MarcinB
Members-
Posts
229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MarcinB
-
Oczywiście, że nic takiego nie powiem, bo ten temat nie dotyczy walk psów. Nie trafiłaś w temat, sugeruję, żebyś poszukała właściwe miejsce do wypowiedzi na temat walk psów. Tutaj mówimy o tajganach i o próbach pracy w Bokonbajewo, poniekąd wskazałem cel tych działań w kontekście rzeczywistości kirgiskiej. Ponadto wyjaśniałem, że reportaż podany w linku jest jedynie "reportażem", ponieważ nie przekazuje wiedzy o tajganach i o wydarzeniach z Bokonbajewo, tylko kreuje tanią sensacją.
-
Tazy i tajgan pojawiły się w najnowszej czeskiej encyklopedii PES: [url=http://www.altercan.com/Knihy/Altercan-PES.html?typ]Knihy, encyklopedie plemen psů, literatura / PES (Encyklopedie) || ALTERCAN[/url] Zdjęcia zrobione były w Mlada Boleslav, kiedy to obie rasy po raz pierwszy zostały pokazane na wystawie w Republice Czeskiej.
-
Tazy i tajgan pojawiły się w najnowszej czeskiej encyklopedii PES: [url=http://www.altercan.com/Knihy/Altercan-PES.html?typ]Knihy, encyklopedie plemen psů, literatura / PES (Encyklopedie) || ALTERCAN[/url] Zdjęcia zrobione były w Mlada Boleslav, kiedy to obie rasy po raz pierwszy zostały pokazane na wystawie w Republice Czeskiej.
-
Wiesz co, na tym pierwszym zdjęciu nie ma kamizelki - to fakt. Ale podobne zdjęcia publikowano już na innych stronach internetowych i tam było. Ja także mam film na DVD z Bokonbajewo, gdzie te szelki są. Może założyli je po pierwszej próbie, gdy uznali, że tak jest lepiej. Nie wiem.
-
Jeny, jakie zdjęcie! Moja sunia taka śliczna. Proszę, pozwól mi to zdjęcie wrzucić na moją stronę.
-
Osadzenie w kulturze i utrwalone poglądy lub hasła obciążają dialog międzykulturowy i powyższy post jest, moim zdaniem, tego świetnym przykładem. Ale, jak to mówią Rosjanie, "rozbieżmy" wypowiedź po kawałku. Inny stosunek ma do wilka Europejczyk, gdzie jest to zwierzę na granicy wyginięcia, a inny ma człowiek z Azji Środkowej, gdzie wilk bez przerwy zagraża jego dobytkowi - głównie życiu zwierząt przez niego hodowanych. Zatem w przypadku wilka inna jest funkcja zoo. Nie wiem, czy oni je tam w zoo rozmnażają, w każdym razie ochroną gatunku zajmować się nie muszą. Podejrzewam, że wilk jest przerażony tą sytuacją, jednak sytuacja nie jest bestialstwem, co sugerują ci, którzy podrzucili serię wyrwanych z kontekstu zdjęć. Jednakże to przerażenie wilka (na taką interpretację mogę się zgodzić) jest jednak mało istotną kwestią, ponieważ: a. wilkowi nic nie grozi b. należy przetestować określoną ilość psów, które mają wejść lub mają być wykluczone z hodowli tajganów Tajganów jest w Kirgistanie kilkaset a wilków kilka tysięcy. Przerażenie jednego z wilków jest ceną, jaką należy zapłacić, by móc sensownie hodować tajgany. O tym, że hodując zwierzęta ponosi się cenę wie każdy, kto choć trochę tematem się zajmuje. Dawniej w Polsce także selekcjonowano psy używając zwierzynę związaną, skaleczoną, okaleczoną. To nie jest nic nowego, nic zadziwiającego. Nie ma najmniejszego znaczenia, że u nas już tego nie robią, a tam - tak. Jeśli się to nie podoba, zapraszam do krytykowania szlacheckich hodowli gończych i chartów. Ale żeby nie nawiązywać do przeszłości, podajmy inny przykład z teraźniejszości. Jak się hoduje węże? Czy czasem nie przez wrzucanie żywych myszek do akwarium? I czy myszkom przychodzi się z pomocą na etapie przerażenia? Myślę, że jest to przykład, jak ludziom wciąż łatwo wrzuca się