Echhh...
Z Sary zdrowiem nie jest najlepiej.
W czwartek, z racji iż mam praktyki, wzięłam Sarę do kliniki, na zajęcia. Zrobiliśmy jej morfologię, biopsję narośli, którą zauwayłam kilka dni wstecz, i dla uspokojenia taty, również wezęł chłonny, który się przemieścił. Narośl przy rękojeści mostka okazała się niegroźną lipomą, a węzeł chłonny basaliomą, niestety. Na dniach będziemy umawiac się na zabieg usunięcia raczyska.
Przy okazji poprosiłam o zrobienie RTG przednich kończyn, gdyż rano kulała. Pani weterynarz zrobiła zdjęcie najpierw kegosłupa, gdyż jej się on nie podobał + był ból przy omacywaniu częsci piersiowej kręgosłupa. Okazało się, że jest to spondyloza - osteofity na 2 kręgach piersiowych. Nie da się tego wyleczyć, od wczoraj jest na lekach pbólowych, we wtorek otrzymam receptę na osteofity.
Rozchorowało mi się dziecko na stare lata....
Najbardziej szkoda mi tego, iż musimy przestać robić to co sucz kocha - aportować piłki, gdyż nie potrafi hamować, i się przewraca biedna.
Ze złych wieści koniec, a z dobrych to taka, że podczas wizyty na praktykach, Sara na żadnego z moich kolegów i koleżanek z grupy nie zawarczała, dawała się głąskać, a Waflowi (pies szkolny) tylko raz dała jasno do zrozumienia, że jest już koniec wąchania, a potem trzymała go na dystans.
Zaproponowano nam również udział w filmiku promującym moją szkołę, ale czy weźmiemy udział? Wątpię w to, ale było mi bardzo miło, że doceniono nasza pracę <3
Musze sie pochwalić :D Kupiłam w końcu wymarzoną lustrzankę, więc w końcu znów zawitają tutaj zdjęcia mojego autorstwa :D
Dzisiaj bez zdjęc, ale obiecuję - nadrobię :)