-
Posts
163 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by india1974
-
Już doczytalam..To na szkielko sie zapodaje, wiec sama nic nie zdzialam:(
-
To znowu ja..Mala miala robione usg i poki co w brzuszku czysto (pisze oczywiscie o macicy). Lekarka zbadala mala, ale nie wie co jej jest..Powiedziala tylko, ze nie podoba jej sie ta brazowa wydzielina i ze najwyzej postawi sie wszystko na jedna karte i zoperuje, jesli wda sie ropomacicze. Jezu wlosy mi staja deba! Mala ma nikle szanse na przezycie operacji, chce zrobic wszycho, by temu zapobiec, ale nie wiem co..Lekarka zapisala antybiotyk (ten sam, ktory brala w trakcie cieczki) i mam pojawic sie za tydzien. A moze powinnam znow do wetki isc i zawalczyc o to, by wziela wymaz? A mozna jakos samemu pobrac wymaz i dac do analizy, sa w aptekach jakies specjalne patyczki czy inne ustrojstwa, by to zrobic?Miotam sie jak tygrys w klatce:(
-
Mieszkamy w malym grajdolku, mamy tylko ja i raczej zadnego wyboru.Juz napisalam do tego pana, bo strasznie to przezywa,powtórzyłam Wasze slowa (w necie tez poszperalam).Pieska poki co nic nie boli, jest wesoly, ma apetyt..Dzieki za odzew..
-
Kochani..Moj znajomy ma spaniela,8lat. Latem jego oczy zaczely sie nagle robic doslownie zlote, ale nikt na poczatku nie zwracal na to zbytniej uwagi. Jak sie potem okazalo pies tracil wzrok. Bylo leczenie, jednak bezskuteczne . Pies jest slepy.Ale jest nowy problem..Jedno oczko w ostatnich paru dniach zrobilo sie wieksze, jakby psu "wychodzilo z orbit". Lekarka mowi tylko, że to psa nie boli i tak to trzeba zostawic.Ale co to jest u licha, co sie dzieje? Widzialam juz w necie psy z oczami na wierzchu, masakra! Nie ma zadnej ropy, nic z oczka nie leci. .Ale wychodzi mu na wierzch..
-
Czesc Wam. Moja 6letnia dziewczynka(maly kundelek) przechodzi wlasnie cieczke. Niestety dzis mijaja dokladnie 4tygodnie odkad jej leci z kaczuszki..Dlugo:( Obserwuje ja, krwi jest zdecydowanie mniej, kaczuszka tez się robi mala, ALE..Jakas brazowawa jest ta krew, nie podoba mi sie..Poprzednia cieczka tez byla taka dluga, potem (po ok.30dniach) zaczal jej leciec bezbarwny plyn. Byla na antybiotykach, regularnie robilam usg.Skonczylo sie dobrze. A teraz znow strach. Przed Swietami moja Pani doktor zapisala malej profilaktycznie antybiotyk i dawalam jej przez 10dni, by jakos zapobiec ewentualnym "cyrkom" w brzuszku. Jutro oczywiscie tez ide do weta, ale moze ktos mnie oswieci i napisze, czy ropomacicze rozwija sie tylko po paru tygodniach od cieczki, czy tez bywa tak, ze jest cieczka i zaraz po niej ropomacicze? Bo nerwowo do jutra odjade, tak sie boje, ze to jest to paskudztwo. Mala nie moze byc operowana, serce nie wytrzyma..
-
W zastrzykach bym wolala nie, bo nie dam rady na okraglo biegac do weta, a i finansowo by byl kanal. Zreszta to musi byc podawanie dlugofalowo, wiec chce tablety.Teraz daje malej ten Zentonil plus 3xdziennie Hepatil, ale nic to nie daje..Sklad poszczegolnych lekow tez mi niewiele mowi, ale zrobie liste i niech moja wet zadecyduje.Poki co w kolko trzyma sie tych samych lekow,choc nie ma poprawy,ale moze tak trzeba..Tylko placac setki zl za leczenie bardzo by sie chcialo by nastapila jednak poprawa. No ale zycie to nie koncert zyczen. Jeszcze raz dzieki za odzew i rady:)))
-
Dzieki, kazda rada jest dla mnie cenna. Moj piesio ma chora watrobke m.in. przez weta. Dostawala przez 5miesiecy duzo lekow na chore nozki(przeciwzapalne, sterydy, antybiotyki, przeciwbolowe), a nie podano nic oslonowego na watrobke. Ja tez glupia o tym nie pomyslalam i mamy klopot. Wyniki sie poprawily i to bardzo(brala Zentonil), ale teraz znow sa gorsze. Jakby ten Zentonil juz nie dzialal..A diete ma i to ostra.Wet mowi, ze trzeba lek zmienic na inny, ale chce tez na wlasna reke sie troche dowiedziec co mozna podac malej i ewentualnie podsunac jakis pomysl lekarzowi(choc tego nie lubi), ale mam gdzies konwenanse gdy idzie o zdrowko mego dziecka. Zaraz o tych lekach poczytam. Dzieki wielkie!
