-
Posts
163 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by india1974
-
Napisalam post, ale nie ma..Zatem drugi raz.. Zrobiłam wczoraj raban. Poszlam do mojej wetki i zazadalam usg brzuszka i watrobki. Chcialam tez wiedziec na czym jest ten guz. W brzuszku ok, watrobka nie jest powiekszona,jednorodna..A guz jest pod dydusiem, ale nie jest to typowy guz sutka, bo trzyma sie miesni brzuszka, a nie listwy mlecznej. To duze Alp byc moze od guza. A wysoki Alat od tylu tabletek. Pytam-na co wiec czekac, na cud? Po kolejnej cieczce lepiej nie bedzie..Pomyslala i w koncu sie zgodzila. Na moja odpowiedzialnosc, trudno. Dala malej ten zastrzyk z tarantuli, by guz sie "otorbil" i jakos odseparowal od reszty tkanek, by latwiej bylo wyluskac. We wtorek kolejny zastrzyk, a potem tniemy. Masz racje Ann, poczatek tygodnia, by bylo gdzie szukac ratunku..Poprosilam tez o konsultacje innego weta, przyjechal do domu, bo ja ani samochodu, ublagalam Go. Dziw nad dziwy, facet nie wzial grosza! Ale wyczulam, ze pasjonat zwierzat do bolu. Zbadal malenka i powiedzial to co gryf80- wywalic wszycho jak najszybciej. Bo guz sie przeistacza i co potem..Takze nie odpuszcze. Musze zrobic wszystko, by to dzieciatko bylo ze mna, bo inaczej nie znajde sily by zyc:( Co do jedzenia dla watrobkowych, to Ten drugi wet nie pochwala pchania w psa tych specjalistycznych karm. Ze to dieta monotematyczna i z czasem tez szkodzi. Ze lepiej gotowac jak dotad-ryz, warzywa, kurczak. Chudy, bialy serek, czysty jogurt, witaminki dla misiow..A prawda jest taka, ze od kiedy zmienilam karme na Royala Hepatic, to misiowi gorzej..Nawet futro dostala jak bezdomna..I mam odstawic te wszystkie drogie leki typu Zentonil, a dawac po prostu stary, dobry Raphacholin i Sylimarol..Kogo tu sluchac.. Dziekuje za kazda rade..Przy pobieraniu krwi pytalam o te badania na krzepliwosc. Nie kazala. Mowila, ze wydziwiam..
-
Tak teraz doczytalam, ze jak to ALP jest wysokie, a pochodzi z watroby, to takze GGTP by bylo wysokie, a u malenkiej akurat GGTP przy przedostatnich badaniach bylo ok. A mala miala i ma klopoty z lapkami, wiec byc moze po czesci stad to wysokie ALP (pare dni temu znow kulala). Ale wetka to wyklucza..No nic, pojde na usg brzuszka i zobacze co powie. Ona zoperuje jesli zechce, ale jakby co..moja wina. Poza tym walnela mi wczoraj tekst, ze o kroplowkach mam zapomniec, bo jak dzis zabieg, a jutro niedziela, to ani Jej sie sni przyjezdzac i ratowac psa, skoro Ona odradzala zabieg..No zobacze..
-
Aha..Moje misiatko bralo po ostatniej cieczce antybiotyki. Zaraz po cieczce, bo byla dluga, ponad 35 dni. Potem po kolejnych 3tygodniach powtorka, bo zbieral sie plyn i z kakuni leciala taka jakby woda i potem znow po paru tygodniach (ok.2miesiace po cieczce), bo znow ta woda leciala. Zawsze dostaje Cipropol lub Metronidazol. Brala to zawsze po 10dni. A jakies 3tygodnie temu dostala dwa razy zastrzyk ze sterydow, bo zaczela lysiec na brzuszku i wet powiedziala, ze to na tle alergicznym. Nie wiem czy to wazne..
-
Sluchajcie, a skoro mowa o wspomaganiu watroby przed i po operacji, to co macie konkretnie na mysli? Jakis lek, ktory stosuje sie akurat w takich podbramkowych sytuacjach, cos mocnego? Moja malenka od dlugich miesiecy jest na tabletach Esseliver na watrobke. Kupulam ta karme Hepatic dla watrobkowych. Fakt, czasem cos ludzkiego dam Jej do ryjka..Czasem psie ciasteczko..W kazdym razie brala tez dlugo lek Zentonil i jedyny z tego plus, ze Aspat od wielu miesiecy stoi w miejscu. Ale co nagle sie stalo z tym ALP..No totalna zalamka..I macie swieta racje, ze trzeba by tego guza wywalic i to natychmiast, ale jak wetka sie wymiguje..Dzis pobiegne na usg. Potem jestem umowiona z innym eetem*wczoraj Go zlapalam) i ma przyjechac do mnie do domu po prostu obczaic wyniki i zbadac mala, cos doradzic..Jeszcze raz Was przepraszam, bo pewnie moje pisty to jeden wielki belkot i chaos, ale tu cyrk, a tato ma dzis pierwsza chemie i pewnie ostatnia, bo nie ma ratunku,wiec to co mnie lada chwila czeka odbiera mi rozum..
