Jump to content
Dogomania

Azyl_Cichy_Kąt

Members
  • Posts

    293
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Azyl_Cichy_Kąt

  1. Potwierdzamy - Dragon pojechał dziś do nowego domku! Początkowo miała tam pojechać Magia - ale ostatecznie, ze względu na to, że Dragon tak panicznie reaguje na burze, że jest już taki poraniony i na tą chwilę bardziej potrzebuje domu - pojechał Dragon. Domek super - z ogrodem, ale Dragon bęzie mieszkał z dowmownikami w środku. Będzie ze swoją opiekunką biegałwieczorami po lesie - wreszcie zazna prawidzwerj miłości i ciepła [prawdziwego domu.
  2. Mamy najnowsze wieści od Ambrożego, więc... Ambrozy nie robi zadnych problemow, biega w dozej grupie psow, ze wszystkimi sie zgadza, jest posluszny, od pierwszego dnia zalatwia sie tylko na zewnatrz. Pierwszego dnia nie byl zdecydowany czy ma wejsc do domu na noc, czy ma isc do budy (na tym obejsciu wokol domu sa tez budy, ktore maja do dyspozycji w ciagu dnia) teraz juz leci pierwszy do domu. Chciałbym też sprostować conieco - organizacja, która pomogła Ambrożemu nie zajmuje się sznaucerami... po prostu Ambroży miał bardzo duże szczęście, że go wypatrzyli. Organizacja ta zajmuje się pomocą głównie dla dobermanów, natomiast w miarę możliwości pomaga czasem również psom innych ras.
  3. [CENTER]Całe szczęście póki co nie nasilają się objawy nużycy u Romka. Regularnie jest kąpany w specjalnym szamponie, poza tym jest pryskany środkiem silnie reagującym na wszelkie paskudztwa bytujące w sierści i na skórze. Codziennie też dostaje stymulator odporności. Cierpliwie czekamy na domek dla Romusia, bo jak wiadomo w schronisku Romek nie nabierze odpowiedniej odporności, a im niższa odporność tym większe szanse ma nużyca... :( Romuś tak bardzo czeka na dom... [/CENTER]
  4. Dziękujemy za zrozumienie.Na też na prawdę nie jest łatwo... Jeśli chodzi o pogryzioną wolontariuszkę - wyszła już ze szpitala, rany powolutku się goją. Oczywiście jesteśmy z nią w stałym kontakcie, staramy sie pomóc na miarę naszych możliwości. Dziewczyna nie była dogomaniaczką ale czynnie udzielała się w "Cichym Kącie". Nie była osobą początkującą, znała zwierzęta - niestety jednak to są tylko zwierzęta i nigdy na 100% nie da się przewidzieć ich reakcji.
  5. [CENTER]O problemach Rexa nie informowaliśmy ze względu na ciężki stan zarówno fizyczny jak i psychiczny osoby poszkodowanej w tej sytuacji... Staraliśmy się znaleźć najlepsze wyjście dla Rexa rozpatrując wszystkie możliwe rozwiązania z tej całej sytuacji. Gdybyśmy widzieli jakąkolwiek szansę na to, że nie musi tak być... staralibyśmy się to wykorzystać. Jedną z możliwości, którą rozważaliśmy było wysłanie Rexa na szkolenie dedykowane dla psów trudnych (agresywnych) do Słowacji - takie rozwiązanie okazało się zbawienne dla Betona. Niestety pomimo starań okazało się to niemożliwe. Wszystkim Nam też jest bardzo przykro... tym bardziej, że zawinił człowiek jakiś czas temu... Rex wszystko to kumulował w sobie do pewnego momentu... do teraz... [/CENTER]
  6. Dzisiaj zmuszeni byliśmy pożegnać się z Reksem. Ten rudy psiak nie miał łatwego życia. Jego historia mówi sama za siebie... Wszystkie te koszmarne wydarzenia zostawiły trwały ślad w jego psychice. Reks w ostatnim czasie zaczął wykazywać agresję w stosunku do wolontariuszy. Niestety – dwa tygodnie temu zaatakował jedną z wolontariuszek tak mocno, że wylądowała w szpitalu z wieloma ranami. Najgorsze w tej sytuacji było to, że Reks przed atakiem nie ostrzegł – nie warczał, nie jeżył się. Reagował zupełnie nieadekwatnie do sytuacji, nie było także żadnego powiązania między wydarzeniami, które mogłyby sprowokować agresję (np. niektóre psy są agresywne gdy zabiera się im miskę, gdy wykonuje się gwałtowne gesty – nasz podopieczny tymczasem raz potrafił na tę samą sytuacje reagować całkowitym spokojem aby następnym razem w tym samym momencie zaatakować). Reks został poddany obserwacji weterynaryjnej. Po tych wszystkich wydarzeniach weterynarz uznał, iż Reks cierpi na trwałe zaburzenia psychiczne.Najprawdopodobniej także różnorodne rany i skaleczenia jakie ciągle gnębiły Reksa były wynikiem samookaleczania się spowodowanego właśnie wspomnianymi zaburzeniami. Ponieważ Reks stanowił ogromne zagrożenie dla wolontariuszy i dla ludzi odwiedzających azyl musieliśmy podjąć decyzję o jego eutanazji. Była to bardzo trudna decyzja, długo biliśmy się z myślami zastanawiając się nad wszystkimi możliwymi opcjami. Reks jednak był tak okaleczonym psychicznie zwierzakiem, że nie mogliśmy przewidzieć jak zachowa się kolejnego dnia i czy ponownie nie zrobi komuś krzywdy. Jest nam bardzo smutno, tym bardziej, że przez okrucieństwo człowieka Reks nigdy nie miał szansy na normalne życie.
