie..
-
Nor(a) i Mateusz- wiem,ze te kilka dni,to niemal nic i obserwujac psiaka widze,ze jemu potrzeba naprawde duuzo czasu, ale szczerze-mialam rozne psiaki na tymczasie u siebie,ale zaden nie byl w takim stanie psychicznym :shake: jedno co mnie cieszy- w domu panuje spokoj- moje dobrze sie odnalazly w tej syt.(przez te rotacje obcych psow szybko akceptuja "gosci" ;) Vera szla dzis przy Gaborku na smyczy i nawet pare razy polizala go po mordce-kochane suczysko; Pepe tez b.przyjacielsko reaguje), a rudy nie ma sklonnosci do afer..uff :p chyba macie racje- spokoj bedzie lepszy.. a co do auta- ciutke za male..albo Gabor za duzy ;) strasznie chcialabym go zostawic u nas,ale za duzo jezdze z psami i zaraz przeprowadzam sie do mniejszego mieszkania (nie wiem na jak dlugo)- nieraz z dwoma mi ciezko,a trzy duze..:shake: :-( Justyna- jutro postaram sie zrobic jakies ladne fotki i Ci przesle poprosze znajoma z dogo o allegro- ma wprawe :razz: moj adres mailowy: [EMAIL="pati-c@o2.pl"]pati-c@o2.pl[/EMAIL] tel.: 698 61 62 50 a na marginesie-"mili" ludzie.. "czekal przywiazany do drzewa.." :shake::shake:
-
z psychika Gabora jet chyba gorzej niz mi sie wydawalo :shake: on jest makabrycznie przerazony nowa syt.,zachowuje sie troche jak czlowiek autystyczny.. bardzo duzo czasu pewno minie zanim zaakceptuje nowa osobe jako swojego pana- w domu reaguje jak sie go zawola, od czasu do czasu przychodzi sie przytulic (ale wiekszosc czasu lezy) -mam wrazenie,ze robi to (przytula sie) tylko z przerazenia (tak jakby sie podlizywal,aby obcy ludzie byli dla niego "wyrozumiali" i nie zrobili mu krzywdy..nie wiem jak to jasniej ujac), na dworze prawie wogole nie ma z nim kontaktu- ciagnie slepo do przodu, nie reaguje na imie, na cmokanie..na nic.. :-( tylko pociagniecie smycza powoduje,ze zmienia kierunek lub sie zatrzymuje.. bez smyczy idzie jak w letargu, jakby mnie nie poznawal, gdy podchodze go zlapac jezy sie i probuje chwycic zebami (ale bez warczenia, raczej w jakis panicznym odruchu) jak juz go trzymam za obroze uspokaja sie,nie probuje stawiac oporu.. pomijajac te przypadki, kiedy jest "przyparty do muru" jest b.lagodny do ludzi i psow- macha ogonem, daje sie glaskac.. mam pytanie-czy cokolwiek wiadomo o jego wczesniejszym zyciu? podobno mieszkal w domu z ogrodem-czy mial wstep do domu, ile osob sie nim zajmowalo? cokolwiek..nawet drobne informacje bylyby pomocne.. poza tym mam dylemat- czy dac mu spokoj i pozwolic,aby w swoim rytmie dochodzil do siebie, czy wrecz przeciwnie- intensywnie wchodzic w jego swiat, inicjowac urozmaicone syt., "zmusic" go do czestych kontaktow,aby przelamac w nim ten "autyzm"?? kurcze,ten pies ma 8 lat i ciezko mu sie dostosowac do tego co go spotkalo- jakie podejscie byloby dla niego lepsze? eria-ja tez dzis wymieklam-jak jechalam z trzema psami autem :tard: uwazam,ze trzeba rudemu jak najszybciej znalezc docelowy dom (najlepiej z ogrodem-aby mogl swobodnie chodzic po dworze,ale bez mozliwosci ucieczki,poki nie zwiaze sie z wlascicielem)- nie mozna dopuscic,aby zaczal zzywac sie z nami,a potem ponownie mialby sie przestawiac na kogos nowego.. on jest za stary i zbyt zmeczony psychicznie na takie ciagle "rewolucje".. :shake: ps.fotki beda niebawem
