-
Posts
4268 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kaerjot
-
Larry,juz pojechał z nowa pania do nowego domu w Niemczech.
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Pojechał???????????? -
[IMG]http://images34.fotosik.pl/51/195f13ae30b13a73med.jpg[/IMG] [IMG]http://images27.fotosik.pl/116/3f9a4d114c04c552med.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/51/ace800a95cb1af31med.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/51/772862576d21c59fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images25.fotosik.pl/115/20d479da5fd76a44med.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://images31.fotosik.pl/51/4d365a43815b94b3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/51/06db3d1c4a69bb58med.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/51/ce5cdbcc51205ddfmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images25.fotosik.pl/115/dc4a37125ef61ec7med.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/51/5aa8e8fc7d9ab56cmed.jpg[/IMG]
-
Malizna, jak już pisałam zmieniła imię na Sati, ale jeszcze nie pisałam, że zmieniła imię raz jeszcze. Obecnie nazywa się YODA :evil_lol:. Tak więc Yoda odwiedziła nas i udało mi się zrobić jej kilka fotek. [IMG]http://images34.fotosik.pl/51/d1db06202a642884.jpg[/IMG] [IMG]http://images26.fotosik.pl/115/d04e57c4e7675ac7.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/51/5a488566a4c5d62c.jpg[/IMG] [IMG]http://images26.fotosik.pl/115/27fa36263e75dea4.jpg[/IMG] [IMG]http://images24.fotosik.pl/115/c36363130be53a38med.jpg[/IMG]
-
Mucha z Rodziny. Odeszła w swoim domu [']
kaerjot replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Udowodnij :diabloti: Foty chcemy:mad: -
[B][U]Historia niedzielnego spaceru[/U][/B] [IMG]http://images31.fotosik.pl/51/dae9d14e3a8a921bmed.jpg[/IMG] Pora roku nastała taka, że wychodzę z domu w ciemnościach i w ciemnościach powracam, jedynym więc czasem, gdy mogę udać się z Yodą na porządny spacer pozostaje weekend. Tak więc w niedzielę udałyśmy się na obchód okolicy. Na początek Yoda się wkurzyła i obsobaczyła okrutnie dwie sąsiadki, małe, czarne i mocno hałaśliwe. Po tym wstępie raźno ruszyłyśmy na pola i łąki. Miałam pełną kieszeń przywoływaczy (zapach mielonki wyraźnie poprawia słuch), więc spacer zapowiadał się przyjemnie. Pierwsze kilka kilometrów przebieglo nam, bez niespodzianek, bo doprawdy smakołyki w postaci sarnich czy też zajęczych bobków, dla nikogo nie są przecież zaskoczeniem. Niestety Yodunia zapomniala mi wcześniej wspomnieć, że ma umówioną wizytę w salonie piękności, przypomniała sobie o tym dość nagle na łące (możliwe, że widok pięknej sarenki wspomógł jej pamięć), a jak już sobie przypomniała, to pobiegła z prędkością dozwoloną tylko na autostradach. Tak więc dość nagle zostałam sama. Zgodnie z przykazaniami pozostałam na miejscu zdarzenia i czekałam od czasu do czasu nawołując. Ciekawe, że 15 minut czekania ma zupełnie inną długość niż 15 minut rozmowy. Dziwne. Na szczęście w salonie piękności już na Yodę czekano, więc prosto z biegu wpadła do przygotowanej kąpieli błotnej. Nie wiem, czy to kwestia niedopatrzenia, czy pośpiechu ale niestety zapomniała o prysznicu. W ten sposób po tych wyczekanych 15 minutach pojawił się koło mnie potwór z bagien. I w tym miejscu pragnę serdecznie podziękować wszystkim, którzy przypominają wciąż o konieczności zakładaniu psom adresowników. Dzięki temu poznałam, że to coś z błotną maseczką na sobie to właśnie mój pies. Oczywiście natychmiast pojawił się w naszej dyskusji wątek konieczności zmycia maseczki, gdyż jak wszyscy wiemy pozostawiona zbyt długo może poczynić olbrzymie szkody w urodzie. Udałyśmy się więc nad jezioro. Tam zachęcona latającymi patykami, które przyniesione na brzeg można wymienić na mielonkę, Yodynia spłukała z siebie upiększające mazidło. W czasie naszych zabiegów myjących nadpłynęły dwa łabędzie. Nie za bardzo znam się na ornitologi, więc nie mam pojęcia jakiej były płci, napewno były dorosłe. Gdy podpłynęły na odległość ok 5 metrów Yoda je zauważyła. Stała akurat tak po brzuch w wodzie i tak zamarła. Łabędzie zatrzymały się i zaczęły wymieniać jakieś uwagi, w sobie tylko znanym narzeczu. Yoda wylądała jak nakręcona zabawka, której głowa przekręca się: w prawo, w lewo, w prawo, w lewo ...... aż do wyczerpania baterii. Nie wiem dlaczego nagle postanowiła włączyć się do dyskusji. Co ona im powiedziała i co one z tego zrozumiały, nie zgadnę nigdy. W każdym razie jeden łabędź nie wytrzymał, zamachał skrzydłami i ostro ruszył w naszą stronę. Yoda, jak łatwo przewidzieć natychmiast postanowiła opracować plan batalii i w tym celu, udała się w bezpieczne miejsce, czyli za moje nogi. A ja skamieniałam w miescu i w głowie miałam tylko jedną