  7. Lekarz, który prowadzi Rokiego jest naprawdę wybranym, wyselekcjonowanym wetem - jednym z najlepszych w okolicy. Już przy guzie na łapie niewielu wetów dawało Rokiemu jakąkolwiek szansę. Nasz wet postanowił spróbować - dzięki temu, nawet gdyby niestety strasznie smutna, najczarniejsza wizja sie spełniła, to dał mu ponad miesiąc wspaniałego życia - takiego, jakiego Roki nigdy nie miał. Dzięki Pani Halinie Rokuś zaznał miłości... i to jest dla niego najważniejsze. Oczywiście, wszyscy marzymy,aby trwało to jak najdłużej...nie można tracić nadziei. Po otrzymaniu wyników z histopatologi już było wiadomo, że nowotwór Rokiego jest guzem złośliwym. Dopóki nie będzie przerzutów na płuca Roki ma szansę życia - problem polega na tym, że Roki może mieć dwa rodzaje guzów - jeden widoczny gołym okiem, już po zdjęciu rentgenowskim (wtedy wszystko będzie niestety jasne), drugi natomiast może by tzw. guzem naciekającym, niewidocznym na badaniach obrazowych- właśnie to stanowi największy problem, bo może on nie wyjść na badaniach a cały czas być i powodować ogromne cierpienia. I to nie jest kwestia skreślenia Rokiego - bo rozmawialiśmy z weterynarzem - on będzie się starał mu pomóc jak tylko będzie się dało - dopóki jednak, dopóty pies nie będzie cierpiał. Jeśli Roki będzie bardzo cirepiał nie można na to pozwolić - wtedy trzeba będzie podjąć ostateczna decyzję. Roki niestety dusi się coraz częściej, pluje krwią.... jutro jedzie do weta, jutro powinno być już wszystko wiadomo. Trzymamy za niego mocno kciuki. Oby mógł jeszcze choć trochę cieszyć się domem, jakiego nigdy w swoim życiu nie miał :(
  8. [CENTER][B]Będziemy bardzo wdzięczni za każdy 1% przeznaczony na Cichy Kąt.[/B] Przekażcie proszę informacje o tej możliwości znajomym. W sobotę na naszej stronie ([url]www.schroniskodlazwierzat.com.pl[/url]) pojawi się gotowa "ulotka" do ściągnięcia, którą będzie można wydrukować i rozdać zainteresowanym osobom. [/CENTER]
  9. Lara od piątku jest w nowym domu. Mieszka w domku z ogrodem w Pyskowicach (20 km od Tarnowskich Gór). Do towarzystwa ma małą suczkę i dwa koty, z którymi doskonale się dogaduje. Jest bardzo, bardzo grzeczna, uwielbia się bawić, chodzi za swoją Pani krok w krok nieustannie się przytulając. Początkowo bała się wchodzić do domu - typowy objaw wiejskiego, przeganianego psa - u nas na początku też tak miała. Jeszcze czasem zerknie czy na pewno wolno jej wejść ale ogólnie powoli się rozkręca. Podobno bardzo boi się szmaty (np. gdy chce jej się wytrzeć nogi) - pewnie ktoś ją tym bił albo przeganiał. Duużo je - zjada porcje swoje, kotów i suczki - ale powoli zaczyna zwracać uwagę, że nie chyba nie wszystkie miski należą do niej. Dostała od swojej Pani dużą kość do zabawy z którą goni po całym domu - ale jedna jej nie wystarcza i cały czas podkrada drugą swojej koleżance. Ogólnie wszystko jest jak najlepiej - na pewno to co złe w zyciu Lary już się skończyło. Ma swój dom, swoją Panią, swoje miejsce do zabaw... musiała przejechać kawał dorgi w poszukiwaniu tego szczęścia ale udało się! Na dom dalej czeka Gufi przywieziony do naszego Azylu z Nowej Ligoty - wątek Gufiego [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9508693#post9508693[/url]