-
Mozecie mi doradzic jakis dobry lek na watrobe dla psa? Chodzi o leczenie, a nie profilaktyke. Niestety Zentonil nie zdzialal cudow, a nie orientuje sie, czy mozna jeszcze cos lepszego zrobic dla psiej watroby, czy poza Zentonilem nie ma juz nic skuteczniejszego..
-
Lekarz jest dobry, wiele razy naprawde pomogl. Ludzie tez czasem umieraja mlodo i Panie Boze nie pomoze. Ale nie ulega watpliwosci, ze bede walczyla do upadlego. A piesio ma 6latek, jest misiem malym i wieloowocowym, tylko chorowitym.
-
No lecze, lecze, ale lekarz uwaza, ze starosci i tak nie doczeka.
-
Mala choruje od paru miesiecy, a swiruje od poczatku. A na specjalistow mnie po prostu nie stac. Od kwietnia wydalam na jej leczenie 2500zl. Nie zale sie, Boze bron, ale jest ciezko, takze nie stac mnie na zadne ekstrawagancje typu behawiorysta. A te odchyly sa nagle i dziwaczne. Skoro o godz.9.00 boi sie wyjsc na dwor, a o 9.03 biegnie na spacer galopem, to ma chyba zryty dekielek i nie jest to objaw zwiazany z aktualna sytuacja(ta jest na chwile obecna w miare opanowana). Ale to wszystko jest niewazne. Chocbym ja miala na plecach nosic, bede nosila. Tylko ona zachowuje sie nie jak pies..Bo to chyba nienormalne, ze chce, by na okraglo ja calowac(doslownie nadstawia ryjek), tulic,nosic..Nocami doslownie spi na mnie, nie posunie sie nawet na 10cm, jak tylko sie obudze, dopada do mnie z kwikiem szczescia, puka po twarzy lapkami,tuli leb, piszczy.Przestaje, gdy lulam ja w ramionach jak dziecko..Mam doslownie niemowlaczka..Slodki "ciezar"..
-
A moj mis nie doczeka starosci..Lekarz tak powiedzial. Serduszko chore, nozki chore, tchawica i watrobka tez..I boli, bardzo boli, bo tak o to dziecko dbam. Poprzedni piesek tez nie dozyl starosci, myslalam, ze teraz bedzie inaczej..Kolejnego psa chyba nie wezme, ich odchodzenie to i moje zdychanie z bolu po kawalku. Ale jak tu zyc bez psa, no jak???
-
Napisalam w poprzednim poscie..Ma juz 6lat..Nie, lekarz daje tylko leki. Kardiolog okreslil psa jako "depresyjnego" i tyle..A te prochy nic nie daja, takze teraz jej juz nie podaje, bo tylko watrobe rozwalam, a pies i tak swiruje. Np.dzisiaj. Piekna pogoda, wzielam mala na spacer. A ta za drzwiami kitke schowala pod dupke, zaczela drzec i sie zesiusiala pod siebie. No to ja ja pod pache, utulilam, pocalowalam i do domu. Odczekalam doslownie pare minut i powtorka. Ogonek do gory i radosnym kroczkiem pomaszerowala przed siebie, dodatkowo naszczekujac bym sie pospieszyla..No nic, trzeba sie z tym pogodzic.Mam psa swirka i juz:)
-
Zle mnie zrozumialas. Ja kocham zwierzeta bezwarunkowo i to wlasnie te "wybrakowane"najbardziej. Po prostu wiele razy czytalam, ze takie zachowanie u szczeniaka to zla wrozba. Ze jesli jest osowialy, wycofany, to znaczy, ze cos z nim jest nie halo. I taki pies prawdopodobnie bedzie problematyczny. Ale jak juz pisalam, to wlasnie ja chcialam, wlazlam za nia w te krzaki, za nic bym nikomu jej nie oddala. Poza tym moj misiaczek jest teraz w kwiecie wieku, ma juz 6lat, wiec za pozno chyba na zmiany. Ale przeciez mozna zapytac o zdanie innych, prawda? Moj piesek to zwykly,maly kundelek i nie przeszkadza mi jej innosc, ale ona sie z tym meczy. Od dawna wet daje jej prochy- atarax, hydroxyzinum, teraz afobam.Byly momenty, ze wlazila na pol dnia za szafe, jak jest ciemno nie ma mowy o spacerze, boi sie silnego wiatru..Ciagle mnie lize,tuli sie, wrecz wisi na mnie. O dziwo im ja delikatniej ja traktuje, tym z nia jest gorzej. Jak udaje, ze nie dostrzegam jej rozpaczy w oczkach, to tupta dalej i niby bierze sie w garsc. Mowiac krotko moj pies jest nieszczesliwy, choc ma u nas przyslowiowa gwiazdke z nieba..
