-
Posts
50 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Hossa13
-
Zapalenie jelit u owczarka czy ktos mogłby mi cos poradzić?
Hossa13 replied to martavantos's topic in Owczarek niemiecki
Samo wnętrostwo nie ma wpływu na jelita. Zmiany w jelicie grubym pojawiają się jednak dość często u niekastrowanych psów. Te zmiany to zgrubienia np. na zwieraczu, odbycie, ogólnie w końcowym odcinku jelita grubego i można je wykryć w czasie badania per rectum. Są to zmiany spowodowane działaniem hormonów płciowych męskich. Wtedy albo podaje się leki blokujące receptory hormonów męskich (myślę, że to się kryje pod mianem "chemicznej kastracji"), albo psa się kastruje, bo chirurgiczne usunięcie jąder jest trwałym rozwiązaniem. Podawanie leków wycisza problem tylko na jakiś czas. -
I wcale nie jest tak, że jak pies ma robaki, to widać, że coś się z nim dzieje. Czasem można naprawdę nic nie zauważyć, bo nie ma objawów.
-
He, he. A my byliśmy już dziś i wreszcie pies pobiegał trochę normalnie. Co prawda troszkę krwi kapnęło ze starej ranki na palcu, ale nie przejął się tym zbytnio.
-
Znajdź sobie na dogomanii temat p.t. Po kastracji ulga. Tam jest całe mnóstwo argumentów za. Tam są opisane psy, które po kastracji z powodzeniem są szkolone na psy obronne, uprawiają różne psie sporty. Poza tym są wymienione wszystkie zalety tego zabiegu pod względem zdrowotnym (znika ryzyko chorób prostaty, raka jąder itp., a są to choroby bardzo częste u starszych psów). Argument znajomego Twojego taty możesz zbić baaaaardzo łatwo. A co jak złodziej przyprowadzi psu pod nos sukę z cieczką? Wątpliwe, żeby niekastrowany pies zajął się wtedy obroną posesji. Kastracja nie zabija instynktu terytorialnego, tylko popęd płciowy. Agresję też zmniejsza tylko tę, która była ponad normę, którą powodowały buzujące hormony męskie. Najlepszym dowodem na to wszytko jest mój pies, który zawzięcie broni naszej działki i mieszkania. Ja wiem, że może być trudno się przekonać do tego zabiegu, bo ja sama miałam z tym problem. Bałam się mimo wszystko, że pies już nie będzie taki sam. Ale okazało się, że strach był niepotrzebny. Jest jeszcze milszy w stosunku do rodziny i znajomych, nie ucieka za sukami i absolutnie nie stracił chęci do pracy i zabawy.
-
Jak patrzyłam na zdjęcia i opis, to były buty z samego materiału i buty z podeszwą antypośligową. Ta podeszwa to po prostu naszyty specjalny materiał na spodnią część buta. Czyli powinny lepiej zabezpieczać przed uszkodzeniami łap i przed ślizganiem się psa na lodzię czy zbitym, zmrożonym śniegu.
-
Widziałam kilka wykastrowanych psów, w różnym wieku. W tym oczywiście swojego. Zmiany, jakie zaobserwowałam, to przede wszystkim, jakby ktoś upuścił mu trochę nadmiernie skondensowanej pary. Pies wyciszył się i zdecydowanie bardzo skupił na mnie. Wyciszenia się nie należy mylić z apatią czy brakiem chęci do zabawy i pracy. To wszystko zostało. U znanych mi psów kastratów znacznie zmniejszyła się chęć do walki, albo zniknęła całkiem. Jestem za tym zabiegiem. Jeśli pies nie jest pięknym, rasowym reproduktorem, polecam kastrację. A czy zachowanie w stylu raz się rwie do psów, raz jest ok nie wynika z jego "szczypiorkowatego" wieku?
-
No jest pewna nieścisłość... :lol: Zapytam w swojej aptece o te psie leki. Może nie wiem, że tam są, bo nigdy nie potrzebowałam ich tam kupować. Za to kupuję hurtowo w niej inne specyfiki, jak najbardziej "ludzkie", oczywiście dla mojego psa.
