-
Posts
4744 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jambi
-
Za Wojtka oczywiście kciuki trzymamy, bo jakby żeby nie ? będzie dobrze!!!! ... ale Mama jak to Mama stres musi mieć ;) co do BARFA - ja Aronowi niemal przez całe życie fundowałam, może nie dokładnie Barfa, ale właśnie dietę zbliżoną opartą w dużej mierze na naturalnej surowiznie, i muszę Ci powiedzieć, że chyba między innymi dzięki temu chłopak był w tak dobrej formie cały czas :) a co do fryzjera, wiesz co ja bym zrobiła? przestawiłabytm się na własną maszynkę ;) Pozdrówki :)
-
no właśnie, tak ostatnio pomyślałam, że nigdzie Cie nie ma, ani tutaj, ani na fb ostatnio nie widuję ...?
-
no ale dzisiaj to juz chyba kobitki nie macie powodu do narzekań hihihi.... chociaż, w sumie nie wiem jak u was - u mnie słońce i 15 stopni co zapowiada że potem będzie jeszcze ładniej :), to dziś, a wczoraj koło południa i wczesnym popołudniem było tak fajnie i ciepło, że można było w końcu zrzucić kurcioły i swetry :) :).... no i jest pięknie zielono dookoła! .... chociaż na weekend jak zwykle zapowiadają deszcze i słoty :/
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
jambi replied to Saththa's topic in Foto Blogi
Ty im jakie buty kup, bo po tych kamulcaqch to sobie chłopaki niechybnie pazurki zetrą! a Tazzman widzę juz nie taki przecinak jak kiedyś, dorósł juz chłopak całkiem, juz widać tą siłę i moc! :) :) -
ja myślę, że Silver jeszcze chce, tylko ta cholerna starość zaczyna go doganiać... :( ale póki chce jeść, póki ma radość (w jakikolwiek sposób) póki nie traci chęci życia, Ty też nie możesz tracić nadziei :) Viki.... heh, sama wiesz, taki typ i z tym trzeba żyć ale za to bardzo pozytywne wieści o Maleństwie :) to kiedy przeprowadzka??? czy to jest właśnie ten piesek, którego razem z książką miała odebrać niejaka Pani Grażyna o czym pisałaś na fb w ramach komentarzy do mojego zdjęciA??
-
no ja cie no.... na chwile tylko wyszłam.... pieski chciały siusiu... Nie wiem co można, czy można i dlaczego nie. Zobaczymy co ten lekarz powie, chociaż.... nie pierwszy on i nie ostatni zapewne :/ ale troche sie boje :(
-
Wiecie co dziewczyny, to nie jest tak, że te kolana moje to taka nagła sprawa niespodziewana. Tzn. niespodziewana może tak, ale fakt jest taki, że moje kolana zaczęły się buntować już jakieś ... 20 lat temu ;) tyle, że na początku oczywiście nie było tak źle :) Zaczęło się od jednego urazu - wypadnięcie rzepki. Myślałam, że to moja głupota - nie tak skręciłam noge, upadłam, wyskoczyła. Ale potem był drugi uraz, za jakiś czas trzeci. Lekarz państwowy orzekł, że to od gry w koszykówke.... (na SKS-ie grałam....) , lekarz prywatny (któryśtam z kolei), że to jednak sprawa wrodzona - coś nie tak z ustawieniem rzepek i budową stawu. Potem się okazało, że co by to nie było - dotyczy obu kolan hehehe.... i co by nie przedłużać (bo jednak to trwa już 20 lat :megagrin: ) - każdy kolejny uraz jest gorszy i każdy coraz bardziej niszczy staw (oba) Ostatni uraz - ten po którym teraz właśnie miałam badanie rezonansem - "zdarzył" mi się w czerwcu zeszłego roku, pod koniec 8 miesiąca ciąży :) i żeby nie było - nie skakałam, nie szusowałam na nartach - chciałam tylko przejść przez ulice i schodziłam z krawężnika. Waga moja była słuszna, stawy rozluźnione, rzepka wylatała. I tak sobie leżałam na ulicy, w kałuży , na zmianę klnąc i wzywając niebiosa