Tobiś jest już u mnie i nic złego mu nie grozi;)
droge zniósł bardzo fajnie, grzeczny w aucie, zainteresowany wszystkim dookoła, troche zestresowany. Jak dojechaliśmy, zapachy psów spowodowały ze ogon powędrował do góry, nos do dołu i nerwy troche ustąpiły, zrobił ładną kupe( a po tym stresie spodziewałam się sraczki)
i elegancko wszedł do swojego kojca, zwiedził budke, obszczekał Bolka i mojego TZa i uwalił sie spać:)
już dzis nie bede mu dokładać wrazeń, fotki i spacery jutro:)