  10. [CENTER]Serdecznie zapraszam do zapoznania się z rozliczeniem wpłat i wydatków na system alarmowy Azylu: [/CENTER] [CENTER][URL="http://www.connectit.pl/%7Eorion/pliki/wplaty_na_monitoring.pdf"]http://www.connectit.pl/~orion/pliki/wplaty_na_monitoring.pdf [/URL] [/CENTER] [CENTER][B]Bardzo Wam Wszystkim dziękujemy za pomoc, zaangażowanie, poświęcony czas i wielką hojność [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/1luvu.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/1luvu.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/1luvu.gif[/IMG] [/B] [/CENTER] [CENTER] System działa bez zarzutu, ochrona reaguje szybko i sprawnie (przetestowane, ponieważ było kilka fałszywych alarmów - spowodowanych przez sroki [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG]), zwierzaki są bezpieczne. [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_biggrin.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/dance.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/dance2.gif[/IMG] [/CENTER] [CENTER] To była duża inwestycja, nawet się nie spodziewaliśmy, że będzie aż tyle kosztować i jej wdrożenie zajmie tyle czasu. Nie mielibyśmy szans zrealizować tego, gdyby nie to, że Azyl ma tylu Przyjaciół. [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/love.gif[/IMG][/CENTER]
  11. Dziś dotarły nowe wieści od Gumiśka. Co prawda nie ma jeszcze zdjęć ale pewnie niebawem będą. Oto fragment maila: [FONT=Arial][SIZE=2]"Tutaj malutki Gumiś z charyzmą Spartakusa.Tak,tak-małe to,ale ma waleczne serce...obronił mnie nie tylko przed listonoszem,który podawał mi korespondencję, ale również obronił swojego kumpla Cezara u pani weterynarz.W miniony piątek byliśmy u pani doktor na wyciągnięciu szwów,rana pooperacyjna zagoiła się dobrze i bez powikłań.Na stole zabiegowym również wylądował nasz drugi psiaczek Cezar z małą dolegliwością / wszystko jest już ok /,ale wił się jak piskorz-on zawsze dodaje trochę iskry przy każdej wizycie...no i jak Gumiś zobaczył co on wyczynia i na dodatek wzywa pomocy to dał susa ze swojej ulubionej kanapy /która stoi w gabinecie/,podbiegł do nóg pani doktor,zatrzymał się i zaczął zastanawiać jaką by tu strategie obrony kumpla obrać :-) hm...zębów brak, przy okazji zabiegu zrobiono mu elegancki manicure i pedicure więc podrapanie też nie wchodzi w grę...no cóż pozostało mu przytuptywanie z nogi na nogę i powarkiwanie. To był niesamowity widok!!![/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Samopoczucie Gutka jest coraz lepsze,zauważyłam,że po zabiegu chętniej się porusza i więcej towarzyszy nam w codziennym życiu. Podejrzewam,że poprzedni stan jamy ustnej sprawiał mu bardzo przykry ból,ponieważ niechętnie przytulał się do osób,które brały go na ręce. Obecnie wzięty na ręce potrafi przytulić się i zasnąć. Apetyt Gumisiowi dopisuje,najgorsze były pierwsze trzy dni po zabiegu-jadał niechętnie karmiony papką przez strzykawkę.Obecnie waży 6,800 kg...