-
Najblizej mam do Poznania i juz raz bylam w klinice Wasiatycza badac serduszko..Tam sa ceny zabiegow okrutne..Poza tym dojazd, psa trzeba zostawic,potem jezdzic na kontrole..A Oni tez swoje badania zechca robic. Uwierzcie, ze gdyby nie ta sytuacja z tata, to bym chwili się nie zastanawiala. A Ta moja wet wczoraj zadzwonila i zaproponowala teraz leczenie watroby i podawanie zastrzykow z tej rarantuli na obkurczenie guza (niby tak to dziala).I kolejna obietnica-alez zrobimy operacje, ale pozniej. Kiedy, skoro w lutym znow cieczka, znow antybiotyki i znow z watroba bedzie gorzej, bo lepiej juz nie bedzie..A u nas wziewnej nikt nie ma jesli idzie o operacje..I kolo sie zamyka..Wiem, ze dobrze piszecie i macie racje, ale nie mam jak z tym ruszyc, a w obecnej sytuacji to jakas masakra, takze finansowa. Jezu, musze sie obudzic i moze jakos logiczniej pomysle, bo jest czwarta rano, a ja pol nocy ryczalam i ledwo kontaktuje:(
-
Próbuje dotwac innego lekarza, ale poki co nieuchwytny. U nas lekarze to ciagle w terenie, bo i psy i koniki..Ja do mojej wetki nic nie mam, ale wielu ludzi na Nia narzeka i po prostu sie boje..Przez Nia watroba jest chora..Jak piesio przestal nagle chodzic, to walila w Nia co sie dalo, a na watrobke nic..I tak sie to zaczelo..Ale przyznam, ze mi bardziej niz na tej sterylce zalezalo na wywaleniu tego guza..A skoto Ap tak poszlo i plytki krwi tez..I znow zgonie na wetke.."Prosze sie nie martwic, to nic takiego"..Trzeba bylo robic raban wtedy..Ale ja naprawde myslalam, ze to ma zwiazek z dydolkiem..Ta zmiana pojawila sie tuz po cieczce i jak mala lezy na pleckach,to jest doslownie pod sutkiem. Ale jak stoi,to dydunie wisza jak takie flaczki, a to "cis" pozostaje tam w srodku,przytwierdzone do cialka..Boze ja tak kocham tego psa..To moje dziecko..Przepraszam:(((
-
Nie wiem, czy bede umiala wstawic te badania..Ale watrobka wyglada niewesolo, choc nie tragicznie, ale AP..Moze to od tego guza tak poszybowalo, bo jest az 294 przy normie do 155..W sierpniu 2015 bylo 153, w czerwcu 199 (norma 68, bo inny aparat), a w kwietniu 193 (norma 68)..To juz sama od siebie nie zdecyduje sie na ta stetylke..Bog chyba chce mi odebrać wszystko..
-
Na to wszystko trzeba gory pieniedzy i wizyty w dobrej klinice..Nie mam takich pieniedzy..Wiem, nic mi nie poradzicie..Moj tato ma raka przewodow zolciowych, zajete pol watroby i pluca. I chcialam zdazyc z tym psem, bo musze sie skupic juz tylko na tacie, ktory odchodzi..Nie moge teraz jezdzic na biopsje z psem, nie mam ani kiedy, ani czym, ani za co..Wetka jedyne co radzi,to jakiś lek z tarantuli na tego guza. A co do innych lekarzy..Tylko moja wet jest chirurgiem..No nic, pojde zaraz po te wyniki..
