Jump to content
Dogomania

APSA

Members
  • Posts

    4668
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by APSA

  1. Poznałam osobiście kilka takich "dinozaurów", większość z nich w nowych domach okazywała się całkiem fajnymi psami. Recepta jest prosta: ogłaszać, ogłaszać, ogłaszać, szukać domów wszelkimi sposobami i modlić się, żeby zdążyć...
  2. Jeden z rekordzistów - Gufi, w schronisku od 2002, czyli już 12 lat: [url]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/000901135[/url] WYJĄTKOWY PIES I WYJĄTKOWA SPRAWA Gufi czeka na swój dom 12 lat - tak ... to prawda - nigdy nie miał swojego pana, nigdy nie siedział na kanapie i nigdy nikt nie powiadział do niego mój piesku. On nigdy nie był kogoś. Dzisiaj czas pokazać Gufiego światu - on też musi dostać szansę na dom, szansę na zobaczenie jak wygląda normalne życie - Gufi nie potrzebuje wiele - kawałek ogrodu, ciepły kąt - on stracił już nadzieję, że kiedyś będzie psem domowym. Gufi jest sporym kundelkiem w typie owczarka. W schronisku przebywa już około 12 lat, czyli najdłużej ze wszystkich piesków przebywających na Paluchu. Najprawdopodobniej nigdy nie był zwierzęciem pańskim, domowym i nigdy się nie nauczył, że człowiek powinien być najlepszym przyjacielem psa, dlatego z nieufnością podchodzi do ludzi. Od około roku piesek wychodzić na spacery z wolontariuszami. Kiedy przypinam mu smycz, Gufi zastyga w bezruchu, po czym daje się wyprowadzić, ale odsuwa się jak najdalej. Boi się bliskości człowieka, unika też innych psów. Jednak mimo wszystko jest bardzo łagodnym i uległym pieskiem, nigdy nikogo nie ugryzł, poddaje się woli człowieka. Gufi potrzebuje spokojnego domu, w którym poczuje się bezpiecznie. Może z czasem odzyska radość z życia i otworzy się na otaczający go świat. Prosimy o dom dla Gufiego! Kontakt w sprawie adopcji: Justyna tel. 511 106 869, Tomek tel. 729 620 620 i Mikołaj tel. 796 123 413 [img]http://www.napaluchu.waw.pl/files/animals_napaluchu/big/140604193433.jpg[/img] Sticz - też od 2002, 12 lat: [url]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/001001693[/url] Dzikus - od 2003 [url]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/001003101[/url] Fabi - też od 2003 [url]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011300906[/url] Od 2004, czyli od 10 lat jest kolejne 12 psów.
  3. Dzięki! Dodam jeszcze jednego staruszka, staż ma względnie krótki ("tylko" 4 lata), za to wiek już raczej podeszły: Larry (3003/09) Starszy piesek, do schroniska trafił w 2009 roku, w bardzo złym stanie. Obecnie nic poważnego mu nie dolega, ale długi czas gdy chorował odcisnął na nim swoje piętno. Nie jest zbyt towarzyski, nie najlepiej widzi, porusza się powolutku, drepcząc w swoim tempie. Wydaje się, że w troskliwych rękach byłaby jeszcze szansa go odchuchać. Idealny byłby dom gdzie mógłby sam wychodzić sobie do choćby niewielkiego ogródka. Jest nieduży (do pół łydki), waży ok. 10 kg. Więcej informacji i kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Agnieszka, tel. 609 999 606 [IMG]http://www.testowa.paluch.org.pl/files/animals_napaluchu/big/140408195321.jpg[/IMG] [IMG]http://www.testowa.paluch.org.pl/files/animals_napaluchu/big/140408195326.jpg[/IMG] [IMG]http://www.testowa.paluch.org.pl/files/animals_napaluchu/big/140408195330.jpg[/IMG] [IMG]http://www.testowa.paluch.org.pl/files/animals_napaluchu/big/140408195334.jpg[/IMG]