żeberka są niewyczuwalne :-) Gucio zaczyna nas nawet terroryzować jeżeli chodzi o jedzenie.Wcześniej przemycałam mu tabletki w podwędzanej pasztetowej i tak się mały skubaniec rozsmakował,że teraz potrafi godzinę siedzieć przy lodówce,aż ktoś się nad nim zlituje i da mu ten utęskniony kawałek pasztetówki. Ja niechętnie daję tego typu przekąski psom ze względu na przyprawy,ale pani doktor powiedziała,że symboliczne ilości mu nie zaszkodzą. Jedzenie dla Gucia to już rytuał.Zakodował sobie,że zawsze jest karmiony w kuchni i kiedy zbliża się pora jego posiłku to idzie do kuchni i kręci się tam do skutku...a kiedy brzuch jest już pełny to siada przy drzwiach balkonowych i na chwilę zatapia się w ,,świątyni dumania".[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Pyszczek Gumisia po stronie porażonej jest nagrzewany rano i wieczorem przez 3 min.lampą sollux,odpowiednio dobraną frakcją promieni /lampę udało mi się pożyczyć na cztery tygodnie do domu[SIZE=1]-nieraz dobrze jest mieć znajomości-/.[/SIZE][SIZE=2] Zima dla gutka to czas ochronny,ze względu na porażony nerw i jęzorek musimy go chronić przed mroźnym powietrzem..co nie stanowi problemu :-)[/SIZE][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Poza tym Gumiś uwielbia spacerować po pobliskich łąkach,wciąga nosem nowe zapachy jak odkurzaczem i radośnie przy tym macha ogonem. Myślę,że jak się trochę ociepli to będzie stałym bywalcem leśno-łąkowym jak jego kumpel Cezar,który na słowa ,,idziemy na spacerek"reaguje podbiegnięciem do smyczy i łapaniem jej w zęby.Gumiś pilnie obserwuje swojego nauczyciela i zaczyna też żywiołowo reagować na swoje szelki,kiedy biorę je do ręki zaczyna merdać ogonkiem i robi przy nodze kółeczka.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] W tej chwili dekadencko wyleguje się na swojej ulubionej kanapie i koniecznie ulubionej poduszce,ponieważ lubi wtulać nosek..." Czyż nie cudowne to wszystko? [/SIZE][/FONT]
  12. Romek równo tydzień temu przeszedł z leczniczej karmy Hills na normalne jedzenie. Nie zapeszając na razie nie widać negatywnych skutków tej zmiany. Zachowanie Romka na dal jest bardzo radosne i pogodne. Oby ten stan utrzymał się już na dobre... :lol: Trzymajcie kciuki !
  13. Otrzymaliśmy list od nowej opiekunki Bajera. Oto jego fragment: "[FONT=Arial][SIZE=2]Bajo najbardziej lubi spacery po lasku i bieganie za patykiem, piłką itp. Z Filipem obeznali sie ale w dalszym ciągu ich izoluję natomiast Kinia nie ma łatwego życia bo Bajer namiętnie za nią biega.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Rozpoczoł się w naszej leśniczówce sezon choinkowy i trochę obawiałam się jak to będzie, ale brama może byc otwarta ludzie chodzą a On nic. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Natomiast jak zostawiam Go na polu i idę po wiaderko z wodą celem obmycia łap i nie tylko szczeka na mnie! że zostawiłam Go samego.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Z jedzeniem też już lepiej, na początku bardzo pierdział aż udałam się do weterynarza celem zsięgnięcia opini, (pogratulował mi wyboru i odwagi adopcji takiego psa) teraz jak wracam z pracy już czeka na miskę z mięskiem ale ma brzydki nawyk grzebania w koszu (Ephra też tak robiła...) i wyjadania odpadków. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jeszcze dużo przed nami wzajemnej nauki i poznawania ale jestem pełna optymizmu oraz nadzieji, że do wszystkich zwierząt znajdujących sie w Waszym Azylu uśmiechnie się szczeście i znajdą nowy kochający dom.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jak tylko będę mogła poślę Wam fotki Bajka z domku, placu, spaceru."[/SIZE][/FONT]