kamyczki do czyjegoś ogródka. [Nie mówiąc już o tych husky trzymanych w blokach, przy kaloryferach itp. - no bo te to mają tzw. dobry dom.] Kontrast pojawia się także porównując cel hodowli tajganów (użytek) z celem hodowli węży w Polsce (przyjemność). Dalej... wilk nie jest podciągany na "lichej obroży". Nie buduj rzeczywistości, której nie ma! Kirgizi podeszli do zadania profesjonalnie. Wilk ma mocną kamizelkę, nie jest podciągany za szyję i wieszany. Przyjrzyj się jeszcze raz zdjęciom. Walki psów to pewnie modny temat do pooburzania się. Nie wiem, bo na dogomanii bywam od przypadku do przypadku... Jednakże jest to w kontekście Bokonbajewa bzdurny przykład i porównanie zupełnie nieprzystające do omawianej sytuacji. Powód pierwszy.: Psy mają naturalny instynkt, żeby się nie zabijać. Szkolenie psów do walk, to próba wyselekcjonowania zwierząt, który ten naturalny instynkt tracą, czyli w dużej mierze psy chore - o niezdrowej psychice. Powód drugi.: Walki psów nie są zajęciem użytkowym a jedynie okrutną rozrywką. W Bokonbajewo odbywają się próby pracy, które utrwalają naturalny instynkt myśliwski tajganów (a nie psychiczne kalectwo) a celem jest konkretny cel - wyhodowanie psów służących ogólnie pojętemu dobru człowieka. Myślę, że różnicę wyjaśniłem i zrozumiesz, że Twój argument był z tzw. księżyca. Moje biblijne podejście jest oczywiście ułomne. Odniosłem się do wegetarianizmu w oparciu o Biblię, nie do prób pracy w Bokonbajewo. Te próby nijak w kontekst biblijny wstawić nie potrafię. A jeśli się postaram, to przychodzi mi na myśl: "Idźcie i czyńcie sobie ziemię poddaną", tzn. że Kirgizi hodują psy pomagające im w czynieniu ich pracy - hodowaniu zwierząt domowych. - No bo je bronią. U nas selekcja psów myśliwskich jakoś działa. No to Ty napisałaś "jakoś". Słyszałem, że w próbach pracy norowców także zamyka się zwierzynę w klatce i norowce wywąchują ją przez klatkę. Podejrzewam, że jest to analogiczna sytuacja - czyli taka, w której pies prezentuje umiejętności, a zwierzyna jest przelęknięta, choć też jej się nic nie dzieje. Czyli sytuacja podobna w gruncie rzeczy, ale brak dostatecznie poruszających zdjęć jest ważką kwestią. Jednakże opowiadanie o próbach pracy u nas a tam, to też jest mydlenie oczu. Nie możesz porównywać prób norowców z próbami chartów. W Polsce niestety z chartami polować nie wolno, zatem nie ma mowy o próbach pracy ze zwierzyną. Zatem znów Twój argument i uzasadnienie dotyczyły dwóch oddzielnych spraw. Szakal został złowiony przez ptaka drapieżnego, nie musiał być puszczony na małej przestrzeni. Mówisz, że to straszne, że się te próby pracy działy na oczach dzieci? A ja Ci pokażę takie zdjęcie: Myślisz, że powinienem chłopca namawiać, żeby się przerzucił na papużki faliste? - Dzieci tam polują razem z ojcami, gdy tylko fizycznie temu mogą sprostać. Planowany odstrzał wilków w Kirgistanie.... No cóż, może ta cała rozmowa da szansę wytłumaczyć, że świat nie jest taki, jak ten jego fragment, który nas otacza.... Kirgistan jest niemal tej wielkości co Polska, mieszka w nim ok. 5 mln mieszkańców. Jego najwyższe góry mają około 7 tys. metrów wysokości, 40% terenu kraju nie można ani spożytkować przemysłowo, ani nie można w nim zamieszkać. Duża część z tych 40% to góry zamarznięte przez większość roku. W jaki sposób można sobie wyobrażać planowany odstrzał wilków w takim kraju? A wilka zestrzelić to też nie jest to, co zestrzelić lisa. [Zdjęcie jest moja własne, może wisieć.]
