-
Posts
6316 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AgaiTheta
-
Przyznam się dlaczego przyszła mi myśl o cmentarzu i o takim miejscu, gdzie byśmy mogli co jakiś czas położyć kolejne zdjęcie, kolejny kawałek serca... ... Tak pochowałam swoje największe szczęście, pod jej ukochanym drzewkiem, w cieniu jej ulubionym... a teraz tam jest budowa, stoją koparki, ryją... nie ma nic! Chciałam razem z Pachciem pochować jej zdjęcie i to byłoby ich miejsce, ich i całej reszty... moich, naszych, kochanych, niechcianych... Nie pozwolę na żadne drzewko, na łączki. Nigdy więcej! Ci co mnie znają wiedzą, że Theta to było i będzie moje największe szczęście. Początek pomocy bokserom, potem fundacja, a Pachcio to koniec mojego bycia w fundacji, bo za dużo się działo w okół mnie... Dwa moje punkty zwrotne... Ryczę znowu, a nie powinnam, bo ryczę już trzeci dzień a mróz nas nie chce z tego powodu ominąć, rano trzeba wstać i starać się jeszcze bardziej, o kolejne psy, koty, których nikt nie chce, które ludzie porzucają, nie chcą, ktoś je kochać musi... bez kochania to co one mają?
-
Nie ma w ogóle opcji, by Pachcio był pochowany jakoś "na lewo", albo będzie to legalnie działający cmentarz zwierzęcy, albo nie będzie grobu. Basia napisała o koszcie, ale ja jej wczoraj powiedziałam, że jeżeli będzie taka możliwość to opłacę to sama - nie ma żadnej zbiórki na ten cel! To czy Pachcio zniknie z tej planety, czy nie zniknie zależy tylko od nas. Nie jest sztuką postawić pomnik... czasami wystarczy kamyk i to co mamy w sercach.
-
[quote name='hop!']Dzisiaj w gazecie Metro jest Gwiazdka (są podane dwa nr telefonów - 603 300 926 i 603 300 631). Czy w sprawie domu dla Kudłatki nadal cisza? Czy po ogłoszeniu Lulu w Metrze był jakiś odzew?[/QUOTE] O Gwiazdkę dzisiaj były dwa telefony, oba nic obiecującego. W sprawie Kudłatki i Lulu cisza, zero zapytań. Jakiś zaklęty czas nadszedł. Dziękuję Hop! za pomoc w ogłoszeniach!!!
-
Pora roku i aura mało przyciągająca... Zapraszamy głównie w godzinach od 11 do 15, ale wiadomo, że pracujemy do 17. Nauczeni zeszłorocznymi doświadczeniami atrakcje będą minimalne. O godzinie 12 zaczynamy ubierać choinkę, w zeszłym roku to były wzruszające chwile, mam nadzieję, że chętnych nie zabraknie - zapraszam! :tree1:
-
Dziękuje za ogłoszenia! Pachcio najprawdopodobniej ma wirusowe zapalenie jelit. Dostał co trzeba, czekamy co będzie rano. Wiecie co ja nie mam sił :( Po dzisiejszym dniu mam dość! Nie dostałam już nigdzie piersi z indyka, a muszę mu na rano ugotować i zmiksować. Rano trzeba mu na siłę podać zaparzone siemię lniane. Problem jest taki, że nasza wet jest na zwolnieniu i korzystamy z lecznicy, a wiecie co będzie jak ja jutro zawiozę Pachcia do lecznicy? Nie wiem czy płakać czy krzyczeć, nie wiem już co robić... Pachcio zaraził się w schronisku od szczeniaków. Przenieśliśmy mu na ubraniach, butach. Dlatego nie ma mowy, aby Pachcio poszedł na inną izolatkę, bo na innych jest większe zagęszczenie i co boks inne wirusy.
-
[quote name='Rupak']Dzisiaj rano Kazimierzowi się pogorszyło. Po południu sprawdziłam mu oczy i jedno oko masakra, leci z niego, spojówki powiększone, swędzi go. Od razu pojechałam do weta na grunwaldzkiej, jedynego otwartego. wet powiedział, że z jednej wirusówki wpadł w drugą, czyli w ten herpeswirus. Dostał krople do oczu i antybiotyk. Masakra![/QUOTE] Dorota jak Kazimierz? Jak wet go oglądał?
-
Był moment, że liczyliśmy się z odejściem Eli, ale dzięki pracownikom, dzięki naszej wet Beatce i dzięki dr Luks Ela teraz miewa się całkiem dobrze. Było tak, że Ela nie wstawała, nosiliśmy ją. Przy jej wielkości to czasami był koszmar... Pewnego dnia przyszłam rano, wszyscy zajęci a Ela przewróciła się wchodząc na schodek. Tachałam ją do biura, była mokra, zmarzła. Ułożyłam, ogrzałam. Innym razem też chciała szukać Marka ale potknęła się w kałuży i tak leżała zanim wracali do biura. Była na rtg, ma zwyrodnienie kręgosłupa. Wiek, złe żywienie w ciągu życia. Do tego musiała być w kojcu i stawy są strasznie wyziębione. Teraz Ela dostaje steryd. Nie ma innego wyjścia. Teraz nasza Ela znowu jest wesoła, oczka ma uśmiechnięte, sama chodzi, radzi sobie. Nie jest sprawna na tyle by ganiać ale dzisiaj bawiła się z Pają i warczała jak te małe pchły wylizywały jej oczy. Ela to nasze największe szczęście!
-
[quote name='Charly']nie chcialam się tutaj już odzywać i to będzie mój ostatni wpis. Obiecuję. Ale...w zyciu!!! nie pomyslalabym, że nitkaa dostanie psa ze schroniska! Jestem w szoku. chciałam wczoraj pisać na gg, zeby się upewnić, ze tak nie będzie, Ale myslalam, nie będę się już "wtrącac" i "czepiać", niepotrzebnie. Byłyscie na dogo wczoraj. Na tym wątku.I nikt nie uprzedził dziewczyn z biura? Po tej historii ze szczurami? Po tekstach odnosnie ceny za szczeniaka?? brak mi słów. Naprawdę- ode mnie już nic.[/QUOTE] Ola to nie będzie Twój ostatni wpis i sama o tym wiesz! Tak, popełniliśmy błąd. Rozmawiały dziewczyny, ale przez mega rozgardiasz z kolejnymi pracami w schronisku, umknęła mi ta adopcja. Mój błąd, mam nadzieję, że Buńka bardzo nie ucierpi.
-
Tak na to konto, dziękuję!!! On nie wymiotuje często, teraz w sumie drugi raz, zbyt mało rozwodniliśmy mu puszkę, a ona jest taka zbita, bez sosiku, to się zapchał. Najlepiej jak wymieszamy z ciepłą wodą. Dwie puszki pochłania z apetytem, nie wiem, być może zjadłby i trzy, ale myślę, że nie ma co na razie przesadzać, bo jeszcze przedobrzymy. Dzisiaj jak przyszłam to Marlena już była z nim po spacerze i jak zapytałam o kupę to się uśmiałam, bo z wielkim przejęciem i zaangażowaniem gestykulując rękoma powiedziała: "no piękna, twarda, taka prawdziwa śmierdząca kupa" :) Jak nie wiele do szczęścia pracownikom potrzeba :)