  14. Otrzymałem pooperacyjne wieści od Gumisia. Poniżej wklejam maila :) [FONT=Arial][SIZE=2]Uff !!! Mam nadzieję,że najgorsze już za Gumisiem. Wczorajszy zabieg odbył się zgodnie z planem. Najpierw,,głupi Jasiek",po chwili venflon do żyłki i podanie leku na dobranoc z życzeniami miłych snów, następnie /już po wyłączeniu świadomości/ mniej przyjemna sprawa-rurka intubacyjna,ostatnie głaski i bierzemy w obróbkę Gutka. Pragnę nadmienić,że wszelkie czynności wykonywane przy naszym pupilu były znoszone przez niego bardzo cierpliwie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Uraz pyszczka spowodował wielkie spustoszenie w jamie ustnej Gucia,podczas jego tułaczki nikt nie dbał o jego uszkodzoną jamę ustną,co spowodowało obnażenie szyjek zębowych i niestety trzeba było usunąć prawie wszystkie zęby z dolnej szczęki,nastawić wyrwany staw po lewej stronie żuchwy oraz usunąć luźne odłamy kostne po prawej stronie. W górnej szczęce Gutek niestety ma powybijane wszystkie zęby,a jeden ząb spowodował nawet perforację do jamy nosowej[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]i przed zabiegiem Gumiś miał dziurę z jamy ustnej do nosa. Podczas zabiegu zlikwidowano również ten otworek. Obecnie Gucio ma ładnie opracowany pyszczek, dzisiaj już zaczyna inaczej układać jęzorek , jakby bardziej chował go do pyszczka. Pani doktor powiedziała,że jest to dla niego nowa sytuacja i trzeba trochę czasu,aby dostosował się do nowych warunków. Gumiś ma jeszcze uszkodzoną kość gnykową i pourazowe uszkodzenie nerwu trójdzielnego czaszki po stronie lewej,dlatego lekko przechyla głowę na prawą stronę,a jęzorek oblizuje tylko prawą stronę pyszczka i nosa /lewą stronę noska smarujemy wazelinką,ponieważ jest sucha lub daje mu na nochala dwie kropelki wody destylowanej-kiedy jest w domu/.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Wczorajszy wieczór Gucio podsypiał, ponieważ otrzymał leki przeciwbólowe,dzisiejszy ranek w większości też przespał,ale po południu zaczął się ożywiać. Picie i jedzenie podaję mu przez strzykawkę do pyszczka,niestety jadłospis dzisiaj monotonny-zmiksowany kurczak z marchewką i kaszką manną podawane w małych porcjach kilka razy dziennie. Spacerki odbywają się w pustej szklarni / ma całe 100 m2 tylko dla siebie/,aby na skutek zimna nie bolały go miejsca ze szwami. Szwy będą ściągnięte za 7 dni.Myślę,że po chirurgicznych szaleństwach zafundujemy Gutkowi rehabilitację na ten porażony nerw trójdzielny...wielkich efektów raczej nie można się spodziewać,ale trochę fizykoterapii napewno mu nie zaszkodzi. [/SIZE][/FONT] Tak więc sami widzicie... Gutek trafił praktycznie w niebiańskie ręce :)
  15. [CENTER]Tak... jeśli chodzi o Bariego to w tej chwili i tak już wygląda o niebo lepiej, niż w momencie, gdy go przyjęliśmy. Widać postępy i to jest pocieszające. Niestety jego leczenie jest bardzo kosztowne, poczynając od jeżdżenia z nim aż do Rudy Śląskiej, poprzez stosowanie specjalnej karmy. Oczywiście nie można pominąć kosztu leków oraz rehabilitacji w wodzie oraz masaży. Będziemy wdzięczni za każdy grosz przekazany na leczenie Bariego. [/CENTER]