-
Ja nie popieram wegetarianizmu, jako że jest niebiblijny, a ja jestem osobą wierzącą. Nie będę tego tematu ciągnął, bo nie wiem, co ma wspólnego z omawianym fotoreportażem. Ponadto wegetarianizm i Kirgistan, to jak próba puszczania kolejki na bateryjki na torach kolei transsyberyjskiej. Myślę, że tematu Bokonbajewa nie ma co drążyć dalej. Zdradzę więc, że wilk był na łańcuchu nie po to, żeby tajgany miały łatwiej, ale dlatego, żeby w niebezpiecznych momentach ratować wilka. Łańcuch był przypięty do wysięgnika i w momentach, gdy się tajgany zanadto rozochociły wilk był po prostu podnoszony w górę. Co więcej wilk był z zoo, a pani dyrektor zoo nadzorowała całą akcję dbając o bezpieczeństwo wilka. [Zweryfikujcie teraz to, co Wam napisałem z tym, w co mieliście uwierzyć oglądając zdjęcia!] Zatem jedynym sensem tej imprezy było sprawdzenie, czy ten, czy inny tajgan jest na tyle odważny, żeby podejść do wilka. Jak się okazuje, nie każdy podejdzie. Ta próba ma na celu selekcję psów, które są odważne i są w stanie w razie potrzeby obronić stado i dom swojego właściciela. W Kirgistanie żyje około 2 razy tyle wilków, ile powinno, by nie interferować ze zwierzyną i z osiedlami ludzkimi. Tajgany polujące na wilki są zatem zwierzętami cennymi, osiągają ceny porównywalne do szczeniąt z renomowanych hodowli zachodnioeuropejskich zajmujących się rasami uznanymi, wystawowymi. Polujący tajgan nie jest zbytkiem, ale sposobem na poradzenie sobie z trudami życia. Człowiek po pierwsze nie jest w stanie pilnować swojego stada z bronią 24h na dobę, a ponadto zastrzelić wilka też nie jest wcale prosto, jak to się wydaje. Zatem tajgan sprawdzony w Bokonbajewo to po prostu cenny przyjaciel/pomocnik człowieka żyjącego w warunkach, w jakich przeciętny Europejczyk nie dałby sobie rady. Fakt, że dany tajgan nie boi się wilka jest odnotowywany w dokumentach hodowlanych. Gdy kupuje się szczenię tajgana, otrzymuje się rodowód z wpisem, że ten, czy inny przodek polował w parze/w sforze na wspomnianego drapieżnika. Więcej o tajganach na www.tajgan.pl
-
Sugerowałbym zgłębienie tematu przed podjęciem dyskusji na ten temat. Podpórka: zapoznaj się z celem i sposobem hodowli owczarków kirgiskich dobot [o pisane z przegłosem], behawiorem tych psów w kontekście użytkowości. Następnie zapoznaj się z użytkowością chartów tazy z Kazachstanu [w ostatnim PSIE opublikowałem dość długi artykuł na ten temat, także o polowaniu z tazy na wilka]. W końcu poszukaj moich poprzednich publikacji na ten temat także w PSIE. - Mam na myśli publikacje o tajganach oraz sprawozdanie z podróży do Kirgistanu. Gdy to przeczytasz, spróbuj wysunąć wnioski o interakcji tajgan-wilk i dlaczego jest tak wyjątkowa. Oczywiście na konkretne pytania odpowiem.
