-
Posts
121 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by cocobull
-
Właśnie na niej byłam, tzn. na stronce:lol: . I zagłosowałam :loveu: .
-
HEBULKA, to i my jesteśmy na Twojej stronce ?:crazyeye: Dziękujemy, bardzo nam miło.:iloveyou:
-
Słodziutki?:crazyeye:
-
MISIACZEK, nie zawstydzaj mnie. :oops: Ja jestem bardzo przeciętna babka w średnim wieku, ale nienawidzę kłótni. Dziękuję za oferowaną pomoc odnośnie wklejania zdjęć, na pewno bedzie konieczna. VIRIS, dobrze pamiętasz , pomagałaś mi kiedyś wklejać fotki Coco. Jutro coś poszukam i skorzystam z Waszej pomocy, chociaz Cocunia jak wiecie to taka półfrancuska. Trochę daleko jej do prawdziwego buldożka. Widziłam wczoraj tego pieska w telewizji i byłam przekonana,że to bf. Ale na pewno bardziej był podobny do bf, niż moja Coco.:evil_lol: ATS,z tą temperaturą to prawda. Z niedzieli na poniedziałek u mnie na 1 piętrze było - 32. Bardzo zimno.
-
No to kamień z serca spadł. Juz możemy się uśmiechać.:multi: :multi: :multi: :multi: :multi:
-
Dlaczego Wy macie tak dużo łapek pod nickiem a ja nie?:cool3:
-
Ja jak zwykle opóźniona. Jakie rozstanie z synkiem Hebulka? Co się stało?:crazyeye: No i jak tu się uśmiechać?
-
U nas w porządku. Waracamy do normy.:lol:
-
Dziewczyny, dajcie spokój. Jesteście chyba młodziutkie i ciagle sie kłócicie. Obie Panie, które dostały bana są trochę starsze ( tak jak ja) i też się ciagle kłóciły. Czy na wszystkich forach tak jest, czy tylko ja mam takie szczęście i ciagle trafiam na kłótnie? :crazyeye: Przecież nie po to je wymyślono, miała być merytoryczna dyskusja a co jest? Jest bardzo niemiło.:shake:
-
[B]Misiaczek, [/B]to prawda,że są ludzie, którzy Ją popierają, no... może raczej rozumieją i szanują...... I nie boją się.:evil_lol:
-
Re-a, Ty naprawdę uważasz, że na tym Forum tylko Draczyn ma coś wartościowego do powiedzenia?:crazyeye:
-
Dziękujemy za troskę i również cieplutko pozdrawiamy. U nas rano było -34.
-
Dopiero dzisiaj dane mi było przeczytać powyższe posty. Gratuluję moderatorowi słusznej decyzji. Żenujące były te kłótnie pomiędzy hodowczyniami, no ale cóż, nie pierwsze i na pewno nie ostatnie. Na innym Forum też to widziałam. Tylko bohaterowie się zmieniają. Podpisuję się pod tym co napisał misiaczek.Rozsądna kobieta i na bale uczęszcza.Brawo!
-
No więc piszę. Cocunia powolutku dochodzi do siebie. Objawy ciąży urojonej ustępują, jest teraz troszkę spokojniejsza i jeszcze bardziej "przytulaśna". Je i pije już normalnie.:lol:
-
Tatuowanie szczeniąt to barbarzyństwo i już. Takie jest moje zdanie i na pewno go nie zmienię, choćbym usłyszała nie wiem jakie argumenty tych,co to robią. Widziałam,jak się to robi,niestety:placz:
-
Oczywiście, że nie każdy ma źle. Ale niestety wiele z nich tak właśnie ma.:placz:
-
Poruszyłaś Elżbieto bardzo ważny temat. Psy u rolników. Sama mieszkam na wsi, ale takiej bardziej cywilizowanej. Mam też malutką "posiadłość" na takiej prawdziwej wsi. Jak pierwszy raz przyjechałam z małą Cocunią, brałam ją na ręce i przytulałam to sąsiedzi patrzyli jak na nienormalną. Pies jest do pilnowania, a nie do całowania. Ma stać przywiązany do budy (dobrze, że chociaż spuszczają na noc), jeść chleb rozpuszczony w mleku, głośno szczekać i tyle. Wątpię, aby przyszło im do głowy, że pies jest chory, marznie i cierpi. Przecież zawsze tak było. Robisz naprawdę dobrą robotę wygłaszając takie pogadanki.
-
No więc piszę. Cocunia nadal nie chciała jeść i pić. Była pobudzona, nerwowa ale temperatura w normie, rana pooperacyjna elegancka. Już mieliśmy robić badania krwi i moczu w celu znalezienia przyczyny jej złego sampoczucia.Wczoraj zaczęla znosić na posłanie zabawki, zauważyłam też powiększenie cycuszków.Wygladało to na ciążę urojoną.:crazyeye: Myślałam ,że po zabiegu sterylizacji cos takiego się nie zdarza, a jednak Cocuni sie zdarzyło. Lekarz potwierdził -ciąza urojona. Stąd te zachowania. Nie pije, bo organizm nie ma jak pozbyć się pokarmu, więc sam ogranicza pobieranie płynów. Zabawki pochowane, jutro ma dostać hormon i mam nadzieję, żę już będzie dobrze.
-
No więc nie jest dobrze.:placz: Cocunia pierwszą dobę przespała. Później zaczął sie ból. Była otępiała, leżała nieruchomo ,patrzyła w jeden punkt. Nie chciała pić ani jeść.Po konsultacji z wet, który robił operację dostała środek przeciwbólowy w zastrzyku. Ból minął, troszkę zaczęła jeść, ale na wodę nie może patrzeć.Poimy ją łyżeczką na siłę. Wczoraj rano nie dała się dotknąć, wrczała, jak tylko się zbliżyliśmy. Ona wcześniej nigdy na nikogo nie warknęła. Była na zmianę apatyczna i bardzo pobudzona. Znajomy wet powiedział, że ten zastrzyk przeciwbólowy w połączeniu z amoxycykliną może podrażniać system nerwowy. Kazał podać pyralginę w czopku.Tak robimy, jest ciut lepiej , ale ona nadal nie chce zejść z materaca i za nic nie chce pić. Temperatura w normie 38,3, rana pooperacyjna w porządku więc co się dzieje? Skąd ten wstręt do wody? Zaraz ide do mojego wet. umówic sie na wizytę. Któremu lekarzowi mam wierzyć, jak każdy mówi co innego?:shake:
-
Dziękujemy Hebulka:buzi:
-
Dziękuję za rady i ciepłe słowa.
-
Czy powinnam podawać Cocuni jakieś środki przeciwbólowe ? Doktor powiedział, że nie ma potrzeby, ale mam pewne wątpliwości. Przecież jeżeli ją boli to dlaczego nie podać. Po co ma cierpieć?:placz:
-
No i jesteśmy po zabiegu sterylizacji.:multi: Odbył sie wczoraj wieczorem bez żadnych komplikacji, przy zastosowaniu narkozy wziewnej. Noc minęła spokojnie, Cocunia dużo śpi. Rano wynieśliśmy ją na dwór, zrobiła siusiu i do domu pod kołderkę. Teraz tez chrapie.