Jump to content
Dogomania

wellington

Members
  • Posts

    5144
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wellington

  1. Moge oczywiscie usunac moje posty ws. Liska, niemniejjednak dalej uwazam ze brak naocznego sprawdzenia nowego domku przez fundacje nie jest w porzadku. Nie mozna , wydajac psa, polegac tylko na "wygladzie" osoby oraz na telefonicznej rozmowie. Przyszle warunki psa trzeba sprawdzic osobiscie i pofatygowac sie do nowego wlasciciela. A watek Liska dlatego zamiescilam poniewaz w jego wypadku ta sama fundacja odpowiada za nieodpowiedzialne/nierozwazne wydanie psa.
  2. Madallena - nie pomieszaly mi sie watki . Nawiazalam tylko do wypowiedzi ciborka ze trzeba . Natomiast wyciaganie psow ze schroniska byle jak i byle gdzie i byle szybko tylko po to zeby za jakis czas znowu tam trafily mija sie z celem. Chodzi o to, mysle, zeby adoptowac psy z rozwaga dokladnie sprawdzajac warunki przyszlego domu przed adopcja i po adopcji. Przynajmniej w Krakowie tak jest. Rozumiem ze moga zdarzyc sie 'wpadki' bo nikomu sie do glebia duszy nie zajrzy. Ale fundacja, ktora ma na celu poprawe losu zwierzat (generalnie, wiec i w schronisku) powinna tym bardziej znalezc czas i personel zeby potencjalne domki przeswietlic dokladnie. Przeciez chodzi o to zeby adopcje byly udane, prawda ? .
  3. [QUOTE]wyglądała na porządnego człowieka, z późniejszej rozmowy telefonicznej także wyglądało, że wszystko jest w porządku[/QUOTE] Z tego wynika ze Przytul Psa nawet nie zrobila przedadopcyjnej kontroli , opiera sie tylko na [COLOR=Red][B]wygladzie[/B][/COLOR] [B][COLOR=Red]przyszlego wlasciciela[/COLOR][/B] oraz na [B][COLOR=Red]rozmowie telefonicznej.[/COLOR][/B] Wszystko [B][COLOR=Red][I]wyglada [/I][/COLOR][/B]w porzadku, ale nikt nie pofatyguje sie zeby sprawdzic na wlasne oczy :angryy: :angryy: :angryy:. I to ma sie nazywac dzialanie na korzysc zwierzat ??? Wedlug mnie taka dzialalnosc jest smichu warta, wrecz moze byc szkodliwa.
  4. Ws. tego w.w. pieska odebranego przez TOZ forumowicz(ka) ciborka z fundacji Przytul Psa tlumaczy sie tak : [quote]Napisał [B]ciborka[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f402/psy-koty-w-potrzebie-paluch-bezpodstawny-atak-czy-okrutna-rzeczywistosc-138865/index12.html#post12483013"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/styles/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]Tego szczeniaka zaadoptowała pani ok. 60 z dwiema wnuczkami, wyglądała na porządnego człowieka, z późniejszej rozmowy telefonicznej także wyglądało, że wszystko jest w porządku. [COLOR=Red][B]Nasz błąd w tym, że nie wykonaliśmy wizyty w domu właściciela, jak to zawsze robimy, to fakt.[/B][/COLOR][/I] [/quote] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f402/psy-koty-w-potrzebie-paluch-bezpodstawny-atak-czy-okrutna-rzeczywistosc-138865/index12.html#post12483768[/URL]
  5. [quote name='ciborka']Tego szczeniaka zaadoptowała pani ok. 60 z dwiema wnuczkami, wyglądała na porządnego człowieka, z późniejszej rozmowy telefonicznej także wyglądało, że wszystko jest w porządku. Nasz błąd w tym, że nie wykonaliśmy wizyty w domu właściciela, jak to zawsze robimy, to fakt. No, niestety musze napisac, ze to sie nie kwalifikuje jako blad, tylko jako razace zaniedbanie obowiazkow :-( Ciborka, w takim razie przytaczam tu sprawe Liska , tez wydanego przez fundacje Przytul Psa : http://www.dogomania.pl/forum/f85/dzyngis-lisek-znalazl-dom-132937/index2.html W skrocie dla tych, ktorzy nie maja czasu przeczytac caly jego watek, tu jego historia napisana przez annama : [FONT=Arial]Pies Lisek (Dżyngis) przybłąkał się do nas, przebywał u sąsiada,bo my nie mamy warunków na kolejnego psa. Zrobiłam mu ogłoszenia i mailing, stąd odezwała się Fundacja Przytul Psa (p.Elżbieta Lipińska), na ich stronie zrobili psu ogłoszenie a potem p. Lipińska zaproponowała dom tymczasowy. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]DT nie był przez fundację sprawdzany, gwarancją miało być to, że na tym samym osiedlu mieszka ktoś znajomy/rodzina. DT to p. Grażyna Wiland, ul. Gwiaździsta, Warszawa.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] Odwieźlismy Liska, dałam jej 2 egzemplarze umowy adopcyjnej, wypełnionej, którą ona miała podpisać, gdyby znalazł się ktoś chętny na psa, ona miała też pojechać i osobiście sprawdzic ewentualny dom oraz wziąć psa do weterynarza, na co otrzymała od nas 90 zł, otrzymała też ok. 7 kilo karmy. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Bardzo szybko zgłosił sie telefonicznie Hubert, chcący Liska adoptować, lat 19, pracujący jako ochroniarz i uczący się, wynajmuje pokój. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Odesłałam go do DT, żeby mógł psa zobaczyć. Przez telefon wydawał się ok. Cały czas byłam w kontakcie tel. i z p. Grażyną, i z nim. Brał psa w ciągu tygodnia co najmniej 3 razy, w tym na noc - o czym dowiedziałam sie po fakcie, nie mogłam jednak ustalić konkretnie ani z nim, ani z p. Grazyną, kiedy ma dojść do adopcji. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Po ok. tygodniu DT p. Grazyna oświadczyła, że psa ma dość, bo podsikuje. Chciałam psa zabrać od niej, ale po rozmowie tel. z Hubertem ustaliliśmy, że on adoptuje Liska na drug dzień (7 kwietnia). [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Na adopcję pojechała p. Grażyna oraz ktoś z fundacji (o czym dowiedziałam się później). Ponieważ byłam pewna, że p. Grazyna podpisała moje umowy, dzwoniłam do niej, żeby ustalić formę odbioru umowy. Nie odbierała, napisała mi obraźliwego smsa, że ma mnie dośc itp. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Zgłosiłam to p. Lipińskiej, od niej dowiedziałam się, że podpisali umowę na fund. Przytul Psa i że to jej dzieci były przy podpisywaniu umowy, bo p. Grażyna poprosiła fundację o pomoc przy przewiezieniu Liska. [/FONT] [FONT=Arial]Dzwoniłam do Huberta, twierdził, że z psem jest ok, że pójdzie do weterynarza (p. Grażyna mówiła, że psa odrobaczyła, ale nie było na to żadnego kwitu od lekarza) oraz był chętny na wizyte poadopcyjną. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Potem nie odbierał moich telefonów, prosiłam p. Lipińską o pomoc, czyli skontaktowanie się z Hubertem a także o zrobienie wizyty poadopcyjnej (bo mieliśmy bardzo chorego własnego psa w tym czasie). [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Dostałam odpowiedź "zrobimy to niebawem. Jesteśmy strasznie zagonieni. Dziś dzieci przywiozły chorą amstaffkę z Korabiewic, a zawiozły tam sunię po sterylizacji. I tak codziennie, a ja pracuję od rana do nocy, ale obiecuję." Mój TZ zadzwonił więc w końcu do Huberta ze swojego telefonu, Hubert odebrał i umówiliśmy się na wizytę (to było jakoś po 20 kwietnia). Przyjechaliśmy na wizytę, Hubert wyszedł z Liskiem na zewnątrz, poszlismy na spacer, Hubert powiedział, że nie możemy wejśc do mieszkania, bo właścicielka jest nietrzeźwa i nie życzy sobie żadnych wizyt a ponadto musiał ją okłamac, że psa dostał od rodziny, bo na psa z adopcji to ona by się nie zgodziła (ja przy I rozmowie z Hubertem pytałam, czy właścicielka mieszkania, w którym on wynajmuje pokój, zgadza się na psa i twierdził, że tak). Lisek był chudy, brudny, jakby zakurzony, ale energiczny (u nas też jadł mało) i wesoły. Mimo wątpliwości Liska zostawiliśmy u Huberta, uzyskując od niego