-
Nie, nie powiem, że selekcję i hodowlę pojmujemy identycznie, jak tamten rejon świata, ale będę protestował, jeśli ktoś by sugerował, że pojmujemy to wszystko lepiej. Powiem Wam, że w Kirgistanie nie szczepi się szczeniąt tajganów. W ten sposób z miotów po 8 sztuk, przeżywają 2 albo 3 szczenięta. Ale za to jakie szczenięta: mocne, silne, zdrowe - takie, które zapewnią tajganom silne geny na następne pokolenia. A w Europie zaszczepią szczenięta, zrobią wszystko, by one przeżyły, żeby znalazły tzw. dobre domy [czyt. skasują 1000 Euro od każdego szczeniaka bez względu na jego wartość i zdrowie], ale ślepo będą inbredować, tworząc zwierzęta chore, czasem cierpiące przez całe życie. Uważam, że jest nie na miejscu ocenianie innych, o ile samemu nie ma się czystego konta. A zachodnia cywilizacja nie ma czystego konta w zakresie hodowania psów, czy zwierząt w ogóle. Trzymanie husky czy malamuta w blokach, przy kaloryferze przez 10 lat - ma niby być bardziej humanitarne niż to, że tajgan stanie oko w oko z wilkiem?! (tak to, proszę, zrozumcie, bo o żadnej walce na wskazanych fotografiach nie ma mowy!). Jeśli ktoś nie ma możliwości wyjazdu do krajów innej kultury, to niech chociaż poczyta o tym, że świat można widzieć i pojmować inaczej. Ja często przypominam, że w wielu krajach kobiety za zdradę mężów idą do więzienia, a mężowie za zdradę żon - oczywiście nie! Świat można pojmować inaczej na poziomie ludzkim, a co dopiero na poziomie człowiek-zwierzę. Czy z punktu widzenia mieszkańca Indii, to co się u nas robi z krowami (mam na myśli rzeź) - nie jest jeszcze większym bestialstwem niż to, co mieliście zobaczyć na zdjęciach, a czego faktycznie nie było? Dlaczego ocena człowieka z Indii na temat rzezi krów miałaby nie stać się oceną nadrzędną wobec naszej, europejskiej, oceny? - Bo co? Bo mamy więcej pieniędzy i szerszy dostęp do dóbr techniki? Czy to z tego względu moralność i stosunek do zwierząt ma obowiązywać w takim zakresie, w jakim my go podyktujemy? O psach inbredowanych do nieprzyzwoitości (czyjej nieprzyzwoitości???), o kaczkach ze stłuszczonymi wątrobami, o koniach na rzeź, o kurach skubanych na żywca i o innych rzeczach przypomnijcie sobie, zanim zaczniece oceniać kogokolwiek. Jednym z moich wniosków podczas podróży do Kirgistanu było to, że człowiek w Europie nie ma już tak dużego kontaktu ze zwierzętami i z przyrodą. Zamknął się w mieszkaniu, w blokach, w którym dba o świecącą podłogę i dobre ustawienie światła, a nie ma już żadnego kontaktu z przyrodą, w tym ze zwierzętami, a co więcej: sam już z innymi ludźmi rozmawiać nie potrafi.... Już nie mówiąc o tym, że jest ślepo przekonany o własnej doskonałości i nieomylności, szczególnie moralnej. Trochę moich zdjęć z Kirgistanu: Gallery
-
To raczej jest szakal, a nie wilki: Polowanie w Kirgistanie - Fotoreportaż - Onet.pl Wiadomości Na wilka za mały. Ponadto ten wilk, który jest na zdjęciach na łańcuchu, żyje, ma się dobrze. Zresztą wiem, gdzie przebywa. Zatem macie tu przykład, jak Wami sterują. Pokazują tak, że można by sobie pomyśleć, że to właśnie był wilk z łańcucha, którego zagryzły tajgany. A tak nie jest. No właśnie stworzyli temat, żebyście mogli się trochę "pooburzać" na takim, czy innym forum. Ten zwierz, którego przytrzymuje mężczyzna, o ile pamiętam został upolowany przez ptaka drapieżnego. Powtórzę: "Myśliwskie tradycje w Kirgistanie są ciągle żywe. Na tradycyjny festiwal w Bokonbajewie przybywają myśliwi z całego kraju, by zaprezentować możliwości swoje i swoich podopiecznych, które w dzisiejszych czasach mają ułatwione zadanie, walcząc z wilkami uwiązanymi na łańcuchu... " Link: - jak wyżej Te psy nie walczą z wilkami.
