Dzisiejszy wolontariat zaczął się od bardzo pozytywnej wiadomości. Syriusz od niedawna biega z innymi psami na wybiegu i jest grzeczny :) Podobno miał tylko jedno starcie z Tedim ale po kilku upomnieniach było ok. Niestety na spacerach nie jest aż taki grzeczny, chodź w porównaniu do naszych pierwszych spacerów jest naprawdę fajna poprawa.
A dzisiejszy spacerek zaczeliśmy tradycyjnie od wybiegu, gdzie oczywiście było wielkie szaleństwo ;) Potem powędrowaliśmy na spacer razem z Moną i Farą. Aniołkiem nie był, ale parę razy pozwolił Monie zbliżyć się do siebie na wyjątkowo bliską odległość, a z Farą jak zwykle dogadywał się dobrze. Po spacerze posiedzieliśmy trochę przed schroniskiem i tutaj po raz pierwszy zauważyłam, że jest zazdrosny o człowieka, o dziwo nie o mnie, ale o Beatę, za każdym razem gdy Fara zbliżała się do niej to fafle Syriusza momentalnie wędrowały w górę :( Na szczęście reagował na każde moje upomnienie. Na koniec jeszcze raz wybieg i trochę agility ;)