  16. Czekamy na wieści i mamy nadzieję, że z Zosią wszystko w porządku.
  17. [CENTER]Alarm faktycznie funkcjonuje prawidłowo. Wszystkie czujniki były kilkukrotnie wytestowane w różnych warunkach, wszystko działa bez zarzutów. Nadal czekamy jednak na montaż kamer i ostateczne rozliczenie kosztów. Po całkowitym podsumowaniu przedstawimy wszystkie wydatki i poniesione koszty tak, by każdy mógł się przekonać, iż pieniądze zostały wykorzystane na zwiększenie bezpieczeństwa zwierząt. :) [/CENTER]
  18. Otrzymaliśmy maila od Gumisia. Wysłuchał chyba próśb cioteczek z DOGO i postanowił napisać :) Pozwolę sobie wkleić fragment maila, bo te słowa mówią po prostu same za siebie... [I]"[/I][FONT=Arial][SIZE=2] [I]W poniedziałek jesteśmy umówieni z panią doktor na wizytę kontrolną, ponieważ kaszel natury wirusowej troszeczke odwleka termin zabiegu. Gumiś jeszcze nieznacznie pokasłuje,ale przy zabiegu,który wymaga założenia szwów w jamie ustnej to pokasływanie musi całkowicie ustąpić,aby dodatkowo nie narażać Gutka na cierpienie-jak to mówi stare łacińskie powiedzenie,,primum non nocere" /po pierwsze nie szkodzić/.Chyba będzie trzeba popracować nad jego odpornością,cóż zmiana klimatu,otoczenia,stres-zrobiły swoje... [/I][/SIZE][/FONT] [I][FONT=Arial][SIZE=2]Nasz Gumiś znalazł już swoje miejsce na ziemi, jest bardzo radosnym psiaczkiem i w pełni czuje się właścicielem całej posesji. Zaprzyjaźnił się już z naszym rocznym owczarkiem , którego córka znalazła jako szczeniaka błąkającego się wraz ze swoim bratem po łące przy lesie. Gumiś uwielbia domowe ciepełko,kiedy jest zimno na zewnątrz to mógłby godzinami trenować oko na swoim kocyku,wstawać tylko do jedzenia i na krótki spacerek,ponieważ po załatwieniu swoich potrzeb fizjologicznych zaraz wskakuje na schody i łapką drapie drzwi do domu :-) Co jest jeszcze ciekawe,kiedy wychodzi z kimś na podwórko lub do ogrodu to co chwilę ogląda się czy jego opiekun jest przy nim...a i jeszcze jedno ciekawe zachowanie,które jest powtarzalne,otóż po każdym posiłku Gumiś siada przed drzwiami balkonowymi i patrzy w niebo, dziwnie wygląda to jego zamyślenie,jest wtedy taki nieobecny i mistyczny...no cóż ma swoje wewnętrzne życie / ktoś kiedyś zażartował,że lepiej mieć tasiemca niż nie mieć żadnego życia wewnętrznego/.[/SIZE][/FONT][/I] [FONT=Arial][SIZE=2][I] Gutek jest cudowny!!! Codziennie daje nam wiele radości i świadomość,że nie trzeba być bogaczem,by ofiarować coś cennego innej istocie.Można ofiarować mu odrobinę swego czasu i uwagi... [/I]" Cioteczki i co Wy na takie wieści? :evil_lol: [/SIZE][/FONT]
  19. Zakładanie urządzeń trwa... Jutro będzie mały przestój ze względu na brak niektórych komponentów w hurtowni a od piątku dalsza część prac więc kciuki nadal są potrzebne :)
  20. Jeszcze raz bardzo dziękujemy za wpłaty na jedzenie dla Romka jak i przysyłane jedzenie. Jeszcze nie możemy wyciągnąć wniosków co do podejrzenia o powiązanie alergii pokarmowej gdyż jest za wcześnie. Jeszcze troszkę musimy poczekać. Tak czy inaczej Romusiowi smakują puszki i całe szczęście nie wybrzydza przy ich spożywaniu. (niestety Romek to taki Tadek-niejadek).
  21. [CENTER]Dzisiaj z pełną parą ruszyło już zakładanie faktycznych końcowych urządzeń alarmowych w azylu. Zakładają to panowie, którzy wiedzą co w jaki sposób ustawić i wyregulować, żeby spełniało swoją funkcję. Nie muszę przypominać, że to tylko i wyłączenie dzięki ludziom i ich dobrej woli (dogomaniakom, tarnogórzaninom, Polakom i nie tylko, tym, którzy kochają czworonożne stworzenia) podopieczni i przyszli podopieczni będą bezpieczni. :multi::multi::multi: Montaż potrwa około 3 dni, mamy nadzieję, że nie wynikną dodatkowe problemy z tym związane. Trzymajcie proszę kciuki, żeby wszystko się powiodło. [/CENTER]
  22. Niestety, na razie się nic nie wyjaśni, nie znalazłem takich wpłat. Poproszę na priva imiona i nazwiska tych osób, albo jakiekolwiek dane, które mogłyby pomóc. Czasami pieniążki wysyłane są z innego konta, czyjegoś. Na pewno wszystko okaże się nieporozumieniem :)
  23. Wpłaty, które wpłynęły: * 10,00 zł od starlet za różową torebkę w paseczki * 10,00 zł od jusstyna85 za torebkę witch * 30,00 zł od AgaiTheta za torbę dla psiaczków * 6,00 zł od Tanina za książkę Psy * wpłaty od użytkownika Usia nie znalazłem, ale mogło się zdarzyć tak, że ta osoba nie wpisała swojego nicku z dogomanii Serdecznie wszystkim DZIĘKUJEMY zarówno osobom wystawiającym bazarki jak i kupującym :) Jesteście cudowni !
×
×
  • Create New...