-
No niewiele z tego rozumiecie. Np.: "Trudno sie nie zgodzic, ze puszczanie kilku psow na wilka uwiazanego na lancuchu to nic innego jak bestialska zabawa. ... I nie ma to NIC wspolnego ani z polowaniem, ani z jakimis "testami", bo atak na, takiego wilka nie mowi NIC o "jakosci" prezentowanych chartow.... przeciez kazdy glupi potrafi kopac lezacego... " Nie dość, że przekładasz pojmowanie świata człowieka na psa ("kopanie leżącego"), to ukazujesz, że brak Ci wiedzy, jak się układają kontakty pies-wilk podczas polowania. Ponadto nie wiesz, jaki jest cel i wynik tych działań w Bokonbajewo. Nie mówiąc o tym, że to nie jest "zabawa" - użycie tego słowa w tym kontekście jest po prostu kolejnym wynikiem niewiedzy w temacie. Moim zdaniem błędem Kirgizów było to, że zaprosili do Bokonbajewo europejskich fotoreporterów. To co widzicie, jest tak samo prawdziwe, jak relacje zachodnioeuropejskich fotoreportaży o polskim rolnictwie ukazujące jedynie konie obrabiające pługiem polskie ziemie. Sugerowałbym poznanie kultury kirgiskiej, kynologii kirgiskiej, zasad funkcjonowania kirgiskiego społeczeństwa itp, żeby spróbować podejść do tematu merytorycznie. Zdanie na temat Chin jest także conajmniej nie na miejscu. Jest uogólniające i nie mówiące nic, poza tym, że buduje nietolerancyjną wizję świata. Jest równie bezsensowne jak podobne stwierdzenie na temat polskich hodowców wypowiadane w niektórych krajach w mediach z perspektywy polskich schronisk. Albo jest równie sensowne jak oskarżanie wszystkich Polaków o kradzież aut w Niemczech.
-
Kochani! Powyższy "repotraż" po skonfrontowaniu z prawdą mógłby posłużyć jako szkoleniowy przykład, jak media epatują sensacją, a nie zawsze zajmują się przekazywaniem merytorycznej wiedzy. Post napisany przez Zonię: "Myśliwskie tradycje w Kirgistanie są ciągle żywe. Na tradycyjny festiwal w Bokonbajewie przybywają myśliwi z całego kraju, by zaprezentować możliwości swoje i swoich podopiecznych, które w dzisiejszych czasach mają ułatwione zadanie, walcząc z wilkami uwiązanymi na łańcuchu..." jest doskonałym przykładem tego, jak zdjęcia z konkretnym komentarzem podyktowały sposób myślenia i nakierowały ludzi na ferowanie konkretnych wniosków. Nie zawsze jest tak, że to, co widzimy jest całą prawdą. Ja byłem w Bokonbajewo, widziałem, jak polują tajgany, mam tajgany w domu (nawet trzy) i myślę, że nieco się w temacie orientuję. Bokonbajewo to prawdziwie zachowywana tradycja kirgiskiego łowiectwa i myślistwa, które istnieje przede wszystkim dzięki Ałmazowi Akunowi, z którego gościny korzystaliśmy. Pisałem o tym na innym forum, musicie poszukać przez wyszukiwarkę