-
Witam ponownie. Mam pilny problem i musze podjac decyzje co robic..Moja psina (maly kundel, prawie 8lat) miala miec jutro sterylizacje. Dotad zawsze cos stawalo na przeszkodzie, a to srce chore, a to watroba, a to klopoty z chodzeniem. Ciagle jakies leki, antybiotyki, sterydy. W koncu watroba padla. Od ok.pol roku wyniki sa niby w miare ustabilizowane, ale przy kazdej cieczce walimy w mala antybiotyki, by zapobiec ropomaciczu, bo zawsze zbiera sie plyn i jest grozba, ze dojdzie do najgorszego. Przy ostatniej cieczce tez tak bylo i obie z lekarka obiecalysmy sobie, ze to juz ostatni raz i robimy sterylke za wszelka cene. W tzw.miedzyczasie wyczulam u małej guz. Jest w cialku, tuz pod przedostatnim sutkiem, ale nie ma zwiazku z listwa mleczną, tylko jakby byl na wewnetrznej czesci ciala, przytwierdzony do czegos (nie wiem co tam w srodku w psie jest akurat w tym miejscu) Wetka najpierw mowila, ze to skupisko tkanki lacznej, a nie nowotwor, ale to "skupisko" sobie rosnie..Jedyna nadzieja jaka mnie trzymala przy zdrowych zmyslach, to to, ze wywalimy tego guza podczas sterylki. Niestety wetka mi wlasnie oznajmila, ze nie zoperuje, bo sa zle wyniki krwi. Nie wiem jakie tak konkretnie, ide po odbior o 15, ale wiem, ze ALAT jest 137 przy normie do 50. I wetka mowi, ze pies moze odjechac na stole, albo po operacji dojdzie do takich cyrkow z watroba, ze juz nic nie da sie zrobic. Jestem zalamana. W tej chwili moj ukochany tatus umiera na raka i nie ma dla Niego ratunku, jestem sama na swiecie i zostanie mi tylko ten pies. Niech ktos napisze jak to jest zatą watroba po operacji, czy faktycznie narkoza moze poczynic takie spustoszenie. Wetka mi kaze podjac decyzje, a ja jestem w takiej rozpaczy z powodu taty, ze powoli dostaje obledu..Radzcie cos..Lekarka radzi nie robic nic i jsk wejdzie ropa po kolejnej cieczce, to wtedy woz, albo przewoz..Czy tylko w pelni zdrowe psy mozna operowac? Bo to troche bezsens, skoro moj ms od dawna klopoty z watrobka, to przeciez wetka wiedziala i po co mamila mnie ta operacja..Wiem,to pytanie do Niej nie do Was..Wypowiedzcie sie prosze..
-
Czesc kochani..Mam problem z moim Spioszkiem..Jakis czas temu zaczelo Jej wypadac futro na brzuszku. Dostala lyse placki, drapala sie strasznie, lysienie szlo az do klatki piersiowej.Galopem do weta-niby alergia. Dostala zastrzyk ze sterydow, potem drugi i futerko odroslo. Od kilku dni mala znow gubi futro, ale wyglada to jak typowe zrzucanie futerka na zmianę pory roku.Wypada hurtem i z calej powierzchni. Niby nic w tym zlego, ale jest środek zimy..Pojde do wetki, to pewnie znow w Nia wpakuje sterydy, a tego nie chce, bo mala ma chora watrobe. Czy powodem gubienia kudelkow moze byc fakt, ze jesien byla tak ciepla i organizm fiksuje, bo "myslal", ze to wiosna nadchodzi? Czy Wasze psy tez moze gubia teraz futerko?
-
Dziekuje Wam..Tylko jedno w tym wszystkim mnie cieszy-ze nie umarla samotnie w budzie, ze Jej nowi ludzie byli przy Niej. Biedna psinka, tyle zla w życiu doswiadczyla. A jak poszła do Tych Panstwa, to juz po dwóch dniach oczki miała inne, ozywione, ciekawe otoczenia. Ale cialko było zbyt chore..Spij w spokoju kochana dziewczynko:***) Nasza mała Mira, najcudniejsza w świecie.. Drugiej takiej suni nigdzie nie znajdziecie. Nie ma takich łapek i pyszczka słodkiego. Nie ma takich oczu i serca cudownego. Nikt Cię nie zastąpi, nie zabierze miejsca. Dla nas, zakochanych, byłaś najcenniejsza. Byłaś, jesteś, będziesz..My nie zapomnimy. Obraz Twoich oczu w sercu utulimy. Będziemy tęsknili za Tobą Maluszku, Nasz chory, kochany, wspaniały okruszku. Odpocznij dzieciątko, jestesmy tam z Toba.. Potuptaj bezpiecznie swą tęczową drogą..
-
Mira nie zyje..Nie jestem w stanie nic wiecej napisać, bo rycze:(((
-
dwbem, moj pies nie ma problemow z watroba z powodu zlego zywienia, a poteznej ilosci lekow, jakie walil w Nia lekarz. Efekt jest taki, ze jak tylko podam memu misiowi coś innego niz gotowa karma, to mamy rewolucje w brzuszku. Nie zawsze oczywiscie, czasem może włupac coś dobrego, a czasem nawet po ryzu biegunka. No i tak "studiuje" te karmy. Jak sami widzicie opinie sa rozne, a prawda pewnie taka, ze co pies to inna tolerancja i efekty. Pozdrawiam.