a nikt, żadna ludzka jednostka nie zainteresowała się kto to tak morde drze, a było to wszak w samym centrum mokotowa, w biały dzień. Nie, wróć. Jeden Pan podszedł nawet, popatrzył. Po czym szybko się oddalił.... może myślał, że nie dość że z brzuchem to jeszcze nawalona... I tak sobie leżałam w deszczu i sie darłam, aż ta moja rzepka sama sobie wskoczyła. I wtedy zjawili się sąsiedzi (co to myśleli, że ja rodze na tej ulicy...) i pomogli mi doczłapać do domu. Bolało kur**sko a ja z racji błogosławionego stanu nie bardzo mogłam zarzyć cokolwiek przeciwbólowego. Znaczy "cokolwiek" mogłam. APAP. Ale tenże środek nadaje się byc może jak kogoś złamany paznokieć boli, ale nie rozerwany staw... Po kilku dniach zaczęłam w końcu jako tako człapać o kuli i doczłapałam na SOR. A tam miły i przystojny Pan Doktor poinformował mnie, że on to mi może co najwyżej dać skierowanie na wrzesień do ortopedy, bo z racji ciąży NIC innego nie dostanę. Tak więc na porodówkę pojechałam z bandażem elastycznym, co by mi ta rzepka znowu w najmniej odpowiednim momencie nie wyskoczyła :) I tak, uraz był 30 czerwca 2014, we wrześniu byłam u ortopedy, który nawet na mnie nie spojrzał (mimo, że mówiłam, że kolano mam drętwe jak gęba po znieczuleniu u dentysty), a jedynie dał skierowanie na MR. Na MR udało mi się dostać teraz - 14 kwietnia, a do lekarza idę 20 czerwca 2015.... niemal w pierwszą rocznicę wypadku :) :)
-
Pomijając kwestię szalejącej tarczycy, pozostałe wyniki krwi mam genialne, tak, że z tej strony zdrowam niczym stado karasi; co innego układ chrzęstno-kostny, ale od tego się nie umiera, tak więc można powiedzieć, że żyć będę. Inna rzecz czy komfortowo, ale jednak żyć ;) A cholesterolem bym się nie przejmowała, jako mówią dziewczyny, wszak nie zrezygnujemy z jedzenia sera nieprawdaż? ;)
-
Wasiu, kochana, czernym myślom mówimy nie, w ramach odstresowania do serca przytula psa... albo dwa i pamiętaj, że my tu wszystkie (a i nie tylko tu) kciuki trzymamy, dobre myśli przesyłamy i czekamy na wieści! :)
-
skoro pytasz.... ;) Pamiętasz Saththa zdjęcia mojej nogi, które wysyłałam Ci w zeszłym roku w czerwcu?, no to właśnie wyniki tej nogi. Rzepka przemieszczona bocznie około 13 mm - tj. jakieś 1,5 centymetra od właściwej pozycji.... Chondromalacja praktycznie w całym stawie. Zmiany degeneracyjne w stawie... Jakby kto pytał, to "chondromalacja" oznacza "rozmiękanie chrząstki" czyli nieodwracalne zmiany (uszkodzenia) w chrząstce. Nieodwracalne, bo chrząstka się nie goi. Mierzy się ją w skali czterostopniowej, gdzie stopień "1" oznacza lekkie uszkodzenia tkanki chrząstnej, zmiękczenie, a stopień "4" - uszkodzenia z odsłonięciem kości. Ja mam stopień 4. Z ubytkami kości. Tak przynajmniej wyszło na badaniu, gdy po niezwykle długim oczekiwaniu, udało mi się w końcu dostać na badanie rezonansu. Teraz jeszcze tylko czekam do czerwca na wizyte u ortopedy, który kto wie? może da mi skierowanie również na drugie kolano, i znowu będę czekać 10 miesięcy.... bo paradoksalnie, ta noga mnie prawie nie boli już, (bolała jak diabli przez pierwsze pół roku, ale tyle czasu minęło, że już zdążyło przejść ;) ) , gorzej jest z drugim kolanem, które od jakiegoś czasu nie daje mi żyć, i na moje oko, jest w równie złym o ile nie gorszym stanie. I to tyle narzekań. Może jeszcze tylko to, że czuje się jak kaleka, boję się co będzie dalej i wyc mi się chce.