gdzie, bo tutaj chyba nie wolno umieszczać linków na inne fora. Co do samego wydarzenia, to powiem tak. - To, co widzicie nie jest polowaniem, psy nie walczą z wilkami, a wilki nie tracą podczas tego wydarzenia ani zdrowia, ani życia, co najwyżej kilka kłaków, ale tyle samo tracą także tajgany. Na zdjęciach dalej widać jakiegoś upolowanego szakala, ale to jest zwierzę upolowane w taki sposób, w jaki rozumiecie polowanie. W tym "reportażu" zdjęcia jednak są ustawione tak, żebyście myśleli, że tajgan zagryzł tego szakala, gdy był on przywiązany na łańcuchu. W sumie nie jest to powiedziane, że tak było, ale ustawienie zdjęć ma oglądającego doprowadzić do takich błędnych wniosków. Ktoś tam wyżej pisał o okrucieństwie w hodowli tajganów w Kirgistanie. Brałem udział w przeglądzie kilku miotów i wpisywaniu ich na księgę wstępną. Nie tylko w stolicy - w Bishkeku, ale także właśnie w okolicach Bokonabajewo, czyli już dość blisko Chin, w wysokich górach Tien-Shanach. O żadnym okrucieństwie nie można mówić. W Kirgistanie jest prawo, które zabrania złego traktowania tajganów. Sankcją jest kara pieniężna w wysokości 5 średnich miesięcznych pensji oraz utrata zwierzęcia.
-
Ten tazy, którego mam jest moim pierwszym tazy. Zatem moje doświadczenie jest jeszcze zbyt małe, żeby publikować książki na ten temat. Może za kilka lat... ale nie teraz.
-
16.11.2008 w Kielcach wystawiono suczkę z pierwszego miotu tajganów w Polsce. Tak się prezentowała:
-
Wiesz, ale to nie są rasy uznane przez FCI i oni tego nijak nie spinają, nie kontrolują i nic do tego nie mają. Zostawili to w rękach każdego członka osobno.
-
Baset artezyjsko-normandzki to niewiarygodnie piękna rasa. Gdzie można o niej więcej poczytać oraz pooglądać trochę zdjęć?
-
Nie mogę powiedzieć dużo w tym temacie, bo byłoby to nielojalne wobec wydawcy. Mogę jedynie w skrócie powiedzieć, co będzie dalej. - Co ma wspólnego Kapuściński, tazy i dywany. - Jak wysłać tazy pocztą. - Tazy w literaturze ludowej i wysokiej, a więc legendy, powieści, przysłowia związane z rasą. - Charakter tazy. - Związek między sloughi a tazy. - Czym przysłużył się Benedykt Polak z Wrocławia w poznaniu historii tazy. - Dlaczego śmierć 800 tysięcy ludzi stało się przyczynkiem powstania rasy. - Tazy oczami Marco Polo. - Charty środkowoazjatyckie w relacjach podróżników, myśliwych i innych awanturników carskiej Rosji. - Upadek rasy i początki pracy hodowlanej nad nią. - Tazy w krajach pochodzenia. - Tazy w Europie. - Tazy w kulturze polskiej. - Perspektywy na przyszłość. To co się ukazało na łamach PSA jest mniej więcej 1/3 całości, która ma blisko 136 tysięcy znaków.