myśl: rzucać w niego mielonką czy nie? Na szczęście ptaszydło nie zmusiło mnie do rozstrzygnięcia tej kwestii i zadowolilo się wygnaniem z jeziora tego nieopierzonego i bezczelnego czegoś. Następne kilka kilometrów naszego spaceru udowodniło niezbicie, że uczenie psa chodzenia przy nodze ma jeden podstawowy minus. Mokry pies powoduje moknięcie spodni. A na dodatek pies, który jest w trakcie obmyślania planu kontrataku na opierzone sily wroga, nie zamierza się oddalać od owej nogi za nic w świecie. W okolice naszego osiedla doszłyśmy więc obie mokre i conajmniej lekko przybrudzone. Postanowiłyśmy nie korzystać z głównej drogi, gdyż akurat nadszedł czas poobiednich, rodzinnych spacerów i uznałyśmy, że nasz wygląd mógły wzbudzić niesmak wśród spacerujących. Przedarłyśmy się przez zagajnik i wyszłyśmy na wprost domu, w którym zamieszkuje jeden z dwóch ulubionych kumpli Yody. Jego ludzie nas zobaczyli i chyba uznali, że potrzebujemy chwili wytchnienia, uchylili więc furtkę. Tu Yoda mogła dać upust swojej złości na duże i białe stwory. Razem z Rudym szybko udowodnili bałwanowi, że śniegiem jesteś i w śnieg się obrócisz. Pozostały nadmiar energii wyładowała na lekkie zdemolowanie rabaty kwiatowej, połączone z wydobyciem z głębin ziemi systemu nawadniania. Wreszcie syta wrażeń zgodziła się powrócić do domu. Teraz zbiera siły i pomysły na następny weekend. [IMG]http://images34.fotosik.pl/51/a35430013d61ef95med.jpg[/IMG]
-
Mieczysława z Dobrych Rotkow ,czeka za Tęczowym Mostem
kaerjot replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jaka chudzina -
Ma 4miesiace i jest kłebkiem strachu.Dropiaty malec pokochany.
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Biedne, przerażone dzieciątko -
Jak zobaczyłam Atoska w kocykach, to mi się przypomniało, jak kiedyś dawno temu pościeliłam łóżko, schowałam pościel do skrzyni, złożyłam kanapę i usiadłam sobie na niej. Nagle usłyszałam "Miauuuuuuuuuuuuuu", szukam, szukam, wreszcie rozłożyłam kanapę, wywlekłam pościel i z powłoczki wylazla obrażona Zuza. Zresztą przytrafiło jej się to kilka razy.
-
Chyba jakiś anioł się wmieszał w dogo, bo tak jakby działa wreszcie. Celinko, jak to dobrze, że jesteś z nami, ja stanowczo protestuję, przeciwko znikaniu. Nie ma tak. Do tych jakiś Głuchołazów, masz koniecznie zabrać komputer z dogo. I gdzie są fotki!!!!!!!!!!!!!!! Ja chcę jamniki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Znaczy się, wszystko dobrze. Neris zacznij oddychać.
-
Krótki raport: 1. [B]Klara[/B], jej ukochany pańcio wyjechał, więc od czasu do czasu raczy przyjść do mnie na pieszczoty. Po drodze oczywiście należy przylać conajmniej jednemu kotu i psu, znaczy czarna księżniczka nadal trzyma towarzycho "krótko przy pysku". 2. [B]Zuzia[/B], ma paskudny stan zapalny jamy ustnej, nie mogła jeść, ani się myć, było kiepsko, ale teraz już jest coraz lepiej. Antybiotyk zjada bez marudzenia, widocznie lubi różowe pigułki. 3. [B]Gizmo[/B], spędza kilka godzin dziennie na schodach, wnosi piłeczki na górę, a później turla je w dół. Fascynująca zabawa. Sąsiedzi (oczywiście ci normalni) narzekają, że odkąd Gizmo ma areszt, to myszy po osiedlu harcują. 4. [B]Yoda[/B], od wczoraj jest najszczęśliwszym psem w naszej galaktyce. Znowu jest TO BIAŁE, można w tym kopać, tarzać się, zjadać i łapać kulki z TEGO. Szkoda tylko, że do domu nie można TEGO przynosić.
-
Obróżkę ma pod kolor kanapy, czy na odwrót?
-
No nie. Jak zobaczyłam co się wyprawia, to zlazłam, a Yoda się jakoś tak dziwnie obróciła i zeskoczyła. Ambona troszki teka wysokaśna i jakby kundel wlazł na samą górę, to ja nie wiem jak by stamtąd zlazła. Na skok za wysoko, a ja się na znoszenie jej na rączkach nie piszę. Łobuz to jest i tyla.
-
A u nas. Szaro, buro, ponuro i zimnooooooooooooo.
-
Bialo-błekitna Basia za TM,czarny okruszek takze....[*]
kaerjot replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Maleńka, śpij słodko [*] [*] [*] Wiola, ryzyko istnieje zawsze i wszędzie, bez niego nie ma życia. Maleńka nie odeszła w gabinecie na stole z igłą w sercu, nie zasnęła też w zimnej, schroniskowej klatce. Dostała na te kilka dni, ciepło, troskę, czułość i za to bardzo, bardzo dziękuję. -
No dobrze niech Wam będzie. Jest śliczna!!!!!!!!:evil_lol: Miałam piątek wolny, więc było trochę czasu na spacerowanie. Yoducha szalała. Chadzałyśmy nad kanał i ona oczywiście się kąpała, a później biegała po łąkach, żeby wyschnąć. Po drodze mijamy zawsze ambonę myśliwską i wczoraj postanowiłam na nią wleźć. Wkoło pustki, więc uznałam, że Yoda nikogo nie zeżre i nikt jej nie zeżre, więc mogę włazić, a ona na łące poczeka. Wlazłam do połowy drabiny, gdy spojrzałam w dół, zamarłam. Za mną, po drabinie właziła Yoda:crazyeye:. Czy ona jest normalna????