obietnicę wizyty u weta w konkretnym dniu, obietnice przysłania zdjęć z wnętrza mieszkania. Na pytanie, jaką karmą karmi psa, odpowiedział, że różnymi puszkami, co mu się trafi kupić, pytałam też o ten problem z podsikiwaniem, który przeszkadzał p. Grażynie, ale Hubert powiedział, że niczego takiego nie zauważył. Hubert nie spełnił żadnej z obietnic, raz udało mi sie do niego dodzwonić, powiedział, że jest na wsi u rodziców, u weta nie był, znów obiecal, że pójdzie i że zadzwoni do mnie. Nie zadzwonił i ja już potem nie mogłam się do niego ani razu dodzwonić. Cały czas informowałam o wszystkim p. Lipińską, zgłosiłam jej 12 maja, że nie mogę się skontaktowac z nim od długiego czasu, że pojechaliśmy nawet do jego mieszkania, ale tam nikogo nie było. Odpisała: "Jeszcze dziś zajmę się sprawą i powiadomię Panią", ale nie odezwała się do mnie. 14 maja dostałam smsa od Huberta, z którego wynikało, że miał przez 1,5 tygodnia mnóstwo nieoczekiwanych wydarzeń, wyjeżdżał, zapomniał komórki i że Lisek był wozony do granicy niemieckiej, skąd wracał tirem z jakims jego znajomym i że został zawieziony na wieś do rodziców. Powiadomiłam jak zwykle o tym p. Lipińską i dostałam odpowiedź 14 maja, której fragment cytuję: "Z Hubertem się kontaktowałam i w świetle rozmowy nie ma podowdów do odebrania psa. Jest zdrowy, zaszczepiony, ma dom i jak się wydaje miłość swojego pana. Zresztą Hubert nie chce absolutnie się z nim rozstać. [/FONT] [FONT=Arial]Rodzice Huberta mieszkają na wsi i chłopak tam często przebywa a pies razem z nim. Ostatnio został tam zawieziony gdy Hubert wyjechał słuzbowo do Niemiec. Miał jechać razem z Hubertem ale niestety chłopak zapomniał książeczki zdrowia." (Przypomnę, że Hubert ma 19 lat, jest uczniem technikum i mi powiedział, że pracuje jako ochroniarz na osiedlu).[/FONT] [FONT=Arial]Udało nam się wreszcie ustalić kolejną wizytę razem z kimś z fundacji, pojechał mój TZ - 20 albo 21 maja, z jego relacji wiem, że Lisek ma książeczkę, ale w niej inne imię, że został zaszczepiony na wściekliznę 2 dni wcześniej i że jest też naklejka świadcząca o odrobaczeniu, że weterynarz nie jest z Warszawy, tylko z miejscowości, gdzie mieszkają rodzice Huberta i że u rodziców Huberta jest jakiś pies (najprawdopodobniej suka). I że fundacja podpisała teraz chyba jakis aneks do umowy, że Hubert się zobowiązał, że pójdzie z psem do wskazanego przez nich weta, który ma wypisac oświadczenie o stanie zdrowia psa. Pokój, w którym mieszka, jest b. mały a całe mieszkanie strasznie zagracone, drzwi wejściowe dziurawe. Właścicielki przy wizycie nie było. Jakie warunki panują u rodziców Huberta, gdzie pies prawdopodobnie spędza sporo czasu, nie mam pojęcia.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Dodam jeszcze, że cały czas informowałam p. Lipińską o naszych działaniach, próbach kontaktu itd., pisałam jej też, że p. Grazyna miała umowy adopcyjne i że nie było powodu, żeby fund. Przytul Psa podpisała umowę na siebie, na prośbę o podanie nazwiska i adresu zameldowania Huberta, p. Lipińska odmówiła. Stwierdziła też niedawno, że byli z Hubertem cały czas w kontakcie bez problemu, ale że ona nie ma obowiązku nas o tym informować. Mam zachowaną korespondencję z nią (nie wszystko, ale większośc). [/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial][/FONT]
  6. [quote name='ciborka']Tego szczeniaka zaadoptowała pani ok. 60 z dwiema wnuczkami, wyglądała na porządnego człowieka, z późniejszej rozmowy telefonicznej także wyglądało, że wszystko jest w porządku. Nasz błąd w tym, że nie wykonaliśmy wizyty w domu właściciela, jak to zawsze robimy, to fakt.[/quote] Ciborka, czy jestes z fundacji Przytul Psa ?
