-
Posts
79 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nanul
-
Kochani, kiedy tylu dobrych ludzi kibicuje i trzyma kciuki, to wszystko MUSI się dobrze skończyć! :laola: I to myśmy na tym najbardziej zyskali - zamiast jednego kochanego, słodkiego przytulaka mamy dwa! Bo choć trudno w to uwierzyć, Dropsik jest chyba jeszcze większym pieszczochem niż Tosia :p Baaardzo wszystkim dziękujemy za pomoc i wsparcie :loveu: ps. Właśnie, za sprawą mojego męża , pojawiła się nowa opcja imienia: [B]Feluś:hmmmm: [/B]- noo, kto wie..? ps2. Odkryłam, że mały żuje liście fikusa benjaminka - nie wiecie, czy to mu może zaszkodzić? Słyszałam, że fikusy są trujące :shake:
-
Uprzejmie donoszę, że Dropsik został uprany, co zniósł dzielnie i z godnością! :p Czyściutki i pachnący, od razu wpakował się na nasze łóżko, z miną wyraźnie mówiącą: Nooo, teraz to mi już chyba wolno? Ale po dziesiątym zgonieniu na podłogę uznał, że chyba jednak nie.:lol: Psiaki już najwyraźniej zrozumiały, że domek jest wspólny i starają się żyć w zgodzie. Jeszcze co prawda nie śpią na jednym posłanku, ale jak tak dalej pójdzie to kto wie..;) Są coraz bardziej ufne wobec siebie. Tosiunia pozwala małemu na daleko idącą poufałość, np. Dropsik wchodzi pod nią jak pod most i czochra się pleckami o jej brzuszek. :evil_lol: Wygląda na to że Drops ma jakieś niedobre skojarzenia z jadącymi samochodami, bo rzuca się za nimi, wściekle ujadając. Czy ktoś może wie, jak z tym walczyć? Pozdrawiamy i idziemy na spacerek :painting::painting: :bluepaw::bluepaw:
-
Co do imienia, to zamieszanie jest chwilowo jeszcze większe niż było! [B]Tears[/B] robi się nieaktualne, bo z oczkami jest coraz lepiej. [B]Facio[/B] się nie przyjął. Ja na razie trzymam się Dropsika, ale pojawiły się jeszcze dwie opcje: [B]Ryjek[/B] - bo jak zrobi siusiu, to potem strasznie ryje w ziemi w celu zakopania, i [B]Kichuś[/B] - bo sążniście kicha :lol: A propos oczek! Mały nadal nie cierpi wpuszczania kroplek, ale bardzo zabawnie się przy tym zachowuje. Zamiast wiać, gdzie pieprz rośnie, robi strusia, to znaczy bardzo mocno wtula głowę w moje ubranie, w poduszkę, w narożnik kanapy itd, żeby nie było widać oczu, i tylko sterczy psia pupina. Nie mogę się nadziwić jak on wtedy oddycha :crazyeye::evil_lol:
-
Jamnisia Siwiutki Pysio - JUŻ NIE SZUKA DOMU! ZOSTAJE U TANITKI!!!
nanul replied to anielica's topic in Już w nowym domu
Tanitko, Tosiunia też wsuwa Royal Canin i jak dobrze wygląda, nieprawdaż...;) -
Nie pisałam, bo mój mąż, w związku z pilną pracą, przykuł się do komputera.:lol: U psiaków wszystko gra, to znaczy: jest lepiej niż się spodziewałam. Chyba już się nawet trochę lubią.;) Dropsik przestał sikać, Tosia właściwie przestała warczeć - tylko czasem jej się coś wymsknie. Mały się chyba zadomowił. Już oficjalnie i bez skrępowania poleguje w tosiowym łóżeczku, a Tosia na dobre przeniosła się na [B]mój[/B] fotel! :mad: Kiedy nie ma nas w domu, Dropsik wyleguje się na naszym łóżku, co widać po odciskach łap złoczyńcy, a co jest psom absolutnie zakazane...:evil_lol: Tośka próbuje wciągać Dropsia w swoje ulubione zabawy, na przykład w szalonego berka (do tej pory bawiła się z nami), ale mały nie bardzo rozumie o co chodzi i trochę się denerwuje. Kompletnie nie widzi też sensu w przynoszeniu gumowej zabaweczki. A z zabaw najbardziej lubi mizianie po brzuszku. :eviltong: Nie dawajcie ogłoszenia... Co prawda, myślę że Dropsiak się jeszcze na dobre nie rozkręcił (za krótko u nas jest) i nie wiadomo jakie diable z niego może wyjść :diabloti:, no ale nie wyobrażam sobie oddania go w jakieś obce ręce! :crazyeye: Muszę kończyć, bo przed nami jeszcze ostatni spacerek. Pozdrawiamy wszystkich kibiców, a szczególnie Przemka - rekonwalescenta!:bye:
-
Dobre wieści - Dropsik to bardzo pojętna psinka - dziś raniutko wstał, nasiusiał, obsztorcowałam, szybciutko wzięłam na spacerek i od tamtej pory nic!!!!!!!!!!! Zostali też z Tosią po południu sami na mniej więcej 2 godziny i jak wróciliśmy była idealna zgoda i żadnych śladów działań rozbójniczych :multi:. Ciekawe jak będzie jutro - będą sami troszkę dłużej - ale jestem dobrej myśli. Ustalił sie też pewien porządek. Kiedy Tosia zajmuje swój ulubiony fotel (czytaj: mój fotel) to wspaniałomyślnie pozwala Dropsikowi leżeć na swoim posłanku, z czego ten bardzo chętnie korzysta. To znaczy, ona wspaniałomyślnie udaje, że nie wie, że on tam śpi :evil_lol:. A na wspólnej kanapie zalegali bardzo zgodnie, póki co odwróceni do siebie pleckami... cdn.