-
Przepraszam,ze nie pisze systematycznie,ale laptop "wywedrowuje" mi z domu i jestem bez dostepu do sieci. Wycielam rudemu wszystkie koltuny i dredy- oj,zebralo sie tego troche.. Musialam zastosowac kaganiec,bo Gaborek nie mial zaufania gdy mu wymachiwalam nozyczkami przy jajkach :roll: i probowal gryzc.. moje psiaki chyba przezyly szok,ze jakis wielki-nieznajomy chce zamordowac ich pancie- obserwowaly wszystko z bezpiecznej odleglosci,a pozniej z wielka rezerwa podchodzily do Gaborka-pogromcy homo-sapiens ;) Z kapiela dalam sobie dzis spokoj-co za duzo to niezdrowo jak na jeden dzien ;) psiak sie za bardzo stresuje W domu panuje spokoj-balam sie zeby Pepe nie przesadzil,ale mlody wyczul,ze trzeba przystopowac i juz nie zaczepia nowego. Psiaki zblizaja sie do siebie-rudy juz tak nie unika moich hot-dogow- cieszy mnie to niezmiernie :p Na dworze Gabor nadal gluchy-musze ciagac sie z nim po lakach na smyczy-ewidentnie szuka swojego pana :-( Jest niesamowicie lagodny do wszystkich psow- dzis znowu bylo spotkanie z Yorkiem-Gabor oszalal- tamten na niego warczal,a rudy szczekal i zachecal do zabawy :stupid: Poza tym b.ladnie je i wydala :roll: Moj facet chyba zaczyna wymiekac-nie dziwie sie-Gabor woli facetow i strasznie sie tuli..oj,dziala to,dziala :razz:
-
eria-to tylko dom tymczasowy :-( choc mowiac szczerze zakochalam sie w rudym..:oops: zaba14- Gaborek troszke spanikowal na Sylwestra,ale jakos sie trzymal.. patrze na tego psa i serce mi peka- on jest totalnie zagubiony, nie wie jak sie zachowywac,jak reagowac :-( koszmarnie teskni za swoim panem- na dworze gluchnie-tylko weszy i wogole na nic nie reaguje-jakby rozpaczliwie szukal drogi do swojego domu :-( troche zaczyna cieszyc sie na nasz (moj i mojego faceta)widok,ale potrafi tez klapnac zebami- co ewidentnie nie jest oznaka agresji jako takiej,ale zagubieniem- on jest rozwalony psychicznie..TOTALNIE :shake: mam tez wrazenie,ze jego zycie bylo bardzo monotonne- psiak nie zna wielu,wydawaloby sie oczywistych, rzeczy ,nie umie odnalezc sie w wielu prozaicznych syt. nie reaguje na zaczepki psow- dzis na spacerze zaatakowal go york-rzucil sie z zebami na nogi rudego,a ten tylko sie wycofywal..nawet nie warknal.. w domu jest calkiem ok- spokojnie, choc na dystans-coraz mniejszy (ostatnia noc zadzialala b.pozytywnie) jutro zabieram sie za doprowadzenie Gabora do stanu swietnosci- trzeba bedzie mu wyciac niemal wszystkie dlugie wlosy (bedzie seterem krotkowlosym :roll: ) i wykapac..