  4. [quote name='Nette']Hej! Czy wiadomo coś konkretnego o Puszku? Mogłabym mu zrobić ogłoszenie na OLX i wyróżnić, póki jeszcze trwa promocja...[/QUOTE] Opis dłuższy: Puszek to niewielki, niemłody kudłatek. Nieufny do obcych, wspaniały do swoich ludzi. Potrzebuje cierpliwych, spokojnych opiekunów, którzy dadzą mu czas na aklimatyzację w nowych warunkach. Puszek potrzebuje czasu, by zaufać nowym ludziom. Jednak swoją opiekunkę bardzo lubi, co rano tańczy z radości na przywitanie :-) Uwielbia spacery, ruch, ale nie jest bardzo żywiołowy – może zamieszkać z bloku. Ma dłuższą sierść, więc poradziłby sobie też na podwórku. Zapewne sprawdziły się w roli „dzwonka”. Puszek lubi głaskanie, jest kontaktowym i bardzo wdzięcznym pieskiem. Warto zasłużyć na jego przyjaźń. W stosunku do innych psów (samców) bywa „ostry”, co nie oznacza, że nie może zamieszkać z innym psem już u siebie. Osoba kontaktowa: Magda Telefon: 602-18-45-73 [email]magdalena61@poczta.onet.pl[/email] I krótszy: Historia Puszka jest bardzo smutna - wraz z czwórką rodzeństwa trafił do schroniska jako szczeniak. Teraz zaczął się 6 rok jego bezdomności. Śliczny, uroczy psiak. Na początku może być trochę nieufny, ale jak już pokocha człowiek to całym sercem. Kontakt w sprawie adopcji: Kasia 513-255-613 Starsze zdjęcia, jeszcze bez siwizny na mordce: [IMG]http://psyzpalucha.pl/images/com_sobi2/gallery/95/95_image_1.jpg[/IMG] [IMG]http://psyzpalucha.pl/images/com_sobi2/gallery/95/95_image_2.jpg[/IMG] [IMG]http://psyzpalucha.pl/images/com_sobi2/gallery/95/95_image_3.jpg[/IMG] [IMG]http://psyzpalucha.pl/images/com_sobi2/gallery/95/95_image_4.jpg[/IMG] [IMG]http://psyzpalucha.pl/images/com_sobi2/gallery/95/95_image_5.jpg[/IMG]
  5. Czytam, znam ten ból - kiedy jesteś sama to albo ogłaszasz wszystko byle jak, albo musisz wybierać :( Sonar na pierwszym zdjęciu wykapany Jurand! Tylko "Mój" Jurand przynajmniej na jedno oko widział. Mam nadzieję, ze temu też się uda zaznać jeszcze dobrego życia.
  6. Jak Roderyk - tylko on nie wyglądał źle... nie pokazywał po sobie, nie zdążyliśmy go zabrać :( Twix... o ile pamiętam on miał dom/domy, trafiał do schroniska 2 lub 3 razy :( Dobra wiadomość na dziś: adoptowana została Małpiatka :)
  7. Łoza została adoptowana! :multi: [quote name='Koszyczek']Suczka [B]Łoza - [URL="http://psyzpalucha.pl/index.php?option=com_sobi2&sobi2Task=sobi2Details&catid=2&sobi2Id=291&Itemid=7"]link[/URL] [/B][URL="http://s683.photobucket.com/albums/vv192/Paluch_2009/staruszki/s5/?action=view¤t=PICT8431.jpg"][IMG]http://i683.photobucket.com/albums/vv192/Paluch_2009/staruszki/s5/th_PICT8431.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=2]Łoza to szorstkowłosa starsza suczka o miłym charakterze. Kontaktowa i towarzyska, w schronisku brakuje jej własnego człowieka. Jest tez z tych bardziej rozmownych piesków, lubi się wypowiedzieć ;-)[/SIZE] [SIZE=2]Sunia ma tzw. 'niedźwiedzią łapę' - miękkie stawy, przez co łapa przy chodzeniu ugina jej się w nadgarstku i wygląda, jakby miała płozy. Nie przeszkadza jej to w ruszaniu się - z takimi łapami psy potrafią szaleć za piłeczkami.[/SIZE][/QUOTE]
  8. Nie wiadomo... Z biopsji nic nie wyszło, tzn. napisali, że jest za mało komórek. Przerzutów nie ma, mimo że guz już dość duży, więc bardzo złośliwe to nie jest, choć na usg wyglądało dość złośliwie. Lokalizacja guza (tuż za żebrami) i wiek psa są przeciwwskazaniami do operacji.