-
Tak, wygląda lepiej :lol: . Bardzo się cieszę, że sprawy się powoli wyjaśniają i że jest poprawa. Trzymam mocno kciuki, żeby było tak dalej, tzn. coraz lepiej i lepiej.
-
Cóż, aspiryny kotu bym nie podała, no, chyba że miałabym zamiar przysporzyć mu męczarni. Kiedy pisałam o ludzkim leku, chodziło mi o metronidazol na przykład, który miała przepisana suczka jednej z forumowiczek. Gwoli ścisłości - na lamblie. W topiku na weterynarii Dużo je, a chudnie... Dopiero co pojawił się w nim post, więc jest na górze. Poza tym nie spotkałam się z podawaniem zwierzętom leków odrobaczających przeznaczonych dla ludzi. Ale metronidazol, z tego, jak wypowiadali się forumowicze w temacie Dużo je, a chudnie..., jest przepisywany także ludziom. Był jeszcze jakiś temat o robakach i odrobaczaniu lekami "ludzkimi" na własną rękę, ale nie pamiętam, gdzie to było. W każdym razie raczej nikt takiego rozwiązania nie polecał. Sama też go nie polecam i nigdy czegoś takiego nie praktykowałam. Nawet nie przyszło mi to wcześniej do głowy. Nie spotkałam się jeszcze z lekami weterynaryjnymi w "ludzkich" aptekach.
-
Hmmm... A ja już o tym słyszałam, a raczej czytałam i to tutaj, na dogomanii. Właśnie chodziło o to, czy można odrobaczać ludzkimi. Tak, jeśli lek został specjalnie zapisany przez lekarza weterynarii. Jeśli na własną rękę, bez potrzebnej wiedzy, to oczywiście, że nie. Można bardzo zaszkodzić. Leki na odrobaczenie to po prostu trucizna. Źle dobrane lub w złej dawce mogą poważnie uszkodzić np. wątrobę lub nawet zabić.
-
Jeśli chodzi o kastrację i agresję samców, to z doświadczenia wiem, że zabieg ułatwia opanowanie psa. Mój został wykastrowany prawie 2 lata temu ze względów zdrowotnych (znaczny przerost prostaty). Poziom hormonów męskich spadł i pies bardzo się wyciszył. Nie jest już taki nabuzowany, jak przedtem. Ale teraz najważniejsze: [B]kastracja nie jest przysłowiowym lekiem na całe zło[/B]. Zabieg ułatwia pracę z psem, ale jej nie zastępuje. Równie ważne, o ile nie ważniejsze jest to, co Ty zrobisz, żeby podpowiedzieć psu, jakie zachowanie pasuje Tobie. Czyli szkolenie i praca z psem na 1 miejscu. Jak sama zauważyłaś: kiedy miałaś przy sobie przysmak, pies nie zwracał uwagi na inne psy, nawet na tego, który nie był przyjaźnie nastawiony. Wykorzystuj to na każdym spacerze. Poza tym staraj się unikać sytuacji, w których może dojść do spięcia z innym psem, żeby nie utrwalać w Zibim agresywnych zachowań.
-
[B]GeBa [/B]To na parafinę ciekłą trzeba receptę? Hmmm... Ja od, no... Już kilku lat kupuję ją bez recepty. Tylko że np. mnie nie chodzi o uszkodzenie samej poduszki, tylko skóry tuż nad opuszkami, na palcu, jestem pewna na 100, że to od zmrożonego śniegu. Dokładnie tak, jak pisze [B]Wolfi[/B]. A na to już nie napakuję ani wazeliny, ani parafiny i właśnie na to pani wet. poleciła okłady z Ziół Bitnera, jeszcze nie wypróbowałam. Na razie pakuję na to Traumeel S w maści. Owszem, kilka tematów o łapach było, ale nie znalazłam nic konkretnego o specjalnych butach do biegania. Buty powszechnie dostępne w zoologach zwykłych i internetowych mają buty na opatrunek, wysokie i sztywne i drogie. A jeśli chodzi o niechęć psa do butów na jego łapach... Cóż... Mój powiedział, że chętnie by nosił, byle nie czuć tych ostrych okruchów raniących łapy i móc wreszcie poszaleć jak zwykle. ;)
-
Podnoszę temat, bo chciałabym się dowiedzieć, czy ktoś z Was zakładał swojemu psu buty do biegania firmy ManMat. Czy są dobre?