-
[quote name='Aga_Mazury']Tears napewno trochę tęksni za schroniskiem.....jaka była, ale była to jego sfora....no nie mówiąc o tym jak tęskni za nami ;)... nanul czy mam zmieniać tytuł czy Tears jest na tymczasie?;)[/quote] Dajmy mu kilka dni, żeby było wiadomo, że on nasze "stadko" uznał za swój domek i że jest szczęśliwy...
-
Kochani, noc przebiegła spokojnie. Psiaki jakoś podzieliły terytorium i na razie starają się za bardzo nie wchodzić sobie w drogę. Co jakiś czas tylko słychać ostrzegawcze warknięcia Tosiuni, ale poważnej awantury nie było ;). Dropsik niestety nie był nauczony czystości, albo w schronisku wszystko zapomniał, ale intensywnie pracujemy, żeby to zmnienić - dziś już jest znacznie lepiej niż wczoraj. A czy ktoś z was wie jak długo przebywał w schronisku? Mam też wrażenie, że nigdy nie mieszkał w mieszkaniu, jest chyba przyzwyczajony do biegania na zewnątrz. Dziś zaliczyliśmy już trzy spacerki, w tym jeden naprawdę długi, a on cały czas tęsknie spogląda na drzwi... Może to dlatego, że jeszcze nie zdążył obsiusiać wszystkich krzaczków, słupków i narożników w najbliższej okolicy, choć robi co może, żeby żadnego nie ominąć! :lol: Mam mały kłopot z zapuszczaniem kropelek do oczu - Dropsik bardzo tego nie lubi. Może go szczypie albo swędzi? No ale jakoś sobie radzimy. Teraz śpi koło mnie i trochę chrapie. Zamierzamy dziś zrobić krótką przymiarkę do tego, by pieski zostały same w domu. Wieczorem napiszę jak poszło. Pozdrawiamy wszystkich. :bluepaw: Dropsik i ferajna.
-
Jak się miewa psina? :shake:
-
[quote name='loozerka']Fajne wiesci...i życze, by te warknięcia to ostatnie były we wspolnym zyciu psiaków, no i by to chrzczenie jednorazowo mialo miejsce..:) A tak a propos jego oczu, mojemu psu tez zaczęły czasem lecieć łzy z jednego oka i wet zdiagnozował to jako zapchanie kanalików lzowych. Trzeba je przeczyścic, ale robi sie to w narkozie. Nie wyczyszczenie moze powodować ponoc dosc powazne dla wzroku skutki.. MOze i u Tearsa to własnie to?[/quote] Tearsikowi łezki lecą równo z obojga oczu, w dodatku oczka są mocno zaczerwienione... Wet nie miał wątpliwości, że to stan zapalny i dał Atecortin - mamy zapuszczać przez tydzień. p.s. Jak tak dalej pójdzie Tears zmieni imię... Mój mąż woła na niego Facio, a ja coraz bardziej skłaniam się ku Dropsikowi... Mam nadzieję, że nie macie za złe. ;)
-
Kochani Kibice! zacznę od początku :lol: podróż z dworca do domku upłynęła spokojnie - piesek siedział cichutki i grzeczniutki jak aniołeczek. Po drodze wstąpiliśmy do weta. Dostaliśmy środek na robaki i pchły i, przede wszystkim, kropelki na stan zapalny w oczkach. Tearsik dał się obejrzeć i obmacać, był bardzo dzielny i wciąż grzeczniutki. Zapoznanie zrobiliśmy na trasie spacerowej Tosiuni. Poszło bardzo spokojnie - odbyliśmy bardzo miłą przechadzkę w asyście [B]tanitki.:Rose:[/B] Zresztą Tearsik był bardzo zaaferowany nową okolicą i mnogością nowych zapachów. Cały czas się rozglądał i niuchał :Dog_run: Wejście do domu też przebiegło raczej spokojnie. Tosiunia co prawda nie omieszkała go stanowczo poinformować czyj to domek, ale skończyło się na paru warknięciach i kłapnięciach zębiskami ;) Tears "ochrzcił" już domek - mam nadzieję, że raz a dobrze - troszkę podjadł i teraz odpoczywa po dniu pełnym wrażeń. Zaległ przy mnie i śpi, co jakiś czas pomrukując.:sleep2: Tosiunia w drugim pokoju pilnuje pana, czyli wszystko gra! Postaram się na bieżąco zdawać relacje z poczynań Tearsika. Gorąco wszystkich pozdrawiamy!:bye:
-
Hmmmm... Chyba troszkę zmienimy plany. Właśnie się dowiedziałam - z bardzo dobrego źródła (:buzi: dla tanitki), że lepiej zapoznanie psiaków odbyło się nie na dworcu, lecz w jakimś spokojniejszm otoczeniu, najlepiej u nas na osiedlu. Na dworcu jest zamieszanie, hałas itd, krótko mówiąc dużo potencjalnego stresu. A jak wspominałam, nasz Tosiulec to lękliwa i delikatna psina... W dodatku nie przepada za innymi suniami (to a propos koleżanki Tearsa...) Tears też chyba nie ma dużej praktyki w podróżach koleją ;). tanitko, jeśli miałabyś czas w sobotę koło południa, to z wdzięcznością przyjmę wsparcie przy zapoznawaniu psiaków! Dawno też nie widziaś Tosiuni...:p
-
Baaardzo jesteście kochani, że chcecie psinkę przywieźć - nie będę się więc upierać, że sama po niego pojadę :p. Oczywiście będę na Was czekać na dworcu! [U]Chętnie pokryję koszty biletu[/U] - nie wiem tylko, czy trzeba wam tę kasę jakoś wcześniej przelać, czy mogę to zrobić jak się spotkamy w sobotę - dajcie szybko znać. Oczywiście będę też na bieżąco informować na forum, jak miewa się Tears i jak się zachowuje. W razie ewentualnych problemów bardzo liczę na dobre rady doświadczonych psiarzy...;) Beatko, w sprawie komitetu powitalnego umówimy się telefonicznie :evil_lol: - zadzwonię niebawem.
-
Kochani, rzeczywiście decyzja zapadła - zabieramy Psiaka do nas. Czy będzie to jego stały domek czy tylko tymczasowe schronienie - zobaczymy. Zależy to od tego jaka będzie relacja między Tearsem a naszą sunią. Tosiunia jest z nami półtora roku, została wyciągnięta ze schroniska przez woluntariuszki, gdzie pogryziona i sponiewierana niemal straciła życie. Mimo takich doświadczeń, jest kochanym, słodkim aniołkiem, na ogół przyjaźnie nastawionym do ludzi i innych psiaków (z suniami bywa różnie ;)), ale ma swoje małe fobie, np. domu broni jak smok i wpada w lekką histerię na widok każdego intruza na swoim terenie. Wówczas grzeczny, posłuszny, spokojny pies zamienia się w jazgoczącego potwora, pokazuje kły i robi groźne miny:lol:. Mr Hyde zamienia się w Doktora Jekyla dopiero kiedy intruz ostatecznie znajdzie się za progiem naszego mieszkania...Wprawdzie dotyczy to głównie obcych ludzi - rodzinie i przyjaciołom trochę odpuszcza - ale niedawno kąpał się u nas mix malamuta, z którym Tosiulec świetnie dogadywał się na neutralnym gruncie, i było powarkiwanie, pokazywanie ząbków i duża ulga, kiedy już wreszcie sobie poszedł. Niemniej jednak spróbujemy. Spośród tych wszystkich biedul, o których można przeczytać na forum, Tears jakoś szczególnie mnie ujął. Może dlatego, że jest bardzo podobny do Tosi, i to zarówno z wyglądu, jak i - mam wrażenie - z usposobienia. Taki psi wrażliwiec, mały i wystraszony... Mam wielką nadzieję, że się dogadają! Jeśli nie, zrobię wszystko, żeby znaleźć mu dobry domek u dobrych ludzi. Jeśli nie trafi się transport do Warszawy, przyjadę po Tearsa w najbliższy weekend. Napiszcie proszę, jaka jest procedura przy zabieraniu psa - jak to się odbywa, w jakich godzinach trzeba się zjawić, czy są jakieś koszty etc. I w jakim stanie jest psiak, czy jest zdrowy i czy wymaga natychmiastowej wizyty u weta (jakieś pchły czy coś?)... Będę wdzięczna za pomoc przy adopcji psa kogoś, kto bywa w tym schronisku. Pilnie śledzę nowe wpisy w tym wątku, ale na wszelki wypadek podam też tel. kontaktowy 600 425 310. Pozdrawiam wszystkich kibiców Płaczka.:bye: Ania