-
Napisze Ci tak..Byly robione zdjecia rtg, ktore niczego nie wykazaly. Pies najpierw okulal na lewa lape,.oszczedzal ja i chyba poszla druga. Tak to wyglada, ortopeda niby to potwierdzil, chociaz nie badal pod narkoza, bo boi sie ja uspic, by nie umarla. Nie wiem co robic..Ryzyko smierci podczas operacji jest ogromne, a tu sa dwie nogi..A jak cos pojdzie zle, jak organizm odrzuci implant, albo cos innego sie nie uda? Troche sie o tym naczytalam..Pies teraz normalnie tupta, ale wolniej, czasem nawet sobie podbiegnie. Nie musze dawac nic na bol, nie piszczy,chetnie chodzi na spacery.Boje sie,ze operacja wyrzadze jej wiecej krzywdy niz pozytku..Pomijam juz fakt slabego serca, bo tu mam drugi cyrk..
-
cd..chce znow ryzykowac.. Boje sie zaniku miesni, ale skoto chodzi na tych lapach, to czy zanikna?
-
Witam kochani. Moj piesek ma prawie na pewno zerwane wiezadla krzyzowe w obu tylnych lapkach. Czytam i czytam o operacji, o tym co sie dzieje pozniej..Przyznam, ze jestem przerazona..Z uwagi na to, ze moja psinka ma klopoty z sercem, musze rizwazyc wszystkie za i przeciw..Pomijam juz fakt, ze nie mam na oku zadnego dobrego ortopedy, a pchac sie w wizyty do lekarza oddalonego o kilkaset km nie moge z wielu wzgledow. Prosze Was o rade..Co bedzie, jesli nie zrobie w ogole operacji? Bo nie mam pewnosci, czy operacja da oczekiwany skutek, opinie w necie sa rozne, a cierpiec pies bedzie na bank. Teraz mala juz tupta, wlasciwie zmiana na lepsze zaczela sie gdy zaczelam podawac ArthroFlex. Zadnych przeciwzapalnych nie daje, bo byl straszny klopot z nerkami i watroba i nie
-
Problem jest taki, ze mala ma klopoty z nerkami i watroba-polekowe. I mam ograniczone pole manewru z jedzeniem. Kupilam karme Boscha dla nerkowo- watrobowych, ale ludzie gadaja, ze to szajs..Dzis dalam cieleciny surowej, na potem nam znow kurczaka..Je niby niewiele, a waga stoi..Suplementy..Daje jej na ogolne wzmocnienie, bierze ArthroFlex na te nozki i fure prochow na cala reszte, ktora niedomaga..Nie wiem co kupic. No nie wiem..
-
Mam nowy tel, w telu internet, odkrylam Was, to Was wykorzystam.. Proszac o rade, wskazowki??? Moj piesio jest bardzo lekliwy. Gdy po nia poszlam (miala 8tyg) to juz wtedy byla dziwna. Takich psow nie powinno sie pewnie w ogole brac.. Jej siostra biegala, chwytala mnie za sznurowki, zaczepiala..A ta MOJA - zero reakcji, popatrzyla jak na ufo i poszka sie uwalic w krzaki. Zero radosci, zycia, energii..Ale ja wlasnie ja chcialam. Pies jest mega inteligentny, to az niepojete.. Oddany, grzeczny do bolu.. Juz jako szczeniak byla taka..Ale az za spokojna.. Niczego nie zniszczyla, nie zaczepila, nie pogryzla..Zero agresji, jest ulegla az do bolu. Super, ale..Boi sie wlasnego cienia.. Zal mi jej, gdy z utesknieniem patrzy na inne psy jak te sie bawia. Nawet szczeniaczkow sie boi. Zadnemu psu nie da powachac dupki. Gdy czeka na mnie pod sklepem, a dojdzie do niej pies, to jest taka rozpacz, jakby ja odzierali ze skory. Ludzie ja uwielbiaja-z wzajemnoscia. Jest gwiazda osiedla. Z kotami chce sie calowac, ale wystarczy, ze ktos tupnie noga, glosniej sie odezwie, a ta kitke po siedzenie i pedem do domu. Na slepo, jakby batem dostala. Dodam, ze nigdy nie byla uderzona, nie krzycze..Zal mi jej.. Chce do psow, a nie umie.. Wychodze na zakupy, to wyje w nieboglosy..Mam psa swirka???
