Dzisiaj spotkałyśmy się pierwszy raz z Zuzą, Marią i Abi. Sucz niestety 3 razy się na nią rzuciła.
Byłam z nią 3 dni w Boszkowie, nad jeziorem, i niestety ten wyjazd popsuł nam ignorowanie psów (nie dziwię, się, ponieważ ludzie puszczali na całą smycz swoje psy, pod sam nos Sary w kagańcu).
Ogólnie przez wyjazd do Boszkowa, zwątpiłam w moc kagańca - odstraszacza. Ludzie głaskali ją bez pytania, gdy miała na pysku kagan, ludzie puszczali do niej, gdy grzecznie siedziała w barze, swoje dzieci, jak i psy. Nosz kur** nie nosimy kagańca dla ozdoby! Nie wiem już co robić, by pies czuł się bezpieczny
Ale wyjazd zaliczam do udanych, pies był w miarę grzeczny na polu namiotowym, a także na straganie pełnym ludzi i różnych hałasów.
Koniec zanudzania, czas na fotorelację z dzisiejszego spaceru :)