  9. O, jego pamiętam, taki bardzo żywy i wesoły psiaczek :) Po dwóch i pół roku w nowym domu odszedł Amon/Leon - kulawy owczar z blizną na łapie, był w sali 1. A mój Smolik (sala 11, potem przeniesiony do pawilonów) ma nowotwór :(
  10. [quote name='Beat2010']APSA, chyba to on jest w tej sali po lewej od wejścia? tylko grubszy niż na zdjęciach[/QUOTE] Jakiś czas temu był w sali 11, na prawo, ale mógł zostać przeniesiony. Przez chwilę też chyba był w boksie z innymi psami. Przeczytałam, że jamnik z lasu nie żyje :(
  11. O Chojraku wiedzą, Izadora sama robiła mu kiedyś zdjęcia, ale o ile mi wiadomo, to nic więcej z tego nie wynikło.
  12. Być może już nie żyje :( Będziecie mogły zapytać przy najbliższej okazji? Baryłeczka jest słodka i jest faktycznie kształtem zbliżona do kuli, co nie ułatwia jej życia, bo kuleje na przednią łapkę (chyba jakiś stary uraz, już tak trafiła do schroniska). Z psami się dogaduje, ale charakterek ma. Nie wiem, w jakim stanie jest teraz.
  13. Tora, o której pisałam, też za TM :(
  14. Nie, tutaj jej nigdy nie było, bo dotąd była względnie młoda i zdrowa, i mieszkała w normalnym rejonie schroniska. Tora - mieszaniec gdzieś w pół drogi między owczarkiem i terierem.
  15. Jaka szczęśliwa siwa mordka! :loveu: Wczoraj dowiedziałam się, że jedna z moich byłych podopiecznych ma się źle. Jeszcze latem była całkiem żwawym starszawym psiakiem, a teraz wygląda, że dużo jej nie zostało :(
  16. Nacia dziękuje za dedykację :) Chciałam ją [I]zdjąć[/I], jak leży taka wykręcona, ale skoro tylko się dowiedziała, że się na nią czaję, zaczęła leżeć normalniej ;) Czasem zdarza jej się mieć łapy w jedną stronę, a głowę w drugą. [URL="http://i849.photobucket.com/albums/ab51/Punia2/PSice/dwie%20punie/DSC06256.jpg"][IMG]http://i849.photobucket.com/albums/ab51/Punia2/PSice/dwie%20punie/th_DSC06256.jpg[/IMG][/URL] U nas mokro
  17. Super! Ten też adoptowany :) To te kciuki, o które prosiłam tydzień temu :) [quote name='APSA']Jest jeszcze taki 5 kg, naście lat [url]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011302254[/url] [/QUOTE]
  18. [quote name='3 x']Kasia podziwiam nie wyobrazam sobie jezdznia rowerem w zimie[/QUOTE] Do minus 6 spokojnie :) o ile nie ma grubej warstwy śniegu (ja jeżdżę kawałek wzdłuż ulicy, kawałek parkingiem ale i kawałek ścieżką przez pola - i ten kawałek robi się nieprzejezdny, jak spadnie > 10 cm śniegu; w sumie mam 2,7 km). Przy minus 16 też próbowałam - da się, tylko po dojeździe do pracy miałam ochotę zakopać się pod pierzynkę ;) Prodziak świetny :) Nacia czasem się kładzie tak, że przednie łapy ma w jedną stronę, a głowę w drugą :)
  19. Już ponad rok minął odkąd Prezes się wyadoptował, uciekł i trafił do DT. Tak DT o nim pisze: [quote]Pod koniec grudnia stuknął rok, od kiedy odnalazł się Prezes. Spędziliśmy ten rok razem – i chcąc nie chcąc, trochę się do siebie przywiązaliśmy. Nie mieliśmy zresztą innego wyjścia: od pół roku nikt się o niego nawet nie dowiadywał… Prezes to bardzo fajny, pogodny, umiejący zająć się sobą, ale z natury ostrożny pies. W domu nie niszczy, nie hałasuje, nie nalega na włażenie na meble. Ostatnio zaczął żebrać, ale to już efekt uboczny mojej pracy nad jego oswajaniem z „obcymi przy stole” J. W terenie pięknie „trzyma się” kierunku spaceru, bez kłopotu melduje od czasu do czasu, gdy jest wyjątkowo zadowolony wyraża to całym sobą – lubi cieszyć się „z kimś”. W mieście nadal jest psem lękliwym, bojącym się gwałtownych dźwięków i obcych ludzi: w sytuacji, którą uznaje za krytyczną podejmuje próbę „salwowania się ucieczką”, przy czym ucieka przed tym czymś strasznym, a nie szuka ratunku u opiekuna (w kryzysie