-
Buty chyba trza będzie zamawiać od głównego przedstawiciela, bo w sklepie pełna miska już nie ma. Poza tym tam nie mają większych rozmiarów, niż L, a są też u producenta XL. A L jest na szerokość łapy 5 cm. A, w ogóle do kitu z tym zmrożonym śniegiem... :angryy: Ciekawe, jaka firma robi z brezentu, bo takie też podobno są...
-
A dlaczego buciki nie? ManMat produkuje buty dla psów zaprzęgowych, ze specjalnego materiału, z dodatkowym zabezpieczeniem antypoślizgowym. Ja jeszcze się waham troszkę, ale chyba zamówię te buty. Za 4 buty w sklepie int. pełna-miska - 35 zł. To są takie zapinane na wysokości nadgarstka mniej więcej, specjalne do biegania. Poza tym wazelina stara, dobra i - jeśli będą większe kłopoty w stylu wylizywanie i opuchlizna na palcach - dzisiaj pani wet. poleciła mojemu psu moczenie w wodzie z sodą oczyszczoną i kilka razy dziennie okłady z Ziół Bitnera. Można kupić małą buteleczkę, trochę na wacik i przytrzymać kilka minut. Mało tego, pani wet. powiedziała, że właścieciele wyleczyli w ten sposób paskudne rany na łapach psa, który miał od baaaardzo dawna gronkowca, a wielokrotnie zmieniane antybiotyki i inne leki nie skutkowały.
-
Spał długo w łóżku, ale musiałam go tego nauczyć! Wcale nie chciał tak sam z siebie. A teraz od dawna na swoim posłaniu, chociaż jak zostaję z nim sama i zostawiam otwarte drzwi do swojego pokoju, to on się do mnie zakrada. Za pozwoleniem wskakuje na łóżko i udaje, że wcale go tam nie ma ;) . Byle go tylko nie wyrzucić.
-
:lol: Heh, ja z kolei gdzieś spotkałam się z opinią, że rumianek nie służy psim oczom i była to podobnież opinia lekarza wet. Ale różne rzeczy różni ludzie mówią. Napar herbaciany nie raz przetestowałam na oczach swojego psa, który ma jasną sierść i nic absolutnie się z tą sierścią nie działo. A przemywanie herbatą bardzo pomagało, kiedy właśnie coś tam się zaczynało dziać i w kąciku zbierała się wydzielina. Napar z rumianku można za to podawać do picia, wpływa łagodząco na stany zapalne gardła. Wtedy po 2 łyżki naparu 2 razy dziennie. Też przetestowałam na swoim psie.
-
Rutinoscorbin jak najbardziej, skoro katar już jest na stówę. Zdaję się, że będzie nawet lepszy od samej wit. C. A oczy najlepiej przemywać zwykłą herbatą.
-
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=8102&highlight=lizanie+%B3ap"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=8102&highlight=lizanie+%B3ap[/URL] To jest link o tego typu problemach z łapami. Piszesz, że kiedy jest zima i sól na chodnikach, z łapami jest coraz gorzej. Zakładaj psu ochronne buty :lol: . Myślę, że przy odrobinie samozaparca można zrobić je samemu. Podobno świetne są szyte z brezentu: nie drą się i nie przemiękają. A wtedy może uda się też wrócić do dłuższych spacerów?... Z tego topiku o lizaniu łap wynika, że najczęściej problemy z tylnymi łapami wiążą się z problemami z uszami: pies drapie swędzące ucho i roznosi grzyby lub inne świństwo na łapy. A potem liże, liże i liże, a łapy robią się ochydne i, jak piszesz - "ślimaczeją". Bardzo ważne jest więc, żeby psu uniemożliwić lizanie. Nawet jeśli będzie się to wiązało z ciągłym noszeniem w domu kołnierza pooperacyjnego. Polecam też wizytę u dobrego psiego dermatologa - niech szuka przyczyny. Weterynarze interniści z reguły leczą tylko objawowo, a to - jak widać - nie zawsze pomaga.