-
Gabor jest od 3 godzin u mnie. Pierwsze wrazenia- piekny,dorodny seter :loveu: Niestety zaniedbany-chyba nikt go od baaaaardzo dawna nie czesal (dred na dredzie), poza tym ciut zatuczony i sadzac po umiesnieniu raczej na nadmiar spacerow nie mogl narzekac :shake: Troche boi sie gwaltownych ruchow reka, dretwieje gdy chce sie go poglaskac po karku, raz probowal zlapac mnie zebami jak chcialam go poklepac,ale wygladalo to jak odruch obronny,a nie agresywny atak. Podroz autem z Zyrardowa (tam odebralam go od Justyny- Justyna,wielkie dzieki!!) psiak przetrwal dzielnie-wydaje mi sie,ze nigdy nie jezdzil autem,bo strasznie sie wiercil i widac bylo,ze nie wie jak sie ulozyc-sadze jednak,ze po kilku przejazdzkach szybko sie nauczy. Na szczescie nie ma choroby lokomocyjnej :cool1: Zapoznanie z moimi odbylo sie na łące- z Vera przywital sie powsciagliwie,ale przyjacielsko, Pepega zignorowal. Potem moje biegaly swoimi drogami,a rudy szedl ze mna na smyczy- ciagnie okrutnie!-chyba to standard u seterow :roll: (chyba bede fruwac jak bede musiala gdzies przejsc z trzema naraz na smyczy :cool: ) W domu syt.wyglada niezle- Vera olala cale towarzystwo i poszla spac, Pepe w swojej naiwnej, bezgranicznej glupocie probowal zaczepiac Gabora w celu rozwiniecia przyjazni angielsko-irlandzkiej,ale marnie mu szlo- rudy unika go, nie chce wdawac sie z nim w jakiekolwiek relacje- omija go jak tylko moze, troche sie obawiam,ze Pepe przeholuje w swojej namolnosci i upierdliwosci i Gabor nie majac gdzie sie wycofac w koncu go dziabnie. Wydaje mi sie,ze rudy czuje sie bardzo spiety na jednym terenie z drugim samcem (nie warczy,ale usilnie probuje unikac kontaktu,aby nie doszlo do konfliktu)- obsikal sciane (swiezo malowana :siara: ) aby zaznaczyc swoj rewir. Do Pepega chyba powoli dociera,ze z tym kolega zabawy nie bedzie.. Teraz jeden spi w duzym pokoju,a drugi w kuchni..Vera-cwaniara rozwalila cielsko na lozku w sypialni.. Mam wrazenie,ze Gabor woli mezczyzn- jest sporo wylewniejszy w stos.do mojego faceta,niz do mnie :placz:;) No,ale to dopiero pierwsze godziny naszej znajomosci- czas wiele pokaze i wyjasni..
-
Justyna-w tej syt.ja nic nie mysle :roll: :oops: -jakbym rozmawiala z ta pania,to moze moglabym wyczuc,czy cos bedzie z tej adopcji,czy nie..ale tak,to tylko Ty wiesz jak bedzie lepiej.. jesli zdecydujesz,ze chcesz go przywiezc-super (nie bede owijac w bawelne-do Rudy Sl.mam troszku daleko..), jesli uznasz,ze lepiej poczekac do poniedzialku-tez dobrze- uwielbiam jezdzic samochodem :p masz doswiadczenie- zdaje sie na Ciebie ;)
-
eria- BARDZO bym prosila (o ile to bedzie mozliwe) aby ktos sprawdzil jak Gabor reaguje na inne psy- mam w domu mlodziutkiego laweraka, ktory jest wyjatkowo ugodowy i spolegliwy,ale nie moge ryzykowac,ze rudy bedzie go terroryzowal :shake: rozmawialam z Justyna i jest mala nadzieja,ze psiak pojedzie w nd.do nowego domku :razz: jesli jednak adopcja nie dojdzie do skutku,to jestem wstepnie umowiona,ze jade po niego w najblizszy poniedzialek
-
tanitka-dzwonilam do 2 domkow- nie chca,bo kaleka :shake: mam nr do czlowieka z ktorym gadalam jak mialam na tymcz.5 m-cznego wyzelka- facet powiedzial wtedy,ze wezmie malego jak nikt nie bedzie go chcial (ma chora,stara wyzlice i chyba jamnika-o ile mnie pamiec nie myli..) probowalam sie do niego dodzwonic,ale d.. bede jeszcze probowac- facet wydawal sie byc nietuzinkowym czlowiekiem o wielkim sercu (mieszka kawal od w-wy,ale mowil,ze transport to "pryszcz" jesli sie czegos naprawde chce..) kurcze,mlodemu nalezy sie suuuper domek!
-
jakbym czytala o moim pierwszym laveraku- ten sam typ charakteru :loveu: trzymamy kciuki za zdrowko!
-
co slychac u seterka?
-
gdgt- pomysl niezly,ale nie zawsze moze sie sprawdzic- Mimi byla u mnie ok.1,5tyg. i NIC zlego sie z nia nie dzialo- jadla, wydalala :cool1: i szalala z moim psiakiem- okaz zdrowia.. wiadomosc o ataku padaczki,to ostatnia rzecz jakiej bym sie spodziewala :shake: czuje sie winna,bo dziewczyna ma przeze mnie mase trosk i wydatkow.. to wszystko nie jest latwe.. :-(