-
W rasach nieuznanych jest dużo pola do działania. To jakiego psa z jakiego związku jaki związek uzna a jaki nie, jest nieweryfikowalne i nie jest umocowane w przepisach. Podam przykład buldoga burskiego (boerboela) - są dwie organizacje, które się zajmują tą rasą. Jedną organizacją jest związek kynologiczny w RPA, który jest członkiem FCI, a drugą jest SABT - organizacja będąca niezależnym klubem nieuznawanym przez związek w RPA. Jednakże związek kynologiczny w Czechach uznaje boerboele z obu źródeł wprowadzając w ten sposób psy z SABT w system FCI, mimo że nie konsultuje tego ze związkiem w RPA. Co więcej - związek w RPA, choćby ze względu na ducha konkurencji, prawdopodobnie nie wciągnąłby w swój system żadnego boerboela z SABT nawet jeśli byłby najwspanialszym i najpoprawniejszym przedstawicielem rasy. No i tego typu swoboda i niepewność w rasach nieuznanych jest tematem na wiele, wiele godzin rozmowy. Z mojego podwórka dodam, że moje tazy i tajgany na światówkę w Poznaniu miały wstęp, na europejską w Budapeszcie nie - jako wyjątek z wszystkich innych wystaw na Węgrzech. W Sztokholmie pokazali nam drzwi, ale na światówce w Bratysławie - możemy się pojawić.
-
[quote name='bonusowa']Ale gończy jest rasą polską. Natomiast jeśli chodzi o rasy z innych państw, to dopóki FCI ich nie uzna, ZK nie może ich uznać. Np. w przypadku AB i APBT najpierw musiałby uznać je AKC, żeby mogło je uznać FCI a dopiero potem ZK.[/quote] Każdy członek FCI prowadzi księgę rodowodową, którą uznaje FCI i muszą uznawać inni członkowie FCI. Związki krajowe mogą prowadzić także aneks do tej księgi i tam wpisują rasy nieuznane przez FCI. Jeden związek krajowy może uznać aneks drugiego związku krajowego w takim zakresie, w jakim sam uzna za stosowne. Np. związek niemiecki nie uznaje żadnego aneksu żadnego kraju, ZKWP uznaje wszystkie aneksy wszystkich członków FCI, ale odmawia tytułów krajowych psom ras z aneksów. W większości krajów o ile uznaje się aneksy, przyznawane są tytuły krajowe. Są też kraje, jak np. Czechy, które wybrały wersję pośrednią i uznają niektóre rasy - najczęściej te, które ktoś z Czech posiada lub hoduje. Podsumowując: na wystawach ZKWP można wystawiać psa dowolnej rasy uznanej, czy nieuznanej o ile pies posiada rodowód wystawiony przez jednego z członków FCI.
-
Przebaczcie, że się "wcinam". Rasy, którymi się zajmuję - chart środkowazjatycki tazy oraz chart kirgiski tajgan - nie są rasami nowymi. Wręcz przeciwnie: są starsze niż prawie wszystkie rasy uznane przez FCI. Obie te rasy to relikty dawnych czasów, danych działań hodowlanych i nie chodzi o tworzenie czegoś nowego, ale o podaniu ręki czemuś, co być może ginie. Jeśli uda się to uratować, będzie to cudowne. Jeśli nie - to chodziaż uda się przedłużyć istnienie tych reliktów, może uda się zainteresować kilka osób, udokumentować kilka aspektów tych ras i cywilizacji, które za nimi stały. - Dokładnie tak, jak dokumentuje się wymierające języki poprzez nagrywanie opowieści starych osób, zabezpieczaniu tekstów pisanych itp do dalszych badań, być może za wiele lat.
-
Tazy i tajgany to bardzo ciekawe zagadnienie kynologiczne. Granice między Kazachstanem i Kirgistanem zawsze były łatwo przenikalne, dzisiaj też. Z tego powodu rasy się pomieszały, teraz Kirgizi i Kazachowie nabywają świadomości kynologicznej i zaczynają rozdzielać obie populacje. Zewnętrznie tazy podoba mi się też bardziej niż tajgan. Jednakże tajgan ma bardzo ważną cechę, która jednak stawia go nieco wyżej w oczach wielu miłośników chartów, czy psów w ogóle. Jak wiadomo, w PL chartami polować nie wolno, zatem tazy ostatecznie wyhodowany do polowania, jest w PL psem słabo przystającym do naszej rzeczywistości, a nawet jest psem nieco kłopotliwym. Tajgan natomiast, poza tym, że poluje, to ma jednak silny instynkt terytorialny i świetnie pilnuje obejścia. Dlatego tajgan może być w Polsce poniekąd psem użytkowym. Tajgan ma dość gęstą sierść, chętnie nocuje poza domem w miesiącach wiosenno-jesiennych. Nasze tajgany pilnują naszego domu i ogrodu większość część roku i obroniły nas już przed włamaniem. - Jako charty, nie są łakome na jedzenie, więc trudno je nawet otruć - mówiąc wprost. Bardzo fajne psy! Wiadomości, które opublikowałem na łamach PSA o obu rasach, są prawdopodobnie jednymi z najobszerniejszych opracowań ras w ogóle. Zebranie wiadomości było bardzo trudne. Artykuł o tazy z przerwami pisałem przez dwa lata, ale napisałem niemal książkę. Mam nadzieję, że dalsze części także się spodobają.