stosuje zasadę „umiesz liczyć, licz na siebie”). Na plus należy mu zaliczyć, że wraca, gdy ochłonie, w ciągu około 3 do 5 minut – zjawisko mimowolnie przetestowane przy okazji niespodziewanych fajerwerków w pozornie bezludnej okolicy oraz pogoni za zwierzyną (dwa przypadki- w tym raz na skutek zerwania smyczy). Od połowy października chodzimy w soboty na zajęcia dla nieśmiałych psów – zajęcia odbywają się w Sali gimnastycznej a współuczestnikami są pozostałe psy wawerskie: Tosia, Misio (dawniej Rysio) i Fuks. Prezes radzi sobie lepiej niż się spodziewałam – w tym trochę „sztucznym”, tzn. izolowanym od bodźców zewnętrznych i „zaludnionym” znajomymi środowisku jest wylewny, chętny do współpracy, często nakręcony do tego stopnia, że wokalizuje emocje (rzecz na co dzień nie tak częsta, a przynajmniej – i na szczęście J - nie w takich dawkach). W sensie stricte szkoleniowym nie zrobił postępów, a nawet trochę się uwstecznił (wszystkie psy wawerskie w Konstancinie przychodziły na wołanie i to „wykończone siadem” oraz siadały na polecenie – Prezes po roku często siada i w odpowiednich okolicznościach przychodzi J), nie udało mi się też nauczyć go nowych komend czy np. „wyjść na dwór” z tymi etc.:, ale tez i nie „wyszkolenie” było celem spotkań, no i ze względu na aurę zajęcia były w sali. Bardzo skorzystaliśmy na „zewnętrznym oku fachowca” – zebraliśmy podpowiedzi, co do tego, co robię nie tak (i aż dziw, że tyle tego J), zobaczyliśmy jak robią to inni etc. Prezes chce pracować, wymuszona zajęciami regularność doskonale mu zrobiła, „załapał”, że warto, „rozkręcił się” na tyle, że pracuje już za nagrody, na które kiedyś by nie spojrzał (jest niełakomy, a zawsze dotychczas pracowałam z psami „żartymi”). Poznaliśmy tez w praktyce metodę BAT, znaną dotychczas tylko z teorii – bardzo mi się podoba i Prezesowi chyba też J. Nadal nie do końca ma przekonanie, że da się ją konsekwentnie stosować, gdy mieszka się w bloku i gdy pies boi się tylu rzeczy w świecie zewnętrznym (nie zawsze jest jak i gdzie zawrócić, gdy z naprzeciwka jedzie chłopiec na deskorolce, za nami idzie kobieta stukająca obcasami i ciągnąca walizkę na kółkach, z boku jedzie autobus i robi „pssssst”, a ja przyjechałam do domu po to by wyjść z psem i mam na to nie więcej niż 30 minut….), ale przynajmniej wiem już co mogę próbować. Ostatnio zdecydowanie mniej ciągnie na smyczy (od kilku miesięcy ani razu mnie – odpukać J - nie przewrócił). Troszkę też z nim klikam – ucząc się po Zuli psa, który pracuje inaczej, ostrożniej, więc mniej moich błędów wybacza. Gdy „rozkładam kramik” i biorę kliker pies się cieszy i „chce” – i to jest w tym wszystkim najfajniejsze. Nadal uważam, że byłby szczęśliwszy w „innych okolicznościach” – np. mieszkając poza miastem, z liczniejszą rodziną, gdy częściej ktoś jest w domu. Ja zaś zdecydowanie wolałabym mieć psa, który nie ma problemów lękowych, a tak naprawdę chcę gończego polskiego, a nie owczarka, nawet wawerskiego J. Niestety na Prezesa nie ma chętnych – a też i po poprzedniej próbie adopcji zakończonej ucieczką konieczne jest, aby potencjalni nowi ludzi byli dla Prezesa znajomymi:. Niestety jest mało realne wobec podaży psów do adopcji, aby znaleźć kogoś, kto na tyle będzie chciał mieć akurat tego psa (dorosłego, urody jakiej jest, z problemem lękowym), aby zadać sobie trud wizytowania go i „zaskarbiania go sobie”. Zresztą na razie nikt nawet się o warunki nie dowiaduje... Nad lękowością możemy pracować i się staramy – choć w tym tempie zabierze to jeszcze hohohoho, a może i dłużej. Gończego z niego nie będzie, pozostaje mi wiec tęsknić cichutko. Na drugiego psa, przy psie problemowym, jakim