Witam, jestem tu pierwszy raz i mam nadzieje, ze ktos zareaguje, bo bardzo potrzebuje rady i wsparcia. Mam jamnikowatego, kudlatego kundelka, ktory jest dla mnie doslownie wszystkim. Niestety jest tez bardzo chorym pieskiem. Od ok.4lat chore serduszko(ma 6latek), zapadajaca sie tchawica, polekowe klopoty z nerkami i watroba( troszke juz opanowane) i od ok.3miesiecy chore nozki- podejrzenie zerwania wiezadel w tylnych kolankach..Ale juz zmierzam do sedna problemu..Piesek mial klopoty po cieczce, grozilo ropomacicze, dostawala mnostwo antybiotykow i jakos niebezpieczenstwo zostalo zazegnane. Planowana byla sterylka, ale przedtem pojechalam do renomowanej kliniki zbadac gruntownie serduszko. Jest chore, ale leczone. Pani doktor powiedziala, ze mozna operowac przy uzyciu narkozy wziewnej. Kolejna wizyta kontrolna za ok.2lata. Niestety padly nozki i zaczelo sie ich leczenie, operacja sie odwlekla, a na skutek podawania sterydow padly nerki i watroba. I znow maluszka ratowalam. Dzis w koncu pojechalam z psem do ortopedy, a ten po dokladnej lekturze badan oznajmil, ze psa nie wolno operowac, bo nie przezyje. Ze serce jest chore przez zapadanie tchawicy, poniewaz jest stale niedotlenione i bedzie coraz gorzej.Kardiolozka o tym nie wspominala. Ortopeda(ma tez inne specjalizacje)uwaza, ze trzeba najpierw zoperowac tchawice, by w ogole dac psu szanse na dalsze zycie. Kardiolozka uznala wtedy, ze nie ma takiej potrzeby, ze to zabieg drogi, przynoszacy maly skutek, itd..Ja wiem, ze to moj pies i moja decyzja, ale co Wy byscie zrobili na moim miejscu? Jak dwoje lekarzy moze stawiac tak diametralnie rozne diagnozy, kogo ja mam sluchac, co robic? Jedna mowi, ze mozna operowac, drugi, ze za zadne skarby. A ta naprawa tchawicy.. Jest niestety duze ryzyko, ze moje malenstwo juz do mnie nie wroci..Jestem zalamana, nie mam z kim porozmawiac. Nie naprawie tchawicy, to moze niedlugo umrzec na serce..Dam naprawic, niewielka szansa na przezycie zabiegu..Chce mi sie wyc..