-
Jak u nietoperza..Ja bym wolala, by miala kudlate, ladniejsza by byla, ale co robic. Moze jakies doczepy hehe:*)
-
[attachment=16836:20150906_105811.jpg][attachment=16837:20150906_105917.jpg][attachment=16838:20150904_135827.jpg]
-
Ja mam nadzieje, ze to minie lada chwila..Nigdy sobie nie daruje, ze nie zrobilam sterylki, gdy byl na to czas. Ale moje poprzednie suczki nigdy nie mialy zadnych kobiecych kłopotów, wiec nawet nie przypuszczalam, ze moga z tego wyjsc takie cyrki..Dziekuje dziewczyny(czy gryf to kobieta?), ze znosicie to moje jeczenie, ale to naprawde cos okropnego bac sie i nie miec do kogo geby otworzyc..Dobeanoc:))
-
Ale czy w takiej sytuacji powinnam Ja natychmiast sterylizowac, skoro nie ma zadnej ropy i jest na antybiotykach? Nie zrozumcie mnie zle, stetylka jest już przesadzona, ale zawsze slyszalam, ze najpierw hormony powinny sie uspokoic, eiec chcialam poczekac..Czy taka dluga cieczka jest zagrozeniem dla zycia? Te cysty pewnie moga peknac, jesli faktycznie sa i to jest z pewnoscia grozne, ale czy na usg by nie bylo ich widac?
-
Nie chcialam juz pisac, ale..Bylam u weta. Mala miala badanie ginekologiczne, krzyczala biedna w nieboglosy:( Na usg ponownie wyszlo czysto, zadnej ropy. Wygląda na to, ze to dalszy ciag cieczki(tak stwierdzil wet), ale jakim cudem, skoro przez pare dni krew juz nie leciala, tylko cos przezroczysto-zoltawego? Wet chyba nie wie, bo nie odp..W kazdym razie modle sie, by do poniedzialku przestalo lecieć, bo lekarz powiedzial, ze jesli we wtorek nadal poleci (mam przyjsc zaraz rano), to Ja otwiera i sterylizuje:((( Ropy nie ma, ale mowi, ze nie moze tak dlugo leciec. Ja natomiast moze i malo wiem, ale dosc duzo czytalam i wszedzie stoi jak wół, ze w czasie cieczki nie powinno sie sterylizowac..A to ja bede musiala podjac decyzje..Zeszla cieczka trwala bite 35 dni. Teraz 35 mija wlasnie w poniedzialek. Tylko to, ze juz niby sie skonczyla i znow leci, jest niestety anormalne..Oszaleje, to pewne:(((
-
Dopiero zauwazylam, ze nie mam wlaczonej obserwacji tematu i nie wiedzialam, ze ktos mi odpisal. Tak wiec juz sie rehabilituje i slicznie dziekuje za cieple slowa:***) https://youtu.be/4SALipf7OgU https://youtu.be/qcsaN-S9LYs
-
Nadal trudno mi w to uwierzyć, ale Mira znalazla dom.. Slyszycie? Mira ma dom!!! [attachment=16502:FB_IMG_1440622319902.jpg]
-
Czesc Wam. Okazalo sie, ze ten guz w brzuszku jednak ma zwiazek z listwa mleczna. Poki co nie jest to nowotwor, ale zwlokniała, zbita tkanka łączna i muszę to obserwowac, bo nie wiadomo co sie z tego utworzy dalej(oby nic). Usg brzuszka wyszlo dobrze, macica niby czysta, ale mam podawać do soboty Metronidazol plus Cipropol. Wczoraj bylam happy, bo z kaczuchy nic juz nie lecialo, ale dzisiaj spojrzalam i zonk..Znow cos leci, ale tym razem nie zoltawe, tylko brazowe, wodniste. Takie brudne. We lbie w kolko kolacze mi slowo ropomacicze:((( Nie wiem juz co jest Temu mojemu dziecku:(((
-
Ale to nie jest w pachwinie..Jak jest macica i takie wglebienie w brzuszku, to pare centymetrow nad tym. A tego nie bylo i jest naprawde duze. Na fotach ukladu rozrodczego to mi pasi na jajnik, rog macicy..No wiem, ze musze czekac do usg, ale mysli mam straszliwe..
-
To cos jest powyzej macicy. Jak pies ma te przedostatnie dydusie(sutki) od dolu, to w tych okolicach po prawej stronie..I jak lezy na wznak, to az widac takie uwypuklenie na brzuszku, ale na stojaco to jest ewidentnie wewnątrz, a nie pod skora..Ale racje masz-mam loty jak diabli..
-
Chyba jednak zrobi, bo to nie jest chyba guz zwiazany z dydolkiem, ale guz w brzuszku. Jak stala, to Ja obadalam. W środku go ma, wielkisci sliwki. Tylko nie wiem czy to by bylo na jajniku, czy gdzie..Nie wiem, gdzie konkretnie pies ma jajniki..W kazdym razie coś jest..Nie przeszkadzam już:((