-
W jakim wieku zaczęliście szkolić swoje maleństwa ?
Hossa13 replied to efra-husky's topic in Szkolenie podstaw
Uważam, że szkolenie (uczenie psa komend) należy zacząć jak najwcześniej, właśnie ok. 3 miesiąca życia. A świadoma socjalizacja szczenięcia przez ludzi powinna się zaczynać, kiedy pieski są jeszcze przy mamusi. Swojego psa zaczęłam szkolić, jak miał ok. 8-9 miesięcy, bo w takim wieku trafił ze schroniska do mojego domu. -
[URL="http://www.4lapy.waw.pl/"]http://www.4lapy.waw.pl/[/URL] Strona lecznicy warszawskiej prowadzonej przez dr Beatę Rudnicką-Brzezny (homeopatia, biorezonans). Moj pies sprawdzał tę lecznicę osobiście i jak na razie jest bardzo zadowolony z diagnostyki, leczenia i miłej atmosfery. :multi:
-
Puszczam psa bez smyczy raczej w miejscach odludnych dla jego własnego bezpieczeństwa i dla własnej wygody, ponieważ nie będę go łapać co 2 minuty, bo z naprzeciwka idzie: człowiek z psem, babcia mężnie osłaniająca wnuczka własnym ciałem, SM itp., itd. Do tego na swobodne kontakty z obcymi psami nie pozwalam, bo nie z każdym mój dochodzi do porozumienia. Między blokami - smycz flexi, na dłuższy spacer z bieganiem idziemy na teren psiarski lub nad Wisłę. Popieram zakaz puszczania psów bez smyczy na osiedlu. Nie będzie wpadania pod samochód, awantur z innymi psami i z osławionymi "upierdliwymi staruszkami". Nie każdy musi lubić psy, wiele osób się ich boi, a my - ich opiekunowie - powinniśmy zadbać o to, żeby nasze psiaki nikomu nie przeszkadzały. Nawet jeśli podbieganie i skakanie na obcych jest wyrazem bezgranicznej miłości do ludzi.
-
Moja znajoma miała mieszańca owczarka niemieckiego z labradorem - sierść miał bardziej jak labrador, niż jak owczarek. Obecnie ma labradora bez papierów. Mówiła, że zarówno poprzedni, jak i obecny pies ok. 1 roku życia bardzo intensywnie gubiły sierść. Po tym intensywnym linieniu sierść była trochę inna: sztywniejsza, nie taka miękka, jak u szczeniaka. Znajoma określiła to jako zmianę szaty szczenięcej na "dorosłą". Może to o to chodzi?
-
Jak najbardziej - idź na ponowne konsultacje. Nie wahaj się, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości. Jak pisze Flaire - nie działaj na własną rękę. Ale a propos No-spy: mój pies równolegle z antybiotykiem, lekiem przeciwkrwotocznym i właśnie sterydem dostawał No-spę, ponieważ u niego również silny ból był umiejscowiony w jamie brzusznej. No-spa w zastrzykach przynosiła niemal natychmiastową, widoczną ulgę.
-
No to powodzenia w zamieszaniu badaniowym. Będzie ok. Tylko z tym siemieniem też nie można przesadzić. Bo... Zawiera bodajże enzym o śmiesznej nazwie linamaryna, który w dużej ilości jest toksyczny, tak mi powiedziała pani dr specjalistka od grzybków, alergii i wszelkiego paskudztwa. A siemię mielone podobno lepsze pod względem łatwości przyswajania z niego dobrych substancji. Z tym namaczaniem żarcia - to chyba niezły pomysł. No i wracając do lamblii - mój dostał Aniprazol przez 5 dni, wcześniej miał wynik 2+, czyli średnio liczne i na razie robalki :mad: . Ciekawe, na ile skuteczne są kuracje "naturalne", czyli Paraprotex, AC Zymes etc. Dla zainteresowanych (troszkie ceny :roll: ) [URL="http://www.gronkowiec.pl/detoksykacja.html"]http://www.gronkowiec.pl/detoksykacja.html[/URL]