-
No to jestem na chwilkę dłużej, udało mi się bowiem dorwać do komputera, nie muszę więc klikać na tej durnej klawiaturce telefonu, tylko zwyczajnie, klasycznie, jak nomalny człowiek ;) szansa jest zatem napisać nawet o kilka słów więcej niż ostatnio :) Na początek o kundlach moich kochanych - niewiele mi się zwierzów ostało, bo psów zaledwie sztuki dwie, i do tego obie wybrakowane .... Mała Mia - Żmija ogłuchła, oślepła, porusza się już ino na sznurku - znaczy na dworzu bo po chałupie daje rade bez ;), ale na dworzu to juz kwestia jej bezpieczeństwa. I w sumie co z tego, że laska ma juz swoje lata - boć to 13 jej juz w listopadzie stuknęło, że niedowidzi, niedosłyszy, pusio siwe, jak i tak wszyscy co mniej wyuczeni psiowo sądzą, że to szczeniak :hahaha: a wogóle życie z głucho ślepym psem inne jest.... zabawniejsze i pełne nieporozumień, ale dajemy rade ;) Co do Abisi - ogarnęła się już nieco dziewczyna, acz nigdy nie będzie psem takim jak "zwykły, przeciętny" pies. Przeżycia wczejszego życia, odcisnęły piętno na jej psychice i sa pewne rzeczy, których nie uda nam sie już zmienić. Nie mniej dziewczynka wpisała się w nasz dom i jest fajnie :) Poza psiutami ostały nam się koty dwa (te same :) ) i ptaszydła, które notorycznie testują moją cierpliwość. Bóg raczy wiedzieć ileż to razy obiecywałam im że skończą w rosole.... oczywiście są to obietnice bez pokrycia, bo ja zapędów morderczych nie mam, ale co sobie pogadam to moje ;) Szczurków już nie mamy i mieć raczej nie będziemy. Powód jest w zasadzie jeden - strasznie krótko żyją :(.... zanim człowiek się na dobre przyzwyczaji juz czas się żegnać.... ech.... i to tyle póki co o zwierzach. Fotek oczywiście nie mam :P ale postaram się coś zorganizować i jak ogarnę w końcu jak sie wstawia to coś wrzuce ... ;) .... hehehe no i to tyle na ten moment bo gromkim głosem Ktos mnie wzywa z pokoju obok, co poradzić, wzięło i się obudziło hihihi....
-
dziś poniedziałek, daj znać o Vikusi!!! :) przepraszam, że znowu znikłam ale troche mnie przygniotły moje własne wyniki badań ,,,ech, napiszę u siebie, co Ci będę wątek zaśmiecać ;) nie zdziw się, że grzebię w Twoich fotach na fb ostatnio, szukam ....inspiracji ;) i przy okazji - AnkaG - trzymam kciuki za tego 28-ego!
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
jambi replied to Saththa's topic in Foto Blogi
I drzewka kwitną ;-) -
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
jambi replied to Saththa's topic in Foto Blogi
A owszem :-) czekam na jutro, bo od jutra ma się zrobić naprawdę cieplej :-) -
Cieszę się, że są dobre wieści o Silverku :-) że mu się poprawia. Oby tak dalej!!! Nieciekawie natomiast z Vikusią... Wasia a jak sie psu pobiera płyn mózgowo rdzeniowy nie , to jak oni to robią? Bo człowiekowi po takim badaniu zabrania się wstawać przez 12 godzin, a pies? Moja Joko miała takie akcje, kręcenie się w kółko, zjadanie różnych dziwnych rzeczy, ale ona miała guza w mózgu...
-
No, i zdjęć żadnych, a kiedyś jednego dnia bez zdjęcia u Magdy nie było :-D
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
jambi replied to Saththa's topic in Foto Blogi
Ja w tamtym roku na Wielkanoc byłam w Świnoujściu, pamiętam że słońce było acz wietrznie i chłodno. Ale pamiętam też jak jednego roku śnieg leżał po kolana i wszyscy się smieli że sankami ze swieconką będzie się jechać :-) -
Trzymaj się Waszeczko, jesteś cholernie dzielną babką! O Vikulca się tak nie martwię, choć przypomina mi trochę Balbiśke... Boję się o Silver. Niepracujace nerki nie wróżą zbyt dobrze. Mojego Michała płukałam 2 tygodnie...
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
jambi replied to Saththa's topic in Foto Blogi
No to w tym roku Saththa chyba Ci "zapalenie wszystkiego " nie grozi ;) Sie pomerdasiło kochani, od kilku lat już mamy tak że Boże Narodzenie ze słońcem w tle, a na Wielkanoc kufajki trza wyciągać... U mnie rano śniegiem sypnęło, możecie sobie wyobrazić co przeżywa moja ślepa głucha ostrzyzona starucha. -
Nie wydaje mi się że to padaczkowe. Raczej coś innego też pewnie "psychicznego " ale raczej nie związanego z padaczką. Za Srebrnego Staruszka trzymam mocno kciuki!
-
A jednak żyjesz :-D I jak widać całkiem wesoło!
-
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
jambi replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
O ja pierdziu... Wybacz te duble!!! Dogomania powiedziała mi że odpowiedź nie może być wystawiona bo za szybko piszę... Więc kliknelam kilka razy. . -
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
jambi replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Ty chcesz powiedzieć, że te foty to Ty sama uczyniłaś?!?! ZAJEBISTE SĄ!!!! Przyjedziesz do mnie na roczek? :-D A do kogo Igula właściwie podobna jest? http://s805.photobucket.com/user/kmlz/media/IGA/DSC_0989_1.jpg.htmloczy jakby Twoje... ;-) Fajowa dziewczynka!!