  7. Rany Boskie :placz: Dobrze ze zyjecie !
  8. [quote name='ciborka']:) Ale zanim to nastąpi minie jeszcze kilka dobrych lat i trzeba się zastanowić i działać w taki sposób aby poprawić los zwierząt które są TERAZ w schronisku. .[/quote] Oczywiscie - to jest najwazniejsze. Ale jak sie ma kwestia wydawania psow/wyadoptowania psow przez niby doswiadczone fundacje, ktore psy wydaja byle jak, i te psy potem znow laduja w schronisku ? Chyba nie w tym celu wydaje sie psy ! Dzis sie dowiedzialam ze fundacja Przytul Psa dwa miesiace temu wydala psa raczej 'dziwnej' rodzinie, bo TOZ na wskutek zgloszenia go odebral - byl skrajnie wychudzony, a kot byl przywiazany sznurkiem do kaloryfera.
  9. [QUOTE]Brązowy trzymany w klatce byl jak dla królika dziś został oddany na lancuch gdzie wystarczy,ze bedzie szczekal nie musi chodzic[/QUOTE] I taka kaleka byla oddana na lancuch :angryy:
  10. [quote name='Isadora7']Matko czy ty mówisz o tym psie??? Wpadłam tylko na chwile bo dopiero wróciąłm z pracy niestety) i od razu tutaj.[/quote] Nie, nie o Lisku. Chodzi o innego psa. Przytaczam tylko przyklad wydawania psow przez fundacje Przytul Psa - byle jak, byle, komu, byle szybko :angryy:
  11. Dowiedzialam sie dzis przypadkiem, ze TOZ odebral psa interwencyjnie (na wskutek zgloszenia) od jakiejs dziwnej rodziny . [COLOR=Red]Pies byl skrajnie wychudzony, kot przywiazany do kaloryfera :angryy: :angryy: :angryy:[/COLOR] Pies zostal dwa miesiace temu wyadoptowany przez [COLOR=Red][B]pania Lipinska z fundacji Przytul Psa !!! [/B][/COLOR][FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=Red][/COLOR] [/SIZE][/FONT]
  12. [quote name='Foksia i Dżekuś']oj biedny bo teraz wszyscy sie interesuja malym 1,5 kg pako ,chociaz on na magazyniku ma sie niezle i za miesiac ma dom .[/quote] Foksiu :multi: ? Jaki dom ? Rozmawialam dzis z Frotka, ona nic nie wie :shake:
  13. [quote name='Isadora7']Erazm rozmawiałą wczoraj z kolesiem, sprawił bardzo ok wrażenie. Poprosze aby Znalazła chwilkę aby dokładniej wpisać. ALe juz wiadomo że raczej jest OK. Chłopak zapraszał w każdej chwili, mozna zrobić zdjęcia, zobaczyć jak się psiak ma. Podejde do niego może jeszcze dzisiaj.[/quote] Dziekuje ! Wydaje mi sie ze tylko na rozmowie nie mozna polegac - vide tresc mojego maila - nie wpuszczanie do domu, alkohol, podanie gdzie de facto Lisek przebywa, etc. Telefon podobnie jak papier jest cierpliwy :roll: Czy Lisek dalej posikiwa w mieszkaniu ?
  14. [quote name='Isadora7']Z Panią rozmawiałam ma przespać się z tematem. Ale mam już parę do wizyty. Będę jutro kolesia ścigać i umawiać się.[/quote] :thumbs: :thumbs: :thumbs:
  15. Isadora7, rozmawialas juz z Pania ?
  16. [quote name='Isadora7']Przeczytałam od początku wątek. Ciotki jak znajdę kogoś do towarzystwa to jutro wybiorę się do kolesia, o ile na niego trafię. To obok mnie. Jak nie... to poszukam innego pomysła, myślę że znajdę.[/quote] Siedze doslownie na szpilkach czekajac na wynik twojej pomyslowosci :eviltong:
  17. [quote name='mEFFI100']Co do kładzenia się pod nogami to kotka jest specjalistką, [COLOR=Red][B]muszę uważać żeby się nie zabić [/B][B]bo czort w ostatnim momencie wbiega między nogi i się kładzie[/B]. [B]Ja znam zasadę, że pies jest dla człowieka a człowiek dla kota :)[/B][/COLOR] I faktycznie coś w tym jest ponieważ sunia zawsze mnie obserwuje i czeka na mój ruch (nieważne spacer, czy pełna micha czy choćby chęć zabawy, czeka aż gest wypłynie ode mnie). [COLOR=Red][B]Za to koty są upierdliwe, niecierpliwe i wyraźnie rządzą a ja jestem tym parobkiem od sprzątania i karmienia, a jak robię coś za wolno to jeszcze ugryźć potrafią. :evil_lol:[/B][/COLOR] [/quote] MEFFI100 - widac ze jestes 100 % - owym prawdziwym kociarzem kochajacym te wszystkie 'upokorzenia' ze strony kociej :loveu: :loveu: :loveu:
  18. [quote name='togaa']Szpic, a właściwie szpicula poszła do adopcji[/quote] Dokad - nie dowiemy sie. Ochrona danych czy co ? 'Schronisko' nie robi kontroli po-adopcyjnych, rozumiem, tylko wydaje jak leci to co jeszcze samo nie 'zdechło'. [quote]Wiem to od wolontariuszek z którymi tam rozmawiałam.12-14 letnie dziewczynki i chyba jedyne wiarygodne tam osoby...[/quote]Myslalam ze tam w ogole nie ma wolontariatu, a okazuje sie ze jest. Wylacznie w bardzo mlodym wieku :roll:, wlasciwie dzieci..... Togaa, a ten szpic poznanski, to byl pies czy sunia ?
  19. [quote name='togaa']Podziwiajcie też Cioteczki fizyczna sprawność Lolusia.. Psa, któremu 3 m-ce temu lekarze dawali szansę na ' przemieszczanie sie.."...[/quote] Ogladajac jego zdjecia , gdzie szaleje z Żuczkiem, w zyciu bym nie pomyslala ze Lolo ma cos z kregoslupem nie tak :-o
  20. Dalej nikt nie wie co z Liskiem :-( Dlugi weekend, wiadomo :angryy: :angryy: :angryy:
  21. Jak tam Skrzat sie dzis ma ?
  22. mEFFI100, dziekuje za wspaniale zdjecia, piesunia jest przesliczna :multi: :multi: :multi:. A jak wygodnie jej na lozeczku :loveu: :loveu: :loveu: [QUOTE]W samochodzie już całkiem się pokapowała (bo na początku próbowała wskakiwać też na siedzenie), że ma leżeć na dywaniku (ma swój, żeby ktoś nie pomyślał że na tym gumowym). [/QUOTE] Dobrze ze dodalas to z tym gumowym :evil_lol: ! W takim razie to jest Funi czwarte legowisko, tak :lol: ? [QUOTE]W pracy z reguły leży w legowisku, ale też jej się zdarza położyć w przejściu na środku co niestety grozi zadeptaniem przez pędzącego szefa. Albo ją kiedyś nadepnie albo straci cierpliwość i w końcu mnie nadepnie. [/QUOTE] mEFFI100, a czy nie znasz takiego lezenia na srodku przejscia od twoich kotow ??? I kompletny brak zamiaru usuniecia sie nawet o milimetr ? Ja musze skakac w domu jak na szachownicy bo wszedzie gdzies COS sie porozklada i ani mysli ustapic :mad: [QUOTE]Mam do Was pytanie, czy stare psy mogą mieć ładne zęby, takie nie zjedzone ?? bo ona ma całkiem ok, tyle że ma białą brodę i białe brwi i wydaje mi się że to może być starszy piesek niż ośmioletni. Kiedy psy zaczynają siwieć ? Choć to pewnie głupie pytanie bo to pewnie sprawa indywidualna. No dobra nie zamęczam i działam z tymi fotami.[/QUOTE] mEFFI100, mysle ze starszy pies pewnie nie ma ladnych zebow, ale wiele zalezy od karmienia i pielegnacji. Jesli pies musial sie meczyc z twardymi kosciami (albo kamieniami, tez sie zdarza :-() to moze miec starte zeby. Na ogol starsze psy maja kamien nazebny. Biala broda i biale brwi to Funi uroda chyba a nie oznaka wieku :lol:
  23. [quote name='brazowa1']jesteś wspaniala osoba,to tak na poczatek.Dziekujemy[/quote] :Rose: :Rose: :Rose: [QUOTE]Dziwna ta cieczka.I co,psy nie biegały za nia?[/QUOTE] to mnie tez zastanawia :shake: MEFFI100, a moze jakies nowe fotki :fadein: ?
  24. [quote name='togaa']Będę w schronie jutro przed południem. Zobaczymy czy jest tam jeszcze..?[/quote] Nawet nie strasz :mad:
×
×
  • Create New...