-
Jaki jest związek pomiędzy tym zdjęciem a pomówieniami, jaki na mój temat napisałaś? Żądam przeprosin a moderatora proszę o upomnienie dla osoby pomawiającej.
-
Kilka słów o artykule o tazy w najnowszym numerze PSA: Chart �rodkowoazjatycki TAZY
-
[quote name='joanika'] Chciałabym pogratulować (trochę późno) pierwszego miotu tajganów :multi:i świetnego artykułu w "Psie", czekam na dalszą część.[/quote] Dzięki. Pierwszy miot tajganów to już niemal historia. Urodziły się przecież 14 lutego. Wkrótce to będą dorosłe psy. ;) Niestety utraciłem połowę miotu, powodu nie znam. Być może szczepionka, być może chwilowa lokalna epidemia (w tym czasie w moim mieście podobne nieszczęście przydarzyło się innym hodowcom), niewiadomo. Ale patrząc na sprawę "z kirgiskiego punktu widzenia", nie należy rozpaczać. W Kirgistanie nie szczepi się w ogóle psów, dzięki czemu z miotu przeżywają 2-3 szczeniaki, ale za to bardzo mocne i tylko te przedłużają rasę. U mnie uratowały się cztery szczenięta. Dwa zostały w Lesznie (Wielkopolska), jeden mieszka pod Warszawą, jeden mieszka w Tallinie, w Estonii. Dwa z nich są i będą wystawiane, dwa pozostaną w domu. Wszystkie psy trafiły do świetnych rodzin, jeden z nich do bardzo doświadczonych "psiarzy", jeden z piesków jest kolejnym tajganem w rodzinie. Lepiej być nie mogło! W PSIE opublikowałem dwa artykuły o tajganach. Jeden o rasie, drugi był sprawozdaniem z wyjazdu do Kirgistanu. Teraz pojawiła się pierwsza część artykułu o tazy. Mam nadzieję, że dacie przez niego przebrnąć, choć jest bardzo długi i to też jest dopiero pierwsza część.
-
[quote name='xxxx52'] (...) Nie hoduj zwierzat ,ktore pozniej moje kolezanki musza ratowac i szukac domow w Niemczech ,Holandi!chyba ze dajesz na smierc do Emiratow,albo do Irlandi (w Irlandi usmiercaja psy po kazdych biegach,statystyka mowi ,ze usmiercono 10 tysiecy chartow) czy Kirgizji, (w Hiszpani wieszaja po polowaniach charty na drzewach,albo trzyymaja w temp.45 stopni na dachach domow bez dana psom wody).[/quote] Czy powyższe nie jest czasem publicznym oczernieniem i naruszeniem dóbr osobistych?! Za to można mieć problemy w sądzie. Żaden z moich psów nie został uratowany przez Twoje koleżanki i nie znajduje się w Niemczech lub Holanadii. Nie tylko nie kompromituj się, ale nie narażaj się na problemy prawne. Żądam również, żebyś zaprzestała oczerniania Kirgistanu. Sprawy tajganów są uregulowane prawem kirgiskim i radzą sobie z tym odpowiednie organy. Nie Ty do tego jesteś powołana.