jest Prezes ze względu na lęki, nie mam niestety czasu (konieczne by były np. osobne spacery, żeby gończemu zapewnić spokojny kontakt z tym wszystkimi rzeczami, których obawia się Prezes, nie wyobrażam sobie Prezesa, jako „psa towarzyszącego” na konkursie etc.). Oczywiście na co dzień jest to zawsze „futro w domu” i ciepłe ucho, któremu można opowiedzieć o tym co się wydarzyło, i zimny nos wsuwany do ucha na dzień dobry. Jest też „łatwiejszy” na co dzień niż rok temu (tuż po Sylwestrze zeszłego roku był w najgorszym dołku, problemem było przejście na światłach przez ulicę, „darł pazurami asfalt” i w ciągu dnia nie chciał w ogóle wyjść dalej niż do pierwszego trawnika, na dwór trzeba go było wyciągać „siłą”, bo po jakiś 30, 40 minutach na pokonanie schodów kończył się mi i czas i cierpliwość), w czym duża zasługa i szkolenia, i Ani od Zorki, która zabrała go wraz z Zorką na działkę na samą Sylwestrową noc, oszczędzając mu największej kanonady. W marzeniach mam wyadoptowanie Prezesa, ale w planach: dalsza praca nad panowaniem nad lękiem, może kolejny kurs, lub nawet indywidualne szkolenie, regularne spotkania z pozostałymi wawerczakami i ich ludźmi (coś w rodzaju „wawerskiej grupy wsparcia” J). Chciałabym móc jeździć z nim komunikacją publiczną, pójść na spacer do parku (jako przyjemność dla psa), zyskać jego zaufanie także w „sytuacji zagrożenia”. No i jeszcze żebyśmy wszyscy zdrowi byli :). Czego we wciąż jeszcze Nowym roku i Wam życzę[/quote] I kilka obrazków z noworocznego spaceru, na ostatnich dwóch zdjęciach jest też Tosia :) [img]http://i849.photobucket.com/albums/ab51/Punia2/spotkania/PICT7592.jpg[/img] [img]http://i849.photobucket.com/albums/ab51/Punia2/spotkania/PICT7599.jpg[/img] [img]http://i849.photobucket.com/albums/ab51/Punia2/spotkania/PICT7606.jpg[/img] [img]http://i849.photobucket.com/albums/ab51/Punia2/spotkania/PICT7632.jpg[/img] [img]http://i849.photobucket.com/albums/ab51/Punia2/spotkania/PICT7568.jpg[/img]
  20. Pamięta ktoś Gandalfa Czarnego? Niewidomy kundelek, który trafił do schroniska w 2000 roku i został adoptowany po 10 latach. Żyje i ma się dobrze :) [QUOTE]Cześć APSA, przepraszam, że odpisuję po latach, ale dopiero teraz udało mi się dostać na to konto. Nie wiem, czy pamiętasz jeszcze Gandalfa, ale on nadal żyje :) Opiekuje się nim mama, jest w nim zakochana, ma pod swoją opieką jeszcze rozpieszczonego grzywacza, ale twierdzi, że tyle miłości, ile dostała od Gandiego, nie dał jej jeszcze żaden pies. Gandalf ma chore serduszko, ale dostaje leki i jakoś się trzyma, latem odwiedza go nawet fryzjer, żeby było mu chłodniej :) Jest ciepłą, kochaną kluchą i jak na swój wiek ma się naprawdę dobrze. Pozdrawiam![/QUOTE]
  21. Na te badania to potrzeba tylko kilka psów. Trzymajcie kciuki, kolejny staruszek ma szansę na dom!
  22. Ostatnio w zdjęciach z przyjęcia widziałam dużo takich siwych mordek - czyżby ludzie robili takie porządki przedświąteczne? :( Ten 2720/13 przypomina mi trochę Kłębuszka.
  23. Super! Jest komisja ds. wpływania na decyzje dyrekcji :evil_lol: Za to z powodu prac nad bazą danych nie ma aktualnej kwarantanny :roll:
  24. [quote name='Gremlin'](chata nazywa się "Zielona Chata") [/QUOTE] [quote name='3 x']chata jest Chatą z Zielonym Dachem :) [/QUOTE] Byście się zdecydowali na jedno ! ;) Szkic Ziutki przerobiony na coś bardziej takiego sugerowanego przez Gremlina: [img]http://imageshack.com/a/img833/637/5sit.png[/img] Nie mogłabym mieć tybetana. Już dawno stwierdziłam, że nie mogłabym mieć żadnego zwierzaka, który byłby inteligentniejszy ode mnie :roll:
  25. Gratuluję! I stadka małych hienek też :lol:
×
×
  • Create New...