-
Jesli dubluje temat, a zapewne tak jest, to przepraszam. Odchudzam mego misia, ale troche po omacku, jak dziecko we mgle..Kiedys karmilam swego piesia troche psim, troche ludzkim zarelkiem..Cale zycie miala nadwage, bije sie w piers. Musi schudnac, bo trzeba jej zoperowac kopytka. Kupilam dietetyczna karme, gotuje ryz z warzywami i kurczakiem, podaje twarog, zoltko..Oczywiscie nie jednoczesnie. Ale ja kompletnie nie wiem, ile tego jedzenia dawac, by pies chudl, a nie doznal krzywdy. Glodna jest stale, typowy pasibrzuch (jak ja).Nie chce jej glodzic, a nie wiem jak powinnam karmic-ile dawac tego jedzenia..Ile powinna chudnac miesiecznie bez szkody dla zdrowia..To piesek na "niskim podwoziu", kudlaty, ale jamnikowaty. Miala 15kg, ma 12kg, ma miec 10kg. Ale to tak wolno idzie..Czasem tygodniami nie dzieje sie nic..
-
Ja tylko raz tam bylam, bo pilnie potrzebuje ortopedy. Teraz to juz nie mam za co jezdzic z piesiem do kolejnych lekarzy i przede wszystkim nie wiem juz do kogo by mozna sie udac..Najgorsze co moze byc, to mieszkanie w malym grajdolku, skad wszedzie daleko i wszedzie obco..A moze jestem jakas ograniczona, ze nie umiem dobrego weta wytropic..Jakis z Wroclawia jest niby dobry- Biezynski. No ok, ale jak ja bede to dziecko wozic kilkaset km..Niech cos po operacji jest nie halo, co wtedy? Wtedy Panie Boze nie pomoze. A moj maluch tradycyjnie lezy rozwalony jak stara pasztetowa, a ja zaraz z lozka wypadne..Szczescie znalezione na smietniku:*****)
-
Nie chce Wam tu zawracac gitary, bo kazdy ma swoje troski, ale z powodu choroby mego maluszka troche pobiegalam po lekarzach, popytalam ludzi, prosilam by kogos polecili..I dziwna rzecz, ale zawsze cos jest nie tak..Dzisiaj rozmawialam z pewna kobitka, ktorej pies mial cos z nozkami. Znalezli gdzies tego stworka, juz wtedy wlokl dupke za soba. Wet z najwiekszym w moim miescie doswiadczeniem i renoma zbadal psa i stwierdzil, ze ma zanik miesni w tych kopytkach. Mieli masowac. Masowali. Bylo tylko gorzej. Potem pojechali w odwiedziny do krewnych nad morze i tam uderzyli do weta. Pies mial zlamane kosci w obu lapkach i gdy masowali mu te stopki, to krawedzie kosci przecinaly dodatkowo miesnie. Pytam jak wet mogl to przeoczyc??? Kolejna historia..Pani z wymiotujacym psem, u ktorego cos jakby guzek przeswitywalo przez skore brzucha. Poszla do takze bardzo dobrego weta, w dodatku chirurga. Ten zaaplikowal antybiotyk, guzka zignorowal, ze to nic zlego. Po paru dniach piesio odjezdzal niemal z tego swiata. Szybka decyzja, pies sru w samochod i zmiana weta. Natychmiastowe rozprucie brzuszka, a tam 3guzy w przewodzie pokarmowym. Piesek zyl sobie jeszcze 4lata..Takich historii znam niestety wiele..Ja sie tez bujam od lekarza do lekarza. Kazdy gada co innego, nie wiem co robic, komu ufac.. Boje sie, ze z lenistwa, tudziez niedouczenia wykoncza mi psa..A ten wet od 600zl..Ma klinike 22lata, opinie w necie niby dobre..A ja tam za cholerke juz nie pojade..Pytalam na innym portalu weta jak to jest z ta tchawica. To otrzymalam odpowiedz, ze potrzebne sa szczegolowe badania, tracheo-cos tam, pomiar tego zwezenia, rokowania, ocena ryzyka. A ten nic, tylko od tak chce ja kroic, bo jest zapadniecie. Za Chiny:(((
-
A jednak cos mi tu nie pasuje..Z tego co wyczytalam, a czytalam tyle, ze oczy z orbit mi wychodza, te roznice cen wynikac powinny przede wszystkim z rodzaju tego czegos, co wstawiaja w tchawice. I jak jest to taka niby rurka, to kosztuje 1000-1200zl. Ale po ok.2latach zapada sie kolejny fragment tchawicy..Natomiast jak sie wstawi metalowe sprezynki(stenty), to koszt jest niestety o wiele wiekszy-do 3500. I w tej sytuacji zastanawiam sie, co ten lekarz chce wstawic memu dziecku, skoro implant + jego praca=600zl..Kawalek rury od odkurzacza???