Normalnie mnie dziś trafiło..:angryy: Jeżdżę z psiakami w (wydawałoby się) stosunkowo dzikie miejsca, gdzie działalność człowieka jest ograniczona. I co..? Wszędzie to samo- potłuczone butelki, puszki i inne śmieci.. :angryy::angryy:
I jaki efekt- znowu rozcięta łapa -tym razem u Remika. Niedawno Pepe chodził w skarpecie.. Normalnie nogi z d..powyrywałabym tym prymitywom rozwalającym szkło i inne odpady po krzakach, chaszczach i innych zaroślach :angryy::angryy: